Pojebizm pierwszego świata

 

Ostatnio po internetach hula wiele większych lub mniejszych gównoburz, co dla każdego blągera jest świetną okazją do tego, żeby zabrać głos w dyskusji, która nikogo nie obchodzi i bardzo często są to po prostu kolejne problemy pierwszego świata. Oczywiście, solidnie sobie tu ironizuję, bo nie zawsze są to problemiki z dupy w stylu czy pracownik telekomu na fejsie może się zwracać do kogoś po imieniu czy per Pan, jeśli tenże perPan sobie tego nie życzy„. Czasami problemy może i niekoniecznie dotyczą spraw żywotnych, ale są już jakby deko poważniejszej natury – czy do męskiego golibrody zwanego barberem kobieta może wejść, czy nie powinna? Czy restauracja ma prawo zabronić wstępu osobom z dziećmi do lat trzech? Daj Bodziu każdemu mieć tylko takie zmartwienia w życiu.

Zdarza się jednak, że problem jest trochę poważniejszy, a właściwie nie sam problem jako taki, ale to, co przy tej okazji wychodzi na światło dzienne w postaci komentarzy tak naprawdę pokazujących, jak wiele jest do tłumaczenia i zmiany w naszych zapatrywaniach na kwestie równouprawnienia, równości czy dyskryminacji. I robi się z tego #shitstorm jak huragan Katrina.

 

Czy stewardessy mogą być stare, grube i brzydkie?

Zaczęło się od tego, że jakiś czas temu portal fly4free wrzucił newsa o tym, że w rosyjskim Aerofłocie wszystkie stewardessy zmierzono, zważono, obfotografowano i te, które mają więcej niż 40 lat i mają powyżej 90 cm w talii przeniesiono z linii międzynarodowych na krajowe, co można uznać za swego rodzaju degradację mającą też wymierne korzyści – takie rejsy są gorzej płatne. Stewardessy się oburzyły i poszły z tym do sądu pozywając linie lotnicze za dyskryminację. Ta przedstawiła wyliczenia odnośnie tego, że każdy kilogram więcej na pokładzie samolotu przekłada się na konkretne kwoty, jakie przewoźnik traci spalając paliwo w chmurkę. Dodatkowo przedstawili wyniki ankiety, w których pasażerowie wypowiedzieli się, że wolą, aby obsługiwały ich cyt.: „młode, silne i atrakcyjne stewardessy”.  Sąd – UWAGA!!! – pozew stewardess oddalił.

Samo pytanie o to, czy linia rzeczywiście ma do takiego postępowanie prawo jest już powodem do przepychanek w temacie dyskryminacji czy wręcz feminizmu. Moje zdanie na ten temat później, ale ciekaw jestem, co Wy na ten temat sądzicie.

 

To jednak nie koniec.

Do redakcji portalu fly4free redakcja innego fanpejdża post-turysta napisała list otwarty, który poniżej cytuję w całości i bez zmian:

LIST OTWARTY: Postanowiliśmy napisać list otwarty do Pana Kamil Lodziński, założyciela Fly4free: tanie latanie podróże turystyka, w pewnej przykrej sprawie.

Szanowny Panie,

Niecałe trzy tygodnie temu udzielił Pan wywiadu Gazeta.pl, w którym powiedział Pan, że:

„Fly4Free.pl to nie tylko serwis treściowy, serwis e-komercyjny, ale przede wszystkim społeczność i na społeczności zbudowany jest sukces tego serwisu. To trochę na zasadzie takiej dobrej energii, którą dajesz i potem do Ciebie wraca” (03.04.2017, gazeta.pl, cykl: Next Time).

Tymczasem wczoraj na polskojęzycznym profilu Pańskiej firmy, obserwowanym przez niemal 666 tysięcy osób, pracownik Pańskiej firmy zamieścił dyskryminujący komentarz do dość paskudnej decyzji rosyjskiego sądu i firmy Aeroflot (załączamy print screen).

Komentarz ten, w imieniu Pańskiej firmy, wyraża poparcie dla dyskryminacji osób ze względu na wygląd (atrakcjonizm) oraz wiek (ageizm). Gdy czytelnicy Pańskiego profilu zwrócili uwagę na niestosowność tego komentarza, to jego twórca w dyskusji pod postem w grubiański sposób bronił tej treści. Rozumiemy, że również w imieniu Pańskiej firmy.

Szanowny Panie, jeżeli rzeczywiście chodzi Wam o budowanie społeczności z dobrą energią, to osoba, która napisała ten komentarz, powinna zostać natychmiast odsunięta od prowadzenia profilu i wysłana na porządny kurs antydyskryminacyjny. Pańska firma powinna również wydać oficjalne oświadczenie odcinające się od tego typu dyskryminacji.

Pragniemy też poinformować, że dopóki to się nie wydarzy, komentarz Pańskiej firmy będziemy wykorzystywać podczas naszych warsztatów na temat etycznych i odpowiedzialnych praktyk w podróżowaniu.

Kłaniamy się,
załoga post-turysta.pl

No i się zaczęło…

Wylewanie wiadra pomyj na jeden portal i taplanie w gównie drugiego. Ten jest gruby, a tamten brzydki. Ten kradnie zdjęcia blogerów i ich wpisy, a z kolei ten drugi się wozi na popularności tego pierwszego i chce zaistnieć. I tak dalej. No takie typowe hejterskie bagienko, gdzie sens dyskusji i powód, dla którego się spieramy nie ma zupełnie znaczenia i chodzi tylko o wyżycie się na innej osobie i dojebanie komuś, bo to przecież internety i mi wolno.

 

No to ja też się wypowiem, a co!

Zacznijmy od tego, czy Аэрофлот miał prawo do takiego posunięcia? Prawo moim zdaniem miał, a czy powinien, to inna historia. Zachował się bardzo nieetycznie, jeśli przy zatrudnianiu na stanowisko stewardessy nie określił wymagań odnośnie wzrostu, wieku czy wagi, tylko zmienił je w trakcie. Postawił swoich pracowników przed faktem i nie pozostawił im pola manewru, a przynajmniej nic na ten temat nie wiemy (co np. ze stewardessą, która zadeklaruje się, że schudnie?). Co prawda nie tak, że wszystkie osoby niespełniające wymagań z miejsca wywalił – zaproponował im przesunięcie na inne (mniej płatne) stanowiska, ale tutaj zachował się jak przysłowiowy „ludzki pan”, czyli najpierw skopał dupę, a potem przykleił plasterek.

Normalne jest, że na dane stanowisko są określone wymagania nie tylko jeśli chodzi o umiejętności (znajomość języków obcych, prawa, obsługi konkretnych aplikacji), ale także odnośnie nazwijmy to”fizyczności” kandydata (wieku, wzrostu czy sprawności fizycznej). Normalne jest też, że mogą się one zmieniać z różnych względów w czasie, względnie pracownik w pewnym momencie może ich już nie spełniać np. z powodu choroby, wypadku czy wieku. I nie ma to nic wspólnego z dyskryminacją!

Ale nienormalne jest, jeśli pracowników niespełniających ich pozostawia się na lodzie. Pamiętam jeden z odcinków „Chicago Fire”, gdzie zwolniono ze służby strażaka, który na skutek wypadku w akcji doznał trwałego uszkodzenia płuc – oczywiście otrzymał wszelkie należne świadczenia, ale nikt się nad tym nie zastanawiał, jak go zostawić, bo niesprawny strażak to zagrożenie dla współpracowników czy ratowanych ludzi.

Linia lotnicza to firma, jak każda inna i jak każda inna nastawiona jest na zarabianie pieniędzy, najlepiej jak największych. Jeśli wyliczyła sobie, że ileś tam milionów rubli nie uleci w chmurkę i zostanie w kieszeni, kiedy się wagę samolotu zredukuje o dodatkowe kilogramy, to zrobi wszystko, żeby te kilogramy zredukować i ponieść z tego tytułu jak najmniejsze koszty. Nie jestem pewien, czy chodziło tu o zaoszczędzenie na zamianie rejs krajowy-międzynarodowy, bo przecież te drugie też ktoś musi obsługiwać, a temu komuś trzeba płacić.

Czy złamał ich prawa? Nie wiem, jakie obowiązują w Rosji i jak mieli skonstruowane umowy o pracę, ale przypuszczam, że nie. Już prawnicy się o to zatroszczyli – zresztą wyrok sądu tego dowodzi. Tak na marginesie – nie ma tu nic na temat tego, czy w podobny sposób potraktowano stewardów, co jest dodatkową wodą na młyn tych, którzy o dyskryminacji krzyczą. Ja jestem zdania, że faceci też powinni przejść przez podobne sito. A już w ogóle okażę się seksistą i męską szowinistyczną świnią, jeśli powiem, że ja w ogóle bym zawód stewardessy zarezerwował dla kobiet. Ale pewnie kobiety myślą odwrotnie i trudno się dziwić.

Powtarzam – to, co zrobiła Aerofłot było skurwysyństwem, ale w moim odczuciu absolutnie nie dyskryminacją.

 

Rzeczą drugą jest to, JAKIE wymagania brano pod uwagę.

Wiek? Waga? Uroda? Łaaał, ale sobie poużywamy!! Toż to dyskryminacja osób ze względu na wygląd (atrakcjonizm) oraz wiek (ageizm)!! Ciocia wiki mówi tak:

Dyskryminacja (łac. discriminatio – rozróżnianie) – forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę, np. okres rozwojowy, niepełnosprawność, orientację seksualną, płeć, wyznawaną religię, światopogląd, narodowość lub rasę.

 

Jedno słowo: „nieuzasadnionej”

Stewardessa to zawód szczególny – jej praca polega w dużym uproszczeniu na tym, żeby pasażerom zapewnić komfort w podróży. Musi się uśmiechać, nawet jeśli nie ma ochoty, być grzeczna, miła i uczynna, nawet jak ma ochotę przyjebać jakiemuś burakowi w łeb. Ale musi też zapewnić bezpieczeństwo. I to zarówno pasażerom traktowanym jednostkowo, jak i jako całość. I dlatego czasami kiedy trzeba, to powinna umieć też w ten przysłowiowy łeb przyjebać, kiedy trafi się pasażer agresywny albo zrobić masaż serca, bo komuś się akurat zechciało schodzić na zawał. A kiedy kapitan Wrona posadzi na pasie uszkodzony samolot bez wysuniętego podwozia, to od nich w dużej mierze zależy, jak sprawnie zostanie przeprowadzona ewakuacja.

Stewardessa to nie jest kelnerka w samolocie, jak to widzą niektórzy. To trudny zawód, który od osób go wykonujących wymaga żelaznego zdrowia, sprawności fizycznej i kondycji oraz wielkiej odporności psychicznej. Nie powinno więc dziwić, że nie każdy może go wykonywać. Czy w takim razie wymagania, jakie linie lotnicze stawiają swoim pracownikom są nieuzasadnione??

Fakt – czy ktoś jest ładny czy brzydki nie ma wpływu na to, czy jest kompetentny. Ale ma wpływ na to, w jakiej atmosferze pasażerom mija lot. Nie raz i nie dwa udowodniono, że inaczej ludzie traktują tych, którzy są atrakcyjni. I niech nikt nie pierdzieli, że nie – tysiące gabinetów medycyny estetycznej i miliardy dolarów mówią o tym najdobitniej. A jak ktoś nie wierzy, to niech się przeleci liniami Emirates, gdzie stewardessy naprawdę wyglądają jak laski z okładek kolorowych pism (nie żeby w innych liniach było inaczej, ale ostatnio akurat Emirates leciałem i mam kilka zdjęć oraz kilka miłych wrażeń estetycznych). Nikt mi nie powie, że rekruterzy w liniach lotniczych nie zwracają uwagi na wygląd przy naborze do pracy albo że po prostu brzydule nie wysyłają kwitów (tak naprawdę nie ma brzydkich kobiet, są tylko takie, którym się aktualnie nie chce być pięknymi).

Czy to dyskryminacja? Myślę, że w takim samym stopniu jak to, że w telewizji prezenterki są ładne. Albo na blogach urodowych. No dobra, z tym ostatnim przesadziłem. Atrakcyjność fizyczna to po prostu cecha przypisana do zawodu stewardessy, jak brak sumienia u polityka. Powtarzam pytanie – czy to dyskryminacja? Czy to jakiś atrakcjonizm (co to w ogóle kurwa za słowo??)? Ja uważam, że nie.

Wiek? Od pewnego wieku człowiek jest po pierwsze mniej atrakcyjny (patrz powyżej), a po drugie mniej sprawny fizycznie. Po prostu. Pisałem ostatnio o tym, że nie jesteśmy w stanie powstrzymać upływu czasu i jego wpływu na ciało człowieka. A podobno praca cabin crew to ciężka fizyczna orka, jakkolwiek by się nam ta praca cudowną, łatwą i przyjemną nie wydawała. Dodatkowo loty międzynarodowe zazwyczaj długo trwają, więc i wytrzymałość osób w pewnym wieku może tu być przeszkodą. Czy taką granicą wieku jest 40 lat? Patrzę w dowód i chciałbym powiedzieć, że nie, ale jednak nie powiem. To niestety w jakiś sposób prawda. Na pewno w jakiś sposób umowna, ale tak samo dobra jak 45 lat czy 38. Tak samo umowna jak to, że prezydentem można być po skończeniu 35 roku życia. Czy to jakiś ageizm (co to w ogóle kurwa za słowo??)? Ja uważam, że nie.

Waga? Tutaj tłumaczenie linii lotniczych o kilogramach i paliwie ma sens, choć ja osobiście uważam to za kreatywny PR i wymyślenie teorii do zadanej tezy, żeby się po prostu wszyscy odpieprzyli. Ale na pewno faktem jest, że nadwaga nie musi, ale może wpływać na atrakcyjność, a o tym znowu powyżej. Na pewno jednak wpływa też na sprawność fizyczną, a w skrajnych przypadkach przeszkodą są już nawet gabaryty takiej osoby, nawet jakby sprawnościowo tutaj wszystko grało. Przejścia w samolocie są wąskie, siedzonka dla stewardess też – to może być problem. Nie wiem, czy jest, ale może być. I co? Czy to jakiś wagizm? Grubizm?

 

A może bezmózgizm?

Seksizm bardzo łatwo zarzucać. I dobrze, i słusznie, że ktoś to piętnuje, dopóki nie jest tak, że jakiekolwiek wspomnienie o ludzkiej (kobiecej) seksualności czy atrakcyjności z automatu będzie pod zarzut seksizmu podpadać. Bo podobnie, jak zauważanie tego, że ludzie dzielą się na rasy, które mają określone cechy jak kolor skóry, kształt oczu nie jest rasizmem, tak nie każda sytuacja związana z kobiecością czy kobiecą fizycznością jest seksizmem czy też dyskryminacją. Dyskryminacją jest nieuzasadnione gorsze traktowanie danej osoby z powodu właśnie tych różnic czy twierdzenie, że osoba z jakąś cechą jest lepsza od osoby bez niej. Tylko tyle i aż tyle.

Czy naprawdę ktoś by chciał, żeby z pożaru ratował go strażak, który nie będzie wystarczająco silny, żeby go z tego pożaru wyciągnąć? Czy to słabizm?

Czy naprawdę kogoś dziwi, że do specjalsów rekrutują osoby o określonych cechach fizycznych i psychicznych? Czy to komandosizm?

Czy otyła trenerka personalna przekonałaby nas do siebie na tyle, żeby wykupić u niej indywidualne zajęcia? Czy to fitnesizm? A seksizm?

Czy naprawdę do wszystkiego musimy przypinać jakieś dziwne łatki i interpretacje? Czy doczekaliśmy czasów, gdzie każdy może na każdy temat napisać, że to go obraża i ma to powodować jakieś konkretne reakcje u rzekomo obrażającego? Czy dojdziemy do etapu, kiedy nie będzie można nic nikomu powiedzieć w obawie o obrazę jego uczuć, odczuć czy przekonań?

Oby nie, bo to akurat debilizm.

 

 

PS. Moja ukochana Siostra pracuje w szkole specjalnej, więc miałem do czynienia z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo, więc bardzo proszę się powstrzymać przed zarzucaniem mi, że bezmyślnie użyłem słowa debilizm. Wiem co ono znaczy.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Przeczytałam od początku do końca ten dosyć długi przyznam wpis z wielkim zaciekawieniem. Przeczytałam też z zaciekawieniem komentarze do wpisu. Zapewniłeś mi ciekawą lekturę na czas podróży, niestety nie samolotem,a pociągiem, w którym nie ma niestety uroczych stewardów tylko kiepskiej urody konduktorzy. 🙂 Nie powinnam chyba tak pisać o nich bo to może być uznane za koleizm? Wykoleizm? 😉 Na pewno jakiś rodzaj dyskryminacji. 🙂 Nic więcej nie dopiszę, bo właśnie wychodzę na swojej stacji. Dziękuję za ciekawą lekturę. 🙂

    • Jak pociąg jedzie po szynach, to może szynizm? Albo jak po torach, to torzyzm? Torysi w sumie przecież są, to byłoby co dyskryminować 🙂

  • Napisałeś to sam: z atrakcyjnymi stewardessami po prostu przyjemniej się lata. A jak lot jest przyjemniejszy, to chętniej później wybierzemy daną linię lotniczą. I biznes się kręci. Jeżeli linia lotnicza stwierdziła, że po wprowadzeniu zmian zarobi jeszcze więcej… W korporacjach jesteśmy tylko rekordem do wypłaty. Niestety. Podziwiam jednak determinację dziewczyn, że o swoje prawa walczyły.

    • Ja jestem bardzo ciekawy, co się z nimi zadziało po ogłoszeniu wyroku – dostały zwolnienie z Aeorofłotu? Przeniosły się do innych linii? Jakoś nie mogłem nigdzie nic na ten temat znaleźć.

  • Rzeczywiście problemy pierwszego świata. Jak dla mnie każde przedsiębiorstwo działa dla zysku + dla wartości, jakie sobie określiło. Nie podoba mi się jak próbuje się nakazywać przedsiębiorcom, to czy mogą zwolnić/przenieść daną osobę czy nie. W końcu to oni ryzykują swoimi pieniędzmi, a nie społeczeństwo.

    • Co do zasady i jako krwiożerczy kapitalista zgadzam się w pełni. Aczkolwiek to, że zmienili warunki w trakcie trwania umów oceniam za działanie bardzo nieetyczne (choć to ani dyskryminacja, ani złamanie prawa). Ale i tak czasami trzeba, że się zakres obowiązków zmienia po drodze, choć za tym powinny iść dodatkowe pieniądze. Jak jest w rzeczywistości – wiadomo.

  • Piotr Franieczek

    Kolejna firma, która pokazała gdzie ma swoich pracowników. Kolejna, która nie ma odwagi powiedzieć, że tak postanowiliśmy i mamy w De, co sądzą inni. Rozejrzałem się po okolicy i ciężko jest znaleźć firmę, dla której nie jesteś tylko rekordem na liście płac. Przykre to, bo skoro płacą Ci za pracę, nie za wygląd, to za pracę powinni Cię rozliczać. Bądź co bądź, wymagania stawia się w rekrutacji, a tu mam wrażenie, że zaszły nowe porządki po jakichś wymianach „na górze”.

    • Tak mogło być – nowa miotła zawsze wymiata i niekoniecznie potrzebnie.
      Mam wrażenie, że takie olewanie pracowników to domena tylko dużych firm, bo w małych i średnich chyba nie bardzo można sobie na to pozwolić. Zatrudniasz 10 osób i jak jedna odejdzie, to masz 10% załogi mniej, a zazwyczaj to właściciel musi wtedy za tę osobę nadrabiać i jeszcze robić swoje. A może ja jestem po prostu skrzywiony i za porządny? 🙂

  • Ale się rozpisałeś 🙂
    Gdzie tak w połowie zaczął mi się krystalizować komentarz, ale jak już doczytałem do końca to dokładnie wyczerpałeś temat. Zgadzam się w 100%.

  • Zgadzam się. Skurwysyństwo – tak, dyskryminacja – nie. To ja może tak delikatnie rozszerzę temat, Mam znajomą, która pracowała jako stewardessa i jedną, która się otarła dosyć mocno o to środowisko. Umowy stewardessowe, szczególnie z firmami, które mają siedziby w Katarze lub w Arabii Saudyjskiej, są bardzo restrykcyjne (bynajmniej nie ze względu na to, że to kraje arabskie). Chodzi o to, że firma wydaje na ciebie kilkanaście lub więcej tysięcy złotych na szkolenia (sprawności fizycznej, „zarządzania kryzysowego”, językowe). Do tego płaci za jedzenie i noclegi w hotelach na całym świecie (a także, jak się dowiedziałam, imprezy [work hard, party harder, w myśl zasady, że wypoczęty pracownik, to najlepszy pracownik]). Chcą jedynie zapewnienia, że nie spierniczysz firmie zaraz po szkoleniu, czy nie będziesz wolał zostać na bibce na Ibizie – podpisują lojalkę na 2 lata. W tym czasie zobowiązujesz się nie wchodzić w związki, nie zajść w ciąże i nie zgubić głowy. Tylko tyle i aż tyle. Myślę, że to dosyć klarowne warunki i w moim odczuciu jak najbardziej zrozumiałe.

    • Ano właśnie – jasny i prosty układ. A że akurat wzięli pod uwagę urodę i wagę? No trudno, mają prawo ustalać sobie wymagania, jak im się żywnie podoba, bo to oni wykładają brzęczące grosiwo po to, żeby z powrotem dostać szeleszczące. Ale gównoburza się z tego zacna ukręciła, choć kalibrem lasek z kupą na klacie nie przebiła.

  • Radosław Kowalski

    Rozumiem, że stewardessa to zawód szczególny, ale czy ktokolwiek może umieszczać ludzi na mniej płatnych stanowiskach tylko dlatego, że jest grubszy czy brzydszy? Masz rację, to skurwysyństwo. Ale co do dyskryminacji, powiem szczerze, trudno mi obrać jednoznaczne stanowisko. Z jednej strony masz rację, ale z drugiej tak się po prostu nie robi. Mimo wszystko cała ta sprawa jest chora.

    • To jest to właśnie skurwysyństwo, że taka rzec dzieje się w trakcie trwania pracy. Bo czy pracodawca ma prawo REKRUTOWAĆ na dane stanowisko tylko ładnych i szczupłych, jeśli przemawiają za tym interesy jego firmy? Jak najbardziej według mnie. Czy to w porządku? No nie bardzo.

  • eV

    Na tyle, na ile ogarnęłam sytuację, to wydaje mi się, że większość afery powstała na bazie komentarza fly4free a nie samej sytuacji w Rosji. Bo o ile firma ma prawo nawet zwolnić 3/4 pracowników bez powodu bo takie szefa widzimisie, to ten komentarz był po prostu zbędny. „Dobrze im tak”, „Zasłużyły sobie”, „Było się urodzić ładniejszym albo później”. Sam podkreśliłeś, że stewardessa to bardzo trudny zawód. Te osoby zostały go pozbawione, a przynajmniej pozycji jaką miały, i polski fanpejdż przyznał, że „może i dobrze”. To jest „zabawne” na tym samym poziomie co teksty „na szczęście wśród ofiar nie było polaków”. Cieszmy się i radujmy, bo jakiś Janusz nie będzie musiał patrzeć na kobietę po czterdziestce – co z tego, że pracę stracą osoby, które pewnie bardzo wiele zrobiły aby ją dostać. No dobra, będą latały w krajowych połączeniach za mniejsze stawki. Super powód do radości.

    • Właśnie chyba o to tak naprawdę poszło, bo firma miała takie prawo. To nieetyczne, czy wręcz niesprawiedliwe wobec jej pracowników, ale jak sama powiedziałaś – ktoś podjął taką decyzję i co poradzisz?
      I najsmutniejsze jest właśnie to, że zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy cieszą się z cudzego nieszczęścia.

  • Kasia Motyka Kocikowa Dolina

    Ilu czytelników, tyle zdań na powyższy temat. Życie bardzo często zaskakuje, bywa, że zwrot akcji następuje w tak błyskawicznym tempie, że nie zdążymy zareagować odpowiednio.
    W tym poście mowa o prestiżowej firmie, dużej kasie i dylematach utraty wizerunku… (przy tym także odpowiednich profitów, utracie godności, o dyskryminacji) na tej wyższej półce.
    Niestety problem ten dotyczy większości firm, różnych firemek i ich pseudowłaścicieli… Takie rzeczy po prostu się dzieją, bez względu na szczebel. Dzisiejszy konsumencki świat tak właśnie wygląda. Jesteś dobry, dopóki jesteś przydatny. W takich sytuacjach najważniejsza jest umiejętność odnalezienia alternatywy.
    Pozdro Jacek 🙂

    • Z mojego doświadczenia i doświadczenia znajomych wynika, że bezduszne podejście do pracowników dużo częściej zdarza się w dużych firmach, gdzie tak naprawdę człowiek jest słupkiem w Excelu i liczbą w statystyce. W małych firmach właściciel nie może sobie pozwolić na to, że mu dobry pracownik odejdzie, bo to na przykład oznacza 20% składu i firma staje. Oczywiście nie zawsze – w małych firmach też tak bywa. Kasa rządzi, niestety.

  • W jednej ze znanych mi firm zatrudniono kilku muzułmanów, na linię montażową. Już pierwszego dnia zaczęli robić rebelię w kantynie, że są DOSTĘPNE (czyli do zjedzenia ale na drodze wolnego wyboru) kanapki z szynką wieprzową. Firma ociera się właśnie o sprawę dyskryminacji 😀 A ja mówię: Kolego, jeśli nie lubisz wieprzowiny, to jej nie jedz! Nikt cię przecież nie tuczy i szantażuje w tej kantynie, że albo jesz szynkę albo wypad z pracy!
    A gdzie tu dyskryminacja to ja nie wiem, ale wiem, że stało się to modnym słowem w ostatnich latach, którym można zakryć wszystko, podobnie jak termin „obraza uczuć religijnych”. Tak samo dla mnie średnio zrozumiałe i jak ocean szerokie.

    • Ale to dokładnie o to chodzi w moim wpisie – nie o to, że ktoś coś robi, żeby mnie obrazić. Mnie obraża samo to, że jest inny, inaczej myśli, inaczej postępuje. Gdyby ktoś tym muzułmanom nie dał wyboru i kazał działać wbrew religii, czyli kazał jeść świninę, to tak, to jest dyskryminacja. Ciekawy jestem, czy mają zapewniony czas 5 razy na dobę na modlitwę, bo wtedy niemuzułmanie są dyskryminowani, kiedy w tym czasie pracują, nie?

      Poprawność polityczna dochodzi już do takiego stopnia, że strach pomyśleć, w którą stronę to się potoczy. Niedługo jak powiem do MałejŻonki „jaka Ty jesteś piękna i seksowna” to beknę raz seksizm, a dwa za molestowanie, a trzy za atrakcjonizm 🙂

      • Wiesz, my małpujemy trendy amerykańskie średnio 20 lat po Stanach, więc za chwilę każdy każdemu będzie wytaczał procesy o wszystko 😉
        Tzn. że musimy dotknąć punktu granicznego w tym szaleństwie i potem znów, pomalućku pewne rzeczy zaczną się zmieniać, wtedy ktoś uzna, że „aaaaa, to jednak nie tędy droga, to jednak nie jest dla nas dobre”. To jak z powrotem do ziołolecznictwa i slow food (jak dla mnie: normal food) zamiast fast food- tylko czekać na właściwą nazwę „normalności” 😉

        Wyzbywamy się przez tę chęć bycia poprawnym czegoś podstawowego: instynktu w ocenie sytuacji. Dajemy się odczłowieczać, robić sobie sieczkę z mózgu, uwierzyć, że bez psychologa i psychiatry nie potrafimy normalnie funkcjonować i myśleć. Ani nie mamy prawa kierować się własną wolą.

        Co do wspomnianych muzułmanów – dla mnie sprawa jest niezwykle prosta: Nie podobają ci się polskie zwyczaje to wróć skąd przybyłeś. Nikogo tu nie będziesz zmieniać na swoją modłę.
        Co do prawa do modlitwy 5x dziennie; znajome wspomniały, że przeraziły się w kantynie gdy koledzy-muzułmanie podczas posiłku zaczęli śpiewać. Może i o to sprawa trafiła do sądu.
        Ja nie zatrudniłabym żadnego muzułmanina na miejscu firmy – po prostu już ja z moją podstawową wiedzą na temat islamu wiem, jak bardzo kulturowo się różnimy i że się po prostu nie dogadamy. I oni powinni się dowiedzieć zanim przyjadą tu, o kulturze panującej w Polsce. Był też jeden, który NAGLE znienacka dowiedział się, że w Polsce jest taki zwyczaj, że kobieta może być brygadzistką! I że musi słuchać jej poleceń. Chłop lat 40 bodajże, a takiej wiedzy nie posiadał. Spakował manatki i z niesmakiem nasz kraj opuścił. Da się? Da się 😀

  • Jak tu się nie zgodzić z wyrokiem sądu? Przecież cięższe stewardessy z pewnością zabierają więcej tlenu, wyrzucenie ich z samolotu z pewnością uratuje przed niedotleniem wielu pasażerów.

    • Jakby siadła na wąskich krzesełkach i kogoś przez to lekko przygniotła, to na pewno.

  • Ale te 90 cm, co mają te stewardessy, to w którym miejscu je mają? 😀

  • A ja jestem ciekaw, czy wrzask w sprawie decyzji Aerofłotu byłby równie głośny, gdyby chodziło nie o rosyjską, ale o amerykańską czy zachodnioeuropejską linię lotniczą. To jedno.

    Drugie – latałem LOT-em w czasach, gdy jego flota składała się z samolotów An-24, Ił-18, Tu-134 i Ił-62. Słowo „stewardessa” było wtedy synonimem określeń typu „cud dziewczyna”, „aniołek”, „chodzące piękno” etc. Dziś muszę się godzić z tym, że obsługuje mnie na pokładzie kobieta, na widok której raczej strach niż zachwyt mnie ogarnia. Albo facet. Przyjmuję to ze spokojem, bo czasy się zmieniają, ale i ze smutkiem.

    I ostatnia refleksja. Dzieją się rzeczy naprawdę ważne. Na przykład snute są plany dotyczące zmian w składkach na ZUS albo w systemie podatkowym. Nikogo w internetach nie obchodzą. Wszyscy najwidoczniej toniemy w takim szmalu, że możemy poświęcać uwagę duperelom typu sprawa ruskich stewardess albo e-hit „Poka Sowę”.

    Internet stał się miejscem plebejskim, w którym dominują tematy pudelkowe, bo większość zalogowanych tylko o nich jest w stanie dyskutować. W ślad za tym także blogi zajmują się wygibasami sexmasterki dla ubogich, dyskryminacją w salonie dla brodatych albo bluźnierstwem Segritty trzymającej dwuletnie dziecko przy cycu. To są tematy chodliwe, ważne dla Narodu. Gdyby napisać o czymś naprawdę istotnym, pies z kulawą nogą by tego nie przeczytał, a nawet gdyby, to zapewne by nie zrozumiał.

    • cameel

      Uwielbiam takie wywyższające się wpisy „elytarnego” pana Miecia.
      Wszyscy są tacy plebejscy i zajmują się takimi pierdołami, tylko pan Mieciu wie co tak naprawdę jest ważne. Ubolewa nad tym, że nikt o tym nie pisze, Mieciu próbował napisać, ale „pies z kulawą nogą tego nie przeczytał”, a nawet gdy przeczytał, to z powodu swej plebejskiej natury nie zrozumiał.

      I co ma teraz biedny Mieciu zrobić? Będzie się snuł po różnych blogach, których tematyką gardzi (taka niepoważna) i w komentarzach lansował się na wielkiego intelektualistę, którego przeraża plebejskość świata.

      Brawo panie Mieciu!

      • A ja myślę, że dopóki nie zrozumiesz, że przekazywanie swoich poglądów w formie ataku i obrażania kogoś ad personam jest chujowe, to powinieneś sobie znaleźć inną piaskownicę i zabrać stąd swoje zabawki.

        • cameel

          Toś mnie teraz chłopie zawiódł srodze. OK. Zrozumiałem przekaz. To się więcej nie powtórzy.
          Chociaż uważam, że mój (może faktycznie nieco złośliwy) komentarz nie obrażał nikogo, w przeciwieństwie do szanownego pana Marka, który wszystkim naokoło zarzuca plebejskość i niskie gusta.
          Fakt, internet to często szambo i rozrywka dla gawiedzi, ale szczerze nie znoszę takiego tonu jaki zaprezentował szanowny pan Marek i nie wytrzymałem.
          Jeśli pan Marek, albo szanowny właściciel i da BOSS poczuli się urażeni, to serdecznie przepraszam.

          • Gdybyś to napisał nie odnosząc się personalnie do konkretnej osoby (a odniosłeś się), to nie powiedziałbym słowa – masz prawo mieć swoje zdanie. Kontrowersyjne, inne niż przewijające się we wpisie – nie mam nic przeciwko, nie jestem alfą i omegą, szanuję to i wręcz nawet lubię, kiedy mogę się z kimś poprzepychać w komentarzach (jeśli znajdziesz czas, to popatrz na komentarze Wilqa pod niektórymi moimi wpisami). Ale poleciałeś po bandzie formą, niekoniecznie treścią.

            Fajnie, że wiesz o co chodzi, więc witam w piaskownicy znowu 🙂

    • Ciężko powiedzieć – zachód doprowadził poprawność polityczną wręcz do granic absurdu, więc możliwe są wszelkie scenariusze.

      Na temat tego, co było w czasach dawnych się nie wypowiem, bo pierwszy mój lot samolotem odbył się raptem 15 lat temu, na linii krajowej Warszawa-Wrocław, obsługiwanej przez nasz swojski LOT. Pamiętam jedynie zdziwienie stewardessy, że zamiast o coś do picia (wtedy jeszcze ciepłe napoje, czy też bardziej, po jednym napoju, były gratis) poprosiłem o poduszkę, choć lot miał trwać kilkadziesiąt minut. Ale ze swojej strony dlaej wolałbym, żeby słowo „stewardessa” kojarzyło się z atrakcyjnością. To seksizm? Trudno.

      Internet, trochę upraszczając, jest dla ludzi młodych. Moi rówieśnicy, wstyd to powiedzieć, rzadko używają go do celów innych, niż do pracy. Taka dygresja – niedawno odbył się w moim byłym liceum zjazd z okazji XX-lecia matury i okazało się, że niektórzy nie mają internetu w ogóle. Ale wracając do sedna – ludzie młodzi używają internetu do rozrywki. W zasadzie tylko, bo nawet kontakt z drugim człowiekiem to też w jakiś sposób rozrywka. I to jest na chwilę obecną jego główne zastosowanie. A nie ma szans na to, że temat emerytur czy podatków zainteresuje gimbusa bardziej, niż goła laska bujająca się na ekranie.
      Świata nie zmienisz.

    • Cóż, chleb i igrzyska – dopóki są, lud nie wyjdzie na ulice. Stąd fantastyczne powodzenie odmóżdżających seriali, pudelków i clickbaitów. Sam też, gdy wracam po pracy do domu, szukam rozrywki, starannie omijając to co polityczne.

      Politykom niestety jesteśmy tylko i wyłącznie potrzebni jako maszynki do głosowania. Jedynie przed wyborami kasta polityczna zbliża się, z niejakim przerażeniem, do prostego ludu. Po wyborach możemy sobie do ukichanej śmierci dyskutować w internecie, możemy pisać i słać petycje, możemy konsultować wnioski i projekty. A większość demokratycznie wybrana i tak zrobi po swojemu, lokalny poseł i tak się na wszystko wypnie (bo partia kazała) i nie widzę drogi wyjścia z tego zaklętego koła.

      Tak się składa, że przy iluś projektach ustaw miałem tę nieprzyjemność uczestniczyć w pracach legislacyjnych, od projektów, konsultacji, poprzez prace w podkomisjach i komisjach, aż po wojnę w obu izbach Parlamentu. Włącznie z zabawą w Trybunale Konstytucyjnym, póki ten jeszcze coś tam znaczył. Każde ze wspomnianych miejsc jest już miejscem plebejskim – więc czemu internet by miał być wyjątkiem?

      Decyzje polityczne i niestety gospodarcze są sterowane poprzez słupki popularności i cyferki sondaży, internet jest sterowany liczbą lajków i zasięgami, naród jest sterowany ceną flaszki i programem 500+ oraz błogosławieństwami z Torunia. Coś pominąłem?

      • Paweł, ale czy gdyby nie Internet i ludzie, którzy mimo wszystko znajdują w nim sprawy ważkie i zajmują się nimi, doszłoby np. do Czarnego Protestu, który zatrzymał bestialską ustawę antyaborcyjną? Czy gdyby nie Internet i światli ludzie, nie mielibyśmy teraz na karku ACTA?

        • Tylko mam wrażenie, że to problemy na już i na teraz. Skutecznie zresztą powiązane z internetem i sm (i dobrze).
          Problem ZUSu i podatków, jeśli nie jesteś przedsiębiorcą, dotyczy nas raz w roku.

        • Tak, ale nie zatrzymał. Uśpił, wsadził do zamrażarki, żeby wyjąć w dogodniejszym momencie. Tak, z ACTA się udało, choć tu przypuszczam, że tylko dzięki temu, że władza nie puściła odpowiednio szybko i zdecydowanie tematu zastępczego.

      • Pominąłeś, że taka szycha z Ciebie 🙂

        • Nie, nie szycha, ja tylko papiery dowoziłem. Ale czego się nasłuchałem i co poobserwowałem wyleczyło mnie z wiary w jakiekolwiek autorytety 🙂

          • Jak dobrze, że ja to mam od zawsze i zaoszczędziłem na nerwologu dzięki temu 🙂

      • Toś trafił w sedno

  • Nie jest miło, gdy ktoś nam mówi „przestałeś się nadawać do tej roboty, bo przestałeś spełniać pewne nasze wymagania”, stąd tyle krzyku. Czy słusznie? Cholera, ja prosta opolska dzieucha jestem. Jak może mi pomóc strażak, który sam siebie z pożaru nie da rady uratować? Jako kierowca wozu bojowego OK, ale w akcji? Jestem niepełnosprawna fizycznie, wiem jakie są moje predyspozycje zawodowe, umiejętności i domyślam się, jak bardzo się one zmienią za 10-20lat. Nie powstrzymam pewnych procesów, dlatego od początku kształciłam się kierunku, w którym nikomu nie będzie przeszkadzało, że pewnego dnia przyjadę innym samochodem…i wyjadę z niego na wózku inwalidzkim.

    • Tutaj było kilka kwestii i mam wrażenie, że się po prostu ludziom pomieszały – według mnie bardzo nieetyczne było zmienianie warunków w trakcie trwania umowy. Kiedy decydujesz się na jakąś prace i wiesz, że po przekroczeniu tej czterdziestki coś się zadzieje, to trochę to inaczej wygląda, niż kiedy to zaskakuje znienacka.

      Ale druga sprawa to to, że moim zdaniem do dyskryminacji tu daleko, nawet jeśli wybraną cechą do ewentualnego odsiewu jest uroda.