Profesjonalna obsługa #klajenta: część 1

 

Pro­szę Pań­stwa, to nie jest tak, że blo­ger zrzy­na. Blo­ger się inspi­ru­je i odda­je hołd lep­szym od sie­bie poprzez kre­atyw­ny epi­go­nizm. No więc ja się zain­spi­ro­wa­łem Jan­kiem ze StayFly.pl, któ­re­go pole­cam Wam czy­tać im czę­ściej tym lepiej. I zain­spi­ro­wa­ny tą inspi­ra­cją roz­po­czy­nam u sie­bie cykl, o któ­rym już kie­dyś wspo­mi­na­łem i któ­ry prze­wi­ja się u mnie na fej­sie. No i teraz wła­śnie zapra­szam ten cykl na blo­ga w for­mie cyklu na blo­gu.

Lej­dis end dżen­tel­men#kla­jen­ci. Czy­li pro­fe­sjo­nal­na obsłu­ga klien­ta w akcji – pro­fe­sjo­nal­na, bo oni dalej żyją, choć cza­sa­mi już nie powin­ni. Nie zawsze jest śmiesz­nie, ale zawsze poucza­ją­co. No, i będzie­cie wie­dzieć jak nie robić.

 

1. Łowca wisienek

- Dzień dobry, ja wiem, że pan tu meble robi, ale czy ma pan jakiś wol­ny kalen­darz na zby­ciu? Naj­le­piej brą­zo­wy.

 

2. Leniwy elektryk, mailowo z formularza na stronie

Jestem zain­te­re­so­wa­ny pro­sze kon­takt”

 

3. Celebryta (i skryty elektryk), znowu z formularza

Witam, posia­dam nowe miesz­ka­nie (Wro­cław), szu­kam dobre­go pro­jek­tu kuch­ni (z ewen­tu­al­nym wyko­na­niem mebli). Pro­szę o kon­takt.”

Spo­ko, to my, nie? I pro­jekt dobry zro­bi­my i meble też dobre. Czy­li leci mail stan­dar­do­wy o warun­kach współ­pra­cy, że pro­jek­tów za fri­ko to my nie teges, ale moż­na za dar­mosz­kę do nas przyjść i na miej­scu coś razem wykom­bi­nu­je­my, wyce­nię to i będzie Pani zado­wo­lo­na. I cytu­jąc pew­ną zna­ną pio­sen­kę: “lecz oka­zu­je się, że nie”.

Może się źle zro­zu­mie­li­śmy. Prze­sła­łem Pań­stwu ten opis żeby­ście byli przy­go­to­wa­ni do roz­mo­wy ze mną i zapro­po­no­wa­nia roz­wią­zań czy ukła­du.”

Hmm… Opi­su, na pod­sta­wie któ­re­go miał­bym zapro­po­no­wać roz­wią­za­nia czy ukła­dy to ja tu nie zauwa­ży­łem. Ale idę się przy­go­to­wać do roz­mo­wy – lecę szu­kać czer­wo­ne­go dywa­nu. Może gdzieś znaj­dę i opis.

 

4. Wytłumacz mi Ojcze, bo zbłądziłam

- Dzień dobry, chcia­ła­bym zamó­wić front błysz­czą­cy czar­ny.
– Jeden front?
– Tak. Czar­ny i błysz­czą­cy.
- Nie reali­zu­je­my tego typu zle­ceń, a jedy­nie całe kom­ple­ty mebli.
– A co tu jest napi­sa­ne na ścia­nie? 
- Że posia­da­my w ofer­cie fron­ty meblo­we na wyso­ki połysk.
– No to ja chcę zamó­wić front na wyso­ki połysk czar­ny.
- Nie reali­zu­je­my tego typu zle­ceń, a jedy­nie całe kom­ple­ty mebli.
– Ale napi­sa­li­ście, że macie fron­ty.
- Bo mamy – kie­dy zama­wia Pani u nas kom­plet mebli, to może sobie Pani wybrać do nie­go mię­dzy inny­mi fron­ty na wyso­ki połysk. Reali­za­cja jed­ne­go fron­tu jest dla nas nie­opła­cal­na, bo nakład pra­cy znacz­nie prze­kro­czy jaki­kol­wiek zysk, więc takich zle­ceń nie reali­zu­je­my.
– Ale ja chcę sam front bez mebli! Co tu się może nie opła­cać?!?
- I rozu­miem, że odbie­rze go Pani od nas, sama sobie odpo­wied­nio oku­je i zamon­tu­je?
– No nie, ktoś od was musi przy­je­chać, zmie­rzyć i potem przy­wieźć i zamon­to­wać.
- I rozu­miem, że zapła­ci Pani raz za wyjazd na pomiar, potem dru­gi raz za przy­jazd i mon­taż?
– A dla­cze­go, prze­cież pła­cę za front!
- A jak przy­cho­dzi do Pani eki­pa budow­la­na robić remont w łazien­ce, to pła­ci Pani tyl­ko za kafle, czy też za pra­cę oso­by, któ­ra je poło­ży?
– To musi­cie to wykre­ślić, wpro­wa­dza­cie ludzi w błąd!!

 

5. Wzornictwo przemysłowe zbłądziło pod strzechy

-Dzień dobry. Chcia­łam kupić sto­łe­czek do kuch­ni taki okrą­gły.
-Nie­ste­ty nie mamy takich rze­czy w ofer­cie.
-Ale to prze­cież sklep z mebla­mi.
-Nie­zu­peł­nie, to stu­dio pro­jek­to­we. My pro­jek­tu­je­my meble a dopie­ro potem je pro­du­ku­je­my.
-No to niech mi pan zapro­jek­tu­je sto­łe­czek i go wypro­du­ku­je.

 

6. Podobasz mi się, ale nie wiem, czy pójdę z Tobą do łóżka

Pań­cia ład­na, taka ryczą­ca i to na pełen regu­la­tor czter­dzie­cha. Taka mrrrrrrr…

- Widzia­łam wasze pro­jek­ty w inter­ne­cie, podo­ba mi się taka kuch­nia bia­ła z drew­nem. Przy­nio­słam NAWET rzut, żeby nie musiał pan jeź­dzić. Na kie­dy mogła­bym dostać pro­jekt? Naj­le­piej w trzech warian­tach, bo chcia­ła­bym jakiś wybór.
- Nie wyko­nu­je­my pro­jek­tów gra­tis, pro­jekt roz­po­czy­na­my od pomia­ru i opła­ty kau­cyj­nej na poczet zamó­wie­nia mebli. Po zamó­wie­niu ta opła­ta jest zwra­ca­na.
– Ale ja nie wiem, czy będę u Was zama­wiać meble.
- Nie wyko­nu­je­my pro­jek­tów gra­tis, tak czy siak roz­po­czy­na­my od pomia­ru i opła­ty.
– Ale ja nie wiem, czy mi się spodo­ba!
- W takim razie będzie­my popra­wiać pro­jekt wg Pani wska­zó­wek, aż doj­dzie­my do eta­pu, kie­dy się Pani spodo­ba.
– Ale ja sama nie wiem, co mi się podo­ba, a gdzie indziej robią pro­jek­ty za dar­mo!
- Nie wyko­nu­je­my pro­jek­tów gra­tis, nawet pomi­mo tego, że inni robią je za dar­mo. Jest to waru­nek pod­ję­cia współ­pra­cy z nami, jeśli Pani go nie akcep­tu­je, to pozo­sta­je mi jedy­nie zapro­po­no­wać wizy­tę w stu­diach, gdzie te pro­jek­ty są dar­mo­we.
– Ale ja widzia­łam wasze pro­jek­ty w inter­ne­cie i podo­ba mi się taka kuch­nia bia­ła z drew­nem. Przy­nio­słam nawet rzut. Na kie­dy mi zro­bi­cie pro­jekt?!?!
- Nie wyko­nu­je­my pro­jek­tów gra­tis, pro­jekt roz­po­czy­na­my od pomia­ru…

20 minut póź­niej…

- Ale ja widzia­łam wasze pro­jek­ty w inter­ne­cie i mi się podo­ba­ją!!

 

7. Miszcz ciętej riposty czyli MałaŻonka w akcji

Dłu­ga, dłu­ga roz­mo­wa nt. pro­jek­tu. Trud­na, bo klient z gatun­ku wszyst­ko­wie­dzą­cych i w zasa­dzie pro­jek­tant mu nie­po­trzeb­ny, bo sam zna się naj­le­piej, ale jak już zbłą­dził do salo­nu, to zmar­nu­je sobie i innym te 3 godzi­ny. I oczy­wi­ście wszyst­kich zna i wszyst­ko będzie miał taniej, po kosz­tach albo za dar­mo. I sekwen­cja koń­co­wa:

- No dobrze, a co będę miał w tym pro­jek­cie gra­tis?
- Gra­tis ma Pan dzi­siej­szą roz­mo­wę ze mną.

 

8. Negocjator z niechęcią do gry wstępnej

Dzien dobry. Ile dla Pani jest war­te zapro­jek­to­wa­nie i posia­da­nie w port­fo­lio takie­go wnę­trza, jak moje?

 

Się zasta­na­wiam – czy to tyl­ko ja uwa­żam, że ci aku­rat ludzie byli dziw­ni?

PS. Pole­cam poczy­tać cały cykle #kla­jen­ci, ale dla nie­cier­pli­wych od razu część dru­ga TUTAJ.


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Widzę, że nie­za­leż­nie od bran­ży tra­fia­ją się kwiat­ki 🙂 Poszu­ki­wa­nie kalen­da­rza może popra­wić humor na cały dzień, a pani z nume­ru 6 chy­ba pra­co­wa­ła jako tele­mar­ke­ter, bo gad­ka zna­jo­ma… 😀

  • Pingback: Czasem trzeba walnąć pięścią w stół. Albo jebnąć...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pingback: BEFORE I DIE chciałbym...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • U mnie z kolei obsłu­ga klien­ta z innej bran­ży, bo sprze­daż per­fum i kosme­ty­ków. Wyda­wać by się mogło, że żad­nych nie­ja­sno­ści i trud­no­ści tu nie ma, ale jed­nak 😀 Co byście zro­bi­li gdy­by zadzwo­nił klient w pią­tek o 16:00 i pro­sił, żeby wysłać mu per­fu­my i żeby koniecz­nie doszły na sobo­tę. Mówi­cie, że nie ma takiej moż­li­wo­ści, na co męż­czy­zna odpo­wia­da z roz­ża­le­niem w gło­sie: “A chcia­łem ład­nie pach­nieć wśród zna­jo­mych w sobo­tę! Trud­no, będę musiał pora­dzić sobie jakoś z mydłem w takim razie”. I naj­gor­sze jest to, że ten facet nie żar­to­wał… 🙂

    • Opo­wie­ści o klien­tach to neve­ren­ding sto­ry 🙂 Ale i neve­ren­ding inspi­ra­cją do tek­stów na blo­ga 🙂

      • O tak, to praw­da 🙂 Ale przy­naj­mniej nie jest nud­no w pra­cy i zawsze coś się dzie­je 🙂

  • Genial­ne 😀

    Aż się pro­si, żebym zaczę­ła spi­sy­wać swo­je roz­mo­wy z pacjen­ta­mi (pra­cu­ję w reje­stra­cji). Codzien­ny kla­syk:
    -Naj­bliż­szy wol­ny ter­min do dr X jest we wto­rek.
    -Aha… A nie ma nic wcze­śniej?
    Kur­ty­na.

    • Yyyy, to ja już pój­dę, nie? Cho­ciaż cze­kaj, ja pytam zazwy­czaj, czy nie da się nic zro­bić, żeby było wcze­śniej. Ale to chy­ba na jed­no wycho­dzi 🙂

      Dzień dobry, roz­gość się 🙂

      • Dzień dobry – oj nie, nie wycho­dzi na jed­no, po tak skon­stru­owa­nym pyta­niu moż­na się ze mną umó­wić, że jak będzie coś wol­ne­go to zadzwo­nię 😀

  • Ten punkt ósmy jest tak wred­ny, że aż wzor­co­wy… Ale cie­kaw jestem Waszej ripo­sty? 🙂

  • Ostat­nie było chru­pią­ce moc­no 🙂

    • Brzmi zna­jo­mo? 😉

      Jak­by się koleś nazy­wał Gates, albo osta­tecz­nie Czar­nec­ki, to kto wie, ale tak… 😉

  • Mojej ciem­nej stro­nie uda­ło się odszu­kać ten wpis 😀
    Genial­ne!
    Chcę wię­cej 😀

    Pkt. 6 – dobrze wie­dzieć, że nie tyl­ko ja mam kumu­la­cję men­tal­nych blon­dy­nek 😛

  • No i się dzi­wi, że ktoś po kalen­darz przy­szedł. Takie cza­sy, że wszę­dzie wszyst­ko dostęp­ne. Mógł­byś zapro­jek­to­wać i kalen­darz albo sto­łek w tro­sce o klien­ta. 😉 Dziś wygry­wa Mala­Żon­ka i jej cię­ta ripo­sta. 🙂 A dla Cie­bie kolej­ny medal za cier­pli­wość. 🙂 Ps. Na co komu kła­nia­ją­cy się ludzik. 😀

    • Hehe, za mało mam widać genów Leonar­da DiCa­prio czy tam da Vin­ci i jestem za mało wszech­stron­ny ;))))
      W koń­cu jestem ten kwiat loto­su na tafli jezio­ra, nie? Poza tym moja cier­pli­wość wyku­wa się w ogniu cię­tych ripost Małe­Żon­ki 😉

      PS. Ludzik to pikuś – a pla­sti­ko­we kró­licz­ki albo koń z lam­pą na gło­wie? 😉
      http://www.kare24.pl/lampa-podlogowa-standing-horse-p-9069–7842

      • Ludz­ka wyobraź­nia nie zna gra­nic. 😉

  • Buzi 🙂

  • Taki kła­nia­ją­cy się ludzik może też mieć lam­pę na gło­wie. I to ja jestem dziw­ny? 🙂

    http://static3.9design.pl/pol_pl_Kare-design-Lampa-Figura-dekoracyjna-Welcome-Guests-4129_5.jpg