Dialogi małżeńskie #13: Są potrzeby ważniejsze, niż zachowanie czystości…

 

W PRL sobo­ta ozna­cza­ła czas kąpie­li. Mamy nowy ustrój, ale tra­dy­cja to tra­dy­cja. Mój ośmio­la­tek już duży jest, więc idzie się kąpać sam. Gdzieś w oko­li­cy łazien­ki trza­snę­ły drzwi, świa­tło się świe­ci, ale coś tak jak­by nic nie chlu­pie.

– Tymu­niu, kąpiesz się już?

– Coś ty tata? W kiblu?!?!

 

Się wyostrzył moje­mu dziec­ku dow­cip…

 

 

 

Fot: foto­lia, autor: polo­lia


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Wedle jed­ne­go z kro­ni­ka­rzy, cytu­ję: kró­lo­wa Elż­bie­ta I myła się raz na pół roku, nawet, jeśli nie było takiej potrze­by.
    Taka aneg­dot­ka, do opo­wia­da­nia przy czip­sach i coli u cio­ci na imie­ni­nach.

    Ps. Jaki ojciec, taki syn 😀

    • FOCH :))

      Kur­de, potrze­ba się mycia to chy­ba Wiel­ka­noc pew­nie? Nie wiem co praw­da, czy w UK pro­te­stan­ci ją obcho­dzą, ale u nas to już nie­dłu­go – czas grzać wodę 🙂

  • Wda­je się w ojca 😀

  • Pamię­tam te cza­sy kie­dy to co nie­któ­rzy twier­dzi­li że kąpiel to tyl­ko w sobo­tę. Nigdy nie mogłam tego zro­zu­mieć. 🙂
    A w kiblu? W kiblu moż­na robić róż­ne rze­czy, ale wyką­pać się fak­tycz­nie jest cięż­ko. 😀

  • Po tatu­siu 😀