Kogo kocham, kogo lubię, kogo pocałuję…

 

Wie­cie, nad­cho­dzi taki dzień w życiu blą­ge­ra, że już nie moż­na zwa­lać na jakieś­tam wsta­wa­nie ciut świt, żeby Dzie­cior­ki wytran­spor­to­wać do szko­ły, nawa­ły pra­cy w robo­cie albo robo­ty w pra­cy, pra­cow­ni­ków na zwol­nie­niach czy zmę­cze­nie po 7-dnio­wym tygo­dniu pra­cy, w któ­rym ktoś zaju­mał week­end. Nie, nie da się. Nad­cho­dzi taki dzień w życiu blo­ge­ra, kie­dy trze­ba po pro­stu usiąść i coś napi­sać (mia­łem dodać “mądre­go”, ale heloł, to mój blog prze­cież, prawda?).

Dla­te­go dzi­siaj Wam opo­wiem tro­chę o tym, kogo kocham, kogo lubię, kogo poca­łu­ję, albo raczej odwrot­nie – za co Wy mnie kocha­cie, za co lubi­cie i co byście chcie­li ze mną zro­bić. Wie­cie, o uczu­ciach trze­ba roz­ma­wiać, bo jak się nie roz­ma­wia, to nie­szczę­ścia się czy­nią i ludziom jest nie­do­brze. I rzy­ga­ją na ten przy­kład. Dla­te­go omó­wi­my sobie do koń­ca wyni­ki ankie­ty, a w dru­giej poło­wie tygo­dnia, praw­do­po­dob­nie w czwar­tek wpis z nie­spo­dzian­ką. Co Pań­stwo sza­now­ne na to?

 

A skoro już rozmawiamy i mnie słuchacie…

Po opra­co­wa­niu wyni­ków wyszło na wierzch, że 15 z Was mnie posłu­cha­ła i pokie­ro­wa­ła się moimi wpi­sa­mi przy wybo­rze zarów­no knaj­pek, jak i miejsc do spę­dze­nia cza­su (nie­ko­niecz­nie prze­cież z Dzie­cior­ka­mi, praw­da?).  Odwie­dzi­li­ście ZOO w Opo­lu, ale i Wro­cław­skie Afry­ka­rium. Zawi­ta­li­ście też do Ener­gy­lan­dii pobu­jać się na rol­ler­co­aste­rach , ale i spodo­ba­ły Wam się dino­zau­ry. A to nie wszyst­ko, bo knajp­ki rów­nież zda­rza­ło Wam się za moją namo­wą odwie­dzić – wro­cław­ską Sushi­rol­kę, Mane­ki­na, no i oczy­wi­ście lek­ko ski­sła crème de la crème, czy­li Schro­ni­sko Sma­ków Mag­dy Ges­sler.

Ale dla­cze­go nikt mi potem nie napi­sał, że było faj­nie albo nie­faj­nie, hmmm? 

 

…to i ja posłucham, co mi macie do powiedzenia.

Pyta­nie odno­śnie ulu­bio­nych i znie­na­wi­dzo­nych kate­go­rii były w poprzed­niej czę­ści omó­wie­nia mojej corocz­nej ankie­ty, więc nie będę Was zanu­dzał i jeśli jeste­ście cie­ka­wi, to klik­nij­cie sobie TUTAJ. Ale mogli­ście nie tyl­ko odha­czać ptasz­ki czy kli­kać w kro­pecz­ki – mogli­ście mi tez napi­sać, cze­go jest za dużo, a cze­go za mało. No to sprawdź­my, co Was, moich Czy­tel­ni­ków Uko­cha­nych (w skró­cie CU), czy­li sól mej blą­go­wej zie­mi boli, a co robi Wam dobrze. Aha – niby wszyst­ko było ano­ni­mo­we, ale już ja swo­je wiem…

 

Co Wam się nie podoba albo czego jest za dużo?

Smę­ce­nia o książ­kach. Jakoś nie lubię czy­tać recen­zji ksią­żek. Wolę książ­kę prze­czy­tać i oce­nić sam 😉

8 jest. To nie­du­żo. To bar­dzo nie­du­żo bio­rąc pod uwa­gę, ile czy­tam. Ale spo­koj­na Two­ja roz­czo­chra­na, nie zamie­rzam roz­wi­jać tego tren­du i recen­zje ksią­żek będą się poja­wiać tyl­ko przy oka­zji wpi­sów z #5na1. Chy­ba, że mnie coś poru­szy wręcz na wskroś. O moich pla­nach niedługo.

Tego dziw­ne­go języ­ka typu angiel­ski po pol­sku czy dzie­cię­ce prze­krę­ca­nie wyra­zów. Ale nie narze­kam, jesz­cze wytrzymuję 🙂

Tele­fon do mnie masz, na żywo jestem nor­mal­niej­szy. Zna­czy ten, mówię normalniej.

Tak znie­kształ­casz sło­wa, że trud­no się prze­bić do tre­ści, a ta naj­waż­niej­sza. Chęt­nie tu zaj­rzę zno­wu, ale nie­do­brze mi, gdy czy­tam komę­cik, blą­gu­je etc. Mam spo­re poczu­cie humo­ru, ale Two­je wygi­ba­sy języ­ko­we powo­du­ją chęć nie na Zakyn­thos, ale raczej do Rygi 😉 Bez ura­zy. Co do Z.: ten wrak to zwy­kła insce­ni­za­cja, nie­ste­ty. Miesz­kań­cy chcie­li mieć legen­dę i ją sobie stwo­rzy­li. Miłe­go i trzy­maj się:)

No to tak – na pew­no nie znik­nie blą­ger, bo ja go wymy­śli­łem, poko­cha­łem i wycho­wu­ję jak swo­je. Komę­cik to nie wiem, bo lubię komę­ci­ki i nie chcę, żeby zni­ka­ły. Poza tym, jeśli wie­rzyć pozo­sta­łym punk­tom ankie­ty, jesteś u mnie przy­pad­kiem i pierw­szy raz, to co praw­da masz świe­że spoj­rze­nie, ale jesz­cze mnie nie poko­cha­łaś po pro­stu. Dam Ci szansę 😉

I dacie wia­rę, że to wła­ści­wie tyle? Zmie­nię nazwę na idealniuch.pl, lecę zakle­pać domenę.

 

Co Wam się podoba względnie czego jest za mało?

Żądam wię­cej klajentów!

Szy­de­ry z ludzi, recen­zji fil­mów, bo są boskie.

Opo­wie­ści o klien­tach, fir­mie – te wpi­sy wcią­gnę­ły mnie najbardziej.

Wiel­ką miło­ścią pałam do kate­go­rii szwen­do­po­dróż­ni­czej, byznes yes byznes i klajenci 🙂

Co do recen­zji fil­mów – nie­dłu­go opo­wiem Wam o moich pla­nach, ale nie spo­dzie­waj­cie się naro­dzin dru­gie­go Zwie­rza Popkul­tu­ral­ne­go, bo Zwierz jest tyl­ko jeden. Kwe­stie szwen­do­po­dróż­ni­cze się u mnie roz­gosz­czą na sta­łe, bo prze­cież po coś wywa­li­łem kil­ka­dzie­siąt papie­rów na wtycz­kę z mapą, nie? I będzie ich coraz wię­cej, ale raczej nie to będzie na pierw­szym planie.

Co do #kla­jen­tów – te wpi­sy bar­dzo czę­sto są ska­na­li­zo­wa­niem moje­go wkur­wu na ten deszcz, i ten wiatr, ale też mnie wyga­sza­ją i uspo­ka­ja­ją. Coraz mniej mamy na szczę­ście ludzi, któ­rzy mi moc­no pod­no­szą ciśnie­nie i war­ci są uwiecz­nie­nia na blo­gu. Ale jeśli jest zapo­trze­bo­wa­nie spo­łecz­ne, to może się poświę­cę i dam wkur­wiać nie tyl­ko w fir­mie, hmmm?

Wpi­sów dizaj­nu­cher­skich – od stro­ny tech­nicz­nej pro­jek­to­wa­nia wnę­trza, żeby ład­ne było i praktyczne.

tek­stów o wnę­trzach i pro­wa­dze­niu firmy

Tutaj zno­wu nie­dłu­go się dowie­cie, jakie mam pla­ny, ale z uwa­gi na jesien­ny zapier­dol w bran­ży meblo­wo-pro­jek­to­wej raczej nie dam rady odpa­lić tego wcze­śniej, niż po Nowym Roku. No, może rzu­tem na taśmę przed Bożym Naro­dze­niem. Ale za to pomysł jest zacny i trzy­maj­cie pal­ce u nóg, żeby mi wypaliło.

Goli­zny Twojej!

Oj uwierz mi, nie chcesz tego oglą­dać. Nikt nie chce. Mała­żon­ka może tro­chę, ale Ona raczej nie ma wyj­ścia. W każ­dym bądź razie wszyst­kie wyj­ścia są kosztowne…

Zdjęć 🙂

Serio? Może jakie­goś foto­blo­ga odpa­lę, bo mam wra­że­nie, że fotek u mnie na hek­ta­ry, aż wręcz prze­gi­nam cza­sa­mi… A ja kocham robić zdję­cia, co widzi­cie na Insta, więc pokrzyw­dzo­ny nie będę.

 

Luźne stolce… znaczy uwagi…

Dużo cie­kaw­sze jest to, co powie­dzie­li­ście mi poza kro­pecz­ka­mi i ptasz­ka­mi w rubry­kach ankie­ty. Taka ilość miło­ści zebra­nej w jed­nym miej­scu gro­zi poważ­ny­mi kon­se­kwen­cja­mi – orgią jakąś, albo co naj­mniej biciem rekor­du Guin­nes­sa w cało­wa­niu na odle­głość. To za dużo jak na jed­no star­cze męskie ser­ce, więc muszę się nią z Wami podzie­lić, bo w moim wie­ku już trze­ba uwa­żać na komo­ry (na zawo­ry zresz­tą też, a wie­cie jak to z miło­ścią bywa…).

Kocham męż­czyzn przed 40 z wiel­ki­mi ambi­cja­mi i mały­mi moż­li­wo­ścia­mi 🙂 (czyt. same­go siebie) 🙂

No bra­cie, za chwi­lę, a dokład­niej za 6 dni już nie będę pod­pa­dał pod te kate­go­rię i zosta­niesz ze swo­ją miło­ścią sam.

Tra­fi­łam do cie­bie na jed­nej z grup, to było prze­zna­cze­nie chy­ba, bo popra­wiasz mój dzień 🙂

Cie­szy mi się japa jak cię czy­tam , więc Jacuś pisz, pisz pisz!!!!

Oj, ale mi zro­bi­ły­ście dobrze, nie tyl­ko na dzień. Cie­ka­we, co Pani Mat­ka na to…

Masz faj­ny styl pisania 🙂

A powiesz to temu dziew­czę­ciu tam wyżej, co to przy­szło pierw­szy raz i już na mnie krzy­czy, aż się zamy­kam w sobie? Dzięki…

Nie mogę Cię czy­tać w pra­cy, bo się głu­pio szcze­rzę do ekra­nu i ludzie się dziw­nie paczają. 😀

Kie­dyś jak cie czy­ta­łam to tak par­sk­nę­łam śmie­chem w pra­cy, że zala­łam kawa kla­wia­tu­rę. Teraz już nic nie mam w ustach, jak cie czytam.

Cza­sa­mi w pra­cy Two­je wpi­sy lecą od dzia­łu do dzia­łu i tyl­ko słu­cha­my, gdzie się zaczną śmiać na open spejsie.

A ład­nie to tak na inter­ne­tach w pra­cy sie­dzieć, zamiast zapie­przać na chwa­łę pra­co­daw­cy-krwio­żer­cze­go kapi­ta­li­sty? Ale miło, że jakoś poma­gam Wam prze­trwać cięż­kie chwi­le w fabry­kach i że Wasze usta są w pra­cy puste, bo w dzi­siej­szych czasach…

Two­ja dupa w strin­gach wyglą­da­ła by jak ta od Kim Kardashian

Wybierz różo­we 😉

poje­cha­łeś w z tymi strin­ga­mi, mój tyłek wyglą­dał­by znacz­nie lepiej 😉

Kocha­na, KAŻDY tyłek w strin­gach wyglą­dał­by lepiej, niż mój. No dobra, każ­dy DAMSKI tyłek w strin­gach wyglą­dał­by lepiej, niż mój. Nawet w różo­wych. Tak mi się wyda­je, bo nie widzia­łem wszyst­kich. Ale dużo.

Rany, prze­stań pię­tro­lić, tyl­ko cała naprzód z blo­go­wa­niem! I żonę wcią­gnij, to się w koń­cu i Jej spodoba 🙂

W sen­sie jako zemsta – Ona mnie w pro­jek­to­wa­nie, ja Ją w blągowanie?

sza­now­ne Pań­stwo” może być pol­skie albo rumuń­skie. Czy­tel­ni­cy to “sza­now­ni Państwo”. :*

A może Curie-Skło­dow­ska też?!

przy­kro mi… będę sta­łym gościem 😉

A mnie jakoś nie, wręcz, rzekł­bym przeciwnie.

Przy­dał by się dobry psychiatra 😛

Nie wpi­sa­łaś nr tele­fo­nu – wysłał­bym Ci namiar do moje­go. I “przy­dał­by się” 😉

Wariat z Cie­bie, ale muszę Cię jesz­cze lepiej poznać. No i musia­łeś pytać o wiek? :-p Chcia­łam to zosta­wić na deser.

Pamię­tam, że na począt­ku wyda­wa­łeś mi się zbyt bez­po­śred­ni i za męski (wiem, zabrzmia­ło jak kom­ple­ment) 😉 Cho­dzi mi o to, że czu­łam się jak na męskiej impre­zie, gdzie kobiet nie powin­no być. Ewen­tu­al­nie są, ale w roli atrak­cji wie­czo­ru. A tu wiesz, soli­dar­ność jaj­ni­ków, a może żal, że ja na atrak­cję jestem już za sta­ra. 😉 Jed­nak obe­cość Dzie­cior­ków i Małej­Żon­ki mnie uspo­ko­iły. No wiesz, że może nie tyl­ko o sek­sie tu piszesz. 😉 

Ola, Iza – wy to jeste­ście i dese­rem i atrak­cją wie­czo­ru. I coś mi się widzi, że dosko­na­le o tym wie­cie obie, tyl­ko tak kokie­tu­je­cie. A jak nie wie­cie, to ja Wam mówię. A ja się na tym znam. Ojć, ano­ni­mo­wo mia­ło być…

zwi­sam Ci kawę- PAMIĘTAM 😛

Nie musisz, ja pamię­tam za Cie­bie. I jesz­cze sobie lat­te art zażyczę.

dobrze ci w tej koszu­li zie­lo­nej w kratę 😉

Noo, mało mnie pogru­bia, praw­da? ⇒KLIK

Masz faj­ny głos!

Dzię­ku­ję bar­dzo. PS. Cier­pli­wie pocze­kaj na następ­ny wpis z niespodzianką.

Chcia­ła­bym kie­dyś, żeby nasze dzie­ci poba­wi­ły się razem!

Masz 16-let­nią cór­kę? Prze­myśl to jeszcze…

miłość to nie plu­szo­wy miś, ani kwiaty…

♫ Czy poje­dziesz ze mną, nie pytaj gdzie… Czy poje­dziesz ze mną zaba­wić się… ♫

 

Poza tym bar­dzo czę­sto powta­rza­ło się “tak trzy­maj”, “pisz dalej” i “lubię Cię”. Pla­nu­ję się trzy­mać, pla­nu­ję pisać i pla­nu­ję Was lubić.

Co Wy na to?

 

PS. Obra­zek z commons.wikimedia.org


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Nie no weszłam, bo mia­ło być o cało­wa­niu, a tu luź­ne stol­ce. Zli­tuj się! 😀 a ankie­tę prze­ga­pi­łam. Ale szyb­ko nad­ro­bię: wg mnie wszyst­kie­go jest akurat:)

  • Oj Basień­ko, jak ja się teraz zaru­mie­ni­łem to Ty nawet nie wiesz 🙂
    Dziękuję 🙂

    • Nie ściem­niaj z tym rumień­cem. 😀 Piszę co myślę i tyle. 🙂

  • A ja nie wiem kto tam takie bzdu­ry w tej ankie­cie powy­pi­sy­wał. Jak się komuś nie podo­ba to nie musi czy­tać i po pro­ble­mie. Ja też jestem pod pew­ny­mi wzglę­da­mi nie­po­praw­ny i nie utwo­rzy­łem na ten temat ankie­ty. To pew­nie dla­te­go zno­wu znik­nę­ły mi 2 laj­ki z Fanpage’a, no ale cóż zro­bić takie życie. Bądź sobą. Ja bym nicze­go tu nie zmieniał 🙂

    • Oj wiesz, kto nie idzie w przód, ten się cofa, więc pomi­mo tego, że swo­je wiem, to opi­nie innych też są ważne 🙂

  • Dzień dobry Karo­lu. Miło mi ponow­nie i po dłuż­szej prze­rwie wejść z buta­mi na Two­je łamy. Myśla­łeś, że się mnie pozby­łeś? Nie­pręd­ko. O mia­no naczel­ne­go kry­ty­ka dizaj­nu­chow­skich tre­ści wal­czę więc nie odpusz­czę. Urzą­dzi­łem sobie trzy tygo­dnio­wą zaba­wę w waka­cje (mam taki zwy­czaj w paź­dzier­ni­ku). Inter­ne­ty i łącza onla­in wpraw­dzie do mnie docie­ra­ły, ale wscho­dy słoń­ca tak pięk­ne, zacho­dy jesz­cze bar­dziej przez co wstrę­tu obłęd­ne­go do kla­wia­tu­ry nabra­łem. Teraz mio­teł­ką porząd­ki zapro­wa­dzam i paję­czyn­ki z blo­gów mi zna­nych zdej­mu­ję. Powo­li wra­cam do żywych.

    W zasa­dzie temat mnie nie doty­czy, tym chęt­niej się wypowiem.
    Karo­lu, czy­tam i nie podo­ba mi się Two­je podej­ście do wyni­ków stwo­rzo­nej przez Cię ankie­ty. Ankie­ty są po to by trak­to­wać je poważ­nie, a nie po to, by jed­ne gło­sy czy­nić war­to­ścio­wy­mi, inne tro­chę mniej. Tyl­ko mi nie mów – „To Twój problem”.
    Nie usta­no­wi­łeś kry­te­rium, któ­re ogra­ni­cza­ło­by w niej uczest­nic­two. Zatem wycią­ga­nie argu­men­tu mówią­ce­go, że ktoś poja­wia się bądź komen­tu­je po raz pierw­szy jest…, powiedz­my naru­sze­niem. Nie fair i jest niczym innym jak pró­bą depre­cja­cji. Żad­na z przy­to­czo­nych przez Cię wypo­wie­dzi kry­tycz­nych nie bije w oso­bę, w tym przy­pad­ku Two­ją, a odno­si się jedy­nie do kon­kret­nych ele­men­tów wsa­du blo­go­we­go. Cze­mu więc sta­rasz się umniej­szać ich zna­cze­nie? To, że dow­cip u Cię czer­stwy jak wczo­raj­sza buła w barze usta­li­li­śmy daw­no. W zasa­dzie ja. Jest to moja subiek­tyw­na opi­nia, ktoś inny może posia­dać inną. Pozwól ją jed­nak posia­dać innym i nie umniej­szać. Pró­ba sta­wia­nia na prze­śmiew­czość jako for­mę obro­ny… Nie, spo­dzie­wał­bym się wię­cej. Trą­ci nie­co nar­cy­zmem i nie­umie­jęt­no­ścią przyj­mo­wa­nia kry­ty­ki. Insza inszość, gdy­by regu­la­min ankie­ty czy­tel­nie naka­zy­wał zamiesz­cza­nie wyłącz­nie opi­nii pozy­tyw­nych, wte­dy tak. W innym wypad­ku, wstydź się Karolu.
    Tytu­łem powyż­sze­go tyle. Lecę, bo zupa na sto­le. Jak się spóź­nię, to żona za chwi­lę zwi­nie i tyle dosta­nę jedze­nia dzi­siaj. Chy­ba, że kotu z miski podbiorę.
    Mam nadzie­ję, że mój głos kry­tycz­ny – nie pierw­szy i nie ostat­ni – nie zachwie­je naszy­mi rela­cja­mi. Ser­decz­ny­mi i rubasznymi.

    • Witaj z powrotem 🙂
      Nie powiem, że “To Twój problem”.
      Usta­wi­łem, ale moja mea cul­pa, że w innym wpi­sie, a nie tym stric­te z ankie­tą, więc tak jak­by nie usta­wił, bo jak ktoś wszedł po raz pierw­szy wła­śnie w ankie­tę, to nie prze­czy­tał tego, co w tym innym wpi­sie zawar­łem. I wła­śnie kon­kret­nie mówi­łem o moich czy­ta­czach nazwij­my to dzie­wi­czych, ale jeśli ktoś nie na bie­żą­co z moimi tek­sta­mi, to nie ma kogo winić za moje błę­dy, poza mną.
      Prze­śmiew­czość? Uśmiech pod wąsem może i tak, ale do prze­śmie­wa­nia się tu moim zda­niem dale­ko. Któ­re to zda­nie pozwól mi mieć wła­sne, jako i ja Tobie pozwalam.
      Nie, nie zachwieje 🙂

  • Hehe, no widzę nawet mój komencik 😉
    ps. I nie musze zga­dy­wać czyj ten:
    Rany, prze­stań pię­tro­lić, tyl­ko cała naprzód z blo­go­wa­niem! I żonę wcią­gnij, to się w koń­cu i Jej spodoba ;))

    Badz sobą bo czło­wie­ki Cię lofciają!

  • E tam, cze­pia­jå się prze­krę­co­nych słów… a co do za dizaj­nuch bez blągera? 😀

  • Tia 🙂 ja bym chcia­ła poczy­tać MałąŻonkę – 😛

    • Może dam Jej jakiś gościn­ny wpis, np. “Jakie to szczę­ście mieć takie­go męża” 😉

  • My na to jak na lato:D Pisz chło­pie jak Ci w duszy gra, ale pisz!

    • Lato się przy­da w środ­ku takiej paskud­nej jesie­ni, dzięki 🙂

  • Pingback: Odpicuj sobie blągera: ankieta i jej wyniki... - dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Ja jestem “na tak”. Nie­usta­ją­co. Ale nie mam siły się już tyle śmiać, śmiać się z wpi­sów, komen­ta­rzy, z komen­ta­rzy do komen­ta­rzy, ze zdjęć, jakiś wyłącz­nik zwłocz­ny dla zwłok czy jak zamontuję 🙂

    • Z tego wnio­sek, że czas się wziąć do tego blą­go­wa­nia na poważ­nie, bo zej­dziesz ze śmie­chu w końcu 😉

  • Pla­nu­ję się trzy­mać, pla­nu­ję pisać i pla­nu­ję Was lubić. – Trzy­mam za słowo 😉

  • Ooo, faj­ne toto i dosyć poży­tecz­ne… Masz więcej? 🙂

  • Byłem pewien, że ten bląger/blonger to zapo­ży­cze­nie z Gon­cia­rza, kon­krekt­nie z tego https://www.youtube.com/watch?v=tJb_cJ-4O6o

    Wycho­dzi na to, że wiel­kie umy­sły napraw­dę myślą podobnie 😉

    BTW: Ode­bra­łem książ­kę. THNX

    • Kur­na, nie uwie­rzysz, ale choć Gon­cia­rza podzi­wiam, to nigdy go nie oglą­da­łem ina­czej, niż z Japo­nii. Albo pali­my to samo i mamy podob­ne haluny 😉

      PS. Daj znać, czy zja­dli­wa, Two­ja pew­nie pęk­nie w samo­lo­cie, chy­ba, że za dużo baga­żu zabio­rę i nie wejdzie 🙂

      • Ja go oglą­dam wyryw­ko­wo i aku­rat to mi kie­dyś się napa­to­czy­ło. Grzen­do­wicz tro­chę pocze­ka, bo 3 inne mam już roz­dzia­ba­ne, ale do tej pory nie zawo­dził, więc jestem spo­koj­ny. Mam nadzie­ję, że Ty nie będziesz miał pre­ten­sji za MLH, wszak ostrzegałem 😉

  • No poważne.…lubię Cię bardzo:)