Share Week 2017 – osiołkowi w żłoby dano

 

Kil­ka słów wyja­śnie­nia dla tych moich Czy­ta­czy, któ­rzy z mediów socjal­nych zna­ją jedy­nie śle­dzie i mogą nie zro­zu­mieć, po co piszę dzi­siaj to, co piszę. Jest taka akcja, ale nie żeby dać pią­ta­ka, a żeby się podzie­lić z inny­mi naszy­mi ulu­bio­ny­mi blo­ga­mi, coby myśl blą­ger­ska szła w świat ku powszech­ne­mu szczę­ściu i rado­ści. Sha­re Week się toto nazy­wa, a wymy­ślił ją blo­go­wy guru Andrzej Tuchol­ski. I tym razem wyjąt­ko­wo wca­le z tego guru nie robię sobie hehesz­ków, bo to zaje­bi­ście mądry i pozy­tyw­ny facet, o czym prze­ko­na­łem się na ostat­nim Wro­Blo­gu. Wybie­ra­my sobie więc trzech ulu­bio­nych blo­ge­rów, wkle­pu­je­my ich w spe­cjal­ny for­mu­larz na stro­nie Andrze­ja, pisze­my o nich u sie­bie i nagle dooko­ła jest róż, Hel­lo Kit­ty i wszy­scy się kocha­ją. No i jest to szan­sa na to, żeby ktoś nie­du­ży wypły­nął na szer­sze wody blą­ger­skie. Wię­cej może­cie prze­czy­tać u źró­dła, czy­li u Andrze­ja.

To moim zda­niem świet­ny pomysł dla takich malu­chów i noł­nej­mów, jak ja, bo więk­szość blo­ge­rów ma prze­waż­nie aler­gię na pole­ca­nie swo­im czy­tel­ni­kom innych blo­gów. A tutaj zasa­dy są pro­ste – masz to zro­bić i już. Czy­tel­ni­cy też zysku­ją, bo dosta­ją kil­ka pro­po­zy­cji blo­gów co naj­mniej dobrych. Wszy­scy zyskują.

To dru­ga edy­cja, w któ­rej bio­rę udział – rok temu nie mogłem się zde­cy­do­wać. W tym też nie mogę. Sie­dzę i dumam nad tym od kil­ku dni i nie jest łatwo, bo im dłu­żej w blo­gos­fe­rze sie­dzę, tym wię­cej osób pozna­ję, a tym samym i blo­gów war­tych poczy­ta­nia. Dla­te­go tro­chę nagnę zasa­dy, a tro­chę nie – wybio­rę trzy blo­gi, któ­re zgło­szę u Andrze­ja, ale pod­rzu­cę Wam też kil­ka innych, któ­re czy­tam regu­lar­nie. To, że wybór jest taki, a nie inny i do zło­tej trój­cy się zała­pa­ły aku­rat te blo­gi, a nie inne, to tyl­ko wypad­ko­wa nie wiem cze­go. Może nastrój mam taki aku­rat, a nie inny? Wszyst­kie są bar­dzo dobre, na sła­be szko­da mi cza­su. Mam nadzie­ję, że w dal­szym cią­gu będzie­my się mogli razem napić patrząc sobie czu­le w oczy na jakiś blą­ger­skich kon­fach, co?

 

Moje osobiste podium

Pigo­ut – ja pier­do­lę, uwiel­biam Go. Mógł­by być moim młod­szym bra­tem, tyl­ko nie wiem, jak ja bym wytrzy­mał z takim pyska­czem i jak by to znio­sła moja wątro­ba. Jak­by był kobie­tą, to bym go adop­to­wał na słod­ką córecz­kę i ubie­rał w różo­we sukien­ki, bo oże­nić się nie może­my (biga­mia w Pol­sce póki co jest karal­na). Jak kie­dyś będzie star­to­wał na pre­zy­den­ta, to ma mój głos, chy­ba, że ja będę kontr­kan­dy­da­tem. Pole­cam tro­chę z bólem ser­ca, bo zda­rza mu się (rzad­ko, bo rzad­ko, ale jed­nak), że pisze lepiej ode mnie. Kli­kaj­cie w ciemno.

Koma­ry­ry­pia – no i tu miał­bym dru­gą córecz­kę, tyl­ko taką tro­chę alko­ho­licz­kę. I wca­le nie ma tu zna­cze­nia fakt, że razem chla­li­śmy kul­tu­ral­nie piw­sko przed wro­cław­skim kon­cer­tem Iron Maiden zasia­da­jąc w zaje­bi­stej miej­sców­ce z roc­ko­wym kli­ma­tem i ścia­na­mi ude­ko­ro­wa­ny­mi gita­ra­mi sław­nych meta­lo­wych gra­czy na wio­słach. Ani to, że my obaj kre­so­wia­cy. Faj­nie się Mar­ci­na czy­ta, bo czy­ta­jąc cią­gle mam wra­że­nie, jak­bym się naja­rał cze­goś nie­do­zwo­lo­ne­go. Albo autor. Popra­wia humor lepiej niż via­gra. A zaraz, chy­ba pomy­li­łem piguły…

Bookworm On The Run – sko­ro obie córecz­ki miał­bym deli­kat­nie dys­funk­cyj­ne, to dobrze było­by mieć jed­ną, z któ­rej tatuś był­by dum­ny i poka­zy­wał przed sta­ry­mi cio­tecz­ka­mi na Boże Naro­dze­nie. Paweł był­by taką córecz­ką – Paweł bie­ga. I to nie tyl­ko pro­szę ja Was za potrze­bą, jak to face­tom sta­tecz­nym wypa­da, ale bie­ga w mara­to­nach, po polach, po lasach, po ciem­ku i po świe­cie. Do tego pisze o tym tak, że jeśli ktoś mnie kie­dyś do bie­ga­nia prze­ko­na, to będzie to On. Na szczę­ście pisze nie tyl­ko o bie­ga­niu, bo mar­ne by się mia­ło moje xxx kilo­gra­mów – zła­mał­bym się i zaczął truch­tać po lasach nie wie­dzieć po co. Obo­wiąz­ko­wa lektura!

 

Jedno wielkie ex aequo 

Tak jak napi­sa­łem – tutaj nie ma wygra­nych i prze­gra­nych. Po pro­stu aku­rat dziś taki mam dzień, za tydzień pew­nie wiel­ka trój­ca była­by inna, bo uwa­żam, że wszyst­kie czy­ta­ne prze­ze mnie blo­gi pre­zen­tu­ją poziom co naj­mniej bar­dzo dobry. Dla cie­ka­wych lista blo­gów, któ­re pole­ca­łem w 2016r. Więk­szość czy­tam nadal, bo war­to, nie obni­ża­ją lotów i dalej pre­zen­tu­ją bar­dzo wyso­ki poziom. Lek­ko uak­tu­al­nio­na lista ubie­gło­rocz­nych blo­gów, do któ­rych nadal zaglą­dam regu­lar­nie wyglą­da tak:

Volan­ti­fi­ca­tionNie­wy­pa­rzo­na Puder­ni­caKró­li­czek Doświad­czal­nyBlo­gier­kaMalvi­na PePoko­le­nie IkeaSocjopatka.plStay­FlyWro­cław­skie Podró­że Kuli­nar­ne, Kry­ty­ka Kuli­nar­naŻycie.me.

 

Po ostat­nim Sha­re Weeku pozna­łem spo­ro nowych miejsc w sie­ci, gdzie zaczą­łem zaglą­dać regu­lar­nie. Dodat­ko­wo tro­chę się blo­go­wo udzie­lam tu i tam, więc i takich miejsc przy­by­wa. Pod­rzu­cę Wam, może znaj­dzie­cie coś dla sie­bie? Kolej­ność anal­fa­be­tycz­na, bo dla­cze­go by nie?

Bez­grzesz­na Roz­pu­sta – to nie to, o czym myśli­cie świn­tusz­ki. Zupeł­nie, zupeł­nie nie to. Zresz­tą – klik­nij, to zoba­czysz. Zarę­czam, że warto.

Histo­ria Kan­ta – u Kan­ta swój kącik zna­la­zła Ruda Pasku­da, a oby­dwo­je piszą tak, że uwiel­biam ich czy­tać. Faj­nie, z polo­tem i dowcipem.

JaBlon­dyn – ja i kole­ga Wilq nie cier­pi­my się bar­dziej, niż Han­ni­bal Lec­ter i wegań­skie bur­ge­ry, a Tom i Jer­ry przy nas to zako­cha­na para. I dla­te­go pole­cam Go czy­tać. Naj­bar­dziej ze wzglę­du na moje komen­ta­rze pod wpisami.

Justek Make Me Smi­le – chy­ba nie ma w sie­ci dru­giej oso­by, któ­ra tak bar­dzo mnie moty­wu­je do dba­nia o sie­bie i o moje nad­mia­ro­we kilo­gra­my jak Justy­na. Patrzysz na Nią i widzisz, że war­to i że to działa.

Mar­szo­wic­kie Pola – zio­mal­ka moja, pra­wie z blo­ku obok – jak Jej nie czytać?

Moja Sztu­ko­te­ka – lubię zaglą­dać do Moni­ki, bo się dziew­czy­na nie pier­dzie­li w tań­cu, uży­wa słów powszech­nie uzna­wa­nych za obraź­li­we i słu­cha Ram­m­ste­ina. No i pisze nie­na­gan­ną polszczyzną.

Nie­ide­al­na­An­na – to chy­ba jedy­ny blog paren­tin­go­wy, do któ­re­go zaglą­dam. Bo tu nie ma słod­ko-pier­dzą­cej mamuń­ci tyl­ko kobie­ta z krwi i kości, któ­ra nie boi się mówić jak jest.

Nie­przy­zwo­it­ka – moje nie­daw­ne blo­go­we odkry­cie. Faj­ne prze­pi­sy na zdro­we dania publi­ku­je. Mię­dzy inny­mi faj­ny­mi przepisami…

O, w more­lę – jedy­na kobie­ta poza Panią Mat­ką, któ­rą wpu­ści­łem na swój mate­rac… Ale to nie dla­te­go się tu zna­la­zła. Kole­żan­ka po fachu, ale jak­by bar­dziej zbo­czo­na. Hmm, nie brzmi to jakoś dobrze chyba…

Pan­czy­ta – gło­wa i mózg blo­go­we­go pro­jek­tu #5na1, gdzie już od roku co mie­siąc recen­zu­je­my w piąt­kę jed­ną i tę samą książ­kę. Dla książ­ko­fi­lów, ale nie tylko.

Pierw­sza Dama – nie pró­buj Jej szu­kać przez googla, bo źle tra­fisz. A w prze­ci­wień­stwie do Pani Pre­zy­den­to­wej Ela jest bar­dzo wyra­zi­sta i ma coś do powiedzenia.

Pociąg do Życia – Basia to cho­dzą­ce pozy­tyw­ne nasta­wie­nie do życia. A raczej bie­ga­ją­ce. Bo Basia też bie­ga. I jeśli Bookworm nie da rady mnie prze­ka­ba­cić na bie­ga­ją­cą stro­nę mocy, to Basi uda się na pew­no. A poza tym… a nie, o wie­ku nie mówimy.

Podróż na Księ­życ – jeśli myślisz, że mnie na sta­rość poje­ba­ło i zaczy­nam zaczy­ty­wać się w wier­szach, to weź się nad sobą zasta­nów, co? Blog pełen bun­tu, ostre­go pazu­ra i paru innych rze­czy, któ­re mi się podo­ba­ją, ale o nich nie powiem, bo dosta­nę w japę od MałejŻonki.

Powo­li. Po pro­stu – coś Wam powiem o Artu­rze. Albo nie, bo nie bar­dzo umiem. Artur gotu­je i o tym na swo­im blo­gu pisze. Ale okre­śle­nie “pisze o goto­wa­niu” w Jego przy­pad­ku tak bar­dzo odda­je całą magię i maestrię, z jaką to robi, jak napi­sa­nie “faj­na łód­ka” o Tita­ni­cu. Tego się nie da opi­sać, to trze­ba prze­czy­tać. A naj­le­piej to zro­bić powo­li, delek­tu­jąc się sma­kiem każ­dej lite­ry. Poza goto­wa­niem Artur bie­ga. Nie ma w tym nic dziw­ne­go, bo to mąż Ewy.

Przy­go­da Yvet­te – Ewa też bie­ga. Nie ma w tym nic dziw­ne­go, bo to żona Artu­ra. Ale poza bie­ga­niem two­rzy prze­pięk­ne kart­ki, paczusz­ki, pre­zen­ty i inne cudeń­ka, na któ­re cza­sem lubię sobie popa­trzeć, bo ja tak nie umiem. Nie mam cier­pli­wo­ści ani umiejętności.

Radek Teklak – mój mistrz, guru, natchnie­nie i ducho­wy przy­wód­ca. Twór­ca kul­to­wych już stresz­czeń kul­to­we­go już seria­lu “Wiedź­min”, któ­re pole­cam Wam prze­czy­tać jako pierw­sze, żeby­ście pod­ła­pa­li kli­mat. Potem skie­ruj­cie się do dosyć wie­ko­we­go już blo­ga, od któ­re­go czer­pa­łem inspi­ra­cję zakła­da­jąc swo­je­go. Dzię­ki Radek. Serio mówię.

Ruda – nie­wie­le star­sza od moje­go syna, z pło­mie­niem na gło­wie i nie­wy­pa­rzo­nym jęzo­rem czy­ta książ­ki, robi zdję­cia i udzie­la się w #5na1. Ma dobre ser­ce, bo jesz­cze nie wybra­ła dla nas do recen­zo­wa­nia Mura­ka­mie­go, któ­re­go moje z kolei ser­ce mogło­by nie wytrzy­mać. No i jak sama o sobie mówi: “wiecz­nie wred­na i kąśli­wa” (ale nie daj­cie się nabrać, bo to cho­dzą­ca dobroć i miłość do świata).

Smi­ley Pro­ject – coś do poczy­ta­nia, coś do pooglą­da­nia, coś do pośmia­nia się. Mile­na two­rzy feno­me­nal­ne wręcz gra­fi­ki oraz hmm, to nie loga blo­ge­rów… Jak to wła­ści­wie nazwać? Podobizny?

Tak sobie czy­tam – kolej­na przed­sta­wi­ciel­ka płci pięk­nej w naszym #5na1. Cze­kam, aż zało­ży blo­ga podróż­ni­cze­go, bo czy­tać to Ona lubi w róż­nych dziw­nych miej­scach, np. w Wietnamie.

Waria­cje nie zawsze na temat – to moje nie­daw­ne odkry­cie. Dziew­czy­na z bir­do­wym tat­too i faje­rem na gło­wie. Nie dość, że świet­nie pisze, to jesz­cze świet­nie foto­gra­fu­je. I do tego ogar­nia te wszyst­kie rze­czy, któ­rych ja nie ogar­niam. Tro­chę zazdrosz­czę… #smu­te­czek

Zanicz­ka – to kobie­ta, któ­ra ma więk­sze jaja niż nie­je­den facet i wię­cej rado­ści życia niż słod­kie szcze­niacz­ki. I to wszyst­ko pomi­mo tego, że los Rene doświad­czył bar­dzo moc­no ska­zu­jąc Ją na nie­ule­czal­ną cho­ro­bę. Podzi­wiam Jej zapał, sil­ną wolę i to, że nie obwi­nia całe­go świa­ta, tyl­ko wyci­ska życie jak cytry­nę czer­piąc z nie­go peł­ny­mi gar­ścia­mi. I zno­wu rudzie­lec – ja coś chy­ba jak­by ten…

Zdol­ny, ale leni­wy – kur­na, nie bar­dzo wiem, o czym kon­kret­nie Witek pisze, ale zawsze czy­ta się to zaje­bi­ście. Podob­ny jest w tym do mnie, tyl­ko ma wię­cej włosów.

Zwierz Popkul­tu­ral­ny – jak jasna cho­le­ra dener­wu­ją mnie te prze­cin­ki, lite­rów­ki i błę­dy, ale wiem skąd i dla­cze­go się bio­rą. A poza tym Zwierz pisze tak, że się na takie dupe­re­le nie zwra­ca uwa­gi. Jest ktoś, kto nie zna Zwierza??

 

Jest też spo­ro blo­gów, któ­re pozna­łem na tyle nie­daw­no, że jesz­cze nie potra­fię powie­dzieć, czy je kocham miło­ścią szcze­rą i wie­ku­istą, czy to tyl­ko mniej lub bar­dziej pło­mien­ny romans. Na pew­no też o kil­ku zapo­mnia­łem, ale jest ich napraw­dę bar­dzo dużo.

A jak tam u Was? Zna­cie jakieś? Pole­ca­cie jakieś inne? Dzi­siaj wyjąt­ko­wo moż­na spa­mo­wać w komentarzach.

 

PS. Słod­kie kotec­ki nie są tutaj tak bez powo­du – patrz­cie, jak się ład­nie dzie­lą mlecz­kiem. Tak samo ja dzie­lę się z Wami moimi ulu­bio­ny­mi blo­ga­mi. Też jestem słod­ki. Miau!

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: PigOut „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera” – KONKURSdizajnuch.pl - blog faceta w pewnym wieku()

  • Pingback: [KONKURS książkowy] PigOut „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera” | dizajnuch.pl - blog faceta w pewnym wiekudizajnuch.pl – blog faceta w pewnym wieku()

  • Pingback: Uruchamiam damsko-męski kącik porad intymnych... | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Kil­ka z tych blo­gów znam i lubię, ale szczę­ka mi opa­dła, że ty dajesz radę tyle wszyst­kie­go ogarniać 🙂 

    • Na szczę­ście mało kto ma czas publi­ko­wać codzien­nie, więc co jakiś czas nad­ra­biam zaległości 😉

  • Dzię­ku­ję ♥

  • Z Two­je­go podium nie znam niko­go, ale już zabie­ram się za nad­ra­bia­nie 🙂 Za to dużą część z pozo­sta­łych blo­ge­rów odwie­dzam regu­lar­nie. Pozdrawiam!

  • Pole­ce­nia z innej becz­ki, znan dosłow­nie kil­ka miejsc i niko­go z podium. Kie­dy masz czas to wszyst­ko ogarniać?:P

    • Pole­cam, napraw­dę polecam.

      Jestem tak wiel­ki, że zakrzy­wiam czasoprzestrzeń 🙂

  • Wow! Jak dużo blo­gów. Całe szczę­ście znam pra­wie wszystkie 🙂

  • Więk­szo­ści blo­gów w ogó­le nie znam, ale do Zwie­rza i Poko­le­nia Ikea dość czę­sto zaglądam 😉

  • Dzię­ku­ję, jesteś cudow­ny! Uwiel­biam Two­ją oso­bo­wość, cha­rak­ter, bły­sko­tli­wość i inteligencje…całość łączysz przy tym poczu­ciem humo­ru. Jesteś boski!

    • Pani Mat­ko, nie czy­taj tego, Justek żartował!!

      PS. JA boski?? A widzia­łaś swo­je ostat­nie zdję­cia? No wła­śnie 🙂 I dzię­ku­ję ślicznie 🙂

  • Impo­nu­ją­ca lista. Część z tych blo­gów sama obser­wu­ję, chęt­nie czy­tam i zaglą­dam. Do nie­któ­rych zapew­ne zaj­rzę po Two­ich reko­men­da­cjach. Step by step 🙂

    • Śpiesz się powo­li, jak mawia sta­ro­żyt­ne przy­sło­wie pszczół 😉

  • Pod­glą­dam i Olę, i Doro­tę na Insta, do blo­gów zaglą­dam rza­dziej, ale i tak w mia­rę regularnie 🙂

  • nie­przy­zwo­it­ka

    No powiem Ci Dizaj­nuch, że Ty jed­nak jesteś omni­po­tent­ny. Tyle fan­ta­stycz­nych blo­gów czy­tać, znać, pole­cać, udzie­lać się zawo­do­wo i pło­mień domo­we­go ogni­ska utrzy­my­wać… czap­ki z głów. Naj­moc­niej dzię­ku­ję, że zna­la­złam się w tak dobo­ro­wym towa­rzy­stwie. Wła­śnie roz­po­czy­nam pro­ce­du­rę zapo­zna­wa­nia się z kom­pa­na­mi, ale już widzę, że będę potrze­bo­wać kie­szon­ko­wej czar­nej dziu­ry, aby swo­ją dobę tro­chę roz­cia­gnąć, bo kon­tent zaiste zacny!

    • Oj wiesz, pro­ste to jak faj­ka – nie śpisz, nie jesz, nie… no dobra, nie przesadzajmy 🙂

      Zanie­ma­co, ja uwa­żam, że dobre trze­ba wspie­rać, a Ty jesteś bar­dzo dobra. To duży tort, wystar­czy dla wszyst­kich. Tym bar­dziej, że zno­wu jestem na diecie 🙂

      • nie­przy­zwo­it­ka

        Ja też. I wła­śnie pożar­łam chleb z majo­ne­zem i kieł­ka­mi… żeby było zdrowo

  • Ile dla mnie nowo­ści. Teraz mam zaję­te popo­łu­dnie, dziękuję. 🙂

  • Jeśli cho­dzi o trój­kę na podium – świet­ny wybór. Ja też uwiel­biam tych face­tów. Ale spo­ko, nie mniej jak Cie­bie. 🙂 Spo­ro lin­ków, każ­dy blog chcia­ło­by się poczy­tać, tyl­ko ja się pytam kiedy?
    Czu­ję się zaszczy­co­na będąc w Two­im zesta­wie­niu i wiesz co? Robię scre­ena z opi­sem moje­go blo­ga. 🙂 Bo tam jest dowód na to, że jest choć cień nadziei na to że Dizaj­nuch zacznie bie­gać. 😀 Mało tego. Tam jest napi­sa­ne że Basia bie­ga, a nie­ste­ty jak na razie Basia o bie­ga­niu tyl­ko dużo gada lub pisze. 🙂 Ale sko­ro sam Dizaj­nuch napi­sał że Basia bie­ga… no weź teraz nie bie­gaj. Cho­ler­cia, zala­twi­łeś mnie panie. 😉

    • Ja sobie robię pacz­ka­mi – week­end Bookwor­ma, week­end Basi i tak dalej 🙂 Śred­nio co dwa-trzy tygo­dnie jestem na bieżąco 😉
      Hihi, szach-mat, teraz trze­ba by zacząć bie­gać wespół w zespół. Tyl­ko to takie mynconce 🙂

  • Buehe­he!! Córecz­ka alko­ho­licz­ka! <3 No i w punkt z PigO­utem! Dal mnie to taki młod­szy Ty 😀
    Powiem Ci, że umiesz w PR no i gust masz dobry bo świet­ne blo­gi odwiedzasz 🙂

  • Dzię­ki ziom. Naj­śmiesz­niej­sze jest to, że mógł­bym opi­sać Cie­bie tymi samy­mi sło­wa­mi, no może z popraw­ką na star­sze­go bra­ta 😉 Liczę, że wkrót­ce łapie­my się na jakimś zlo­cie, więc pierw­sza butla na mój koszt.

  • Dzię­ku­ję 🙂 W takim gro­nie… 😀 Pozdrawiam!

    • Artur, tyl­ko nie­zwy­kle skom­pli­ko­wa­ny zbieg oko­licz­no­ści spo­wo­do­wał, że jesteś o włos za świę­tą trójcą.
      Pew­nie dla­te­go, że jesteś kla­sa sama w sobie. Poważnie 🙂

      • Dzię­ku­ję Jac­ku! Wiesz, że mi o miej­sca nie cho­dzi tyl­ko o gro­na 🙂 Wspa­nia­łe jest to, że więk­szość znam i bar­dzo lubię. Pozdra­wiam Cie bar­dzo serdecznie!

  • Do czę­ści wspo­mnia­nych też cza­sem zaglą­dam, ale nie­któ­rych fak­tycz­nie nie zna­łam – czas to naprawić! 😀

    • Pole­cam moc­no bar­dzo, bo to zaje­bi­ści ludzie i zaje­bi­ste blogi 🙂

  • Dzię­ku­ję, że w tej boga­tej, ale i zara­zem moc­nej liście zna­la­zło się miej­sce i na moja skrom­na oso­bę! Dizaj­nuch na prezydenta! 👍

    • Hihi, Ty już pra­wie jesteś “wiel­ka”, więc nie­dłu­go nie będę nawet śmiał o Tobie wspo­mi­nać 🙂 Ale czy­tać będę zawsze 🙂

  • Patryk Wit­czuk

    Więk­szość z tych blo­gów albo czy­tu­ję, albo koja­rzę 🙂 dobra lista 🙂 kur­de, ale mnie na żad­nej liście nie ma 🙁 haha 😀 kto mnie doce­ni? 🙂 też powo­li zabie­ram się do swo­jej listy, ale czy ją opu­bli­ku­ję? Nie wiem póki co 🙂 Pozdro­wion­ka, Jacek! 🙂 

    • Doce­ni, doce­ni, tyl­ko jak to mówią – zapier­da­laj i nie przestawaj 🙂
      Bo zdra­dzę Ci sekret, o któ­rym nikt nie mówi – blo­go­wa­nie to cięż­ki kawał chle­ba, zanim doj­dziesz do eta­pu zara­bia­nia na tym solid­nej kasy. Tak mi się wyda­je, bo do tego eta­pu mam jesz­cze lata świetlne 🙂

  • Uwiel­biam kotec­ki, zwłasz­cza takie słod­kie jak te na fot­ce 🙂 Co do blo­gów – wie­le z nich znam i czy­tam, nie­któ­re tyl­ko koja­rzę, a nie­któ­re są dla mnie nowo­ścią… Ja chy­ba nie potra­fi­ła­bym wybrać swo­ich ulubieńców.

  • Kil­ka z pole­ca­nych przez Cie­bie czy­tam i zga­dzam się z Two­ją opi­nią o nich. Jak­bym myśla­ła ina­czej, to bym nie czy­ta­ła 😉 Ze swo­jej stro­ny mogę dorzu­cić Nie­do­mo­wą Kurę 😉

    • A już od kolej­nej oso­by czy­tam, że war­to tam zaj­rzeć. W wol­nej chwi­li pew­nie nadrobię 🙂

  • Mistrzu, to mi się wyja­śni­ło, dla­cze­go mój blog rano wyko­nał pad pła­ski i już się pra­wie z nim poże­gna­łem #tru­esto­ry.
    Nawet nie bar­dzo wiem co napi­sać, bo że dzię­ku­ję i że się cie­szę, no i że jestem “pod­ja­ra­ny” to takie bana­ły są. Więc dzię­ku­ję bo się cie­szę i cosik jak­bym się podjarał.
    A że w tej samej trój­cy co Mar­cin i co Pigo­ut, to ja sobie wła­śnie sel­fie robię (z dziub­kiem) ku potom­no­ści, na tle Two­je­go wpi­su. Przy­da się, bo w nie­dzie­lę będę umie­rał na tra­sie pół­ma­ra­to­nu w Kra­ko­wie (Marzan­nę będzie­my yyyy topić?) i nie wiem czy z tej impre­zy żyw powró­cę, bo ostat­ni porząd­ny tre­ning to mia­łem w poprzed­nim wcie­le­niu, w paź­dzier­ni­ku w Wenecji 😉
    Raz już kul­to­we piwo piłem w Pozna­niu z imć Naga­to (Mar­cin wie kto to zacz) i Savo­nem, coś czu­ję, że to następ­ne to będzie we Wroc­ku… I to niejedno 😉

    • Oj, patrz, aku­rat dzi­siaj hakie­ry stwier­dzi­ły, że poło­żą faj­ne witry­ny i pew­nie dla­te­go ser­wer poległ, bo ode mnie ruch jakiś wiel­ki nie bywa 🙂

      No wie Kole­ga, jed­no piwo???? 🙂

  • Jacek 🙂 dzię­ki za lin­ka ;)) wiesz, kur­de no wzru­szy­łam się 🙂

  • Jacek wiel­kie love! ❤ Jesteś mega faj­nym face­tem! ;* strasz­nie miło się czy­ta, że ktoś doce­nia mój bunt 😉

  • Dosko­na­ły wybór 😀 Powiem panu, panie kole­go, że pan się też w moim sha­re­we­eku znaj­du­jesz i to wca­le nie w ramach rewan­żu – skład moje­go usta­li­łem już wczo­raj 😀 Dzień dobry tak w ogóle.

    • Nie liczy­łem na rewanż, ale w ramach współ­pra­cy mię­dzy­blą­ger­skiej powtó­rzył­bym ten numer z piwami 🙂
      Oj taki sredni 🙂

      • Po pierw­sze pri­mo: Nie powtó­rzyć, a stwo­rzyć zda­rze­nie cyklicz­ne – raz na dwa mie­sią­ce na przykład!
        Po dru­gie pri­mo: Teraz kolej na spo­tka­nie na zie­mi łódzkiej
        Po trze­cie pri­mo ulti­mo: numer z piwa­mi nale­ża­ło­by wzbo­ga­cić o kil­ka nume­rów z wódką 😀

  • Oja­cie, ile nowo­ści! Ja nie wiem kie­dy Ty znaj­du­jesz czas żeby czy­tać te wszyst­kie blo­gi, teraz mnie zawstydziłeś 😉

    • Naj­czę­ściej nad­ra­biam hur­to­wo w week­en­dy. Ale wio­sna za pasem i skoń­czy się sie­dze­nie w domu, a wte­dy to nie wiem 🙂

  • Oesu­uuuu…
    Ty weź zedy­tuj ten opis More­li, bo jesz­cze będą do mnie walić drzwia­mi i okna­mi, bym i ich mate­rac prze­te­sto­wa­ła. I co ja wte­dy zro­bię? Prze­cież się nie rozerwę 😛
    Naj­wy­żej roze­brać moż­na się u mnie.
    Kuria, czy ja napi­sa­łam roze­brać? ROZERWAĆ, oczy­wi­ście mia­łam na myśli rozerwać.

    I mi się Twój zbo­czo­ny nastrój udzielił 😛

    A przy oka­zy­ji, Mar­sza ostat­nio na Twit­te­rze pisa­ła coś o pod­ca­stach, ale sama gadać coś nie umie. A Ty też coś ostat­nio napo­mkną­łeś, że byś poga­dał. Może mała koprodukcja? 😉

    • Sama się zedy­tuj, piszesz do ludzi, to trze­ba cier­pieć te tłu­my na mate­ra­cach, co nie? 🙂

      PS. Dobrze, że nie napi­sa­łaś “nie rozewrę” 😉
      PS.2. Kur­de nie wiem, bo od przed­świąt leży u mnie mate­riał wspól­nie nagra­ny z Elą i nie mam cza­su go obrobić.

      • Dobra, tyl­ko ustaw­cie się z tymi mate­ra­ca­mi w kolej­ce, co by gań­by nie było 😛

        A co do nagrań – to brać się do robo­ty i sru­uu, bo samo się nie zrobi.
        Za rok Cię chcę widzieć na kon­fe­ren­cjach, jak wykła­dasz spo­so­by na luź­ne i humo­ry­stycz­ne blogowanie 🙂