Współpraca reklamowa z blogiem dizajnuch.pl

 

 

Cześć, jestem Jacek.

Jacek eM

(nie “Sza­now­ny panie” – tak jest pro­ściej, nie patrz na te moje lata, to tyl­ko cyfra 🙂 )

 

Miło mi Cię gościć na jed­nym z naj­chęt­niej czy­ta­nych i pole­ca­nych blo­gów w Pol­sce w 2017 roku.

(zaj­rzyj do Andrze­ja Tuchol­skie­go i jego pod­su­mo­wa­nia Sha­re Week 2017

oraz

Na jed­nym z 15 wyróż­nio­nych blo­gów w kon­kur­sie Męski Blog Roku Men’s Health 2017

Tu kli­ka­jąc na stro­nę kon­kur­su trafisz.

 

Kim jestem?

Jestem face­tem chwil­kę po 40 uro­dzi­nach, ojcem, mężem, blo­ge­rem, infor­ma­ty­kiem z wykształ­ce­nia oraz pro­jek­tan­tem wnętrz z zawo­du i zami­ło­wa­nia (wię­cej się dowiesz kli­ka­jąc infor­ma­cje MNIE). Mam nie­prze­bra­ne poczu­cie inte­li­gent­ne­go humo­ru w połą­cze­niu z lek­kim pió­rem. Potra­fię śmiać się z sie­bie i być szcze­rym do bólu (ale w tym wie­ku już dosko­na­le wiem, kie­dy się powstrzy­mać). Jestem kre­atyw­ny i głod­ny świa­ta, wra­żeń i nowych doznań. Do tego mam gło­wę peł­ną pomy­słów i wizji.

I to na trzeźwo.

 

O czym piszę na blogu dizajnuch.pl?

Piszę o życiu. Tak po pro­stu. Ale nie do koń­ca jestem pewien, czy laj­fstajl pasuje.

Bo piszę o takim życiu, jakie wio­dą set­ki ludzi podob­nym do mnie, ale poka­zu­ję je w tęczo­wych kolo­rach, zamiast w codzien­nych sza­ro­ściach. Nawet z wizy­ty u leka­rza wycią­gam coś pozytywnego.

Może dla­te­go mam tak zaan­ga­żo­wa­nych Czy­tel­ni­ków, któ­rzy są ze mną od daw­na, są mi wier­ni i przede wszyst­kim lubią mnie i mi ufa­ją? Bo widzą, że ich życie też jest peł­ne kolo­rów, tyl­ko trze­ba umieć na nie ina­czej spoj­rzeć. Naj­le­piej ze śmie­chem i uśmie­chem. I za to cenią mnie moi Czy­tel­ni­cy – za to, że popra­wiam im dzień i nastrój.

 

Kto mnie czyta?

W więk­szo­ści kobie­ty, doro­słe, z wyż­szym wykształ­ce­niem, miesz­ka­ją­ce w dużym lub bar­dzo dużym mie­ście. I jeste­śmy ze sobą dla­te­go, że lubią pre­zen­to­wa­ne prze­ze mnie tre­ści i chęt­nie się w nie anga­żu­ją (no i oczy­wi­ście jestem przystojny).

Popatrz na komen­ta­rze pod wpi­sa­mi, ich ilość i jakość – jest ich dużo i mówią wię­cej, niż “faj­ny blog, zapra­szam do sie­bie”. Ten blog sta­wia na tre­ści oraz zaan­ga­żo­wa­nych czy­tel­ni­ków, nie mar­twe dusze gene­ru­ją­ce puste odsło­ny. Podob­nie jest na moim pro­fi­lu fejs­bu­ko­wym.

Dokład­niej­sze dane o moich Czy­tel­ni­kach spraw­dzisz kli­ka­jąc w omó­wie­nie wyni­ków mojej ankie­ty.

 

Co mogę dla Ciebie zrobić?

Co tyl­ko zechcesz i co jest legal­ne!! Może też być tuczą­ce, ale to za dopłatą.

- Zre­cen­zu­ję i prze­te­stu­ję Twój pro­dukt tak, że maga­zy­ny zaczną świe­cić pustkami.

- Napi­szę rela­cję z even­tu tak, że tera­peu­ci nie nadą­żą z sesja­mi moich Czy­tel­ni­ków żału­ją­cych, że ich tam nie było.

- Prze­pro­wa­dzę kon­kurs tak, że zgło­si się wię­cej chęt­nych, niż do Milionerów.

- Poka­żę Two­ją mar­kę w taki spo­sób, że za chwi­lę zadzwo­ni Świę­ty Miko­łaj z pyta­niem, jak Ty to robisz.

I zawsze będę szcze­ry – kła­mię tyl­ko na temat swo­jej wagi, więc każ­dą współ­pra­cę wyraź­nie ozna­czę. Ale hej? Prze­cież o to Ci cho­dzi, prawda?

Aha – wysta­wiam fak­tu­ry VAT. Faj­nie, nie?

 

Barter?

W blo­gu i blo­go­wa­niu dużo waż­niej­sze niż pie­nią­dze są dla mnie sytu­acje i doświad­cze­nia, któ­re poma­ga­ją mi się roz­wi­jać i pozna­wać świat, więc bar­ter chęt­nie, jeśli będzie tako­we warun­ki spełniał.

 

Nie wiesz, czy wyczy­no­wa jaz­da kom­baj­nem się sprze­da? Albo potrze­bu­jesz rekla­my na swo­je wypra­wy quada­mi przez bło­ta i bajo­ra? Tak, tutaj byśmy się dogadali.

Jesteś mło­dym tre­ne­rem per­so­nal­nym i potrze­bu­jesz kogoś do prze­te­sto­wa­nia swo­jej inno­wa­cyj­nej meto­dy zrzu­ca­nia kilo­gra­mów i rzeź­bie­nia mię­śni? Ooo, bierz mnie, męcz mnie.

Wcho­dzisz na wro­cław­ski rynek z cate­rin­giem die­te­tycz­nym? No prze­cież, że się nada­ję – jem wszyst­ko i mało grymaszę.

Two­ja apli­ka­cja do pro­jek­to­wa­nia wnętrz potrze­bu­je testów i recen­zji kogoś, kto w bran­ży sie­dzi 10 lat? To bar­dzo dobry adres.

Szy­ku­jesz jakiś event zwią­za­ny z pro­jek­to­wa­niem  kuch­ni czy sprzę­tem AGD i szu­kasz kogoś, kto napi­sze z nie­go cie­ka­wą rela­cję o nim i o pro­duk­tach? Chęt­nie, znam się na tym.

Masz kil­ka wol­nych wej­śció­wek na impre­zę, któ­ra potrze­bu­je roz­gło­su? Zabio­rę Małą­Żon­kę lub moje Dzie­cior­ki i zoba­czy­my, co faj­ne­go oferujesz.

Otwie­rasz nowy pen­sjo­nat na łonie przy­ro­dy i potrze­bu­jesz o tym opo­wie­dzieć świa­tu? Zrób to moimi ustami.

Pla­nu­jesz faj­ne wyda­rze­nie? Chęt­nie się włą­czę w promocję.

Jeśli chciał­byś coś opi­sać i nie wiesz, gdzie wysłać #dary­lo­sy, to adres do wysył­ki chęt­nie podam Ci na priva.

 

Obraz mówi więcej, niż tysiąc słów, więc kilka przykładów:

Całe życie” Robert Seetha­ler – nie oce­niaj książ­ki po okładce.

Week­end z Rodzi­ną: Ener­gy­lan­dia w Zatorze

Tequ­ila jest jak kobieta

Gdzie dobrze zjeść w Tajlandii?

Jemy na mie­ście: Restau­ra­cja TIVOLI w Legnicy

Speł­niam swo­je marze­nie i idę sobie postrzelać.

 

Wbrew wra­że­niu, jakie moż­na odnieść po prze­czy­ta­niu moich wpi­sów, nie pod­cho­dzę lek­ko do życia jako takie­go, a jedy­nie do pew­nych jego aspek­tów. Obo­wiąz­ki trak­tu­ję bar­dzo poważ­nie, nawet jeśli wyko­nu­ję je w żar­to­bli­wej for­mie. Znam dosko­na­le rela­cje Klient-usłu­go­daw­ca i wiem, co nale­ży do któ­rej ze stron. Wiem też, kto w tej sytu­acji jest Klientem.

 

Sprawdź mnie, zróbmy razem coś fajnego!

Jeśli po prze­czy­ta­niu powyż­sze­go stwier­dzisz, że współ­pra­ca ze mną może być dobrym pomy­słem, to pisz śmia­ło na:

wspolpraca@dizajnuch.pl