Przedświąteczny zajob

 

Zastanawiam się, od kiedy ten cały przedświąteczny zajob się zaczyna? I czy można go uniknąć? Albo jakoś złagodzić?

Bieganie z obłędem w oczach po sklepach za prezentami, bo z jednej strony chcesz być człowieku oryginalny, a z drugiej przecież nie wydziergasz klocków Lego sam. Stoisz więc w tych jebanych kolejkach, w których stoją wszyscy ci, którzy chcą kupić oryginalne klocki Lego. Pytanie, od ilu tysięcy sztuk coś traci swoją oryginalność?

Choinka, bo musi być i kropka. Fakt, tu się zgodzę – brak choinki wpływa ujemnie na magię świąt, ale serio nie można jej co roku ubrać tak samo? Trzeba za każdym razem przytargać na kwadrat stertę pudeł ozdóbek, z których stertę minus niewielka część odniesiesz z powrotem? Tak BTW – żona pokrzywiona zawodowo w kierunki plastyczno-kreatywne to jest jakaś masakra.  U Was też choinkę się ubiera, rozbiera, potem ubiera znowu i patrzy, jak jest ładniej? I tak kilka razy? Ale wystarczy tej krytyki MałejŻonki, bo mi jeszcze życie miłe i przedświąteczna atmosfera.

Gotowania się nie czepiam, bo po pierwsze lubię, a po drugie jeżdżę do babci jednej i drugiej, więc jednocześnie im współczuję i cieszę się, że mnie to omija.

Podobnie jak omijają mnie nieśmiertelne dylematy, czy karpia lepiej kupić żywego, czy jednak filety – jedna babcia nie kupuje, bo mamy w rodzinie fanatyka wędkarstwa i nikt tu biednych ryb nie męczy w plastikowych reklamówkach, a druga babcia nie kupuje, bo nikt nie lubi (tak BTW – kiedy podczas pierwszych wspólnych Świąt powiedziałem u tej pierwszej, że nie cierpię karpia, to mnie prawie z rodziny wypisali). Można? Można!

Ale najbardziej przejebane są porządki. Tu niestety nie ma się zmiłuj i nawet moja ukochana MałaŻonka głupieje. No zobaczcie sami.

– Od dwóch godzin siedzisz przy tym kompie i siedzisz! Wstawaj, trzeba porządek zrobić przed Świętami!!
– Przecież robię.
– Jak robisz?!? Przy kompie siedzisz, a nie porządki robisz!
– Jak to nie?! Robię porządki na dysku.

No to sprzątam, czy nie sprzątam?

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...