Tom i Julia, czyli s̶m̶r̶ó̶d̶ czar kubańskich cygar

Człowiek nudzący się popełnia różne głupstwa, żeby się nie nudzić.

Jeśli nie do końca wiecie jakie, to poszukajcie memów po hasztagu #koronawirus – gwarantuję sporą dawkę inspiracji i jeszcze większą śmiechu. Ale szukanie memów to trochę mało ambitne zajęcie, prawda? Można ten czas spędzić pożyteczniej, na przykład czytając. A ja teraz już wiem, że najmądrzej to czytać mądre rzeczy, bo czytanie głupich może się źle skończyć – mnie prawie zabił atak śmiechu. Dużo szybciej, niż koronawirus.

A to wszystko dlatego, że połakomiłem się na linka podrzuconego przez znajomą, pod którym znajduje się blog, na którego od wieków nie zaglądałem, bo po pierwsze tematyka nie moja (parentingi to totalnie nie moja galaktyka), a po drugie jakość tego pisania jest jakaś taka…

Ponieważ cytuję fragmenty, to linkuję do źródła TUTAJ, aby się prawom autorskim stało zadość, ale po co macie konkurencji nabijać staty i w to klikać? Mi nabijajcie, jak nie macie co robić 😁.

We wpisie pod wiele mówiącym tytułem „Kubańskie cygaro” widać bardzo dużo wpływów taniej literatury spod znaku Harlequin (kto to jeszcze pamięta? „Harlequin – to ogrody miłości”), oraz odległe echa afery prezydenta Billa Clintona i stażystki Moniki Lewinsky z cygarem jako głównym rekwizytem właśnie. A to wszystko okraszone scenami rodem z Pornhuba i trochę „Dirty Dancing”. No mieszanka piorunująca. Szkoda, że zabrakło słownika poprawnej polszczyzny. Oraz ortograficznego. Cytaty zachowują oryginalną pisownię oraz składnię, a raczej jej brak.

Gotowi na kubańskie klimaty? No to przed południem jest, więc kubki z kawą w garść i do boju.

 

„Wszystko zaczęło się w czasie upalnej nocy na Kubie”
Niby fajnie, że od początku wiadomo, gdzie się dzieje akcja, ale niestety ani tu, ani dalej nie działa to jak w starożytnej greckiej tragedii, gdzie obowiązywała zasada trzech jedności, czyli jedność czasu, jedność miejsca i jedność akcji. Zapamiętajcie to, bo do tematu wrócimy.

W zdaniu drugim autorka przedstawia nam Julię, która „od dawna miała ochotę na odpoczynek na południu…” – w sumie popieram wybór, bo do Włoch to teraz strach jechać. Tylko jak dziewczyna wróci, skoro kwarantanna i zakaz lotów? W trzecim zdaniu występuje Tom, który „wieczorem zabrał ją do małej, kubańskiej knajpki, w której było czuć intensywny zapach mahoniowych cygar, woń gorzkiego alkoholu i słodkich perfum”. Wiecie, że ja trochę w meblach robię, nie? Więc mniej więcej znam się na drewnie, choć może nie na tak egzotycznym, jak mahoń. I dlatego bardzo mocno nie wiem, co to może być „mahoniowe cygaro”? Wystrugane z drewna? Że niby taka wykałaczka gruba? Jezuu, jak to musi śmierdzieć zapalone…

Zdanie czwarte brzmi „Było tuż przed północą” – tak patrzę na zdanie trzecie powyżej i nadziwić się nie mogę, że takie wieczory na Kubie długie. Ale w sumie to na Kubie nie byłem, więc podziwię się dalej.

„W zatłoczonej knajpce znajdowało się tylu ludzi, że trudno było o miejsce dla dwojga” – powiedzcie, że nie tylko mi się skojarzył ten dowcip: „W knajpce było tak ciasno, że jakby nie Julia, to nie byłoby gdzie palca włożyć”. No powiedzcie…

I tu muszę przemyśleć, co dalej, bo w zasadzie można by się dowalać do każdego zdania, ale jak wrzucę ich tu za dużo, to przekroczę prawo cytatu i jeszcze będę miał nieprzyjemności za złamanie praw autorskich. Ciężko mi wybrać co fajniejsze kawałki, bo wszystkie są niezwykle soczyste. Czy jest na sali prawnik?

„Ona ubrana w czerwoną, zwiewną sukienkę, nałożyła czarną, koronkową bieliznę. Odziana w gorset, jedwabne figi i czerwona podwiązkę na lewej nodze, czuła się niezwykle seksownie.” Aha, czyli nałożenie podwiązki na prawą nogę nie daje takiego efektu? I tak się zastanawiam – koronkowa bielizna to chyba niezbyt wygodna jest na gorące kubańskie tańce, prawda dziewczyny? Podobnie jak gorset w taki upał, jakie są na Kubie? Ale może połączenie gorsetu ze zwiewną sukienką oraz wstążką na LEWEJ nodze daje dodatkowy efekt chłodzący?

„On (…) wybrał białą, lnianą koszulę oraz luźne, beżowe spodnie.” Bielizny nie miał. Ani podwiązki. Nie postarał się, niechluj jeden.

„Jego zapach był nieziemski, pachniał drzewem piżmowym, cynamonem i innymi przyprawami korzennymi.” Ja pierdzielę, nie powinienem był tego czytać, bo znowu drapię się po łbie i dumam, co to jest „drzewo piżmowe”. Bo piżmo to wydzielina z gruczołów okołoodbytniczych piżmowca syberyjskiego łac. Moschus moschiferus. Choć nie tylko, bo także skunksa. No jakbym walił skunksem, to też bym się nażarł szarlotki, żeby pachnieć cynamonem. Kurde, a może to taka literacka przenośnia, że niby tu korzeń, tu niby okołoodbyt i to takie delikatne określenie, że Tom walił, jak chuj? Co znowu może być przenośnią, bo… Eee, dobra, nie idźmy tą drogą.

„Od dawna miała ochotę na tańce. W tle rozbrzmiewała gorąca salsa” – ktoś sos bardzo głośno mieszał, czy znowu to takie poetyckie określenie na „w knajpce jebało wszędzie sosem”? Że niby wiecie, „rozchodził się zapach gorącego sosu salsa” brzmi lekko nieliteracko?

„Tom bez chwili namysłu chwycił ją za biodra, którymi zmysłowa kręciła ósemki” – paparararapararararapararaaaa – kto zgadnie, jaka mi się melodia włączyła na te ósemki kręcone dupą? Dodatkowo z ołówkiem #suchar.

„Czerwona suknia podkreślała jej kobiecą sylwetkę” – hmmm, nie znam się na damskiej garderobie, ale czy „zwiewna sukienka” z początku i „suknia podkreślająca sylwetkę” to aby jest jedno i to samo? Aaa, ja głupi – przebrała się pewnie…

„Alabastrowe piersi (…) podkreślał koronkowy gorset.” STOP kurwa, alabastrowe??? Czyli jakie? W sensie takie twarde jak kamień czy takie pożyłkowane jak alabaster? A może tak ciężkie, że gorset je musiał podtrzymywać?? „talię oplatał skórzany pasek” – myślę, że do sukni pasek będzie pasował. Ha, jaki żart, kumacie? Pasek będzie pasował, śmiechom nie było końca.

Dobra, teraz trochę przyspieszymy bez cytatów do momentu, kiedy Tom nie wiedzieć jakim cudem „zauważył, że na jej krągłym udzie znajduje się czerwona, jedwabna, wstążka…” Długa, cętkowana i kręta. Albo musiała nieźle wywijać w tej salsie, albo suknia (czy sukienka) była raczej krótka. Niech mi ktoś wyjaśni – to normalne, że się na kształtne udo wiąże wstążkę, kiedy się nakłada np. miniówkę?

Tom na ten widok lekko odleciał, ale to jeszcze nic. Bo „w pewnym momencie, z małego puzderka Julii upadla na ziemię jej szminka” – ja się mogę nie znać, ale gdzie ona to puzderko trzymała? W zębach? W gorsecie? Bo z tego co wiem, to jak się tańczy salsę, to raczej w rękach się partnera trzyma, a nie puzderko. No ale nic to – jak się schylała, to jej dupa wylazła jędrna spod sukienki i kawałek „czarnych, jedwabnych fig”. I znowu – na damskiej bieliźnie znam się cokolwiek hobbystycznie, ale co ona za majty miała na dupie, że wylazły spod sukienki na jędrnym pośladku przy schylaniu?? A może sobie zarzuciła na łeb sukienkę po prostu, chujwi po co?

„Tom niemal natychmiastowo pomógł jej wstać z ziemi” – dżentelmen… A nie, jednak nie – „Jego ręce wędrowały coraz szybciej, łapczywiej, obmacując jej kształtny biust, wąska talie i seksowne, jędrne pośladki.” Mam nadzieję, że chociaż omijał te wielkie majty…

Dobra, dalej w skrócie – Julii odbiło, choć Tomowi nie wypadła szminka, tylko „czuła jego powiększającą się męskość. Miał erekcje”, na co Tom „zaproponował jej kieliszek wina”. No to ja rozumiem – kobita upita, kobita zdobyta. Brawo Tom!!

Po drodze do hotelu co chwilę się obmacywali i całowali, i ja ich rozumiem, sam bym tak robił. Aż „zatrzymali się w hotelu z kilkoma piętrami, a ich pokój ulokowany był na samej górze” – teraz to nie jest ważne, ale zapamiętajcie.

„Dobiegała 2 w nocy, by nie budzić personelu wybrali windę.” Hmm, dziwne – albo dwie godziny tańczyli, zanim Julia zgubiła szminkę i się zwinęli, albo mieli zajebiście daleko, bo na początku tej historii była północ wieczorem. Mówiłem, że tu jedność czasu nie teges… No i co oni za ciche windy mają, że to wychodzi ciszej, niż iść po schodach? Może schody stare i skrzypią? Albo z drzewa piżmowego zrobione, śmierdzą chujem i woleli windą?

W windzie Julia poczuła niepowstrzymaną ochotę na zrobienie Tomowi fellatio, czyli krótko mówiąc loda. Tom stwierdził, że jest gorąco, trochę się upocił od tego tańca, to co będzie Julię powstrzymywał, nie? Żenującego opisu tej sceny włącznie z czymś, co się nazywa fachowo deepthroat (kolega mówił) Wam oszczędzę, ale najfajniejsza jest końcówka. „Dokładnie w momencie, gdy winda się zatrzymała, partner eksplodował w jej ustach, byli na miejscu.” Zapamiętaliście, że hotel ma kilka pięter? Wnioski wyciągnijcie sami, ale albo Julia jest lepsza w te klocki od Brandi Love, albo Tom do maratonów raczej nie powinien podchodzić.

„Tom odpalił kilka świec wokół dużego łóżka z baldachimem” – przepisy ppoż to widać Tom ma mocno w dupie, ale światło się przydało Julii, bo „po zwariowanej akcji w windzie zaschło jej delikatnie w gardle” i poszła skołować jakieś wino do popicia. Hmm, widać dbanie o czystość w windzie i na odzieży wierzchniej mocno w dupie ma tym razem Julia, skoro w gardle ma sucho po tej „zwariowanej akcji”. No krejzolka na całego.

„Julia jednym ruchem ręki pozbyła się sukienki” – tadaaa!! Tom, umiesz tak?

Ale to jeszcze nic, najlepsza sztuczka miała dopiero nastąpić – „Julia zanim usiadła, figlarnie sięgnęła do swoich majtek, odwróciła się do niego tyłem i wyciągnęła cygaro (..) które pachniało jej mlecznym, kobiecym zapachem z dołu”. Czekajcie, muszę to jeszcze raz przeczytać… No dobra, wyobrazić to sobie mogę, a nawet teraz już wiem, gdzie schowała puzderko ze szminką i dlaczego cygaro było mahoniowe. I że nie chodziło o grubą wykałaczkę, durny ja! Tak czy siak, po takiej akcji rzuciłbym palenie w pizdu. Oj, to chyba niezbyt dobra gra słów w tej sytuacji…

„Niegrzeczna dziewczynka, będąc w knajpce, gdy sięgała po upuszczoną szminkę, znalazła cygaro, które sprytnie ukryła w figach między swoimi udami.” Aha, czyli jakiekolwiek zasady higieny Julia też ma mocno w dupie, bo przecież to normalne jest, że się albo znajduje na podłodze w jakiejś spelunie nowiuśkie cygaro fabrycznie zapakowane (ciekawe, czy w folię, czy w metalową tubę), albo się wsadza w majty (i jak się okazuje nie tylko) wyjarane nie wiadomo przez kogo cygaro-kiepa, po którym depczą w tańcu ludzie w jakiejś tancbudzie. Można tyle chorób nałapać, że #koronawirus przy tym to kaszelek.

Dalej to generalnie normalka, wiecie „zapachy rozpalonych ciał”, „oddech Toma znacznie przyspieszył” i „mając jego męskość w sobie Julia zaczęła się kołysać w rytm swojej ulubionej piosenki.” W sensie autorka nie wyjaśnia, czy Julia śpiewała sama, czy miała haluny od upału albo tego cygara z zarazkami i to głosy w jej głowie śpiewały.

Na koniec oczywiście „obydwoje spoceni i zmęczeni padli na łóżko”, choć wcześniej siedzieli na krześle, ale kto im zabronił stawiać krzesło na łóżku? Ha, ale nie, to nie koniec jednak.

„Odpalił cygaro i podał jej. Julia zaciągnęła się duszącym dymem, po czym zasnęli w uścisku. Dobranoc.”
Aha, najpierw ją spił, potem przeleciał, a na koniec ujarał…

I pewnie palące się cygaro spowodowało pożar w pościeli, od której zajął się cały pokój, potem hotel, a Julia i Tom spalili się żywcem.

Koniec.

Nie jest dobrze mieć przepisy ppoż w dupie, Tom!

 

 

Obraz Ba-Su z Pixabay

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*