Wkurza Cię? Walnij ją w pysk!

 

Obej­rza­łem sobie to:


Kie­dyś już pisa­łem, że jestem prze­ciw­ny pran­kom. Ten tutaj, cho­ciaż nakrę­co­ny w szczyt­nym celu też za mądry nie jest. Mamy ludzi zamknię­tych w malut­kiej prze­strze­ni, mamy krzy­ki, emo­cje i hor­mo­ny. Bar­dzo łatwo tu o nie­szczę­ście, bo może aku­rat do tej win­dy wsiadł­by jakiś nie­do­ro­bio­ny kara­te­ka z gor­szym dniem i zro­bił bied­ne­mu face­to­wi krzyw­dę? No, chy­ba, że przed win­dą jed­nak sto­ją selek­cjo­ne­rzy i takich nie wpusz­cza­ją, bo tam panie film krę­co.

 

Zastanawiam się, jak sam bym w takiej sytuacji zareagował.

A zasta­na­wiam się, bo po pierw­sze nie zno­szę prze­mo­cy. A nie zno­szę jej dla­te­go, że wiem jak bar­dzo moż­na dru­gie­mu czło­wie­ko­wi zro­bić kuku. Zwłasz­cza, jak ktoś jest takim bycz­kiem jak ja i ma pary jak kom­bajn Bizon. Kie­dyś, w cza­sach mło­do­ści dur­nej i chmur­nej pola­złem z jed­nym kole­siem tro­chę dla jaj bić się za szko­łę. Ot, takie nudy mie­li­śmy i chcie­li­śmy się spraw­dzić, któ­ry ma więk­sze cojo­nes. Zawo­dy takie na kle­pi­sku. Gość dostał ode mnie jed­ne­go, jedy­ne­go strza­ła. Jak w pod­ręcz­ni­ku do bok­su – cen­tral­nie w pod­bró­dek. I jak w pod­ręcz­ni­ku – padł na zie­mię jak prze­ci­nak. I stra­cił przy­tom­ność. Nie da się opi­sać tego, jak bar­dzo się prze­stra­szy­łem. Trwa­ło to może kil­ka sekund, zanim się ock­nął, ale pamię­tam do tej pory to uczu­cie. I wca­le to nie była radość z wygra­nej.

A po dru­gie wiem, że taka pomoc napad­nię­tej dziew­czy­nie może mieć bar­dzo poważ­ne kon­se­kwen­cje praw­ne, bo taka dziew­czy­na bar­dzo szyb­ko zapo­mi­na, że jej uko­cha­ny misio chwi­lę wcze­śniej ćwi­czył na niej róż­ne mawa­shi-geri czy inne oi-tsu­ki. I nagle już nie jesteś brat­nią pomo­cą tyl­ko agre­so­rem. I wte­dy zaczy­na wyska­ki­wać do Cie­bie z pazu­ra­mi, jak­by misia-bok­se­ra było mało. I nagle musisz sobie pora­dzić nie tyl­ko z agre­syw­nym kole­siem, ale też z jego zry­tą laską, bo to Ty jesteś napa­dal­sko-zabi­jac­ki, a oni tyl­ko gło­śno ze sobą dys­ku­to­wa­li. I taki pan poli­cjant potem nie chce Ci wie­rzyć, cho­ciaż masz świad­ków. Nie pytaj­cie mnie skąd wiem, ale wiem. Niech nikt nawet nie waży się ode­brać tego aka­pi­tu jako pochwa­ły prze­mo­cy i tego, że zale­cam znie­czu­li­cę!

Pew­nie jakoś bym tego agre­syw­ne­go gościa odizo­lo­wać, w mia­rę bez uży­wa­nia siły. Ale jeśli musiał­bym użyć siły, to bym się zaczął moc­no zasta­na­wiać, zwłasz­cza w naszym sys­te­mie praw­nym, jak to zro­bić, żeby potem same­mu nie popaść w poważ­ne kło­po­ty. Chy­ba, że nie było­by cza­su na zasta­na­wia­nie się, bo szcze­rze mówiąc w takich chwi­lach dzia­ła­ją odru­chy i instynkt…

 

…i dlatego właśnie nie jestem w stanie powiedzieć, co bym zrobił.

Ale wiem, cze­go nigdy bym nie zro­bił – nie wyobra­żam sobie, że moż­na pod­nieść rękę na kogoś, kto jest słab­szy. Czy­taj “na kobie­tę” (ale tak samo na dziec­ko, czy na męża też, a co!). Dla­te­go odpo­wia­da­jąc na pyta­nie z zajaw­ki: Kie­dy moż­na ude­rzyć kobie­tę? Odpo­wiedź jest pro­sta- NIGDY!!!

Jest to dla mnie tak abs­trak­cyj­na sytu­acja, że cięż­ko mi sobie nawet wyobra­zić, kie­dy było by to uspra­wie­dli­wio­ne. Pew­nie gdy­bym bro­nił życia lub zdro­wia swo­je­go, swo­ich bli­skich czy też nawet zupeł­nie obcych osób w jed­no­znacz­nie nie­bez­piecz­nej sytu­acji? Nie wiem, może powstrzy­ma­nie jakiejś dżi­had-woman z pal­cem na deto­na­to­rze w auto­bu­sie peł­nym ludzi? Może gdy­by goni­ło mnie sta­do żeń­skich zom­bie, to bym się nie zasta­na­wiał? Może gdy­bym się zna­lazł jako zawod­nik w klat­ce jakie­goś MMA i nie było­by podzia­łu na płeć?

Nie ma we mnie nawet kawał­ka przy­zwo­le­nia na tego typu sytu­ację. Bodziu dzię­ki nie mam takich doświad­czeń rodzin­nych. No, może poza jed­ną dziw­ną sytu­acją, kie­dy to się odby­wa­ła jed­na z pierw­szych naszych kłót­ni z wte­dy-jesz­cze-nie-Małą­Żon­ką. Przy­po­mi­na­ło to tro­chę hura­gan Katri­na skrzy­żo­wa­ny z trzę­sie­niem zie­mi. I w pew­nym momen­cie dziew­czy­na się na mnie zamach­nę­ła z patel­nią trzy­ma­ną w ręku. Odru­cho­wo zła­pa­łem tą patel­nię, bo ćwi­czy­łem wcze­śniej kil­ka rze­czy i odru­chy mia­łem w tym tema­cie wyro­bio­ne. Byłem tak zdzi­wio­ny, że moja głu­pia mina udzie­li­ła się wte­dy-jesz­cze-nie-Pani Mat­ce. I tak chwi­lę sta­li­śmy i się na sie­bie gapi­li­śmy, oby­dwo­je w cięż­kim szo­ku. A potem wal­ną­łem tekst o tym, że gli­nia­rze umar­li­by ze śmie­chu, gdy­bym polazł na poste­ru­nek zgło­sić pobi­cie. Bo ja mam ponad 180cm wzro­stu i postu­rę misia griz­zly, a Mała­Żon­ka jak nało­ży obca­sy i wyso­ki kape­lusz, to pew­nie ze 155cm by mia­ła. Zaczę­li­śmy się razem śmiać, oczy­wi­ście pogo­dzi­li­śmy się namięt­nie i nigdy wię­cej podob­na sytu­acja się nie powtó­rzy­ła.

I uwa­żam, że obo­jęt­nie kto wobec kogo dopusz­cza się prze­mo­cy (w sen­sie płci), to jest to sytu­acja nagan­na i nie powin­na mieć miej­sca. A jeśli ma, to czy jesteś face­tem, czy kobie­tą, spa­kuj się i zostaw w piz­du tego kogoś, kto na Cie­bie pod­niósł rękę. Albo pod­no­si na dzie­ci. Ja wiem, to nie jest takie pro­ste, jak się wyda­je i rzad­ko jest tak, że prze­moc roz­po­czy­na się w kon­kret­nym momen­cie. Ale jeśli już czu­jesz, że to TEN moment, to nie cze­kaj na jego potwier­dze­nie sinia­ka­mi na cie­le czy pod­bi­tym okiem.

Bo życie jest za krót­kie, żeby je z kimś takim mar­no­wać.

 

Na szczę­ście zna­la­złem fil­mik, po obej­rze­niu któ­re­go wra­ca mi nadzie­ja.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Jesz­cze jako nie­peł­no­let­nia mia­łam tą przy­jem­ność wyko­pa­nia z impre­zy star­sze­go, więk­sze­go, napi­te­go i awan­tu­ru­ją­ce­go się czło­wie­ka. Mia­łam gdzieś, czy ponio­sę za to jakieś stra­ty moral­ne sto­ma­to­lo­gicz­ne czy inne cie­le­sne. Dosłow­nie wyrzu­ci­łam go za drzwi kie­dy zaczął puste butel­ki po piwie tłuc i wygra­żać swo­jej dziew­czy­nie. Głu­po­ta? Może. Walecz­ność? Tak, to z pew­no­ścią. Dziś zro­bi­ła­bym to samo!

    • Bo wkur­wio­na kobie­ta to furia – facet na szczę­ście o tym wie­dział 🙂

  • Temat bar­dzo na cza­sie, szcze­gól­nie w obli­czu wia­do­mo któ­re­go pana już z nie-PiSu. Dla mnie to co piszesz jest abso­lut­nie oczy­wi­ste i dla moich bli­skich też. Ale… Ostat­nio wda­łam się w dys­ku­sję gdzieś w inter­ne­cie na temat bicia kobiet i byłam prze­ra­żo­na, jak wie­le osób pisa­ło, że „to może być uspra­wie­dli­wio­ne”. Gdy sły­szę takie sło­wa i inne pokrew­ne typu „męż­czy­zna musi wyzna­czyć kobie­cie gra­ni­ce” lub „pew­nie suka zasłu­ży­ła”, to z poko­jo­wo nasta­wio­nej do wszyst­kich oso­by zmie­niam się w Berzer­ke­ra i wyobra­żam sobie, że w rów­no­le­głej rze­czy­wi­sto­ści znaj­du­ję ich i roz­pier­da­lam im czasz­ki, a potem wszy­scy żyją dłu­go i szczę­śli­wie.

    Co do obro­ny wła­snej czy kogoś… Trud­na spra­wa. Kie­dyś, zupeł­nie bez powo­du, potrą­cił mnie z bara obcy, pija­ny typ na uli­cy, wywró­cił na zie­mie i zaczął wyzy­wać. Momen­tal­nie poja­wił się jakiś inny facet i odcią­gnął tam­te­go. Zaczę­łam ucie­kać, oczy­wi­ście zadzwo­ni­łam na poli­cję. Poli­cjant mi powie­dział, że nie przy­ja­dą, jeśli nie mam sinia­ków i nic mi nie ukradł. Ależ się wte­dy wkur­wi­łam. Poszłam następ­ne­go dnia na komi­sa­riat i usły­sza­łam to samo – dopó­ki mi „nic” nie zro­bił, oni też nic nie zro­bią! Na nic było to, że tuż przy miej­scu zda­rze­nia była kame­ra skle­po­wa i dru­ga osie­dlo­wa. Mogłam naj­wy­żej wyjść z pry­wat­nym aktem oskar­że­nia, ale z tym jest wię­cej pier­do­le­nia niż usta­wa prze­wi­du­je. Taka pomoc­na i dobra pol­ska poli­cja! Ach, wspo­mnie­nia!

    Fil­mik na koń­cu prze­cu­dow­ny!

    • nie­przy­zwo­it­ka

      Ej co?! Że uspra­wie­dli­wo­ne? Że suka zasłu­ży­ła?! Dobrze czy­tam?! Mat­ko Boska, kto tak mógł napi­sać?! Z resz­tą, nie waż­na płeć, bo to rów­nież dzia­ła w dru­gą stro­nę. Ilu face­tów jest mal­tre­to­wa­nych przez żony­/kon­ku­bi­ny­/dziew­czy­ny- zwał jak zwał – no cał­kiem spo­ro.
      I ja wiem, że życie nie jest czar­no-bia­łe, że praw­do­po­dob­nie (bo pew­no­ści nie mam, nigdy nie byłam w takiej syta­cji) to nie jest takie pro­ste wyzwo­lić się spod wpły­wu opraw­cy, bo może zwy­czaj­nie nie ma jak i nie ma dokąd uciec, ale kur­cze nie mogę pojąć obo­jęt­no­ści oto­cze­nia.
      Kie­dyś sta­nę­łam w obro­nie kobie­ty. Tak ja. Ciem­no, głu­cho, pusto, desz­czo­wo. Wylud­nio­na uli­ca w Kra­ko­wie. Wra­ca­łam do domu i natknę­łam sie na parę. Widać było, że od dłuż­sze­go cza­su sto­ją tam i się kłó­cą, albo ina­czej- ona pro­si go, wręcz bła­ga, żeby dał jej spo­kój, prze­stał za nią łazić… cos w tym sty­lu. On – naj­wy­raź­niej napi­ty lub napru­ty jakimś innym szaj­sem szar­pie ją za ramio­na, krzy­czy coś, że ma do nie­go wró­cić i takie tam. Laska była wyraź­nie prze­stra­szo­na, wyglą­da­ła na nor­mal­ną dziew­czy­nę – zadba­na, dobrze ubra­na, mia­łam wra­że­nie, że nie jest to kłót­nia osie­dlo­wych dre­sów, ale że fak­tycz­nie laska jest na pozio­mie. No i cho­le­ra jasna nie mogłam przejść obok. Gaba­ry­ta­mi to bli­żej mi do Małej Mi niż do Buki, pozio­mem agre­sji zbli­żo­na jestem do Tatu­sia Mumin­ka. No i pode­szlam do nich. I pytam, czy dziew­czy­na potrze­bu­je pomo­cy. Odpwia­da, że tak, że bar­dzo pro­si. Więc ja na to, że wła­śnie wzy­wam poli­cję, więc facet ma 3 minu­ty na odda­le­nie się. I jakie było moje zdzi­we­nie, gdy chłop po pro­stu wziął nogi za pas. Nie wiem, kto nade mną czu­wał, nie wiem co zadzia­ła­ło, być może kie­dy jestem wście­kła to fak­tycz­nie mam bitch face’a, któ­re­go Bazy­li­szek może mi pozaz­dro­ścić, ale gdy przy­szłam do domu to nawet w gorą­cej kąpie­li nie mogłam prze­stać się trząść z ner­wów. No ale war­to. I chy­ba dru­gi raz zro­bi­ła­bym tak samo.
      Co chcę przez to powie­dzieć – reaguj­my. Wia­do­mo, że nasze życie i zdro­wie powin­no być na pierw­szym miej­scu (w koń­cu ewo­lu­cja, instynkt prze­trwa­nia i takie tam), ale jestem pew­na, że w wie­lu sytu­acjach moż­na to zro­bić bez­piecz­nie.

      • Mat­ko z cór­ką – nie wku­rzy­łem Cię aby niczym do tej pory? 😉

        Twój przy­kład poka­zu­je, że cza­sa­mi wystar­czy zare­ago­wać, żeby pomóc i wca­le nie ma zna­cze­nia gaba­ryt, bo taki agre­sor jest po pro­stu tchó­rzem, któ­ry w obli­czu jakie­go­kol­wiek opo­ru ucie­ka. Ale następ­nym razem miej coś cięż­kie­go pod ręką, co?

        • nie­przy­zwo­it­ka

          A co, cie­ka­wy jesteś bicz fejsa?:P
          Toreb­kę mia­łam. 10kg żywej wagi. Ale to się chy­ba nie liczy…

          • Jak­byś dobrze obli­czy­ła tra­jek­to­rię, to i toreb­ka da radę 🙂

            Pew­nie, ja zawsze jestem cie­ka­wy 🙂

      • Wystar­czy wejść na dys­ku­sję pod fil­mi­kiem żony Pia­sec­kie­go. Włos się na gło­wie jeży. Widzia­łam, że zaczę­to tam bano­wać oso­by, no ale… Co się zoba­czy­ło, to się nie odwi­dzi.
        Gra­tu­lu­ję odwa­gi w sytu­acji w Kra­ko­wie. Wie­le osób mia­ło­by to w dupie. Swo­ją dro­gą… Jak ostat­nio usły­sza­łam, że na Grodz­kiej, ścią­gnię­to z uli­cy chło­pa­ka i dziew­czy­nę, ją zgwał­co­no, a jego pobi­to, to mam ocho­tę zabi­jać. Uli­ca Grodz­ka, ści­słe cen­trum mia­sto – czło­wiek prze­cież tam prze­cho­dził milio­ny razy. W gło­wie mi się to nie mie­ści.

        • W środ­ku mia­sta?? W gło­wie się nie mie­ści!

        • nie­przy­zwo­it­ka

          Jezus Maria, co się w tym mie­ście wyra­bia! Chy­ba fak­tycz­nie zaopa­trzę się w naszą naro­do­wą broń (w sen­sie kra­kow­ską) – macze­tę…

          • Ja zmie­ni­łam mia­sto 😛

            • nie­przy­zwo­it­ka

              Nie­zły pomysł, ja jestem nie­ste­ty pato­lo­gicz­nie uza­leż­nio­na. Albo może ina­czej- boję się, że w czy­stym powie­trzu moje płu­ca nie dały­by rady 😉

    • Wiesz, co? Zga­dzam się, że trze­ba kobie­cie wyzna­czyć gra­ni­ce. Tak samo zresz­tą jak face­to­wi. I dziec­ku. I słod­kim kotec­kom też. Ale co to ma kur­wa wspól­ne­go z biciem?? Zda­rzy­ło mi się kil­ka razy w życiu strze­lić moim oso­bi­stym milu­siń­skim klap­sio­ra. Daw­no to było i rap­tem ze dwa razy może na sztu­kę, ale i tak wystar­czy­ło, żebym się poczuł jak ście­ra. Do tego taka bez­sil­na ście­ra, któ­ra sobie nie może dać rady z kil­ku­lat­kiem. Uczu­cie bez­względ­nie chu­jo­we i nie pole­cam niko­mu, bo świa­do­mość że skrzyw­dzi­łem kogoś, kogo kocham nad życie moc­no męczy sumie­nie i przy­naj­mniej ja to cią­gle pamię­tam. A jeśli kole­sia (tego aku­rat, czy kogo­kol­wiek inne­go, bez wzglę­du na płeć, bo są tez face­ci mal­tre­to­wa­ni przez kobie­ty) nie męczy, to albo powi­nien się leczyć, albo się go powin­no odizo­lo­wać. Albo wsa­dzić takich do kla­tek i niech się leją mię­dzy sobą, bo w sumie dla­cze­go by nie? Tyl­ko że zazwy­czaj taki ktoś to strasz­ny tchórz, któ­ry krzyw­dzić potra­fi jedy­nie słab­szych. Ale wizja faj­na – taki fight club, tyl­ko bez Pit­ta.

      Ano widzisz – ja kie­dyś mia­łem akcję, że odcią­ga­łem gościa od laski i dziec­ka, a że koleś był strasz­nie agre­syw­ny, to pró­bo­wał mnie bić. A że ja jestem duży i sil­ny, a wte­dy jesz­cze byłem bar­dzo spraw­ny, to gość wylą­do­wał na gle­bie i tak sobie pole­żał do przy­jaz­du poli­cji. A potem się oka­za­ło, że tyl­ko dobrze spo­rzą­dzo­na notat­ka poli­cyj­na mnie uchro­ni­ła przed zarzu­tem o pobi­cie, a jako świa­dek i tak musia­łem zezna­wać i prze­czo­chra­li mnie po komen­dach. Więc wiesz – nie opła­ca się w takich sytu­acjach poma­gać, ale bez dwóch zdań war­to 🙂

      Co nie? Roz­kosz­ny 🙂

      • Też się zasta­na­wiam, co ma wyzna­cza­nie gra­nic wspól­ne­go z biciem.
        Two­je wyzna­nie o klap­sach jest takie szcze­re i dobre. Cier­pię, gdy myślę, że wciąż popu­lar­ne jest zgo­ła odmien­ne zda­nie. Współ­czu­ję przy­go­dy z poli­cją, dobrze, że, tak jak mówisz, notat­ka była dobrze spo­rzą­dzo­na.
        Ja pier­do­le, tyle zła i głu­po­ty jest na tym świe­cie. Dzi­siaj, gdy nad­ra­biam zale­gło­ści blo­go­we, to jest jakaś pla­ga narze­kań na złych ludzi. W takie dni jak ten, mam ocho­tę wziąć udział w pro­jek­cie Mars One i nigdy nie wra­cać na Zie­mię. A póź­niej sobie myślę, że prze­cież na tym stat­ku kosmicz­nym też będą ludzie i… Ech 😉

        • To wyobraź sobie coś takie­go, jak w “Pasa­że­rach” – budzisz sobie, kogo chcesz i jest pięk­nie 🙂

  • Ja… mia­łem tu napi­sać jakiś komen­tarz, bo tekst prze­czy­ta­łem, ale potem zoba­czy­łem ten fil­mik na koń­cu i zabra­kło mi słów 🙂

    • Co nie? Kie­dy to się zmie­nia? Jak ktoś znaj­dzie odpo­wiedź na to pyta­nie, to roz­wią­że ogrom­ny pro­blem ludz­ko­ści 🙂

      • Wiesz, patrząc wstecz na moją histo­rię twór­czo­ści to myślę, że gdzieś w wie­ku gim­na­zjal­nym.

  • Pingback: Jak obrazić kobietę?...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • No, kuria! I ja mam Ci zjeh­to­wać taki tekst? Nosz w more­lę, chy­ba żeś osza­lał.

    A co do obro­ny słab­szych, że moż­na zro­bić komuś krzyw­dę, bo jest się sil­niej­szym – jak dobrze, że nie mam takich pro­ble­mów 🙂 Po pro­stu bro­nię, a jak ktoś mi zro­bi kuku (bo ja z tych nie sil­niej­szych) lub chce zro­bić kuku, to wte­dy bro­nią inni 🙂 Ja jestem tyl­ko tym małym kamycz­kiem, co rzu­ca się pierw­szy, a lawi­na idzie za mną 😀

    • No ja jestem raczej lawi­ną, ale potrze­ba dużo kamycz­ków, żeby mnie ruszyć 😉
      Hmm, w ogó­le dużo trze­ba cze­go­kol­wiek, żeby mnie ruszyć…

  • Bar­dzo mądrze pra­wisz, ale mam ale. Ta koń­co­wa rada jest bar­dzo dobra, jed­nak zazwy­czaj nie jest to takie pro­ste. Bo może ofia­ra nie ma gdzie się wynieść? Może nie ma jak. A może po pro­stu cho­ler­nie się tego boi. Albo jest już tak bez­sil­na, że nie jest w sta­nie nic zro­bić. Jest coś takie­go jak syn­drom ofia­ry. Dla zwy­kłe­go śmier­tel­ni­ka zacho­wa­nia takiej ofia­ry są nie­zro­zu­mia­łe. To wca­le nie musi być tak, że dziew­czy­na szyb­ko zapo­mi­na, że jej misio ją bił, ale może naj­zwy­czaj­niej w świe­cie boi się mu prze­ciw­sta­wić.
    #kot­tu­był

    • Tyl­ko ja mam wra­że­nie, że dopro­wa­dze­nie do takie­go sta­nu to pro­ces, któ­ry ma pewien począ­tek. I chy­ba bar­dzo czę­sto ten począ­tek da się jakoś umiej­sco­wić kon­kret­nie. I to w tym momen­cie trze­ba dzia­łać – od razu, zanim pew­ne nie­nor­mal­no­ści sta­ną się nor­mal­ne.

      • Pew­nie, że to pro­ces. Tyl­ko ten począ­tek albo moż­na prze­oczyć (bo zazwy­czaj zaczy­na się nie­win­nie), albo nawet jeśli widzi się że coś jest nie tak, to moż­na to wytłu­ma­czyć to na róż­ne spo­so­by. W koń­cu dobra żona, (albo dobry mąż) sta­ra się zro­zu­mieć zacho­wa­nia part­ne­ra. Mógł mieć zły dzień w pra­cy, ona np. może mieć zespół napię­cia, albo wstać lewą nogą. No i zazwy­czaj wie­rzy się głę­bo­ko, że to jed­no­ra­zo­we. Potem, kie­dy sytu­acja się powta­rza, nad­cho­dzi wia­ra w to, że ten czło­wiek się zmie­ni na lep­sze. Zwłasz­cza jeśli za swo­je zacho­wa­nie prze­pra­sza. A potem to już się toczy jak kula śnież­na, a ofia­ra sie­dzi w niej w środ­ku i za chi­ny nie wie jak z niej wyjść.

        • Nigdy nie mia­łem do czy­nie­nia ani z taką sytu­acją oso­bi­ście, ani wśród zna­jo­mych (pew­nie i tak by się nikt nie wyga­dał), więc nie wiem, jak to wyglą­da. Pew­nie masz rację, że po prze­kro­cze­niu pew­ne­go pozio­mu już jest bar­dzo, bar­dzo cięż­ko się wyrwać z takie­go cho­re­go związ­ku.

          • Coś na ten temat wiem z doświad­cze­nia, dla­te­go się madrzę.:) Na szczę­scie u mnie nie było to aż tak zaawan­so­wa­ne, facet drę­czył mnie bar­dziej psy­chicz­nie, ale nigdy nie pod­niósł na mnie ręki. Raz tyl­ko mnie tak szarp­nął, ale wte­dy od razu wezwa­łam poli­cję. A potem pogo­ni­łam dra­nia. 🙂
            Ja sobie pora­dzi­łam, ale bar­dzo współ­czu­ję innym, któ­rzy nie potra­fią wyjść z takie­go związ­ku.

            • Widzisz, ale ten impuls był natych­mia­sto­wy – jest prze­moc, od razu poli­cja i kop w dupę. Bar­dzo dobrze, że sobie pora­dzi­łaś i mia­łaś siłę, żeby się z tego wyrwać. Podziw +10 😉

  • Jac­ku! Na pół­słów­kach Babi­lon zbu­do­wa­no! Popro­szę o kon­kre­ty! Ujaw­nij w jakiej wal­ce bra­łeś udział i z jakim skut­kiem! Czu­ję się nie­do­in­for­mo­wa­ny 😛 #KOT­tu­był 🙂

    • Gość lek­ko pija­ny szar­pie na uli­cy kobie­tę i dziec­ko. Naj­pierw gad­ka, żeby się uspo­ko­ił, potem szar­pa­ni­na a potem dosta­je strza­ła i lądu­je na gle­bie z łapa­mi na ple­cach, bo za bar­dzo tymi łapa­mi machał. Wezwa­na poli­cja spi­su­je zezna­nia, niby wszyst­ko ogar­nię­te, a tu nagle po kil­ku dniach oskar­że­nie o pobi­cie. Na szczę­ście notat­ka poli­cyj­na była jed­no­znacz­na i skoń­czy­ło się szczę­śli­wie.

      • Ale mia­łeś przez to tro­chę pro­ble­mów. A mogłeś udać że nic nie widzisz i mieć świę­ty spo­kój. Żało­wa­łeś, że się wtrą­ci­łeś?
        Ps. Dla mnie jesteś boha­te­rem. Choć nie powin­no się nazy­wać boha­ter­stwem oczy­wi­stych ludz­kich reak­cji. Ale sam wiesz jak jest. Dla­te­go jestem peł­na uzna­nia dla Cie­bie. (czer­wie­nisz się?) 🙂

        • Nie myśla­łem o tym. Ja nie lubię prze­mo­cy, bo wiem, jaką krzyw­dę potra­fi zro­bić jeden czło­wiek dru­gie­mu. Ale jak napi­sa­łem – nie wyobra­żam sobie pod­no­sze­nia reki na słab­szych, np. na kobie­tę i dziec­ko.
          PS. Dzię­ki Basiu, nie wiem, czy to ludz­ki odruch, ale o tym się nie myśli. Choć rze­czy­wi­ście dobrze mieć solid­ne plec­ki, bo potem róż­nie bywa.

  • W tema­cie odru­chów – pewien z moich sza­cow­nych przod­ków coś tam w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym ćwi­czył. No i kie­dyś jego przy­ja­ciel dla jaj posta­no­wił go na uli­cy nastra­szyć ata­ku­jąc znie­nac­ka. I tak doro­bił się wizy­ty u den­ty­sty w kwe­stii utra­co­nej jedyn­ki. A ja nie­na­wi­dzę den­ty­stów i małych chiń­skich cho­micz­ków.

    • W kwe­stii cho­micz­ków, choć nie wiem, czy chiń­skich – pole­cam komiks Boys, taki tyl­ko i wyłącz­nie dla doro­słych. Tam cho­mik nabie­ra nowe­go… no kil­ka razy nabie­ra 🙂
      Zasta­na­wiam się, czy recen­zo­wać komiks, bo tego u mnie jesz­cze nie gra­li na blo­gu.

      • Nie zasta­na­wiaj się tyl­ko dawaj recen­zję. Tyl­ko może nie tego komik­su dla doro­słych. Bo ja za mło­da jestem na takie rze­czy. 😛

        • Oj nie bądź taka, takie­go komik­su jesz­cze nie czy­ta­łaś 😉

          • Dobra, może być i ten. 😛 🙂

            • Lite­rac­ka nie­moc mnie powo­li odpusz­cza, więc nie­dłu­go pew­nie zapo­dam 🙂

  • Bar­tosz Miko­łaj­czyk

    A ja sor­ry, ale tą “męską” cio­tę z prze­ro­śnię­tym ego od razu bym lał w mor­dę. Albo może naj­pierw poszar­pał, jak on tą dziew­czy­nę. W takiej sytu­acji wg. mnie nie ma pół­środ­ków. On już zawsze będzie na nią pod­no­sił rękę.

    • Widzisz, ja jestem nie­ste­ty mądrzej­szy o pew­ne doświad­cze­nia – na pew­no bym kole­sia jakoś “odse­pa­ro­wał” od laski, ale sta­rał­bym się nie zro­bić mu wiel­kiej, czy­taj widocz­nej 😉 krzyw­dy. W mia­rę moż­li­wo­ści po pro­stu bym go obez­wład­nił.
      No i sta­rał­bym się jakoś w spra­wę włą­czyć panów w mun­du­rach – pozo­sta­je wte­dy ślad w kar­to­te­kach i takiej dziew­czy­nie potem jest pro­ściej w razie recy­dy­wy. Ty też masz wte­dy pro­ściej, bo nie oka­że się nagle, że napa­dłeś i pobi­łeś gło­śno gru­cha­ją­ce sobie gołąb­ki.

      • Bar­tosz Miko­łaj­czyk

        W takich przy­pad­kach trze­ba bić jak zomo.. oni dobrze wie­dzie­li gdzie 😀 Swo­ją dro­gą smer­fy, zanim by dopi­ły kawę i doja­dły pącz­ka gość mógł­by jej w naj­lep­szym przy­pad­ku tyl­ko parę razy nos prze­sta­wić. Nie­ste­ty, nie wie­rzę w sku­tecz­ność i szyb­kość dzia­ła­nia naszej poli­cji.

        • Szyb­ki i sku­tecz­ny musiał­byś być Ty 🙂
          Ale uwierz mi na sło­wo – taki patrol i notat­ka z miej­sca zda­rze­nia potem mogą być na wagę zło­ta.

          • Bar­tosz Miko­łaj­czyk

            W dużym stop­niu zale­ży to od danej sytu­acji, oraz od świad­ków i od tego, czy ofia­ra patrzy na Cie­bie bła­gal­ny­mi ocza­mi, czy jej wzrok mówi “bij mnie jesz­cze, Sza­ry Kry­stia­nie!”. Ale na pew­no masz rację 😉

            • No jak­by jechał dziew­czy­nę z bicza, to chy­ba bym się nie wtrą­cał 🙂

              • Bar­tosz Miko­łaj­czyk

                Nie­któ­re może lubią i z ręki… W cza­sach robie­nia nie­spo­dzian­ki na kla­tę już nic mnie nie zdzi­wi 😀

                • A fuj, nie idź­my tą dro­gą 🙂

                • nie­przy­zwo­it­ka

                  Ale za to robie­nie nie­spo­dzian­ki na kla­te moż­na sobie ład­ną toreb­kę podob­no kupić… tak sły­sza­łam…