To nie jest kolejny nudny poradnik prezentowy! [KONKURS ZAKOŃCZONY]

 

Nadciągnął grudzień, a w nim wytworzyła się jakaś taka świecka tradycja i praktycznie wszędzie dookoła mamy wysyp tekstów w stylu 10 najlepszych prezentów dla… i tu sobie wstaw właściwie kogo tylko chcesz – dla faceta, dla kobiety, dla ukochanego, dla małżonków, dla dziadków, dla blogerów, dla kota, dla świnki morskiej, dla miłośników Gwiezdnych Wojen czy dla malutkiego, słodkiego jeżyka. Może byłoby to i całkiem fajne, zwłaszcza jeśli całość potraktowano lekko i z poczuciem humoru,  gdyby nie fakt, że właściwie niczym się te zestawienia nie różnią. No, może dla świnek morskich krawat wymienia się na kolbę ziaren, a skarpetki dla miłośnika StarWars mają charakterystyczne logo na dużym palcu.

To wszystko są rzeczy i przedmioty, które tak naprawdę za chwilę trafią na półkę, do szafy i następną chwilę później o nich zapomnicie. Perfumy staną na półce w łazience obok buteleczek już tam stojących, krawat zawiśnie sobie na wieszaku wśród innych krawatów, a obciachowy sweterek z czerwononosym reniferkiem schowamy na samo dno szuflady, bo obciach pod choinką jeszcze jakoś przejdzie, rodzina się pośmieje i za rok pożartuje znowu wspominając, ale po Świętach już nie bardzo – bo czy ktoś chciałby zostać memem?

Nawet wymarzona konsola czy wypasiony smartfon z nadgryzionym jabłkiem z biegiem czasu powszednieje i tak naprawdę zaczyna być kolejnym przedmiotem, jednym z wielu, jakimi się otaczamy. Cieszymy się nimi przez chwilę, ale bardzo szybko okazuje się, że te drogie gadżety stają się odpowiednikiem kolejnej sukienki na wieszaku w szafie, przed którą stoi kobieta i narzeka, że nie ma co na siebie włożyć. Masz wiele, ale jakoś tak to wszystko… nie cieszy. Im więcej masz, tym mniej nowe rzeczy sprawiają Ci radość, prawda?

Wiesz, jaka jest na to rada?

 

Zbieraj przeżycia, a nie przedmioty

Czasy przaśnego PRL’u, gdzie pomarańcze w siatce sprawiały kosmiczną wręcz radość minęły. Czasy pełzającego kapitalizmu, kiedy to najmniejszy nawet zestaw klocków LEGO dawał +100 do zajebistości na dzielni także. Czasy, kiedy to przedmioty dawały nam szczęście minęły, bo dziś właściwie wszystko jest dostępne, to tylko kwestia kasy. Psycholodzy są tutaj dość zgodni – nie kupuj, nie zbieraj przedmiotów, tylko przeżycia i doświadczenia. Kolekcjonuj w głowie chwile, które zastaną na zawsze w Twoich wspomnieniach, a nie rzeczy, które za chwilę zużyjesz czy zastąpisz innymi.

Wspólne wyjazdy z rodziną czy znajomymi w nowe miejsca, albo w te stare, oswojone i znajome. Wyjścia do wykwintnych restauracji czy odkrycie tej małej budki na osiedlu, gdzie serwują nieziemskie tosty czy pizzę z toną przepysznego sera. Koncerty wśród tysięcy ludzi śpiewających razem z Tobą i kapelą na scenie, albo kameralne jam session w niewielkim klubie. Zrób coś, czego zwykle nie robisz, przełam rutynę dnia codziennego, a zapamiętasz ten moment do końca życia. Mało tego – im więcej emocji było z tym związanych, tym bardziej Twoje wspomnienia będą z czasem nabierać nowych barw, będą pięknieć i nigdy nie zblakną dając Ci odskocznię w chwilach, kiedy ta zwyczajność każdego dnia zaczyna ciążyć.

To są momenty, które będziesz pamiętać w wieku sędziwym i o których zechcesz poopowiadać wnukom. No bo przecież nie o dłubaniu raportów po godzinach albo o kolejnej parze skarpetek pod choinką, prawda? Co ciekawe, wcale nie musisz mieć dużej kasy na to, żeby sobie takie wspomnienia sprezentować, bo ich intensywność wcale nie musi zależeć od ilości zer. Poza tym, heloł, szczęście jest bezcenne.

 

Jeśli przekonałem Cię do zmiany myślenia o gwiazdkowym prezencie…

…to bardzo dobrze, bo mam dla Ciebie wspólnie z portalem PrezentMarzeń pomysł, który pomoże Ci przełamać nudę i rutynę w tym, co znajdujesz rokrocznie pod choinką.

Zamiast wydawać kasę na kolejny krawat, zafunduj swojemu lubemu kurs driftingu albo przejażdżkę Lamborghini Gallardo.

Zamiast wykładać kasę na kolejną fiolkę perfum, spraw swojej kobiecie terapeutyczny masaż wonnymi olejkami albo odważną sesję zdjęciową.

Możecie też skorzystać razem i nauczyć się tanga argentyńskiego na indywidualnej lekcji czy się ekhem  przelecieć awionetką.

Prezent Marzeń

Kilka takich atrakcji można zafundować swojej Połówce.
Albo sobie 🙂

 

Prezent prezentem, ale może też masz ochotę spróbować?

Jeśli tak, to jesteś w dobrym miejscu o właściwym czasie, bo mam do rozdania dwa pakiety – jeden Dla Niej #ladiesfirst, drugi Dla Niego.

A w nich kilkadziesiąt przeżyć do wyboru na terenie właściwie całego kraju, a na wykorzystanie masz cały rok.

Chcesz?

 

Co trzeba zrobić, żeby taki pakiet ode mnie dostać?

Niewiele – musisz mnie wysłać, żebym przeżył coś, co oferuje PrezentMarzeń.

Jedyny limit, to budżet – 400 PLN macie do wykorzystania (no załóżmy, że o te kilkanaście złotych więcej kopii kruszyć nie będziemy). Oczywiście planuję obszerną i okraszoną ogromną ilością zdjęć relację z tego, co dla mnie wybierzesz, żebyś nie miał poczucia, że Twoje głosy poszły na darmo (wezmę pod uwagę trzy z największą ilością głosów, albo i nie i wybiorę coś sam).

To jedyna i niepowtarzalna okazja, żeby mnie sponiewierać w błocie podczas jazdy OFF ROAD.

Tylko teraz możesz mnie zrzucić z komina na bungee.

Nigdy więcej nie będzie szansy na to, żeby mnie wysłać na poligon i dać postrzelać.

Masz możliwość podtopić mnie na draftingu i ujdzie Ci to na sucho.

Nieśmiało podpowiadam, że opcja WE DWOJE wcale nie jest zakazana i jeśli chcielibyście zobaczyć MałąŻonkę, jak się seksownie pręży przy czerwonym Ferrari, to ten… Wykluczam jedynie intymną sesję fotograficzną dla dwojga, bo jestem mało fotogeniczny.

 

Jak to zrobić?

Wejdź na stronę PrezentMarzeń.com, pooglądaj sobie propozycje, a potem tutaj, pod wpisem albo pod postem na fejszbuku, napisz mi jaką atrakcję chcesz mi zafundować, krótko uzasadnij wybór i już. Masz na to trochę ponad tydzień – konkurs zamykam w piątek 22 grudnia o północy. Wygra ktoś, kto ujmie mnie dowcipem, albo sadyzmem, albo uwielbieniem, albo chęcią obejrzenia MałejŻonki, albo czymkolwiek innym. Nie obrażę się też, jeśli polubisz mój fanpejdż – nie jest to warunek, ale może wpłynąć na moją decyzję.

Wyniki ogłoszę w Wigilię rano – wygra jeden facet oraz jedna kobieta (jeśli używasz nicka, który nie określa jednoznacznie płci, to się podpisz imieniem), żeby to rzeczywiście był prezent i czekam do końca roku na podanie danych.

W ciągu dwóch tygodni portal PrezentMarzeń prześle na wskazane adresy pakiety do wykorzystania przez kolejny rok.

 

Podoba Ci się taka szybka akcja?

To co? Gdzie mnie wyślesz?

 

 

Wpis powstał w wyniku współpracy z portalem PrezentMarzeń.com

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

96 Comments on this post

  1. No więc proszę Szanownego Państwa,

    Jako się rzekło wcześniej, dzisiaj dwójka szczęśliwców znajdzie pod swoją choinką pakiety przeżyć do wykorzystania przez najbliższy rok. Oczywiście metaforycznie, bo Prezent Marzeń je Wam dośle w przeciągu dwóch tygodni.

    Bardzo długo się wahałem i teraz wiem, co czuł Kuba Wojewódzki w Idolu 🙂 Ale z pomocą lepszej mej połowy się udało, choć nie wiem teraz, czy nie czeka mnie rok pod znakiem paczki chusteczek, bo dyskusja szła na ostro – jakże to by przecież miało tak być, żeby się mąż z żoną zgadzał, nie? I ostatecznie jeden pakiet wybrałem ja, drugi MałaŻonka.

    PAKIET DLA NIEGO wygrywa Andrzej Maj, który zauroczył mnie wizją tego, że będę jak ptak. Leciał i srał. Poza tym miał wczoraj urodziny, a ja z pustymi ręcami i palcyma.

    PAKIET DLA NIEJ wygrywa Natalia Lemańczyk, która wzruszyła mnie tym, że nabyła drogą kupna pakiet dla dwojga i swoje cenne miejsce poświęciła dla kumpla swojego faceta, sama z niczym zostając. Taką postawę należy cenić i docenić, bo szlachetne i bezinteresowne damskie serce bijące w kształtnej damskiej piersi w tych trudnych czasach rzadko się spotyka.

    Serdecznie gratuluję zwycięzcom (adres do wysyłki + nr telefonu na priv poproszę), łezkę z oka ocieram tym, którym się nie udało i za jakiś czas polecam zajrzeć do mnie sprawdzić, na co się zdecydowałem i co przeżyję.

    Albo i nie przeżyję 🙂

    Jacek eM: dizajnuch / Odpowiedz
  2. Najpierw myślałem o którymś z licznych pakietów strzelania, jako że jest ono bliskie memu sercu. Ale jak zobaczyłem jak bardzo te pakiety są przepłacone, to jednak radziłbym po prostu iść na strzelnicę i kupić sobie pakiet na miejscu. Kolejną myślą było coś, co zaoferuje emocji w nadmiarze, zapewni tętno 200 i pełne gacie (powiedzmy, że szczęścia), a w tej kategorii niekwestionowanym liderem byłby któryś skok z komina, ale w sumie… To takie kapkę oklepane.
    Mniej oklepany wydał się podstawy kurs didżejski zawierający montaż plejlisty ukochanych utworów, którą to można by katować bliższych i dalszych znajomych oraz rodzinę (na pewno zasłużyli) na wszystkich imprezach przez kolejne lata (serio, WSZYSTKICH), o tak, to by się wryło w pamięć, ale to wciąż nie było to…
    I tak przeglądając listę oferowanych atrakcji rzuciło mi się w oczy coś, na co normalnie mało kto by się pewnie zdecydował, a, przyjmując optymistycznie przyzwoity poziom usługi, może dać pewną frajdę i kilka ciekawych wspomnień, choć pewnie wymagał będzie odrobinki dodatkowej kreatywności, w którą zupełnie nie wątpię. A jest to, ta dam (brrrrrrrrrr, werble!)… Osobisty consierge 24h przez miesiąc! Można mu nawrzucać wszelkie drobne upierdliwostki dnia codziennego do ogarnięcia i cieszyć się… Czasem. Po prostu wolnym czasem. A tu już droga otwarta do zabrania szacownej Małżonki na kolację przy świecach, romantyczny spacer po okolicznych bagnach, obejrzenie wszystkich filmów z najbardziej kozackimi skokami bejzdżamperów, policzenie raty leasingu na nowe Ferrari w umowie na 25 lat – i cokolwiek tylko jeszcze przyjdzie do głowy 😉

    deF / Odpowiedz
  3. Ja bym Cię wysłała do kosmetyczki, na zabieg depilacji gorącym woskiem – to dopiero są przeżycia! Jakie sponiewieranie (prawie jak w błocie, tudzież w wosku) , jaka adrenalina, jakie zrzucenie (trochę dosłowne) balastu (ciut inaczej niż na bungee), lekkie podtopienie we własnych łzach. A MałaŻonka jak najbardziej do towarzystwa, niech czerpie uciechy z Twoich przeżyć, Jej też od życia coś się należy!
    Ale, że nie ma woskiem, a jest laserowa, bo boli nie mniej – a efekt stały, to zapraszam na stałą depilację laserową.
    PS: Może w końcu ktoś doceni kobiecy wysiłek 😀

    Halina Trzęsiok / Odpowiedz
  4. Jacek- nie wybiorę czegoś upadlającego bo wiem że to lubisz :P.
    Ja mam czallenge: DZIARA! Dlaczego? Bo cholera człowieku, masz już 40stkę na karku i tylko jednego nędznego skorpiona 😛 :D,

    Blogierka / Odpowiedz
  5. Jestem tchórzem, ale terenówkami jeździ się super! 😀 Na imprezie integracyjnej jeździliśmy po prawie pionowych klifach, to była frajda na całego, nigdy tego nie zapomnę 😀 Takie prezenty są najlepsze – niezapomniane.

    Pani Miniaturowa / Odpowiedz
  6. Zgadzam się w 100%. Lepszy masaż niż rzeczowy prezent. Masaż pamiętam o wiele dłużej. Inne przeżycia też. Rzeczowy prezent jest…fajnie…ale szybko staje się częścią rutyny, jak się zużyje jest następny…i następny. Długo w pamięci nie zagrzewa.

    Aga Basta / Odpowiedz
  7. Nie mogłabym się bardziej zgodzić z tym postem! Po stokroć tak 🙂 I jak fajnie napisane!
    Wyrzucam sobie, że minimalizmu i kolekcjonowania doświadczeń nauczyłam się dopiero, kiedy przyszło mi spakować życie w plecak – ale lepiej późno niż wcale!
    A Tobie serdecznie polecam lot paralotnią i nurkowanie, tylko uwaga, bo jedno i drugie uzależnia 😀

    Hania, HiHa.pl / Odpowiedz
  8. Wspaniały pomysł z prezentem na wrażenia. Żyjemy w czasach rzeczozmęczenia, dlatego warto skupić się na tym, co się czuje/przeżywa niż na tym, co się ma.

    Kamyk / Odpowiedz
  9. Po blogowej „znajomosci” off road moge zafundowac MałejŻonce i Tobie tak po prostu. Wpakujecie się do mojego auta i jazda w teren 😀 a co znajdzie się po drodze tego nikt nie wie 😀

  10. Bardzo ciekawe podejście, można powiedzieć nawet, że po części już je zrealizowałem. Na te Święta bowiem sprezentowałem żonie dziecko xD

    Roman Sidło / Odpowiedz
  11. „Zbieraj przeżycia, a nie przedmioty” – to zdanie dokładnie wyjaśnia dlaczego w tym roku nie robimy sobie prezentów 🙂

    Goga / Odpowiedz
  12. Myślę o degustacji wina albo whisky dla dwojga. Bo po cóż upijać się samotnie. Niech MałaŻonka też skorzysta. Ponadto, jest to tego typu prezent, czy też wyzwanie, które nie może się nie udać. Nawet jeśli z początku podejdziecie do tego z dystansem, to w trakcie będzie Wam już wszystko obojętne, a co dopiero po. Na co dzień pluję się ze śmiechu, kiedy czytam Twoje wpisy, więc tym razem chętnie zobaczę Ciebie, kiedy plujesz alkoholem 😀

    Kraina Scarlett / Odpowiedz
  13. Przez Ciebie zamówilam facetowi stamtąd na prezent wejście na strzelnice dla dwojga.I wspaniałomyślnie stwierdziłam żeby wybrał się z kolegą? anioł ze mnie nie kobieta prawda?? skok na bungee! Sama mam lek wysokości wiec z chęcią bym się dowiedziała jakie to przeżycie 🙂

    Natalia Lemańczyk / Odpowiedz
  14. Lot w tunelu aerodynamicznym, bo chciałabym zobaczyć Twoją twarz nieskalaną siłą ciążenia ;))

    alaska224 / Odpowiedz
  15. Romantyczny lot awionetką dla dwojga, bo co to za przyjemnośc samemeu coś robić skoro jesteście małżeństwem.Poza tym zrobicie zdjęcia i film a ja to wszystko na spokojnie obejrzę siedząc przed komputerem. Mam lęk wysokości ,więc bardzo chętnie taki spokojny lot obejrzę w Waszym wykonaniu sama będąc na luzie .:-) Tę zabawę opiszę u siebie na blogu, na Fanpage, wszędzie w całej sieci , niech idzie w świat, to co robicie ekstremalnie i mniej ekstremalnie 🙂 Jak się bawić to w zespole 🙂 Pozdrawiam Ciebie i Małżonkę 🙂

    krystynabozenna / Odpowiedz
  16. No to mój drogi, lecimy z tym koksem… nie wiem czy ocenisz to jako uwielbienie czy sadyzm czy co tam jeszcze innego, never mind… to już Twoja brocha ? Wysyłam Cię – tak Cię, nie Twoją żonę na manicure hybrydowy ? i z utęsknieniem oczekuję fotorelacji!
    Dlaczego? Ano dlatego, że szukam królika doświadczalnego – testera! W związku z tym, że obecne lampy do hybryd już podobno tak nie szkodzą i nie ma co się obawiać ich zgubnego wpływu na dłonie i zdrowie chciałabym, abyś to przetestował na własnej skórze i zdał relację… czy to faktycznie prawda i czy mogę bez lęku się zapisać na manicure.
    No, a poza tym święta idą – więc musisz być zadbany przy wigilijnym stole, jak i na sylwestrowym party ????

  17. Super ! Chciałabym dostać taki prezent w formie przeżycia.

    Angelika Ziętek / Odpowiedz
  18. Nie no pomysły wymiatają !

    Lama Carolina / Odpowiedz
  19. Ej, genialne te współprace Ci się kroją. Gratki!

    A i wpis ponadczasowy. Też bardziej stawiam na doświadczenia niż rzeczy 🙂

  20. Ja wysłałam bym Cię na warsztaty stolarskie 🙂 Może przydadzą Ci się w roszerzeniu działalności 😉

    Asia / Odpowiedz
  21. Ja wybieram Lot w tunelu aerodynamicznym dla dwojga 😀
    Po pierwsze primo MałejŻonce prezent też się należy 🙂
    Po drugie primo ten stan nieważkości to może być zajebiste uczucie, a we dwójkę to już mega bajka.
    Po trzecie primo nie ważne że krótko – ważne że intensywnie.
    Po czwarte primo – sama o tym marzę w skrytości ducha, żeby moje ciało nie miało barier.

    Zaniczka / Odpowiedz
  22. Naprawdę ciekawe pomysły! Super

    European Jull / Odpowiedz
  23. W ankiecie głosowałam na atrakcje ekstremalne, ale zmieniłam zdanie. Bo, wiesz, Ty ciągle jojczysz, żeś brzydki, stary i gruby, więc idealnym prezentem dla Ciebie byłby cynamonowy body wrapping. Jest kinky, bo „body” i „wrapping”. A nawet trochę bardziej kinky, w stronę sado-maso, jeśli ktoś nie lubi zapachu cynamonu. Nie tylko zabieg jest sexy, ale pomyśl sobie, jaki Ty będziesz po nim sexy! Już nie będziesz mógł mówić, że jesteś brzydki, stary i gruby!

    Animalistka / Odpowiedz
  24. Mój wewnętrzny troll mówi: depilacja, ale doczytuję, że laserowa, więc bez sensu, bo nie boli. Jako fanka MałejŻonki i niedobra istota w jednym chciałabym, żebyś Ty poszedł na pole dance warty 25 zł i zrobił z tego relację live, a resztę niech wyda na siebie kobieta Twojego życia 🙂

    Olga Siemoniak / Odpowiedz
  25. W pierwszym odruchu chciałam Ci zaproponować ekstremalne strzelanie dla dwojga, ale wiem, że byście robili podchody w krzaczorach na klajentów. Oboje! Zatem odpada.
    Broń histeryczna również – histeria sąsiadów murowana.
    Grę w laserowego paintballa masz co dzień na cadzie.
    Jazda Ferrari – a na chuj skoro masz Lamborghini w garażu.
    Karnet na CrossFit, bo przecież jesteś na wiecznej diecie – odpada, bo przecież i tak jesteś na wiecznej diecie 😉
    Kurs degustacji piwa – to czego chcesz ich nauczyć?
    Lot balonem – hm…
    Pakiet zabiegów odmładzających – a na co Ci to? Przecież Tyś jest jak młody bóg! 😉
    Romantyczna noc dla dwojga – macie to z MałąŻonką po każdym zamknięciu projektu 😉
    Skok ze spadochronem – ach, ten budżet 😛 Musiałeś ograniczyć jak Twoi klajenci?
    Strzelanie z kałasznikowa – się by przydało, idą ciężkie czasy…
    Szkolenia barmańskie I stopnia – zajefajne! Wiem, bo kolega robił 😀
    Warsztaty stolarskie – napisałeś już dla nich program nauczania? 😉
    Kusi tunel aerodynamiczny, ale wiem, że loty i odloty w branży są codziennością.
    Szkoła przetrwania – to byłby pierwszy przypadek, gdy nauczyciel chciałby się uczyć od ucznia 😉
    Najbardziej pasowałaby jazda czołgiem 😉 Ale wiem, jazdy macie co dzień.

    Intrygująco wyglądają badania DNA – ale na chuj Ci to?
    A może… Podstawy latania samolotem? 😀
    Wiesz, masz ciężkiego klajenta, mówisz mu, że musisz na chwilę wyjść i wsiadasz do osobistego samolotu, by zostawić go samego z tym całym szitem, który sobie wymyślił wymarzył 😀

    Ostatecznie mój wybór pada na… Owocową ucztę – masaż dla dwojga 🙂
    Dlaczego? Primo: należy Wam się. Obojgu. Secundo: tak, to próba przekupstwa 😀 Bo macie teraz fajne łóżko w firmie. Tertio: MałaŻonko, lubię Cię 🙂

    Teresa M. Ebis / Odpowiedz
  26. Wiedziałam od razu co dla Ciebie, a właściwe dla Was wybiorę. ?
    Strzelanie dla dwojga to coś, co każda para powinna przetestować w kontrolowanych warunkach! Bądźcie jak Pan i Pani Smith, czyli lepsza wersją Brada Pitta i Angeliny Jolie. ?

    Ula Jaworska / Odpowiedz
  27. Na pierwszym miejscu skok ze spadochronem, ale budżet nie styka, więc głosik idzie dla flyboard (zwłaszcza, że kąpielówki już masz). Dlaczego? Bo sam nie mogę przez kontuzję barku, ale chętnie posłucham Twojej relacji 😉

    Piotr Knioła / Odpowiedz
  28. No cóż… Ode mnie dla Ciebie? Jakby to delikatnie…
    A co mi tam! Jazda gokartem 🙂
    Po pierwsze- nic tańszego nie widziałam.
    Po drugie- ciekawa jestem czy się zmieścisz 😉

    rademachera / Odpowiedz
  29. pierwsza myśl, to autko. łotewer jakie. Czy kłat, czy czerynatrzy. Zaraz jednak pomyślałem, ze mamy grudzień. A co to oznacza? w sumie nic. Śniegu nie ma, a być powinien. Wtedy każdy jeden parking pod supermarketem zamienia się w tor drifftowy a nawet można ładny rajd Bieszczad urządzić. Wystarczy mieć jakąś bawarkę z silnikiem 1,8. Napęd na tył będzie powodował, że dupa będzie uciekała przy każdym najmniejszym dodaniu gazu, więc i wjebanie się w zaspę nie trudno. Wyjechać z takiej bawarką, to nie lada sztuka, więc jeśli Ci się to uda, to tak jakbyś odwalił 3-dniowy kurs za kierownicą nissana patrola. Dlatego nie. Auta odpadają. Ogranicza Cię budżet. za czterystówy można co najwyżej imprezę dla dwóch osób urządzić i to z zastrzeżeniem, że druga osoba nie pije, albo płaci za siebie. Szukałem, analizowałem. Nie chce Cię w kopać w coś, po czym będziesz mówił: A pojeździłem hulajnogą, fajnie było, dzięki… a po wszystkim będziesz mnie przeklinał tak, że klątwy papieskie były przy tym nagrodą. Pomyślałem więc o czymś, co sprawia, że każdy Janusz staje się bohaterem i mówi: OO to! Kurwa od razu! Dawaj, jedziem i to zrobimy. Jednak im bliżej celu, tym bardziej kryptonit zaczyna działać. Superbohater słabnie. Nogi robią się miękkie, jakby je gotować przez 3 godziny na wolnym ogniu z dodatkiem soli, pieprzu i innych nieznanych mi przypraw. Tym kryptonitem jest – uwaga!!! Wysokość. Wielu twardzieli widziałem na budowach, którzy do obrysu budynku na 2 metry bali się podejść. Od razu zaznaczam, nie jest to skok na bandżi! Tak se możesz kycnąć na co drugim większym święcie dyszla. Patrzmy wyżej. Jeszcze wyżej. Teraz żeś przesadził trochę. Widzisz wieżę? Możesz z niej kycnąć.! Wybieram dream jump! Dlaczego? To moje ciche marzenie, kiedyś się na to wybrać. w budżecie się zmieścisz i zostanie CI jeszcze na kebaba w bułce z kurczakiem. Można pomyśleć, że to tylko skok. Kilka serkund i po zabawie! Tak! Tylko, że przez te kilka sekund możesz poczuć się jak ptak. Lecieć i srać.!
    .
    Wylecz się tylko z jelitówki do końca:)

    powerpumpingdad / Odpowiedz
  30. Ło matko, czego to ja bym nie chciała zrobić w swoim życiu i to w dodatku ekstremalnego :). A na co bym wysłała Ciebie? Najlepiej wszystkiego po trochu. Strzelać nigdy nie strzelałam, ze spadochronu nie skakałam, szybkim autem nie jeździłam, więc wszystko może być fajne.

    Anna Anna / Odpowiedz
  31. Na mojej liście jest skok ze spadochronem 😉

    Artur Hert / Odpowiedz
  32. Jako że skok ze spadochronem lekko przekracza budżet (a szkoda, bo chętnie bym zmierzyła poziom decybeli, jakbyś się zaczął drzeć z radości) możesz chwilowo czuć się bezpiecznie. Za to celem przewietrzenia mózgownicy wsadzę Cię na motoparalotnie, a do kompletu każę poćwiczyć wygibasy podczas Lotu w tunelu aerodynamicznym w tym seksi kasku i wdzianku.

    Karola | Życie Me / Odpowiedz
  33. Jak mnie takie stoiska zawsze kuszą ugh ugh. Mówisz coś dla Ciebie? Popatrzyłam na szybkie auta, ale bądźmy realistami, szybkie auta tu u nas to szybkie urwanie czegoś pod autem, miska olejowa zwykle pewnie pierwsza 😉 Ja wiem, że tory, lotnisko czy cuś, ale… nie pojeździsz pan, panie Dizajnuch. Jak cię wsadzimy na motor, to ja nie wiem czy Małżonka się nie wścieknie, a ja tam lubię po dzielni chodzić nie rozglądajac się czy ktoś na mnie nie dybie co by mnie w sadzawce utopić 😉 Nordic walking to sobie sam możesz. Balon jest fajny #potwierdzoneinfo. Za warsztaty stolarskie i im podobne, to byś chyba wyklął 😛 A szkolenie barmańskie – przyjemne z pożytecznym – we Wro jest uch ponad budżet 😛
    A zatem, żeby Małżonka nie ubiła, wilk był syty, owca cała i jeszcze się człek rozwinął, to ja bym cię na Kurs Degustacji Piwa Posłała. 😀

    A potem zadawałabym ci pytania, żeby sobie wiedzę poszerzyć ]:->

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*