PMS to skrót od DŻIZUS KURWA JAPIERDOLĘ!

 

Jest takie stwo­rze­nie na świe­cie, któ­re Stwór­ca stwo­rzył po to, by nio­sło po świe­cie miłość i pozy­tyw­ne nasta­wie­nie do życia. Stwo­rze­nie god­ne zaufa­nia, tro­skli­we, opie­kuń­cze, czu­łe i kocha­ne ponad wszyst­ko inne. Do tego wyglą­da milu­sio dla oka, ład­nie pach­nie, jest przy­jem­ne w doty­ku, a i w uszach pozo­sta­wia po sobie cał­kiem sym­pa­tycz­ny pogłos wibru­jąc per­li­stym śmie­chem. Zmysł sma­ku pomi­nę, bo to dla kone­se­rów tyl­ko i nie każ­dy doce­nia. To stwo­rze­nie to kobie­ta – naj­pierw­szy z sied­miu cudów świa­ta i towa­rzysz­ka nasze­go życia w męskiej wędrów­ce od naro­dzin po gro­bo­wą deskę.

Bywa­ją jed­nak dni, kie­dy ta cho­dzą­ca dobroć zamie­nia się w żąd­ną krwi bestię, cho­ciaż aku­rat tutaj z tą krwią to jakoś nie­ko­niecz­nie wyszło mi porów­na­nie. Mniej lub bar­dziej regu­lar­nie, mniej wię­cej co mie­siąc nasza ponęt­na dok­tor Jekyll w sek­sow­nym bia­łym far­tusz­ku zmie­nia się w okrut­ną i bez­li­to­sną Panią Hyde epa­tu­ją­cą bez­li­to­snym okru­cień­stwem z prze­krwio­nych oczu. Nad­cią­ga PMS zwa­ny też okre­sem. To takie skrzy­żo­wa­nie hura­ga­nu Katri­na z wiru­sem ebo­la. I nie­ste­ty Ty kole­go sie­dzisz po uszy w tej alei tornad.

 

Jak ten cały PMS przeżyć?

Ha, pamię­taj, że klu­czem do wygra­nej jest pozna­nie swo­je­go wro­ga. Ale zanim powiem o co kaman, to obej­rzyj sobie fil­mik. Zaufaj mi – war­to. Nie dość, że jest zaje­bi­ście śmiesz­ny, to jesz­cze zaje­bi­ście mądry (kie­dyś o tym napi­szę, bo warto).

Po co ten fil­mik zapy­ta­cie? Prze­cież żeby się z wkur­wio­nych bab pona­bi­jać wca­le nie trze­ba fil­mi­ków oglą­dać, wystar­czy użyć słów brzyd­kich, dodać tro­chę hehesz­ków, tro­chę wkur­wu wła­sne­go i mamy cudow­ny wpis o bab­skim okre­sie, któ­ry pew­nie się pokli­ka przez face­tów, bo plem­ni­ki powin­ny trzy­mać się razem. Kobie­ty pew­nie też zaj­rzą, bo prze­cież narze­ka­nie chło­pów na bab­ski okres, a bab na chło­pów to takie popo­łu­dnio­we hob­by. I sta­ty­sty­ki rosną i w GA wyglą­da to jakoś przy­jem­niej. No niby moż­na by pójść w tę stro­nę, ale ja jakoś wolę skrę­cić gdzie indziej.

 

20 lat i jeszcze ponad pół

Tyle już jestem z jed­ną kobie­tą. 246 okre­sów i wła­snie za chwi­lę nad­cią­gnie 247. Nawet naj­bar­dziej tępa pała, czy­li już tak dokład­niej ja, wpad­nie na pomysł, żeby tym razem się nie wkur­wiać i po pro­stu sta­rać się zro­zu­mieć. Bo my face­ci w TE dni mamy prze­je­ba­ne w dwój­na­sób – z jed­nej stro­ny dosta­je­my dzi­kie joby od wybra­nek nasze­go ser­ca, a z dru­giej chce­my im pomóc, bo my lubi­my się trosz­czyć o tych, któ­rych kocha­my. A z trze­ciej stro­ny oka­zu­je się, że my nic kur­wa z tego nie rozu­mie­my i to jest naj­gor­sze. I tu tro­chę poma­ga ten fil­mik. Ale cier­pli­wo­ści, zaraz do tego dojdę.

 

A zanim dojdę, mała gra wstęp dygresja

Kil­ka dni temu był #blu­emon­day, czy­li naj­bar­dziej depre­syj­ny dzień w roku. Podob­no ktoś coś jakoś wyli­czył, że to aku­rat teraz i nie ma się zmi­łuj – ma być chuj­nia z grzyb­nią i masz dzi­siaj pić na smut­no. Po co? Nie wiem. Ale mus to mus. Ostat­nio jakoś tak w ogó­le mam cięż­kie dni, spo­ro zale­gło­ści w pra­cy i wiecz­nie nie mogę się wyro­bić, co mnie spo­koj­ne­go jak kur­wa kwiat loto­su na jeba­nej tafli jezio­ra stre­su­je, cza­sa­mi wręcz bar­dzo. Do tego poran­ne pobud­ki szó­sta kur­wa trzy­dzie­ści rano total­nie mnie roz­mon­to­wu­ją­ce na czyn­ni­ki pierwsze.

Mam też nie­ma­łe podej­rze­nia, że od kie­dy mamy zaje­faj­ny eks­pres w stu­diu, to chle­ję kawy zde­cy­do­wa­nie za dużo, nawet jak sobie robię łagod­ną. Idąc tym tro­pem – wypłu­ku­ję sobie magnez, a że ostat­nio się skoń­czy­ły mi magicz­ne tablet­ki szczę­ścia z hela­tam­kur­wa­czymś­tam magne­zu i w moim nie­skoń­czo­nym leni­stwie odle­głość do apte­ki prze­ra­sta moje chę­ci, więc pew­nie i mózg mi jakoś nie pra­cu­je nale­ży­cie, bo wia­do­mo, że bez magne­zu będą skur­cze, tiki, wkurw oraz brak sku­pie­nia i nad­po­bu­dli­wość – tak wszyst­kie rekla­my na okrą­gło w radiu trą­bią. Na szczę­ście nie mam tele­wi­zji, bo bym się pocho­ro­wał jesz­cze bar­dziej widząc tych zbo­la­łych ludzi o nie­na­gan­nych uśmie­chach i fry­zu­rach wal­czą­cych z mikro­ba­mi. Skła­da­jąc to wszyst­ko do kupy z roz­ko­szą wymy­śli­łem, że sobie sią­dę i podu­mam, zamiast brać się za projekty.

 

No dobra, co z tym filmikiem?

Już, momen­cik. Podsumujmy:

#blu­emon­day + nad­miar kawy + mało magne­zu + zale­gło­ści w pra­cy + stres + mało snu

Nie zapo­mnia­łem o niczym? Chy­ba nie. To wszyst­ko razem zebra­ne do kupy roz­je­ba­ło mi w gło­wie wszyst­kie moje męskie pude­łecz­ka i zro­bi­ło mi w niej jed­ną wiel­ką bab­ską plą­ta­ni­nę kabli, gdzie wszyst­ko jest pod­łą­czo­ne do wszyst­kie­go i w dodat­ku ktoś wsa­dził wtycz­kę do gniazd­ka 230V. Iskrzy mi to we łbie, buczy i rezo­nu­je. Jak­by mi w tym pustym łbie zamiesz­ka­ło sta­do naćpa­nych szer­sze­ni. No chwi­li spo­ko­ju nie ma.

I wie­cie co? Pani Mat­ka mówi, że Ona ma tak cały czas. Cały czas coś jej brzę­czy. Idzie do kuch­ni napić się soku, po dro­dze zoba­czy jakiś paproch, to wycią­ga odku­rzacz. Wycią­ga odku­rzacz i zoba­czy jakąś pla­mę na lustrze, to idzie do łazien­ki po płyn do szyb. A jak już na koniec przyj­dzie do kuch­ni, to zapo­mnia­ła po co. To ja wolę być pro­stym chło­pem, któ­re­mu jak się powie, że ma opróż­nić zmy­war­kę, to opróż­nia. Ale wło­że­nie w to miej­sce brud­nych naczyń to już inna czyn­ność, o któ­rej nikt nic nie mówił, więc heloł?? O co ta awan­tu­ra ja się pytam, że w zle­wie ster­ta tale­rzy, sko­ro nie mia­łem ich do niej wło­żyć, hę?

To pie­przo­ne brzę­cze­nie wewnątrz gło­wy prze­kła­da się na moje zacho­wa­nie na zewnątrz gło­wy. Mówiąc krót­ko: cho­dzę wkur­wio­ny i sam nie wiem, cze­go chcę.

Brzmi zna­jo­mo? No widzisz. Idź­my dalej.

 

Hormony…

Nie powiem, jed­nym z cie­ka­wych skut­ków ubocz­nych okre­su jest to, że kobie­tom rosną pier­si. Może ja mam zje­ba­ny nos i nie wyczu­wam fero­mo­nów w dni płod­ne, ale dzię­ki den­kom od szam­pa­na na nosie widzę dosko­na­le. I jest to, przy­naj­mniej dla mnie, zaje­bi­sty afro­dy­zjak. Żeby było śmiesz­niej podob­no wła­snie w tym cza­sie Wy, kobie­ty odczu­wa­cie więk­szą chęt­kę, niż stan­dar­do­we “boli mnie gło­wa”. Nie znam sze­ro­kie­go prze­kro­ju dam­skiej popu­la­cji, więc musi­cie mi ten punkt potwier­dzić albo mu zaprzeczyć.

Ale to chy­ba jedy­ny plus hor­mo­nal­nej lam­ba­dy w dam­skich cia­łach w trak­cie PMS, bo pozo­sta­łe skut­ki to: jesz­cze więk­sze wkur­wie­nie i jesz­cze bar­dziej kobie­ty nie wie­dzą cze­go chcą. To tak, jak­by do tego splą­ta­ne­go zwo­ju kabli w gło­wie, któ­re i tak trzesz­czą­co iskrzą prą­dem pod­piąć wyso­kie napię­cie zamiast tego w gniazd­kach. Cza­cha dymi, nie? Jak tu się nie wkurwiać?

 

Rada i apel do narodu męskiego!!

Facet! Kochasz Ją? Tak? To daj Jej kur­wa w te dni świę­ty spo­kój. Tak po pro­stu. Aha i dobrze karm, ale tak napraw­dę dobrze, bo przez hor­mo­ny ma podob­no ape­tyt nie tyl­ko na seks.

A sobie daj cier­pli­wość. W piz­du, albo i więcej.

 

EPILOG

Wie­cie, tak napraw­dę cały ten wpis powstał z jed­ne­go powo­du. Dzi­siaj na pro­mo­cji w Bie­dron­ce widzia­łem prze­ślicz­ne bukie­ty tuli­pa­nów i róż. Zapra­gną­łem nie­po­wstrzy­ma­nie zaku­pić taki jeden bukie­cik Małej­Żon­ce, bo Ona też prze­ślicz­na i razem ład­nie by wyglą­da­li. A że jakoś tak głu­pio i nie­mę­sko kupić swo­jej babie kwia­ty bez oka­zji, więc wydu­ma­łem (pamię­ta­cie, że nie chcia­ło mi się robić i za myśle­nie się wzią­łem?), że nie­dłu­go będzie mia­ła ten 247 okres i jak dosta­nie bukie­cik, to może go jakoś mniej ner­wo­wo przejdzie.

Bo wie­cie, po tych 20 latach wspól­nie wiem jed­no – kobie­ta mniej ner­wo­wa to facet DUŻO spokojniejszy.

 

PS. Tak w ogó­le to mi przy­szło do gło­wy, że kie­dy kobie­ta ma PMS to przy­po­mi­na face­ta chy­ba jak nigdy wcze­śniej – chce jeść, chce sek­su, chce mieć świę­ty spo­kój i ma ocho­tę komuś przyjebać.

PS.2. Kajam się strasz­nie, ale że ja facet jestem, to z autop­sji nie znam i nie roz­róż­niam, bar­dzo Wam dzię­ku­ję za napro­sto­wa­nie, wybacz­cie nie­wie­dzę – przyj­mij­my na potrze­by nar­ra­cji, że “P” ozna­cza zarów­no “PRZED”, “PO”, jak i “PODCZAS”.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Klamka, klamka, ty ch***! | dizajnuch.pl - blog faceta o rzyci...dizajnuch.pl – blog faceta o rzyci…()

  • Pingback: Seksowna chlamydia...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pro tip na oszu­ka­nie Matri­xa – bio­rę hor­mo­ny, nie mam PMSu. W cza­sie okre­su, oprócz tego, że krwa­wię pięć dni i nie umie­ram, jestem też cał­kiem normalna.

    • A nie roz­pi­ta­la to Ci cze­goś inne­go? Mój kum­pel kie­dyś miał pro­ble­my z hor­mo­na­mi, polazł do jakie­goś endo­kry­no­lo­ga jak z koziej dupy rakiet­ni­ca i potem ład­nych kil­ka lat miał pro­ble­my, bo pra­wie się z nie­go lady­boy zrobił.

      • Cho­le­ra, współ­czu­je kole­dze. Ja wiem, że to takie może czcze gada­nie teraz z mojej stro­ny, ale jestem zwo­len­nicz­ką kon­sul­to­wa­nia lecze­nia przy­naj­mniej z dwo­ma leka­rza­mi. Po przy­go­dach z NFZ, wolę dmu­chać na zimne. 

        Regu­lar­nie robię bada­nia i kon­tro­lu­je na bie­żą­co co się dzie­je. Oczy­wi­ście anty­kon­cep­cja hor­mo­nal­na może nieść za sobą pod­nie­sio­ne ryzy­ko róż­nych cho­rób, ale przedaw­ko­wy­wa­nie wita­mi­ny C też. Nie żeby jak­kol­wiek spra­wę umniej­szać – po pro­stu wszyst­ko trze­ba robić z gło­wą i kon­tro­lo­wać sytu­ację. U mnie to jesz­cze była kwe­stia pew­ne­go istot­ne­go polep­sze­nia jako­ści życia. Po latach bez­sku­tecz­ne­go lecze­nia bar­dzo bole­snych okre­sów, sta­nę­łam przed wybo­rem – albo bie­rzesz co mie­siąc 2 dni L4, zwi­ja­jąc się w łóż­ku z bólu, albo bie­rzesz hor­mo­ny i jesteś nor­mal­na. Wybra­łam to drugie.
        Inna spra­wa, że ja dzie­ci mieć nie chcę, więc oprócz jakiś spi­ra­li czy ste­ry­li­za­cji, to dla mnie jedy­ne sen­sow­ne wyj­ście (i odwra­cal­ne, jak­by mi się jed­nak sto­su­nek do dzie­ci zmienił).

        Cho­ciaż… Ostat­nio odsta­wi­łam na 3 mie­sią­ce i po dru­gim mie­sią­cu zaczę­ły się dziać dziw­ne rze­czy. Cera się zaczę­ła prze­tłusz­czać. Cyc­ki mi zma­la­ły. No trze­ba z tymi spe­cy­fi­ka­mi uważać 😀

  • Pingback: Seksowna chlamydia...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • To stwo­rze­nie to kobie­ta – naj­pierw­szy z sied­miu cudów świa­ta i towa­rzysz­ka nasze­go życia w męskiej wędrów­ce od naro­dzin po gro­bo­wą deskę.” Zale­cia­ło roman­ty­zmem. Pięk­nie napi­sa­ne. BTW. Zgo­dzę się z Tobą w 100% face­ci mają z nami przeje**né w tym cza­sie. Pod­pi­su­je się ręca­mi i gira­mi pod Two­imi rada­mi. Cho­ciaż mi tam wystar­czy: wia­dro nutel­li, wia­dro śle­dzi w śmie­ta­nie i masa innych sło­dy­czy. Świę­ty spo­kój też się przy­da­je ale cza­sem wolę, jak mój facet bez sło­wa po pro­stu się przy­tu­li i zale­gnie w łóż­ku razem ze mną na polu bitwy, jak żoł­nierz goto­wy do kolej­ne­go zma­so­wa­ne­go ata­ku AK47 😉 

    • Ata­ku powia­dasz? Coś jed­nak w tych hor­mo­nach jest w tym okre­sie. Albo przed nim bardziej 😉

  • Ja gdy mam PSM to bio­rę dwa piwa (tyle aku­rat mi wystar­czy na gło­wę), albo jakieś wino, naje­by­wu­ję się (o ile tak moż­na nazwać stan po dwóch piwach), idę spać i przez noc odcho­dzi jak ręką odjął. No chy­ba, że się wkur­wię cho­dze­niem w nocy do kibla kil­ka razy 🙂

    Co do P.S. To moja jest jakaś dziw­na, bo sek­su aku­rat nie chce 🙁

    • Krad­nę patent, jak dla mnie w sam raz 🙂

      PS. Ja w sumie u swo­jej to nie wiem, bo się boję do Niej zbliżać 😉

  • Świę­ta rada – dać spo­kój. Nic wię­cej do szczę­ścia nam w te dni nie trzeba 😉

  • Pier­si rosną przez pro­ge­ste­ron przed okre­sem, a nie w. Z ape­ty­tem na seks się jakoś dziw­nie zgadza 😉
    I fakt, to nie są syno­ni­my. Ja okre­sy mam, a pms nie 🙂

    • Kur­de, pew­nie z całe­go tego napię­cia udzie­la się i mojej skrom­nej oso­bie na dłu­gi czas, więc nie roz­po­zna­ję dokłąd­nie kie­dy P ozna­cza “przed” a kie­dy “pod­czas” 😉

  • Taki apel powin­ni być wyświe­tla­ny gdzieś na mie­ście albo wisieć jako bilbord 😉

  • Spły­ci­łeś, ale niech Ci będzie 🙂 nie wystar­czy wypłu­kać magnez być nie­do­spa­nym i mieć stre­sa żeby odczuć to co my mamy w tym cza­sie. Wiesz co jest naj­gor­sze w tym wszyst­kim – przy­naj­mniej u mnie – to jak przy­cho­dzi opa­mię­ta­nie i wiesz, że to co zro­bi­łaś naj­uko­chań­szej oso­bie na świe­cie (mężo­wi) jest po pro­stu okrut­ne i war­ta­ło­by przeprosić.

  • Ostat­nie zda­nie mnie roz­wa­li­ło, jak­że trafne 😉
    Fakt jak kobie­ta ma okres to trze­ba pod­cho­dzić z dużą ilo­ścią cze­ko­la­dy i innych pysz­no­ści, ina­czej nie ma po co w ogó­le zaczy­nać roz­mo­wy 🙂 Faj­ny pre­tekst, aby dać kwiaty:)

    • Nawet z cze­ko­la­dą bym w tym cza­sie uwa­żał z tym roz­po­czy­na­niem rozmowy 🙂

      Nowy blog? 🙂

      • Mnie cze­ko­la­da prze­ko­nu­je 🙂 Dużo czekolady.
        Tak, nowy, typo­wo psy­cho­lo­gicz­ny, zwią­za­ny z zawodem 🙂

      • Mnie cze­ko­la­da prze­ko­nu­je 🙂 Dużo czekolady.
        Tak, nowy, typo­wo psy­cho­lo­gicz­ny, zwią­za­ny z zawodem 🙂

  • Ejże, ale coś mi się tu nie zga­dza! Wybacz, ale muszę, nie mogę się powstrzy­mać (cho­ler­ny PMS!)… A więc PMS to nie jest okres, tyl­ko zespół napię­cia PRZED­mie­siącz­ko­we­go. Owszem, cza­sa­mi trwa rów­nież na począt­ku okre­su, ale to nie są syno­ni­my! No, i to tyle – resz­ta się w cho­le­rę zgadza 😀

    PS. Tak w ogó­le to przy­szło mi do gło­wy, że kobie­ta pod­czas PMS to wyjąt­ko­wo cyca­ty i skom­pli­ko­wa­ny mężczyzna 😀

    • Oj wiesz, na potrze­by nar­ra­cji i aby nie nisz­czyć tego, co dobre, przyj­mij­my, że “P” zna­czy zarów­no “PRZED”, “PODCZAS”, jak i “PO” 🙂

      PS. Haha, te cechy aku­rat nie zale­żą u Was, kobie­ty od tego, czy jeste­ście przed, pod­czas czy po 🙂

      • No skom­pli­ko­wa­ne jeste­śmy zawsze, cyca­te zwy­kle też, ale męż­czy­zna­mi na co dzień nie jesteśmy 😛

  • A mia­łam poprze­stać na pierw­szym aka­pi­cie i czy­tać go sobie w nie­skoń­czo­ność, bo jest cudow­ny :-). Ale cie­ka­wość i zami­ło­wa­nie do Two­ich wpi­sów zwy­cię­ży­ło. 🙂 Świet­ny post. A to Two­je ps. to genial­ne pod­su­mo­wa­nie. Wrzu­cam je sobie w cytaty. 🙂

  • I’ve got PMS and GPS = I’m a bitch and i will find you” 😉 na pocie­sze­nie dodam tyl­ko, że słyn­ny blue mon­day to chwyt mar­ke­tin­go­wy pew­ne­go biu­ra podró­ży, long sto­ry short, kie­dyś o tym pisa­łam. wia­do­mo, zimo­wa melan­chuj­nia męczy, ale nie daj­my sobie wmó­wić, że dane­go dnia będzie nam naj­go­rzej. nawet jak to ponie­dzia­łek. z pmsem 😉

  • Mistrzo­stwo!

  • nie­przy­zwo­it­ka

    Jacek! Uro­czy­ście ogła­szam Cię mistrzem sło­wa, obser­wa­cji i ana­li­zy! Zagią­łeś mnie do tego stop­nia że nie wiem co odpi­sać – przy­tak­nę- banal­nie, zaprze­czę- mimo bab­skiej natu­ry na sto­pro nie mam do cze­go się przy­cze­pić. Gdy­bym mia­ła gablot­kę, albo swo­isty hall of fame naj­lep­szych wpi­sów to wisiał­byś (w prze­no­śni oczy­wi­ście, bo dosłow­nie to była­by stra­ta dla świa­ta) tam na hono­ro­wym miej­scu. Z tego miej­sca oświad­czam- jestem Two­ją fanką!

  • A może wkurw u face­ta, gdy kobie­ta ma TE DNI spo­wo­do­wa­ny jest tym, o czym piszesz w post scrip­tum? Zwy­kle naj­bar­dziej u innych wkur­wia nas to, cze­go u sie­bie nie lubimy 😀
    A z tym daniem świę­te­go spo­ko­ju i nie wier­ce­nia dziu­ry w brzu­chu to świę­te słowa!

    • A Ty wiesz, że coś w tym jest? To chy­ba jeden z powo­dów, dla któ­rych nie mógł­bym być gejem 🙂

  • Nie napi­sze nic odkryw­cze­go, ale w te dni bar­dziej niż na co dzień nie wiem cze­go chcę 😀

  • Przede wszyst­kim chce­my w te dni cze­ko­la­dy :))), kocy­ka, przy­tu­le­nia, wypła­kać się, pośmiać, no i zjeść jesz­cze tro­chę czekolady…

  • Coś mię się wyda­je (a może tyl­ko wyda­je :P), że kole­gę mate­ma­ty­ka zawio­dła 😛 247 pmsów? W cią­ży tyż? (ja wiem, to jest 9 mie­się­cy pmsa gigan­ta! – pisa­łam o tym ostat­nio :P)

    Baj­de­łej… jest jesz­cze jeden dodat­ko­wy pozy­tyw­ny aspekt (a w zasa­dzie kil­ka) pmsa: wyli­za­ne, tfu, wróć, wysprzą­ta­ne miesz­ka­nie (wia­do­mo, że naj­le­piej lata się na mio­tle, tfu, szma­cie, na wkur­wie) i wyspa­ce­ro­wa­ny pies i dzie­ci (gdzieś ten facet ucie­kać musi) 😉

    • Bo Karol na waga­ry cho­dził, gdy była mate­ma­ty­ka. A infor­ma­ty­kę skoń­czył żeby koń­pu­ter za Nie­go wszyst­ko liczył.

    • Nie­któ­re były wkur­wia­ją­ce co naj­mniej podwój­nie. Oj były…

      Pani Mat­ka ma uraz do sprzą­ta­nia, więc nie ma tak dobrze. Ale fakt – nad­ra­biam wte­dy zale­gło­ści fil­mo­we bar­dzo rześko 🙂

  • Z jed­nym się nie zgo­dzę: w te dni – my nie chce­my świę­te­go spo­ko­ju tylko:
    – czekolady,
    – chipsów,
    – zapew­nień, że nie przytyjemy,
    -wina
    -wspo­mi­na­łam o winie|?
    – seksu?!
    – przytulania
    – roz­mo­wy, przy­tu­la­nia, ocie­ra­nia łez,
    – zro­zu­mie­nia cokol­wiek to znaczy 😀

    ****
    Mały bonus. Mój mąż to mistrz, w cią­gu ostat­nich 3 lat mia­łam tyl­ko 2 mie­siącz­ki. Jak to moż­li­we? Cią­ża, rok po roku 😀

    • Jed­na­ko­woż nie bar­dzo chcę iść tą drogą 😉

      • 😀 Nie?

      • Jed­na­ko­woż” – Karol, Ty to potra­fisz tak sma­gnąć pięk­nym sło­wem z rana. Jak rany Boga (obo­jęt­nie jakie­go) mówię szcze­rze. Kto teraz uży­wa takiej pol­sz­czy­zny. Tyl­ko zgredy.

        • Ty milcz i się ucz 🙂

          • No to prze­cież nic nie mówię, tyl­ko piszę. No i się uczę… oczywiście.

    • Mistrz nie mistrz, kry­te­rium oce­ny nie zosta­ło usta­lo­ne. Cele mogły być zupeł­nie inne.

      • Ale efekt wyszedł mistrzow­ski, więc ja bym nomen-omen zaliczył 🙂

        • Tak jest, żiri zali­cza odpo­wiedź awansem

    • nie­przy­zwo­it­ka

      a ja wte­dy wiem, że nie wiem cze­go chcę 🙂

  • I jak żyć, panie, jak żyć? Ja w pms sama z sobą nie mogę sobie pora­dzić i na sie­bie nawet warczę!

  • Och, byle­by tyl­ko nie nabra­ła podej­rzeń z tymi kwia­ta­mi, bo wte­dy umarł w butach. 

    Jak to dobrze cza­sem się z tego pms pośmiać… Nor­mal­nie nie jest to zbyt zabawne.

    • Masku­ję się dobrze 😉

      No wła­śnie, cza­sa­mi war­to się chwi­lę zasta­no­wić, zanim się wku­rzy­my na sie­bie nawza­jem i będzie jesz­cze gorzej.

  • Sytu­acja napię­ta jak plan­de­ka w Żuku. Nie ma co rozu­mieć, są rze­czy o jakich się czło­wie­ko­wi nie śni­ło i to jed­na z nich. Nale­ży zaak­cep­to­wać z całym dobro­dziej­stwem inwen­ta­rza. Cho­ciaż ja aku­rat nie zauwa­ży­łem aby atmos­fe­ra domu sta­wa­ła się bar­dziej ner­wo­wa, czy stre­so­gen­nie. Ale co kraj to oby­czaj. Bez dwóch zdań może­my być wdzięcz­ni, kto­kol­wiek nas stwo­rzył, że my, męż­czyź­ni, jako inte­li­gen­cja na Zie­mi wio­dą­ca, nie musi­my rodzić, prze­cho­dzić cykli men­stru­acyj­nych, meno­pau­zy. Wystar­czy, że upo­ra­my się z pro­sta­tą, a resz­tę życia może­my spę­dzić popi­ja­jąc bro­war­ka, obże­ra­jąc się czip­sa­mi i ogla­da­jąc spro­śne filmy.

    • Ale że w sen­sie jak upo­ra­my? Bo wizja zacna i bar­dzo kusząca 🙂

      • Też chciał­bym to wie­dzieć Karol. W zasa­dzie to jedy­ny wróg na polu typo­wo męskich zagro­żeń wie­ku dostoj­ne­go. Jeśli uda nam się zna­leźć odpo­wiedź i ukrę­cić łeb hydrze, to wte­dy tyl­ko te bro­war­ki i odlo­to­we dupen­cje w spro­śnych filmach.

        • Jak dobrze pój­dzie i piniońdz będzie, to moż­na pomy­śleć o karie­rze Hugh Hef­ne­ra, nie?

          • Koń­cep­cja bar­dzo mi się podoba.

      • nie­przy­zwo­it­ka

        masa­żem! Ha!