[KONKURS książkowy] PigOut „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera”

 

Wpis powstał w wyni­ku współ­pra­cy z Wydaw­nic­twem Edi­pres­se Polska

Wieprzowo-świnkowy KONKURS!

Waka­cje minę­ły mi pod zna­kiem kil­ku faj­nych wyda­rzeń, któ­re się wyda­rzy­ły i były faj­ne. I tak na przy­kład była to zaje­faj­na kon­fe­ren­cja blo­ger­ska SeeBlog­gers w Gdy­ni, szyb­ciut­ka współ­pra­ca z Hen­der­so­nem, któ­ra zaowo­co­wa­ła tym, że poka­za­łem się na fej­sie nago, odzian jedy­nie w kąpie­lów­ki oraz wstyd, poba­lo­wa­łem na urlo­pie nad morzem naszym pol­skim bał­tyc­kim, a na dokład­kę na Roz­to­czu zała­pa­łem się na spływ kaja­kiem po Wie­przupysz­ne pstrą­gi w Bon­dy­rzu.

A w tych wszyst­kich woja­żach towa­rzy­szy­ła mi książ­ka. Zna­czy tak dokład­niej, to było ich kil­ka, ale ta jed­na jakoś tak szcze­gól­nie, bo popeł­nił ją po pierw­sze pri­mo blo­ger, po dru­gie pri­mo zna­jo­my mi blo­ger, po trze­cie pri­mo blo­ger, któ­ry ma zaje­bi­ste flow i pisze tak, że go nomi­no­wa­łem do tego­rocz­ne­go Sha­re Weeka, bo gościa uwiel­biam. Tak, zga­dli­ście, to nie­ja­ki PigO­ut i jego „Świ­nia ryje w sie­ci, czy­li z pamięt­ni­ka hej­te­ra”. I jeśli go nie koja­rzy­cie, to ja nie wiem, co wyście za inter­ne­ty oglą­da­li przez ostat­nie pół roku. A jeśli się zasta­na­wia­cie nad kup­nem książ­ki, to w pod­ję­ciu decy­zji może Wam pomóc moja recen­zja książ­ki PigO­uta.

I no wła­śnie – doszli­śmy do momen­tu, w któ­rym może­cie coś ode mnie dostać. Przy oka­zji recen­zji książ­ki w moje zachłan­ne łap­ska tra­fi­ło jesz­cze dzie­sięć ksią­żek Wydaw­nic­twa Edi­pres­se Pol­ska, autor­stwa ludzi z pierw­szych stron gazet i por­ta­li inter­ne­to­wych. Ponie­waż dzie­sięć ksią­żek to tro­chę za boga­to, jak na jed­ną oso­bę, więc wygra­ją oso­by dwie. Jed­ną wybio­rę ja, dru­gą wybie­rze oso­bi­ście PigO­ut, bo w koń­cu to on coś popeł­nił lite­rac­ko, nie?

Roztocze

Kon­kur­so­wa pacz­ka do roz­da­nia – faj­na, nie?

 

 

Co trzeba zrobić? Zadanie konkursowe jest bardzo proste:

 

Rozwiń, zinterpretuj lub wymyśl, co oznacza PigOut.

W kre­atyw­ny spo­sób, z jaj­cem, poczu­ciem humo­ru, pazu­rem, sar­ka­zmem, iro­nią, hej­ter­sko i nie­ba­nal­nie. Jeśli nie bar­dzo wiesz, kto to taki, to co Ty za inter­ne­ty oglą­dasz przez ostat­nie pół roku?? Tak czy siak, na pew­no pomo­że Ci w tym moja recen­zja, do któ­rej link jest nad obrazkiem.

Pro­ste, nie? Dla­te­go deli­kat­nie pod­nie­sie­my poprzecz­kę ambit­nym - jeśli powią­żesz to z rze­ką Wieprz, po któ­rej sobie rado­śnie pły­wa­łem na kaja­ku, to dosta­niesz kil­ka plu­sów dodatnich.

A jeśli dodat­ko­wo podasz prze­pis, na prze­pysz­ne śnia­da­nie z wyko­rzy­sta­niem chia, to dosta­niesz tych plu­sów wię­cej ode mnie oso­bi­ście (mała pry­wa­ta – jestem na die­cie, chia jest podob­no #die­tyc­ne, a do tego były nie­daw­no w Bie­drze w pro­mo­cji #zapa­sy). Na pro­po­zy­cje cze­kam pod wpi­sem tu, na blo­gu, lub pod postem na fejs­bu­niu. Ter­min – do koń­ca sierp­nia, bo waka­cje i nie chcę Was prze­cią­żać. W cią­gu następ­ne­go tygo­dnia wybie­rze­my dwóch zwy­cięz­ców, pacz­ki pole­cą w cią­gu kolejnego.

 

EDIT: ponie­waż Kole­ga PigU­ut się urlo­po­wał, a do tego prze­ję­ty jest rolą, jaka go za parę mie­się­cy spo­tka, bo total­nie nie widzi sie­bie jako blo­ger paren­tin­go­wy, to się kole­dze nie wyro­bi­ło w ter­mi­nie usta­wo­wym i wybła­gał mnie o dodat­ko­wy tydzień. Dla­te­go ter­min mija o pół­no­cy 15 wrze­śnia. W cią­gu następ­ne­go tygo­dnia wybie­rze­my dwóch zwy­cięz­ców, pacz­ki pole­cą w cią­gu kolej­ne­go. Mam nadzie­ję, że nie będzie­cie nam tego mie­li za złe, a jak tak, to wina PigO­uta i może na dokład­kę coś od Nie­go wycy­ga­ni­cie na otar­cie łez i ner­wów uspokojenie.

 

Fan­pej­dża moje­go Dizaj­nu­cho­we­go, czy PigO­uta nie ma obo­wiąz­ku polu­bić, ale będzie to oko­licz­ność łago­dzą­ca, zwa­na języcz­kiem uwagi.

 

Jasne, pro­ste i kla­row­ne, nie? To do boju!

Powo­dze­nia!

 

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Kra­ina Scarlett

    Duma­łam od tygo­dnia i wresz­cie EUREKA. Uwa­ga. Roz­wi­ja­jąc skrót o lot­nej nazwie: PIG OUT… Wycho­dzi nam… Pro­wo­ka­tor Igno­ru­ją­cy Gra­wi­ta­cję Obej­mu­ją­cą Umy­sły Towa­rzy­szy. Roz­wi­nię­cie jest bar­dzo pogma­twa­ne, więc już wyja­śniam. Wyżej wymie­nio­ny kocha roz­wi­jać myśle­nie ludzi, poka­zu­jąc im róż­ne punk­ty widze­nia, odkry­wa­jąc nowe lądy, przy­mru­ża­jąc oko tak czę­sto, że kurze łap­ki to tyl­ko kwe­stia cza­su. I bie­da­czy­sko cały czas wie­rzy, że ludzie się opa­mię­ta­ją i wresz­cie tro­chę zlu­zu­ją bie­li­znę tu i ówdzie. Jed­nak wie, że jeste­śmy ogra­ni­cze­ni, tak też skru­pu­lat­nie, dąży do swo­je­go celu, a każ­da nowa myśl go ku temu przy­bli­ża. Zna­czy, tak mu się wyda­je. Reasu­mu­jąc, to czło­wiek, któ­ry mie­wa wię­cej dystan­su do sie­bie, niż my do niego.

    A co do nasion chia. Ktoś tutaj rzu­cił, że lep­sze sie­mię. Pole­cam. Regu­lu­je prze­mia­nę mate­rii i wogó­le. Tyl­ko też tro­chę dzia­ła na bab­skie hor­mo­ny. Ja tam nie wiem, jak to w efek­cie poskut­ku­je u męż­czy­zny. Nale­ży więc uwa­żać, by się nic, ekhym, nie zwarzyło 😛

  • Pierw­szą oso­bą trud­nią­cą się zawo­dem zwa­nym szer­szej publicz­no­ści jako “Coming out” był nie jaki india­nin o pseu­do­ni­mie arty­sytcz­nym Masi Butu Matu z wio­ski mara­ska w połu­dnio­wo wschod­niej czę­ści kur­dy­sta­nu. Rzekł on pod­czas publicz­ne­go wystą­pie­nia “Masi butu matu, tyka tycz­ką kozya, mle­ka bladź” Co w tłu­ma­cze­niu na Pol­ski ozna­cza “Bzy­kam swo­ją kozę, mle­ka dać”. Po publicz­nym wystą­pie­niu wszy­scy jego ple­mien­ni kom­pa­ni posta­no­wi­li naśla­do­wać wiel­kie­go Masi Butu. Cała wio­ska bzy­ka­ła kozy zara­ża­jąc nowym hob­by oko­licz­nych miesz­kań­ców prer­ri. W ten jeden zazdro­sny ludź rzekł. “Masi Butu tata, tyka tycz­ką bary­an” na co usły­szał, a po co ty ruchasz bara­na sko­ro on ci mle­ka nie dać? Dla przy­jem­no­ści odpowiedział. 

    Zapy­ta­cie jaki to ma zwią­zek z PigOutem?
    A no taki, że moż­na pisać dla korzy­ści lub po pro­stu dla przyjemności 🙂 

    Ps. Tak, wiem jestem nie­zrów­no­wa­żo­ny psychicznie…

  • Hmmm… ponie­waż PigO­ut brzmi anglo­ję­zycz­nie, a ja jestem anty­ję­zy­ko­wa to zapy­ta­łam moje­go kum­pla Trans­la­to­ra, któ­ry jest naj­bar­dziej zna­nym poli­glo­tą na świe­cie, co to może zna­czyć. A on do mnie, że nie ma takie­go sło­wa. To ja do niego:
    – Sta­ry weź się nie ośmie­szaj, jak nie ma? Prze­cież wszy­scy wie­dzą że PigO­ut ist­nie­je. Idź ty może na jakiś kurs języ­ko­wy czy inny i się doucz, bo cię wywa­lą z tych internetów!
    Prze­jął się chy­ba bar­dzo, bo zna­lazł nawet dwa słowa.
    Pig to świ­nia, out- na zewnątrz.
    Aha. Czy­li że PigO­ut na zewnątrz wyglą­da jak świ­nia? Eeee, jakieś foty widzia­łam, nicze­go sobie jest, weź się lepiej postaraj.
    Posta­rał się.
    Cer­do fuera – to świ­nia na zewnątrz po hiszpańsku.
    Brzmi jak nie­zła fura. Dawaj dalej.
    Swin­ja van – po chorwacku.
    I do tego van, czy­li że co? Nad­wo­zie duże?
    Puaa ma waho – po hawajsku.
    No wia­do­mo że jak fura to ma wahę. Czy że pupa na wahę. Czy­li że co? Że nie­zła dupa jest? Czy ty możesz jaśniej?
    Po fran­cu­sku – porc alexterieur.
    Hmmm… Jak­by porsche, a jak­by terier.
    Espe­ran­to – porko eks­te­re. Eks terier?
    Holen­der­ski – var­ken uit.
    Czy­li że war­czy? Pies war­czy, samo­chód war­czy, czy­li że co w końcu?
    Szwedz­ki – gris ut.
    Gry­zie. Czy­li jed­nak pies. PigO­ut to pies??
    Nie­miec­ki – schwe­in drau­sen. I do tego dra­pie. Może jed­nak kot?
    Łaciń­ski – por­cus de.
    O! Brzmi jak pią­ty musz­kie­ter. No, to jak­by się zga­dza­ło. PigO­ut musz­kie­te­rem internetów.
    Cze­ski – pra­se venku.
    Pra­sa w okien­ku? Czy ty chcesz mi powie­dzieć, że PigO­ut w kio­sku pra­cu­je? Aaaaa! Że już w pra­sie jest! Rozu­miem. No wia­do­mo, sław­ny prze­cież jest.
    Wło­ski – maia­le fuori.
    No prze­cież. Pisze teraz dużo maili i robi furorę.
    Chiń­ski. Sorry,ale nie umiem tego narysować.
    Dobra wystarczy.
    Ty mi teraz powiedz jaki PigO­ut jest w środku.
    Piginside.
    Ej. To brzmi jak Pigi.
    Chcesz powie­dzieć, że PigO­ut jest kobietą??
    No weź!! Za takie pomó­wie­nia jesteś skoń­czo­ny. Trans­la­tor robi aut.
    Sama sobie poradzę.
    Wieprz w środ­ku, chia na zewnątrz.
    Czy­li bur­ger. PigO­ut to bur­ger w zdro­wej wer­sji. Finito.

    Ps. Winę za wszel­kie błę­dy języ­ko­we pono­si Translator.

    • W sumie to nie moż­na powie­dzieć, że poszłaś na łatwi­znę z tym tłumaczeniem 😀

  • Alek­san­dra Dziedzicka-Ferenc

    Jestem zbyt świe­ża i rześ­ka ( i zbyt nie­okrze­sa­na w hej­cie 😀 ) by PigO­ut-a połech­tać lub podra­pać tu i ówdzie po ambi­cji, ale czy­tać lubię, a jak prze­czy­tam to się wypowiem…najwyżej do książ­ki wypi­je tro­chę wię­cej wina…whiskey…tudzież wód­ki – rodzaj alko­ho­lu uza­leż­nio­ny od głę­bi prze­ka­zu myśli prze­wod­niej. Jak dobra będzie to nawet ze 2butelki 😀

  • Ewe­li­na Radojewska

    Dla mnie jest świn­ką ryją­ca w kory­cie brud­ne­go inter­ne­tu i wszyst­kich mas mediów jakie nas ota­cza­ją. wycią­ga bru­dy i nie­do­sko­na­ło­ści jak świ­nia tru­fle w jesien­ny pora­nek w Pusz­czy Bia­ło­wie­skiej, któ­ra nie­dłu­go pozo­sta­nie tyl­ko kory­tem dla war­chla­ków i macior, ponie­waż czło­wiek już tam nie wej­dzie bo bez kry­jów­ki na drze­wie cięż­ko będzie uciec przed wygłod­nia­łym knu­rem, któ­ry żyje sam w pusz­czy bez moż­li­wo­ści poka­za­nia komu­kol­wiek jakim jest wiel­kim drapieżnikiem.
    Mam nadzie­ję żę PigO­uta nigdy nie spo­tka taki los i nasza rzą­dzą­ca par­tia nie zamknie dostę­pu do inter­ne­tów jak w Korei i nie będzie nakła­dać kar cie­le­snych na kon­struk­tyw­nych hej­te­rów, bo wte­dy już koniec z PigO­utem, cho­ciaż myślę że tak spryt­na świ­nia zna­la­zła­by wyj­ście z każ­dej sytu­acji i nadal mogła­by uprzy­jem­niać nam czas swo­ja twórczością.
    Dodam jesz­cze cie­ka­wost­kę o świ­niach, któ­ra od razu sko­ja­rzy­ła mi się z naszym Pigiem
    “Świ­nie w ogó­le mają skłon­ność do uży­wek. Pewna
    austra­lij­ska świ­nia (i nie jest to bynaj­mniej rasi­stow­skie określenie!)
    dobra­ła się do zapa­su piwa swo­je­go wła­ści­cie­la. Wypi­ła 18 puszek, po 

    czym ude­rzy­ła w mia­sto. Zaata­ko­wa­ła kro­wę, a potem – zmęczona -
    odpły­nę­ła pod drze­wem, gdzie zna­la­zła ją zanie­po­ko­jo­na rodzina.”

    • Ta austra­lij­ska świn­ka to nie­zły zawod­nik – TEN świ­nek po sied­miu wymiękł 🙂

      • Ewe­li­na Radojewska

        To “holo­wacz” musi być zawsze w rezer­wie na kajaku 😛

  • Net­kaq

    PigO­ut to nie­zwy­kle inte­li­gent­ny gołąb, pre­kur­sor tren­du gor­sze­go sor­tu, tak­że w kra­inie fau­ny i flo­ry, natchnię­ty spły­wem po Wie­przu, ukry­wa swo­ją praw­dzi­wą natu­rę i przed­sta­wia się świa­tu jako świ­nia outsider.
    Mój naj­lep­szy prze­pis na posi­łek z chia to brak chia i wewnętrz­ny spo­kój po nie­daw­nym przy­łą­cze­niu się do wyda­rze­nia “nie schud­nę w 2017 roku” co też Tobie z czy­stym sumie­niem polecam 😉

    • O kof­fa­na, po tym wyda­rze­niu i się do nie­go nie­przy­łą­cze­niu to trud­no komu­kol­wiek będzie Cię pobić w moim oso­bi­stym rankingu 🙂

      • Net­kaq

        🙂

  • PigO­ut, to taki coming out tyl­ko świń­ski… Wszyst­kim się wyda­je, że jesteś faj­ny a Ty nagle robisz SURPRISE “tak napraw­dę jestem świ­nią” 😜 czy­li jest wieprz – punk­ty dodat­nie zali­czo­ne ufff…
    Teraz chia… podob­no die­te­tycz­ne, powia­dasz… to ja pro­po­nu­ję tak: kup sobie sie­mię lnia­ne (jakieś 10x tań­sze) a chia oddaj hip­ste­rom na Zbawixie 😀
    Albo ew. zrób sobie śnia­da­nio­wy koktajl:

    1 szklan­ka dowol­ne­go mle­ka roślin­ne­go lub krowiego
    1 banan
    5 łyżek płat­ków owsianych
    3 łyż­ki chia
    2 łyż­ki kakao
    ew. 1 łyż­ka mela­sy lub płyn­ne­go miodu

    Wszyst­kie skład­ni­ki zmik­suj dokład­nie, odstaw na oko­ło kwa­drans, aby nasion­ka chia napęcz­nia­ły. Jeśli chcesz posłódź kok­tajl mela­są lub mio­dem. Jeśli doda­my mniej mle­ka albo zastą­pi­my je gęstym jogur­tem otrzy­ma­my aksa­mit­ny deser do jedze­nia łyżeczką.

    Smacz­nej die­ty, a ja zabie­ram się za tekst o CHIA – dzię­ki za inspi­ra­cję i zapra­szam do sie­bie w przy­szłym tygodniu… 😀

    • Noo, brzmi zachę­ca­ją­co. Zoba­czę, czy w Bie­drze sie­mię też w promocji 🙂

  • PigO­ut, to taki coming out tyl­ko świń­ski… Wszyst­kim się wyda­je, że jesteś faj­ny a Ty nagle robisz SURPRISE “tak napraw­dę jestem świnią” 😜

  • PigO­ut! Pół czło­wiek – pół świ­nia. W sta­ro­żyt­nej Gre­cji był­by zapew­ne pra­wie bogiem, chy­ba że wcze­sniej by mu łeb Hera­kles upier­do­lił. W jego pseu­do­ni­mie, chy­ba że to nie pseu­do­nim a imię, któ­re dostał dla jaj, koń­ców­ka Out, ozna­cza nic inne­go jak wygna­nie. Czy­li wszę­dzie gdzie się poja­wi, to każą mu wypier­dzie­lać. Dla­te­go wła­śnie jest hej­te­rem. Pocho­dzi on, lub na sta­łe miesz­ka w Łęcz­nej. Mie­ście przez któ­re prze­pły­wa Wieprz, Świn­ka, a na doda­tek mają w godle dzi­ka. Świń­skie mia­sto, to kto­re­go jest wręcz stwo­rzo­ny. Swo­ją twór­czość na poważ­nie roz­po­czął dopie­ro, gdy nie dostał się do Bog­dan­ki, choć jego wujek jest szty­ga­rem. Nie prze­szka­dza mu to jed­nak w bra­niu depu­ta­tu na lewo od Pana Stasz­ka co na kne­flu sie­dzi. Pół czło­wiek- pół świ­nia. Nawet żona do nie­go mówi – Ty świ­nio! On ma żonę? Wali mnie to zresz­tą:) to jest gatu­nek bar­dziej szko­dli­wy od kor­ni­ka w Pusz­czy Bia­ło­wie­skiej i dla­te­go trze­ba go tępić. Jako, że świ­nia, to naj­le­piej takie­go opier­dzie­lić w gala­re­cie z dodat­kiem chia. Bo ina­czej może sta­nąć w gar­dle, w koń­cu to pół czło­wiek. Ewen­tu­al­nie rzu­cić go żmi­jom roz­to­czań­skim na pożarcie.

    • Te, ja w Łęcz­nej rodzi­nę mam, se zwa­żaj, bo zara za szko­łę na gołe kla­ty pój­dzie­my i się skoń­czy dzień dziecka!

      • Kur­de! jak dobrze, że nic obraź­li­we­go nie napi­sa­łem, bo już mia­łem hejtować.

        • Widzisz? Sta­rze­jesz się i ostroż­ny robisz na tęże starość 😉

  • Judy­ta Maciejczyk

    PigO­ut to taki facet, któ­ry cho­dzi sobie po sali wykła­do­wej i raz na jakiś czas daje swym stu­den­tom magicz­ną kart­kę z magicz­ny­mi zada­nia­mi, któ­re rozu­mie tyl­ko on! A daje je z takim chy­trym uśmie­chem i z takim spoj­rze­niem, któ­re mówi “I tak oble­jesz buha­ha­hah”. Nikt go nie lubi, a tak każ­dy co ranek przy­cho­dzi do nie­go z wizy­tą, uśmie­cha się do nie­go sztucz­nie i modli się w duchu, żeby to tyl­ko nie on był dzi­siaj kozłem ofiar­nym, bo lepiej by już było prze­pły­nąć rze­kę Wieprz wzdłuż i wszerz, niż spę­dzić kolej­ny dzień będąc męczo­nym przez sza­now­ne­go PigOuta 😀
    .….….……
    Potrzebujesz:

    ¼ szklan­ki nasion chia
    1 szklan­ka mle­ka migdałowego
    1 łyż­ka miodu
    1 mango
    owo­ce two­je­go wyboru

    Zmik­suj mle­ko z mio­dem. Następ­nie wsyp do miski nasio­na i zalej mik­sem mlecz­nym. Zakryj folią i wstaw na noc do lodów­ki. Rano obierz man­go, wytnij pest­kę i wrzuć do blen­de­ra, dopro­wadź do for­my purée. Dodaj do miski z pud­din­giem i ułóż ulu­bio­ne owoce.

    Spraw­dzo­ny prze­pis, to jest pyszne 😀

  • Moje rodzin­ne stro­ny 🙂 Masz rację- życie tam jakoś tak wol­niej płynie…

  • A ostat­nio kaja­ki cho­dzą mi po gło­wie. Nie­ład­nie tak kusić! 🙂

  • Ale pięk­ne wido­ki! Ja w tym roku pły­nę­łam Dra­wą 😀 I nie­ste­ty nie było to luzac­kie macha­nie łap­ka­mi a wal­ką z wodą, kona­ra­mi drzew i sil­nym nur­tem ;o Nawet GoPro przy któ­rejś wywrot­ce posta­no­wi­ło się od nas odłą­czyć i spo­czy­wa gdzieś pew­nie w krza­kach 🙁 Zde­cy­do­wa­nie następ­nym razem wybio­rę szlak, gdzie jest czas na podzi­wia­nie takich pięk­nych widoków!

    • To tutaj, na świn­ko­wej rze­ce pły­nie się jak po maseł­ku – gład­ko, spo­koj­nie, cza­sa­mi wręcz tak płyt­ko, że dno szo­ru­je po pia­sku, kona­rów umiar­ko­wa­nie mało – wio­sło­wa­li­śmy z 8-lat­ka­mi i dali radę, a nawet była jed­na 6-latka 🙂

  • Kasia KM

    PigO­ut (wym. z fran­cu­skie­go piżu) – stan, podob­ny do eks­ta­zy, transu. Prze­ży­wa­ny naj­czę­ściej w cza­sie wypo­czyn­ku, upra­wia­nia spor­tu nad Wie­przem (kaja­ki, rower­ki, pły­wa­nie, pił­ka itp. itd). WAŻNE: Nad Wie­przem, a nie nad Wisłą (too main­stre­am), lub nad War­tą (abso­lut­nie pas­sé). PigO­ut (wym. piżu) sta­je się naj­mod­niej­szym wyra­zem w Pol­sce B(eautiful) i sztur­mem wcho­dzi do Pol­ski A(wesome). Spek­ta­ku­lar­nie wal­czy o miej­sce na podium w slan­gu z akro­ni­mem YOLO. Teraz wszy­scy chcą być pigo­ut (wym. piżu) – poli­ty­cy, spor­tow­cy, dzien­ni­ka­rze, księ­go­we itp., itd. Mar­ke­tin­gow­cy i sie­ciów­ki odzie­żo­we łapią się za gło­wę – trze­ba zmie­niać dizajn koszu­lek jak naj­szyb­ciej! Żeby coś się sprze­da­ło, musi być PigO­ut (wym. piżu). Sie­ci hote­lów wal­czą o miej­sce do roz­bu­do­wy nad brze­giem Wie­prza (Wie­przu?), aby wyko­rzy­stać mogę na PigO­ut (wym. piżu).

    Chcę mieć plu­sy dodat­nie, więc poda­ję prze­pis na śnia­da­nie z Chia:
    -wstać,
    -otwo­rzyć opa­ko­wa­nie z chia,
    -zjeść chia,
    -Smacznego.

  • Prze­pis na “Chia ze smal­cem z Wie­prza poda­wa­na na PigOucie”
    Składniki:
    1. Potrzeb­na jest chia. To takie małe nasion­ka, co pęcz­nie­ją bar­dziej niż mój brzuch po grochówce.
    2. Potrzeb­ny Wieprz. To taka woda, po któ­rej może pły­wać Krzysz­tof. K jak Krzysz­tof. Czy­li kajakiem.
    3. Potrzeb­ny jest PigO­ut. To taki czło­wiek, co wiem, że był, ale tyl­ko puste butel­ki po piwie po nim zosta­ją i męt­ne wspo­mnie­nie, że był. Dla mnie czło­wiek-wid­mo, ale ponoć pisa­ty i kumaty.
    4. Potrzeb­ny jest sma­lec. Naj­le­piej w sło­iku i chło­dzo­ny w Wieprzu.
    Jak to zrobić:
    1. Moczy­my chia w Wie­przu i macha­my na poże­gna­nie, gdy odpły­wa hen dale­ko, jak każ­da woda – do Bałtyku.
    2. Łapie­my chło­dzą­cy się w Wie­przu sło­ik ze smal­cem, któ­ry nie­chyb­nie podą­ża za chia.
    3. Dru­gą ręką łapie­my PigO­uta, któ­ry już ma w ręku piwo.
    4. Dzwo­ni­my po kogoś z chle­bem i nożem.
    5. Jak już jest nas przy­naj­mniej 3 (Ty, PigO­ut i dostaw­ca chle­bów i noży), szu­ka­my czwar­te­go do bry­dża i rżnie­my w kar­ty, pod­ja­da­jąc paj­dę ze smal­cem z Wie­prza poda­wa­ne­go przez wymie­nia­ne­go wcze­śniej PigO­uta jego wła­sną prawicą/lewicą.
    Dobre? Chia wiem 😉

  • Ej, ale że to jakiś układ z PigO­utem- jego wydaw­nic­twem- Two­im w tym udzia­le­/fej­mie- w życiu bym się nie domy­śli­ła! Intryganci 😛

  • Nor­bert

    PigO­ut – W dzi­siej­szych cza­sach “Świ­nią” mło­dzi obraź­li­wie nazy­wa­ją kobie­tę, a tu nie­spo­dzian­ka świ­nia jest męż­czy­zną i to mądrą, inte­li­gent­ną z poczu­ciem humo­ru, a na doda­tek w wspa­nia­ły spo­sób poka­zu­je nam pięk­no miast, zabyt­ków, kuch­ni i wszyst­kie­go co cie­ka­we, a czę­sto nie­od­kry­te. Pozo­sta­je zacy­to­wać sło­wa zna­nej wszyst­kim pio­sen­ki “Facet to Świnia” 🙂

  • Andrzej Bronk

    PigO­ut” to taki typ kto­ry moze zaiwa­niac z War­sza­wy do Gdy­ni tyl­ko po to zeby napic sie z Nami piwa.