Jak zostać SEX GURU w 247 łatwych krokach”

 

Nie wiem czy wie­cie, ale 30 wrze­śnia był dzień chło­pa­ka. Czy­li świę­to płci brzyd­szej, któ­re to świę­to powin­ny­ście jakoś uczcić. Możesz dać swo­je­mu męż­czyź­nie kwia­ty. Możesz dać mu coś moc­niej­sze­go do picia. Możesz dać mu. Nawet kil­ka razy, jak chło­pak daje radę. Ale moż­na też zafun­do­wać swo­jej męczyź­nie odcha­mia­nie i obco­wa­nie z kul­tu­rą wyż­szą w posta­ci bile­tów do teatru, a kon­kret­niej do Sce­ny ATM. Tro­chę może mało roman­tycz­nie, bo z gro­upo­na. Ale żeby nie było tak sztyw­no i nud­no, to może to być mono­dram o sek­sie. W wyko­na­niu np. Toma­sza Kota. I pod tytu­łem “Jak zostać sex guru”. Faj­nie, nie?

20150930_185841_1230

 

ATM to takie coś, co powsta­ło daw­no temu przy oka­zji reali­ty show Dwa świa­ty – pamię­ta­cie? To było daw­no temu, kie­dy w MTV lecia­ła jesz­cze muzy­ka. Zbu­do­wa­li pod Wro­cła­wiem hale zdję­cio­we i parę innych baje­ranc­kich miej­scó­wek, gdzie toczy się szoł­biz i seria­le dur­ne się krę­ci. Ale na szczę­ście nie tyl­ko. Bo wysta­wia się też sztu­ki.

No wła­śnie – w teatrach kil­ku byłem i zawsze była tam sce­na. W Sce­nie ATM sce­ny jako takiej nie ma. Jest zaadap­to­wa­na hala zdję­cio­wa (łatwo poznać po suw­ni­cach pod sufi­tem, któ­re oglą­da­łem zaraz powiem dla­cze­go), tro­chę zapa­ra­wa­nio­na szma­cia­ny­mi para­wa­na­mi i z krze­seł­ka­mi deli­kat­nie jak z pocze­kal­ni w przy­chod­ni. Tro­chę roz­cza­ro­wu­ją­ce, a może po pro­stu nie odro­bi­łem lek­cji i nie byłem przy­go­to­wa­ny na taką kon­wen­cję.

Sce­no­gra­fia bar­dzo oszczęd­na, co widać na załą­czo­nym obraz­ku, ale to aku­rat dobrze się wpi­su­ję w for­mu­łę spek­ta­klu. A for­mu­ła jest taka, że Tomasz Kot wystę­pu­ję tro­chę jako sek­su­olog, tro­chę jako psy­cho­log, tro­chę jako wykła­dow­ca, tro­chę jako tera­peu­ta, a tro­chę jako mów­ca moty­wa­cyj­ny, któ­ry wpro­wa­dza nas, publicz­ność w taj­ni­ki sek­su. Nie­ko­niecz­nie cho­dzi tutaj o część prak­tycz­ną, więc jeśli się komuś marzy orgiet­ka na kil­ka­set osób, to się roz­cza­ru­je. Aktor sma­ru­je mar­ke­rem po tabli­cy, robi wykre­sy, gra­fy i mini mapę Pol­ski. Mówiąc krót­ko ucząc bawi. Albo bawiąc uczy.

W zało­że­niu jest to sztu­ka z aktyw­nym udzia­łem publicz­no­ści i tak to się wszyst­ko odby­wa. Tomasz Kot pyta, komen­tu­je, pozwa­la zada­wać pyta­nia i powo­du­je, że wszy­scy mru­czą tak, jak im zagra. To mru­cze­nie jest waż­ne, bo dzię­ki temu na pyta­nie “czy kie­dy­kol­wiek pod­czas sek­su marzy­łaś o innym face­cie?” możesz odpo­wie­dzieć w spo­sób nie­wi­docz­ny dla tego kon­kret­ne­go face­ta, z któ­rym przy­szłaś. Mru­czysz na TAK, mil­czysz na NIE. Pro­ste jak faj­ka.

Dla widzów pro­ste, ale dla akto­ra już nie tak bar­dzo, bo nie do koń­ca może on prze­wi­dzieć reak­cje swo­jej publicz­no­ści. OK, są one w 99% ste­ro­wal­ne i moż­na przy­pusz­czać, że ludzie zare­agu­ją tak, a nie ina­czej na okre­ślo­ne sło­wa, sko­ja­rze­nia czy dow­ci­py. Ale jed­nak każ­de przed­sta­wie­nie jest inne i nasz Sex Guru musi się sta­rać, żeby całość spiąć do kupy i popro­wa­dzić wszyst­kich w tę stro­nę, w któ­rą chce (albo w któ­rą prze­wi­du­je sce­na­riusz). Wycho­dzi mu to zresz­tą zna­ko­mi­cie, ale o tym póź­niej.

Cała sztu­ka skła­da się z dwóch czę­ści – pierw­sza z nich to taki wła­śnie wykład o naszych sek­su­al­nych (i nie tyl­ko) ocze­ki­wa­niach, wyobra­że­niach oraz oczy­wi­ście roz­cza­ro­wa­niach. Zresz­tą nawet na począt­ku aktor pro­stu­je, że nie jest to sztu­ka o sek­sie, ale bar­dziej o nie­za­do­wo­le­niu z sek­su. Potem nastę­pu­je prze­rwa, w trak­cie któ­rej może­my zapi­sać sek­su­al­no-związ­ko­wo-dam­sko-męskie pyta­nia, na któ­re ludz­kość od wie­ków szu­ka­ła odpo­wie­dzi, a któ­rych wsty­dzi­ła się zadać, i na któ­re odpo­wie nasz SEX GURU. Np. “czy raz w roku to regu­lar­nie?” albo “czy męż­czyź­ni wie­dzą, kie­dy ich kobie­ta uda­je orgazm?” (oczy­wi­ście ze sta­rym jak pokła­dy węgla bru­nat­ne­go komen­ta­rzem “a kogo to obcho­dzi”).

No wła­śnie – może to dla­te­go, że ja żar­tu­ję czę­sto i to zazwy­czaj dwu­znacz­nie o sek­sie wła­śnie, to więk­szość żar­tów czy zabaw­nych komen­ta­rzy zna­łem, albo uży­wa­łem sam. A żart śmie­szy raz kie­dy się go sły­szy i dru­gi raz kie­dy się go powta­rza. Cza­sem docho­dzi jesz­cze trze­ci raz – kie­dy się go zro­zu­mie. Ale u mnie czę­sto się to pokry­wa naj­póź­niej z razem dru­gim. No bo ile razy może śmie­szyć dow­cip o mężu, jego żonie, jej bolą­cej gło­wie i tablet­ce prze­ciw­bó­lo­wej o 4 nad ranem?

Arty­ście trze­ba przy­znać jed­no – nawet takie strasz­li­we sucha­ry, na któ­rym zęby poła­mał­by nawet Iron Man w swo­jej zbroi, wycho­dzą mu cał­kiem zgrab­nie. Całość przy­po­mi­na tro­chę stand-up, jest dosyć lek­ko poda­na, zabaw­na (z zastrze­że­niem powy­żej) i z dużym dystan­sem do tema­tu. Jed­nym sło­wem Kot daje radę, nawet bar­dzo, ale… Nie­ko­niecz­nie mi pasu­je do for­mu­ły zabaw­ne­go kole­sia, któ­ry samot­nie sto­jąc na sce­nie gada głu­po­ty ku ucie­sze gawie­dzi.

Czy war­to iść? Zawsze war­to się odcha­mić i kul­tu­ry wyso­kiej popró­bo­wać, ale ja się tro­chę wynu­dzi­łem. Za czę­sto gapi­łem się w kra­tow­ni­ce i suw­ni­ce pod stro­pem, a za rzad­ko się śmia­łem (w sumie tak z głę­bi trze­wi to wca­le, rap­tem kil­ka razy się uśmiech­ną­łem). Całość jest rekla­mo­wa­na hasłem “Ta sztu­ka może rady­kal­nie zmie­nić Two­je życie miło­sne”. Jakoś na nie nie narze­kam, ale jeśli było­by jesz­cze lep­sze, i Ron Jere­my i Roc­co Sif­fre­di zaczę­li­by mi zazdro­ścić, to ja jestem jak naj­bar­dziej za.

Ale nie­ste­ty nie dowie­dzia­łem się nicze­go, cze­go nie wie­dzia­łem ani nicze­go, co zmie­ni­ło moje życie.

Miło­sne, sek­su­al­ne czy jakie­kol­wiek inne.

jak-zostac-sex-guru-w-247-latwych-krokach-spektakl-tomasza-kota-474-279-1847_1230

fot.: mate­ria­ły pro­mo­cyj­ne ze stro­ny groupon.pl

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Co robić, żeby Cię wydymali... | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Cie­ka­wy pre­zent. Cza­sem powin­no się iść do teatru, ale jakoś mi nie po dro­dze. 🙂

  • Mia­łam kie­dyś ocho­tę iść, ale zanim zdą­ży­łam to się wypro­wa­dzi­łam. I tak wciąż mnie kusi – nawet mimo mało zachę­ca­ją­cej noty od Cie­bie 🙂 – ale oba­wiam się, że rze­czy­wi­ście spo­rą rolę może tu grać mar­ke­ting…

    • Ja mam dziw­ne poczu­cie humo­ru, dla­te­go się tyl­ko lek­ko pod­śmie­chi­wa­łem, ale sala nie­źle recho­ta­ła 🙂

  • Z naci­skiem na szczę­ście

    Coś czu­ję, że mogła­by mi sie spodo­bać. No i jesz­cze on… Tomasz Kot!
    Pozdra­wiam

  • A ja powiem tyl­ko… Tomasz Kot <3

    • No nie­złe cia­cho, jak to powie­dzia­ła Pani Mat­ka a ja zazgrzy­ta­łem zęba­mi 🙂

      • a w dodat­ku (moim zda­niem) jeden z nie­wie­lu świet­nych akto­rów w Pol­sce 🙂

        • I do tego wszech­stron­ny – zagrał­by pew­nie nawet słup ogło­sze­nio­wy 🙂

  • Świet­nie piszesz, z wiel­kim dystan­sem i nutą humo­ru. Zmy­lił mnie wstęp, zasta­na­wia­łam się, gdzie prze­le­ciał mi cały wrze­sień, ale w porę się zorien­to­wa­łam, że to zeszło­rocz­ny tekst. O wspo­mnia­nej przez Cie­bie sztu­ce, wcze­śniej nie sły­sza­łam.

    • A dzię­ku­ję za dobre sło­wo 🙂

      War­to się przejść – dro­go na gro­upo­nie nie wycho­dzi, a po reak­cji publicz­no­ści mogę wywnio­sko­wać, że było śmiesz­nie i tyl­ko ja mam skrzy­wio­ne poczu­cie humo­ru 😀

  • Byłam na sztu­ce razem z mamą 🙂 Uśmia­ły­śmy się oby dwie, mimo 20-let­niej róż­ni­cy wie­ku 🙂

    • Bo to sztu­ka uni­wer­sal­na – każ­dy znaj­dzie coś dla sie­bie i zaśmie­je się z inne­go dow­ci­pu 🙂

  • Nie sły­sza­łam ani o sztu­ce ani o sce­nie:)

  • Nawet nie wie­dzia­łam, że tam sztu­ki gra­ją o.O

  • Art­Mag­da

    dobrze sie cie­bie czy­ta, pozdra­wiam 🙂