DIY – Projektowanie kuchni #6: Blaty kuchenne.

 

No faj­no, poga­da­li­śmy sobie nie­daw­no o tym, jakie są rodza­je fron­tów do kuch­ni, czas zacze­pić bla­ty kuchen­ne. Dla nie­co mniej zorien­to­wa­nych – fron­ty w kuch­ni to takie coś, co jest w kuch­ni pio­no­we i ma czę­sto przy­mo­co­wa­ny do tego uchwyt. Bla­ty kuchen­ne to takie coś, co jest pozio­me i ma czę­sto przy­mo­co­wa­ny do tego zlew. Na bla­cie moż­na tego… No garn­ki odsta­wiać i scha­bo­we tłuc. Na przy­kład.

Jeśli miał­bym typo­wać, któ­ry ele­ment w kuch­ni jest naj­in­ten­syw­niej użyt­ko­wa­ny i jed­no­cze­śnie nara­żo­ny na naj­wię­cej uszko­dzeń, to chy­ba wła­śnie blat. A użyt­ko­wa­ny jest bez prze­rwy, bo prze­cież wiecz­nie wszyst­ko na nim stoi, cho­ciaż bar­dzo chcie­li­by­śmy ten bała­gan scho­wać. Nawet jeśli ktoś nie gotu­je, to robi sobie kanap­ki, kawę czy nale­wa mle­ko do szej­ka. I dla­te­go musi być wyko­na­ny z mate­ria­łu, któ­ry cho­ciaż przez te począt­ko­we 5 lat wytrzy­ma regu­lar­ne kro­je­nie, roz­le­wa­nie gorą­cej czy zim­nej wody, albo sta­wia­nie gorą­cych garn­ków. Począt­ko­we, bo na dłuż­szą metę nie wytrzy­ma tego żaden.

 

Standardowo, czyli laminat

Naj­po­pu­lar­niej­szy mate­riał, naj­tań­szy i dają­cy naj­więk­sze moż­li­wo­ści, bo wystę­pu­je we wszyst­kich chy­ba moż­li­wych wzo­rach i kolo­rach – od imi­ta­cji kamie­nia, poprzez drew­no i kolo­ry jed­no­li­te, aż do wzo­rów nadru­ko­wa­nej gaze­ty, cera­ty (ktoś jesz­cze wie, co to jest?) czy prze­róż­nych kwiat­ków i maziaj­ków. Jest to pły­ta wió­ro­wa, dużo moc­niej spra­so­wa­na i utwar­dzo­na niż na ta szaf­ki, pokry­ta lami­na­tem, któ­ry tak­że jest dużo bar­dziej odpor­ny mecha­nicz­nie i che­micz­nie, niż ten na pły­cie meblo­wej (cie­ka­wym pole­cam poczy­tać wpis o tym, co to jest pły­ta meblo­wa). 95% wszyst­kich zama­wia­nych kuch­ni ma bla­ty lami­no­wa­ne.

Ponie­waż lami­nat to pla­stik, więc wyla­na woda może sobie na nim być nawet i sto lat (o ile nie sty­ka się z kra­wę­dzią i nie ma dostę­pu do wió­rów w głę­bi). Kro­ić nie pole­cam, tłuc scha­bo­wych nie pole­cam, odsta­wiać gorą­cych garów nie pole­cam. Lami­nat to wytrzy­ma lub nie w zależ­no­ści od tego, jak się do tych czyn­no­ści przy­ło­żysz i jak dłu­go blat będzie nara­żo­ny na Two­je sady­stycz­ne zapę­dy.

plyta_3_1230

Bla­ty z pięk­nym rysun­kiem sło­jów drew­na – jabłoń twar­dzie­lo­wa się nazy­wa. W sam raz dla Chuc­ka Nor­ri­sa.

plyta_4_1230

Bla­ty beto­no­we. W sam raz dla Boba Budow­ni­cze­go.

 

Blaty drewniane z litego drewna

Mamy eko-hip­ster­ski szał na mate­ria­ły natu­ral­ne, więc bla­ty drew­nia­ne to zachcie­waj­ka coraz więk­szej ilo­ści klien­tów. Odpo­wied­nio przy­go­to­wa­ny (zaole­jo­wa­ny) blat z drew­na jest dosyć trwa­ły, ale pod jed­nym warun­kiem – o taki blat trze­ba dbać, trze­ba na nie­go uwa­żać i regu­lar­nie go kon­ser­wo­wać. Jest dużo bar­dziej nara­żo­ny na uszko­dze­nia mecha­nicz­ne i dzia­ła­nie cie­czy, ale też sto­sun­ko­wo łatwo prze­róż­ne ryski, wgłę­bie­nia czy pla­my usu­nąć (o ile nie są bar­dzo głę­bo­kie) – wystar­czy papier ścier­ny, olej i szmat­ka. Ole­jo­wać zresz­tą trze­ba taki blat co jakiś czas pre­wen­cyj­nie i nie wol­no o tym zapo­mi­nać, bo zapo­mi­nal­scy szyb­ko osią­gną efekt sta­rej, pocię­tej i powy­cie­ra­nej deski do kro­je­nia.

Naj­czę­ściej bla­ty drew­nia­ne to spra­so­wa­na kle­jon­ka mniej­szych lub więk­szych kle­pek. Takie z lite­go, rżnię­te­go drew­na spo­ty­ka się bar­dzo rzad­ko, bo są prze­raź­li­wie dro­gie. Dodat­ko­wo blat kuchen­ny z takie­go jed­ne­go lite­go pnia drze­wa sła­bo się będzie spraw­dzał – pod wpły­wem więk­szej lub mniej­szej wil­go­ci będzie pękał i wypa­czał się. W tej chwi­li pro­du­cen­ci ofe­ru­ją bla­ty z lami­na­tów, któ­re dosko­na­le imi­tu­ją klep­ki albo lite drew­no, a nie mają jego wad.

blat kuchenny

Natu­ral­ne drew­no do natu­ral­nej cegły? Natu­ral­nie!

polysk_3_1230

Nie­na­tu­ral­ne drew­no uda­ją­ce natu­ral­ne drew­no? Natu­ral­nie!!

 

Blaty kamienne

Naj­czę­ściej z gra­ni­tu, rza­dziej z mar­mu­ru. Jako mate­riał natu­ral­ny ma podob­ne zady i wale­ty, jak opi­sy­wa­ne prze­ze mnie nie­daw­no fron­ty for­ni­ro­wa­ne – nie do koń­ca prze­wi­dzi­my, co tak napraw­dę dosta­nie­my. Wzór i układ kolorów/żyłek z prób­ki musi­my bar­dziej trak­to­wać jako mate­riał poglą­do­wy. Uwa­ża­ny jest rów­nież za blat zim­ny i przez nie­któ­rych nie­przy­jem­ny. Ale za to dosta­je­my coś, co jest pięk­ne i nie­po­wta­rzal­ne. I trosz­kę nie­ste­ty bole­sne dla port­fe­la.

Teo­re­tycz­nie moż­na na takim bla­cie kro­ić, ale jeśli się moc­no przy­ło­żysz, to też może się zary­so­wać (co zazwy­czaj da się spo­le­ro­wać, ale mecha­nicz­ną poler­ką – szmat­ką nie teges). Jest też nie­jed­no­rod­ny w prze­kro­ju, więc uwa­żał­bym przy tłu­cze­niu scha­bosz­cza­ków w nie­dzie­lę, ale gorą­ce gary może­my sta­wiać bez krę­pa­cji. Musi­my też pamię­tać o tym, że jako natu­ral­ny mate­riał wchła­nia roz­la­ne pły­ny – kie­dyś nasza klient­ka zosta­wi­ła otwar­tą i mokrą pusz­kę, po czym wyje­cha­ła na kil­ka tygo­dni. Po powro­cie mia­ła na bla­cie rdza­we kółecz­ko, któ­re­go nie dawa­ło się usu­nąć ina­czej, niż mecha­nicz­nie. A w pusz­cze wyrósł zaawan­so­wa­ny eko­sys­tem bli­ski roz­wi­nię­cia inte­li­gen­cji i odkry­cia lotów w kosmos.

blat_1_1230

blat_2_1230

 

Blaty z konglomeratu kwarcowego (kwarcytowego)

To taki sztucz­ny kamień – bie­rze­my sobie jakieś mini­mum 90% natu­ral­ne­go kwar­cu, mie­li­my drob­niej lub gru­biej, dorzu­ca­my tro­chę żywi­cy, barw­ni­ków, dodat­ków baje­ranc­kich, cza­sa­mi odro­bi­nę sre­bra, żeby bak­te­rie nie czu­ły się zbyt kom­for­to­wo, mie­sza­my, for­mu­je­my w pły­ty i goto­we.

Jeże­li cho­dzi o wła­ści­wo­ści, to te bla­ty zacho­wu­ją się dokład­nie tak, jak kamien­ne, ale mają jed­no­rod­ną i prze­wi­dy­wal­ną struk­tu­rę, są odpor­ne na tem­pe­ra­tu­ry i bez­piecz­niej­sze w obrób­ce (nie pęka­ją tak łatwo, bo nie mają żyłek). Na upar­te­go mogą być nawet w kolo­rach tęczy, bo pro­du­cen­ci mają w ofer­cie różo­we, limon­ko­we czy czer­wo­ne. Albo takie z zato­pio­ny­mi “gwiazd­ka­mi”, któ­re feno­me­nal­nie wyglą­da­ją odpo­wied­nio pod­świe­tlo­ne. Albo tak bar­dzo jed­no­li­te, że nie posia­da­ją wła­ści­wie żad­nej struk­tu­ry i wzo­rów poza kolo­rem. Mają też cenę odpo­wied­nio baje­ranc­ką, ale to taki szcze­gół drob­ny.

polysk_6_1230

polysk_4_1230

lakiery_1_1230

Blaty z kompozytów

Czy­li takie tro­chę z pla­sti­ku, bo tutaj ok. 30% to żywi­ca akry­lo­wa, a pozo­sta­ła część to zmie­lo­ne mine­ra­ły, pig­men­ty i baje­ranc­kie dodat­ki. Są ter­mo­pla­stycz­ne, więc moż­na z nich wywi­jać i wygi­nać prze­róż­ne fan­ta­zyj­ne kształ­ty, robić zle­wy czy umy­wal­ki zin­te­gro­wa­ne z bla­tem albo uży­wać na ele­wa­cjach. Mają jed­no­li­tą, bez­po­ro­wą powierzch­nię i dzię­ki temu nie cze­pia­ją się ich grzy­by czy bak­te­rie. Jako jedy­ny mate­riał pozwa­la na wyko­ny­wa­nie nie­wi­docz­nych połą­czeń, co daje efekt jed­no­li­tej bry­ły w całej kuch­ni. Jest też cie­pły i w ogó­le ma same zale­ty poza dwie­ma wada­mi – wyglą­da pla­sti­ko­wo i jest pie­ruń­sko dro­gi. A poza tym luzik.

blaty kuchenne

Tak napraw­dę, to nie wszyst­kie mate­ria­ły, a jedy­nie te naj­po­pu­lar­niej­sze – bla­ty szkla­ne, sta­lo­we, mie­dzia­ne, z wyle­wa­ne­go i szli­fo­wa­ne­go beto­nu czy z lawy wul­ka­nicz­nej pomi­nę wymow­nym mil­cze­niem. Są tak dro­gie, że chy­ba szko­da moich palusz­ków i Waszych oczu, żeby tu o nich pisać. To są akcje tak spo­ra­dycz­ne, że miesz­czą się w gra­ni­cach błę­du sta­ty­stycz­ne­go (blat z beto­nu zda­rzył raz przez 10 lat, do tego w Holan­dii).

 

PS. Oczy­wi­ście, tra­dy­cyj­nie Lin­da. Dzi­siaj na leżą­co. Jak bla­ty.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...