Share Week 2016 – dlaczego nie dam rady?

 

Na począ­tek kil­ka słów wyja­śnie­nia dla tych moich Czy­tel­ni­ków, któ­rzy nie mają nic wspól­ne­go z media­mi socjal­ny­mi, sami nie blą­gu­ją albo jestem ich jedy­nym uko­cha­nym blą­ge­rem i zasta­na­wia­ją się, po kie­go wała ja dzi­siaj piszę to, co piszę (są tacy, serio­se­rio). Sha­re Week to faj­na akcja, któ­rą wymy­ślił faj­ny Andrzej Tuchol­ski. Pole­ga ona na tym, że wybie­ra­my sobie trzech ulu­bio­nych blą­ge­rów, wkle­pu­je­my ich w spe­cjal­ny for­mu­larz na stro­nie Andrze­ja, pisze­my o nich u sie­bie, daje­my im o tym znać i nagle dooko­ła jest róż, Hel­lo Kit­ty i wszy­scy się kocha­ją. Akcja świet­na, a Andrzej jest chy­ba jedy­nym z “wiel­kich” blo­ge­rów, któ­rzy w ten spo­sób pro­mu­ją tych mniej­szych. Wię­cej może­cie prze­czy­tać TUTAJ, czy­li u źró­dła, czy­li u Andrzeja.

Moim zda­niem to napraw­dę dobra rzecz, bo poma­ga noł­nej­mom takim jak ja poka­zać się szer­sze­mu gro­nu odbior­ców, a zazwy­czaj blą­ge­rzy bar­dzo nie­chęt­nie poka­zu­ją u sie­bie, że poza nimi ist­nie­je jesz­cze ktoś blą­gu­ją­cy. Co potem z tym zro­bi­my, to już nasza wła­sna pra­ca, ale na pew­no chwi­lo­wo sta­ty­sty­ki szy­bu­ją. A i od stro­ny tych­że odbior­ców patrząc mamy same plu­sy dodat­nie, bo ktoś nam poda­je na tacy faj­ne miej­sca w sie­ci. Wszy­scy wygrywają.

Dłu­go i namięt­nie się zasta­na­wia­łem kogo umie­ścić w wiel­kiej trój­ce i nie potra­fię się zde­cy­do­wać. Jak baba nor­mal­nie. Sie­dzę i dumam nad tym od tygo­dnia, ale widzę, że prę­dzej się kura śnie­giem zeszczy, niż ja się w tej trój­ce zmiesz­czę. Dwa miej­sca mam po pro­stu obsa­dzo­ne od daw­na, i to o to trze­cie w mojej gło­wie woj­na. Blo­gów czy­tam nie­wie­le, nie na wszyst­kich pozo­sta­wiam jakiś ślad w posta­ci komęt­ków, ale wszyst­kie te, do któ­rych zaglą­dam są w ten czy inny spo­sób zaje­bi­ste, jak ich auto­rzy. Dla­te­go żeby się nie­po­trzeb­nie nie drę­czyć myśle­niem pole­cę Wam te, któ­re sam czy­tam. Kolej­ność anal­fa­be­tycz­na. Chy­ba, że nie.

 

Moje osobiste podium – kolejność nieprzypadkowa, bo kobiety przodem.

Malvi­na Pe. – tro­chę mnie to same­go dzi­wi, bo Malvi­na to zupeł­nie nie moja baj­ka. Bie­ga, je i żyje zdro­wo, dzie­ci nie chce, tech­no słu­cha, mło­de to, pło­che, nie­za­obrącz­ko­wa­ne, chu­de i do tego blon­dyn­ka. Ale jak Ona pisze! Ma dosad­ny, bar­dzo wyra­zi­sty styl, pięk­nie rzu­ca kur­wa­mi i bar­dzo rzad­ko robi błę­dy orto­gra­ficz­ne – jak tu Jej nie kochać? Nawet jeśli się z czymś nie zga­dzam, to mi to zupeł­nie nie prze­szka­dza i cie­szę się samym czy­ta­niem i Jej rado­ścią życia. Rzad­ko komen­tu­ję, bo zazwy­czaj nie bar­dzo jest co doda­wać, tak bar­dzo jest to dobre.

Volan­ti­fi­ca­tion – podob­nie jak u Malvi­ny, raczej nie komen­tu­ję, bo cie­szę się samym czy­ta­niem i rzad­ko mie­wam coś do doda­nia. Jeśli jesteś tro­chę pogu­bio­nym w dam­skim świe­cie face­tem, to poczy­taj Volan­ta, żeby choć tro­chę zro­zu­mieć kobie­ty. Jeśli jesteś tro­chę pogu­bio­ną w męskim świe­cie kobie­tą, to poczy­taj Volan­ta, żeby choć tro­chę zro­zu­mieć face­tów. On dosko­na­le wie, czym jest i kobie­cość, i męskość. I dosko­na­le o tym pisze. Jest pie­ruń­sko inte­li­gent­ny i ma dow­cip ostry jak samu­raj­ski miecz pola­ny sosem Taba­sco. I nawet kie­dy pisze o dziw­kach, to z sza­cun­kiem. Praw­dzi­wy facet.

 

Ostatnie miejsce mojego osobistego podium – tu toczy się wielka jebitwa.

Nie­wy­pa­rzo­na Puder­ni­ca – coś Wam powiem. To jest jed­na z nie­wie­lu zna­nych mi kobiet, któ­ra nie dość, że zaje­bi­ście inte­li­gent­na, to może nawet jesz­cze bar­dziej zaje­bi­ście ład­na, zgrab­na i powab­na. Ale nie mów­cie Jej tego, bo się dziew­czy­nie w gło­wie poprzew­ra­ca. No i jak Ona klnie, Bodziu słod­ki, jak praw­dzi­wa dama – bez obcia­chu, szcze­rze i soczy­ście. W Jej wyko­na­niu łykam jak mło­dy peli­kan nawet recen­zje lakie­rów do paznok­ci. Jak­bym był młod­szy, to bym się z Nią oże­nił. Ale może jestem już na tyle sta­ry, że zamiast tego uda się Dziew­czę adop­to­wać i będzie­my rodzi­ną? Bo jak się oka­za­ło, to my pra­wie do jed­nej pia­skow­ni­cy sika­li­śmy – taki to świat jest mały. Wio­la w mojej gło­wie leje się o miej­sce w Wiel­kiej Trój­ce, bo jest po pro­stu dosko­na­ła. A przy tym taka… nie­nor­mal­nie nor­mal­na i nie ska­żo­na blą­gos­fe­rą. Mam nadzie­ję, że taka zosta­nie. A jak disqu­sa ogar­nie, to otwo­rzę szampana.

Kró­li­czek Doświad­czal­ny – Joasia gme­ra w gło­wie. To, co napi­sze, po pro­stu buszu­je Ci po mózgu. Jej tek­sty dają tak bar­dzo do myśle­nia, jak tyl­ko moż­na. Są dogłęb­nie prze­my­śla­ne, wyczer­pu­ją temat i bez wzglę­du na to, czy two­rzy psy­cho­lo­gicz­ne tek­sty o mean­drach naszych umy­słów, czy też są to wpi­sy typo­wo laj­fstaj­lo­we, pozo­sta­wia­ją one czy­tel­ni­ka w nie­mym stu­po­rze z otwar­tą z zachwy­tu japą (ten o zako­cha­niu po prze­czy­ta­niu kwi­tu­ję zawsze: “dobre, zaje­bi­ście dobre”). A to wszyst­ko jest bar­dzo lek­ko i miod­nie napi­sa­ne – czy­ta się prak­tycz­nie samo. No i za każ­dym razem mam nie­od­par­te wra­że­nie, że autor­ka mniej lub bar­dziej prze­te­sto­wa­ła wszyst­ko na sobie i dosko­na­le wie, o czym mówi, a nie tyl­ko poczy­ta­ła coś na Wiki­pe­dii i się wymą­drza. Chy­ba nikt mnie nie zain­spi­ro­wał do wpi­sów tyle razy, co Kró­li­czek. To Ona wła­śnie toczy w mojej gło­wie boje z Nie­wy­pa­rzo­ną Pudernicą.

Czy­ta­nie Puder­ni­cy to jak oglą­da­nie z bli­ska erup­cji wul­ka­nu albo sur­fo­wa­nie po wiel­kiej fali, a wpi­sy Kró­licz­ka są jak pomruk fal o zacho­dzie słoń­ca albo szum drzew w wiel­kim lesie.

Co wybrać? Nie wiem.

 

A teraz blogi, na które zaglądam co 1–2 dni w pogardzie mając zajawki z fejsa. Kolejność analfabetyczna.

Blo­gier­ka – lubię ją czy­tać, bo to Mała Wred­na Zoł­za. I dla­te­go czu­ję się u niej jak u sie­bie w domu, w któ­rym też mam Małą Wred­ną Zoł­zę. Tak, wiem, to #masochizm_i_samoudręczenie_level_poza_skalą. No, bo to jesz­cze Misz­czy­ni Hasz­ta­gów jest. Pozy­cja obo­wiąz­ko­wa dla każ­de­go z pew­nym takim pozy­tyw­nym nie­do­pa­so­wa­niem w gło­wie. No i dobrze gotu­je. Bo ze sma­że­niem gorzej.

Kawa z Bogiem – cho­ciaż to zupeł­nie nie moje rejo­ny i bli­żej mi do pie­kiel­nych ogni, niż aniel­skich śpie­wów, to w Aśce jest pasja, wia­ra i siła. To się daje wyczuć po tym co i jak pisze. No i ma Dziew­czy­na odwa­gę, bo cza­sy mamy takie, że z ludzi wie­rzą­cych ludzie gupi się śmieją.

MaleContent.pl – nie pamię­tam, jak do nich tra­fi­łem, ale po tek­ście “Zawsze ład­nie ubra­na, zawsze uma­lo­wa­na (…) Jebał­byś, ale jak to żonie powie­dzieć?” wrzu­ci­łem ich do moje­go pudeł­ka z napi­sem zaglą­dać. Mam co praw­da wra­że­nie, jak­by ostat­nio lek­ko stra­ci­li parę, ale to pew­nie chwi­lo­we. EDIT 2017 – blog został zaorany.

Neve­na – kie­dy się czy­ta wpi­sy Agi, to moż­na odnieść wra­że­nie, że to bar­dzo poukła­da­na i “aku­rat­na” oso­ba. Są spo­koj­ne i wywa­żo­ne, nawet kie­dy poru­sza­ją mniej lub bar­dziej kon­tro­wer­syj­ne tema­ty. Ale ktoś, kto bie­rze na tape­tę sło­wo “chu­jo­wy” i robi o tym wpis nie­ko­niecz­nie wpi­sze sobie “aku­rat­ność” jako głów­ną cechę cha­rak­te­ru. EDIT 2017 – blog został zaorany.

Poko­le­nie Ikea – sek­si­stow­ski, czę­sto męsko-szo­wi­ni­stycz­ny, wul­gar­ny i ordy­nar­ny, cza­sa­mi aż do gra­ni­cy dobre­go sma­ku. Ale jed­no­cze­śnie cel­nie punk­tu­ją­cy dzi­siej­szych kor­po-szczur­ków za to, że wiecz­nie gonią za szyb­ką karie­rą, szyb­ką kasą i szyb­kim sek­sem. Styl jak­by lek­ko do popra­wy, ale i tak Czar­ne­go się łyka jak poran­ną kawę i tak samo pobudza.

Socjopatka.pl – Daga ostat­nio idzie w blą­gos­fe­rze jak burza. Widać, że roz­wi­ja się bar­dzo moc­no zarów­no jeśli cho­dzi o treść, jak i for­mę. Dzia­ła bar­dzo aktyw­nie na blo­gu, fej­sie i Insta­gra­mie. Co praw­da skrę­ca w rejo­ny modo­blo­go­we, co mnie oso­bi­ście śred­nio krę­ci, ale i tak faj­nie się to czy­ta, a jesz­cze faj­niej komęt­ku­je. No i mam wra­że­nie, że ostre zęby i pazu­ry cho­wa w zana­drzu i jesz­cze wszyst­kich nas zasko­czy. Mnie ostat­nio zasko­czy­ła i kto wie, co się z tego urodzi.

Stay­Fly – mam wra­że­nie, że Janek to jeden z nie­licz­nych “wiel­kich” blo­ge­rów, któ­ry pozo­stał po pro­stu faj­ny i nie­zma­nie­ro­wa­ny. Nie wiem, nie znam Go, ale wra­że­nie to wra­że­nie i już. Poza tym, z bólem ser­ca przy­zna­ję, że Jego odstrze­lo­ne porów­na­nia są nawet lep­sze od moich. Cza­sa­mi. Chciał­bym z nim kie­dyś zjeść pie­ro­gi i poga­dać o życiu. Pra­wie się to uda­ło pod­czas ostat­nie­go fina­łu WOŚP, ale ktoś mnie w ostat­niej chwi­li prze­bił na licy­ta­cji – następ­nym razem będę czujniejszy.

Wro­cław­skie Podró­że Kuli­nar­neKry­ty­ka Kuli­nar­na – blo­gi o dobrym i nie­do­brym żar­ciu. O miej­scach, gdzie dobre i nie­do­bre żar­cie dają oraz gdzie dobre i nie­do­bre żar­cie moż­na zjeść. I mi to wystarczy.

Wysoka.es – sam nie wiem, czy Cio­cia Saga pisze ład­niej niż mądrze, czy mądrzej niż ład­nie, ale fakt jest fak­tem, że lek­tu­ra Jej wpi­sów to czy­sta przy­jem­ność dla oka i umy­słu. Poza tym, z bólem ser­ca przy­zna­ję, że Jej odstrze­lo­ne porów­na­nia są nawet lep­sze od moich. I Jan­ka ze Stay­Fly. Zwłasz­cza Janka.

Życie.me – Karo­la ma na mnie zba­wien­ny wpływ. Patrzę na Nią, na zdję­cia, któ­re wrzu­ca z tych wszyst­kich pięk­nych miejsc, któ­re odwie­dzi­ła i od razu chce mi się ruszyć dupę w tro­ki, poje­chać tam i też to zoba­czyć i prze­żyć. No dobra, może nie tak od razu. Ale kie­dyś na pewno.

 

Kate­go­ria spe­cjal­na – Radek Teklak. Myślę, że jest to czło­wiek, któ­ry docze­ka się osob­ne­go wpi­su, bo war­to go czy­tać od jego wypło­dów naj­star­szych. Nie bój­cie się – popro­wa­dzę Was.

 

Jest też spo­ro blo­gów, któ­re pozna­łem na tyle nie­daw­no, że jesz­cze nie potra­fię powie­dzieć, czy je kocham miło­ścią szcze­rą, czy tyl­ko mi się podo­bu­ją. Pew­nie za rok lista się posze­rzy. Albo wydłu­ży, sam nie wiem.

A Wy? Zna­cie? Lubi­cie? Polecacie?

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Share Week 2017 - osiołkowi w żłoby dano | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Ej cze­mu mi ten wpis umknal? Serio, dopie­ro dzis go zna­la­zlam. Chy­ba sie za moc­no zasu­ge­ro­wa­lam tym, ze pod moim Sha­re­we­ekiem wyra­zi­les wat­pli­wo­sci, czy uda Ci sie stwo­rzyc wla­sna liste, i zalo­zy­lam, ze tako­wa nie powsta­nie. Any­way, dzie­ki za polecenie:)

    • Umknął, bo ja nie umiem w pro­mo­wa­nie bloga 🙂

      • To dziw­ne. Z regu­ly wbi­jam do Cie­bie na glow­na i kli­kam w to, co mnie inte­re­su­je, a tego jakos nie widzia­lam. No nie­wa­zne. Dzieks.

  • Mała Wred­na Zoł­za <3 I lof U too! I jak Ty mnie znasz-dam­mit, nic się nie ukryje 😛 ;).

    A tak do meri­tum: Two­je pic­ki to napraw­dę zacne gro­no i chy­ba każ­dy z jajem i mózgiem powie­nien je znać. Ja muszę nad­ro­bić Puder­ni­cę! A jeśli cho­dzi o opi­sy to moim skrom­nym zda­niem prze­bi­jasz Sate­ja Flaja! 🙂

    ps. Kotec­ki! <3

    • No i jak tu Jej nie kochać? 😉 thnx, rili thnx 🙂

      Pew­nie już zapo­mnia­łaś o zoł­zo­wej koszul­ce i zdję­ciu z dedy­ka­cją, ale ja mam pamięć jak ZX Spec­trum i nie zapominam 😉

    • Patrz, kolej­ny powód, żeby Cię kie­dyś spo­tkać w realu, mało tego, może wspól­nie kawa­łe­czek na rowe­rach prze­je­chać? 😀 A jeśli bym jesz­cze auto­graf otrzy­mał to mmmmmmrau!

  • O, Panie, co to się poro­bi­ło… ludzi zba­wiam. 🙂 Aż chy­ba kie­dyś zor­ga­ni­zu­ję jakiś wro­cław­ski blo­go-wymarsz górski. 😉

    A ten hash­tag #masochizm_i_samoudręczenie_level_poza_skalą roz­wa­lił mnie na łopat­ki – taki cudny. 😀
    I w ogó­le Ci się nie dzi­wię, że Kró­lik z Puder­ni­cą Ci w gło­wie boje usku­tecz­nia­ją. Obie dzioł­chy super i moż­na je tak czy­tać i czy­tać i czy­tać i w ogó­le się czło­wiek nie nudzi.

    • Jezu, daj mi z trzy albo czte­ry lata, żebym do for­my doszedł, bo mnie oso­bi­ście byś po tych górach niosła 😉

      Bo ja też prak­ty­ku­ję hasz­ta­gi – jesz­cze mi tak dobrze nie wycho­dzą, ale się staram 😉
      W kate­go­rii “waż­ność” a taka w tym roku była, jesz­cze 2–3 lata temu wrzu­cił­bym bez waha­nia Rad­ka Tekla­ka i było­by poza­mia­ta­ne. Ale ostat­nio jak­by blo­go­wo ucichł i dla­te­go mam poje­dy­nek bru­net­ki z blondynką ;))

  • Dzię­ki Ci za te blo­gi, bo chęt­nie poczy­tam coś nowe­go i faj­ne­go 🙂 Wła­śnie tego mi cza­sem bra­ku­je w blogosferze.
    Tak na mar­gi­ne­sie… pra­wie się wrząt­kiem zala­łam, gdy zoba­czy­łam w opi­sie moje imię 😀 Zna­czy, będę dro­bia­zgo­wa, ale bła­gam z całe­go moje­go ser­du­cha – nie Asia ani Joasia, po pro­stu Aśka 😉 I tak nie zno­szę imie­nia, jakim mnie obda­ro­wa­no, a od zdrob­nień pra­wie dosta­ję zawału 😀

  • Daniel Chrzci­ciel

    Ja czy­tam tyl­ko Cie­bie i Bogi­nię Malvi­nę. W zasa­dzie pra­wie wca­le nie sie­dzę w inter­ne­cie i prze­waż­nie strasz­nie dziw­nie się z tym czu­ję, bo mam wra­że­nie, że więk­szość ludzi z moje­go oto­cze­nia stoi jed­ną nogą w sie­ci, a dru­gą na świe­cie, a mnie się nawet na Face­bo­oka nie chce wcho­dzić czę­ściej niż raz w mie­sią­cu. Wiem, powi­nie­nem się uro­dzić 200 lat wcze­śniej. Ale coś czu­ję, że teraz chy­ba się tro­chę oddzi­wa­czę, bo kil­ka tych blo­gów zapo­wia­da się napraw­dę genialnie.

    • Za posta­wie­nie mnie w jed­nym rzę­dzie z Malvi­ną wiszę Ci dozgon­nie picie cze­goś dobre­go – dzięki 🙂
      Volant jest sty­lem bar­dzo zbli­żo­ny do Malvi­ny, ale jak­by od męskiej stro­ny. Nawet gdzieś kie­dyś czy­ta­łem, że któ­eś jest jakąś­tam wer­sją dru­gie­go, ale nie pamię­tam, czy Malvi­na męską wer­sją Volan­ta, czy Volant dam­ską wer­sją Malvi­ny. Ale oby­dwo­je są zajebiści.
      Z tych pole­co­nych prze­ze mnie podob­ny do nich styl (choć bar­dziej kwie­ci­sty) ma Radek Teklak, ale o nim będzie osob­ny wpis, bo był moment, gdzie był dla mnie poza jaką­kol­wiek skalą.

      Ja fej­sa zaczą­łem uży­wać wła­ści­wie dopie­ro wte­dy, kie­dy zaczą­łem się bawić w to całe blo­go­wa­nie. Bez nie­go mogę spo­koj­nie żyć, ale cięż­ko mi bez Instagrama 🙂

      • Daniel Chrzci­ciel

        Dzię­ku­ję, będę pił 😀
        O Volan­cie sły­sza­łem (u Malvi­ny nawet), ale zawsze myśla­łem, że to jest blog o kobie­tach. W sen­sie – o byciu w związ­ku z kobie­tą, o sek­sie z kobie­tą, o tym jak kobie­ta myśli itp. Nie wiem cze­mu, ale coś takie­go zro­bi­ło mi się w gło­wie i stwier­dzi­łem, że to nie dla mnie. Ale jeśli to fak­tycz­nie taki mistrz to może do nie­go zaj­rzę. A z tych na któ­re zaglą­dasz rza­dziej to Wyso­ka zda­je się ocie­kać zajebistością 🙂
        Ja bez Insta­gra­ma żyję i cza­sem mam wra­że­nie, że nawet cał­ko­wi­te odcię­cie od inter­ne­tu nie zro­bi­ło­by na mnie wra­że­nia. Jak siedemdziesięciolatek ;).
        No za Malvi­ną i za Tobą bym tęsk­nił. I może tro­chę za kil­ko­ma pier­do­ła­mi, typu spraw­dze­nie szyb­ko jakie­goś adre­su albo nume­ru tele­fo­nu. Ale poza tym to mógł­bym miesz­kać w dziczy ;).

        • Ale zro­bi­łeś mi dzień, napraw­dę 🙂 Ponie­dzia­łek, ogól­na chuj­nia z grzyb­nią, bo po prze­pra­co­wa­nej nie­dzie­li zno­wu trze­ba do fabry­ki, a tu takie kwiat­ki 🙂 Dziękuję 🙂
          Volant, jak­bym miał krót­ko opi­sać, pisze o tym, jak być face­tem. No i dalej tro­chę ma to zwią­zek z tym, co myśla­łeś, bo i o związ­kach, i o kobie­tach. Tak, uwa­żam, że to mistrz.
          Cio­cia Saga potra­fi być tak genial­nie zło­śli­wa i uszczy­pli­wa, a jed­no­cze­śnie otu­li to w taki miły na pierw­szy rzut oka koko­nik, że cza­sa­mi nie wiem, czy pochy­lić się bar­dziej nad tema­tem, czy nad for­mą jego podania.
          Insta­gra­ma kocham, bo ja mam jobla na punk­cie zdjęć. Ale ostat­nio coraz czę­ściej ata­ku­ją mnie z nie­go wiel­kie dupy odpor­ne na jakie­kol­wiek fil­try, więc coraz czę­ściej szyb­ko zamykam :/

  • A nie­za­leż­nie któ­rą tam wybie­rzesz, to za ten tekst o gme­ra­niu w gło­wie ja i tak już mam samo­za­do­wo­le­nie level over 9000. Dzię­ku­ję bar­dzo, dziękuję!

  • W gło­wie mi się nie poje­bie, bo tam już i tak bur­del 😀 Być z naszym ulu­bio­nym Zają­cem na podium, to już dla mnie zaszczyt! Disku­sa to nawet może bym zro­bi­ła, ale nie umiem i się nie cze­piam, bo zaraz coś spier­do­lę jak Stras­bur­ger sucha­ra i poza­mia­ta­ne. Przy­dał­by mi się jakiś czło­wiek ogar­nię­ty co bym mu flasz­kę kupi­ła i powie­dzia­ła- zrób to za mnie, a flasz­ka i tak na pół haha 😀
    Widzę, że faj­ne blo­gi tu masz, to mam zale­gło­ści czy­tel­ni­cze do nadrobienia 🙂

    • Ja bym Ci chęt­nie i bez flasz­ki dopo­mógł, ale wiesz – ja sta­ry jestem i nie ogar­niam pew­nych rze­czy. Ale i bez tego może­my się napić 😉
      Ten z kate­go­rii spe­cjal­nej jest naj­lep­szy – wygry­zł­by Was dziew­czy­ny, bo chy­ba to jest koleś, któ­re­go kocham nawet tro­chę bar­dziej, niż Was. Ale dłu­go już nie pisał (teraz powo­li wra­ca) i cięż­ko go uznać za aktyw­ne­go blą­ge­ra. Chy­ba o nim wpis popeł­nię 🙂 Chy­ba, że cza­su nie będzie 🙂

  • Rzad­ko komen­tu­ję, bo zazwy­czaj nie bar­dzo jest co doda­wać, tak to jest dobre” – dla mnie tekst roku. Spryt­ne wytłu­ma­cze­nie – czy­tam, ale nie komen­tu­ję. 😀 Będę sto­so­wać. 😛 Kil­ka blo­gów znam i lubię. Blo­gier­ka jest w mojej trój­ce. 🙂 Do resz­ty zaj­rzę. W sumie faj­na ta akcja, bo moż­na odkryć nowe miej­sca w sie­ci. Tyl­ko skąd wziąć czas na czytanie? 😉

    • A bo to wła­śnie o ten czas cho­dzi – od mniej wię­cej ferii nie mam go pra­wie wca­le, nawet na pisa­nie regu­lar­ne u sie­bie. Czy­tam też ostat­nio głów­nie na smar­ci­ku, a ja jestem sta­rej daty i lepiej mi się kle­pie w klawiaturę 🙂
      Hihi, nie pamię­tam kto kogo naj­pierw wyna­lazł, ale wsią­kłem na amen. No i od Niej mam kil­ka nowych blo­gów, z któ­ry­mi się dopie­ro pozna­ję. Na “p” na przykład; )

      • Tak, wiem, blog Powo­li­po­pro­stu, ja też pole­cam. 😀 Swo­je­go nie pole­cam, bo to nudy są. Ani tam pazu­ra, ani wul­ga­ry­zmów. Takie pitu pitu. 😀 Ewen­tu­al­nie tro­chę humo­ru znaj­dziesz, ostat­nio mi się tyl­ko smut­ny włą­czy­ły, no ale w koń­cu czło­wiek tyl­ko jestem, zna­czy kobieta. 😉
        A ja od Cie­bie tra­fi­łam na blog Kawa z Bogiem i bywam tam cza­sa­mi. Bo też cenię autor­kę za to, że pisze o wie­rze, bo żyje­my w cza­sach gdzie takie blo­gi nie mają łatwo. A Joasia faj­nie pisze. No i mi bli­żej do angiel­skich niż dia­bel­skich kli­ma­tów. Ale i tak mnie fascy­nu­ją wariaci.:-D No i Socjo­pat­kę tro­chę znam. I Malvi­ny kie­dyś post wyha­czy­łam o tym żeby nie podzi­wiać bie­ga­czy tyl­ko bie­gać. A ja robię jed­no i dru­gie, z tym że podzi­wia­nie lepiej mi wycho­dzi. 😉 A Mała Wred­na Zol­za wie, że ją wyróż­ni­łeś? Pew­nie jesz­cze nie, Ona się poja­wia w nocy. 😀
        Kur­de, mia­ło być krótko. 😉

        • Podob­no jak krót­ko, to kobie­tom się nie­ko­niecz­nie podo­ba, więc się nie krępuj 🙂
          Ok, to mamy dwa blo­gi na “p” – pod­glą­da­łem Go od daw­na na Insta, ale jakoś nie było cza­su się wkrę­cać w nowy blog. Ale pla­nu­ję nad­ra­biać zale­gło­ści, bo się to faj­nie czyta 🙂
          No nie­ste­ty, ale ja i bie­ga­nie jakoś mamy nie po dro­dze. Pró­bo­wa­łem, napraw­dę, ale coś widać mam w gło­wie zablo­ko­wa­ne. Rower – jak naj­bar­dziej, ale bie­ga­nie… Może kie­dyś, w odle­głej galaktyce 🙂
          Pew­nie nie wie, jak zaj­rzy, to zaj­rzy, jak nie zaj­rzy, to zaj­rzy póź­niej – Aga jest jak Bat­man, ata­ku­je w ciemnościach 😉

          • Jeśli się oka­że że ja się nauczę bie­gać to będzie ozna­cza­ło, że bie­gać może KAŻDY. 😀 No ale nic na siłę. Rower też est spoko. 😀

          • No jak Wy mnie znacie! 😀

        • Hehe, jesz­cze mi Bookworm On The Run pozo­stał, ale to o bie­ga­niu, a ja mam alergię :)))))))))))

          • Nie tyl­ko o bie­ga­niu. 🙂 A Malvi­na też o bie­ga­niu pisze i w trój­ce ją masz. 😛

        • Małą Wred­na Zoł­za już wie i Was wła­śnie szpie­gu­je w komentarzach!! 😀
          Ja Was też czy­tu­ję i wsią­kłam i nie mam poję­cia jak natra­fi­łam! Waż­ne ze jestem i nie pójdę 🙂