To nie jest kolejny nudny poradnik prezentowy! [KONKURS ZAKOŃCZONY]

 

Nadciągnął grudzień, a w nim wytworzyła się jakaś taka świecka tradycja i praktycznie wszędzie dookoła mamy wysyp tekstów w stylu 10 najlepszych prezentów dla… i tu sobie wstaw właściwie kogo tylko chcesz – dla faceta, dla kobiety, dla ukochanego, dla małżonków, dla dziadków, dla blogerów, dla kota, dla świnki morskiej, dla miłośników Gwiezdnych Wojen czy dla malutkiego, słodkiego jeżyka. Może byłoby to i całkiem fajne, zwłaszcza jeśli całość potraktowano lekko i z poczuciem humoru,  gdyby nie fakt, że właściwie niczym się te zestawienia nie różnią. No, może dla świnek morskich krawat wymienia się na kolbę ziaren, a skarpetki dla miłośnika StarWars mają charakterystyczne logo na dużym palcu.

To wszystko są rzeczy i przedmioty, które tak naprawdę za chwilę trafią na półkę, do szafy i następną chwilę później o nich zapomnicie. Perfumy staną na półce w łazience obok buteleczek już tam stojących, krawat zawiśnie sobie na wieszaku wśród innych krawatów, a obciachowy sweterek z czerwononosym reniferkiem schowamy na samo dno szuflady, bo obciach pod choinką jeszcze jakoś przejdzie, rodzina się pośmieje i za rok pożartuje znowu wspominając, ale po Świętach już nie bardzo – bo czy ktoś chciałby zostać memem?

Nawet wymarzona konsola czy wypasiony smartfon z nadgryzionym jabłkiem z biegiem czasu powszednieje i tak naprawdę zaczyna być kolejnym przedmiotem, jednym z wielu, jakimi się otaczamy. Cieszymy się nimi przez chwilę, ale bardzo szybko okazuje się, że te drogie gadżety stają się odpowiednikiem kolejnej sukienki na wieszaku w szafie, przed którą stoi kobieta i narzeka, że nie ma co na siebie włożyć. Masz wiele, ale jakoś tak to wszystko… nie cieszy. Im więcej masz, tym mniej nowe rzeczy sprawiają Ci radość, prawda?

Wiesz, jaka jest na to rada?

 

Zbieraj przeżycia, a nie przedmioty

Czasy przaśnego PRL’u, gdzie pomarańcze w siatce sprawiały kosmiczną wręcz radość minęły. Czasy pełzającego kapitalizmu, kiedy to najmniejszy nawet zestaw klocków LEGO dawał +100 do zajebistości na dzielni także. Czasy, kiedy to przedmioty dawały nam szczęście minęły, bo dziś właściwie wszystko jest dostępne, to tylko kwestia kasy. Psycholodzy są tutaj dość zgodni – nie kupuj, nie zbieraj przedmiotów, tylko przeżycia i doświadczenia. Kolekcjonuj w głowie chwile, które zastaną na zawsze w Twoich wspomnieniach, a nie rzeczy, które za chwilę zużyjesz czy zastąpisz innymi.

Wspólne wyjazdy z rodziną czy znajomymi w nowe miejsca, albo w te stare, oswojone i znajome. Wyjścia do wykwintnych restauracji czy odkrycie tej małej budki na osiedlu, gdzie serwują nieziemskie tosty czy pizzę z toną przepysznego sera. Koncerty wśród tysięcy ludzi śpiewających razem z Tobą i kapelą na scenie, albo kameralne jam session w niewielkim klubie. Zrób coś, czego zwykle nie robisz, przełam rutynę dnia codziennego, a zapamiętasz ten moment do końca życia. Mało tego – im więcej emocji było z tym związanych, tym bardziej Twoje wspomnienia będą z czasem nabierać nowych barw, będą pięknieć i nigdy nie zblakną dając Ci odskocznię w chwilach, kiedy ta zwyczajność każdego dnia zaczyna ciążyć.

To są momenty, które będziesz pamiętać w wieku sędziwym i o których zechcesz poopowiadać wnukom. No bo przecież nie o dłubaniu raportów po godzinach albo o kolejnej parze skarpetek pod choinką, prawda? Co ciekawe, wcale nie musisz mieć dużej kasy na to, żeby sobie takie wspomnienia sprezentować, bo ich intensywność wcale nie musi zależeć od ilości zer. Poza tym, heloł, szczęście jest bezcenne.

 

Jeśli przekonałem Cię do zmiany myślenia o gwiazdkowym prezencie…

…to bardzo dobrze, bo mam dla Ciebie wspólnie z portalem PrezentMarzeń pomysł, który pomoże Ci przełamać nudę i rutynę w tym, co znajdujesz rokrocznie pod choinką.

Zamiast wydawać kasę na kolejny krawat, zafunduj swojemu lubemu kurs driftingu albo przejażdżkę Lamborghini Gallardo.

Zamiast wykładać kasę na kolejną fiolkę perfum, spraw swojej kobiecie terapeutyczny masaż wonnymi olejkami albo odważną sesję zdjęciową.

Możecie też skorzystać razem i nauczyć się tanga argentyńskiego na indywidualnej lekcji czy się ekhem  przelecieć awionetką.

Prezent Marzeń

Kilka takich atrakcji można zafundować swojej Połówce.
Albo sobie 🙂

 

Prezent prezentem, ale może też masz ochotę spróbować?

Jeśli tak, to jesteś w dobrym miejscu o właściwym czasie, bo mam do rozdania dwa pakiety – jeden Dla Niej #ladiesfirst, drugi Dla Niego.

A w nich kilkadziesiąt przeżyć do wyboru na terenie właściwie całego kraju, a na wykorzystanie masz cały rok.

Chcesz?

 

Co trzeba zrobić, żeby taki pakiet ode mnie dostać?

Niewiele – musisz mnie wysłać, żebym przeżył coś, co oferuje PrezentMarzeń.

Jedyny limit, to budżet – 400 PLN macie do wykorzystania (no załóżmy, że o te kilkanaście złotych więcej kopii kruszyć nie będziemy). Oczywiście planuję obszerną i okraszoną ogromną ilością zdjęć relację z tego, co dla mnie wybierzesz, żebyś nie miał poczucia, że Twoje głosy poszły na darmo (wezmę pod uwagę trzy z największą ilością głosów, albo i nie i wybiorę coś sam).

To jedyna i niepowtarzalna okazja, żeby mnie sponiewierać w błocie podczas jazdy OFF ROAD.

Tylko teraz możesz mnie zrzucić z komina na bungee.

Nigdy więcej nie będzie szansy na to, żeby mnie wysłać na poligon i dać postrzelać.

Masz możliwość podtopić mnie na draftingu i ujdzie Ci to na sucho.

Nieśmiało podpowiadam, że opcja WE DWOJE wcale nie jest zakazana i jeśli chcielibyście zobaczyć MałąŻonkę, jak się seksownie pręży przy czerwonym Ferrari, to ten… Wykluczam jedynie intymną sesję fotograficzną dla dwojga, bo jestem mało fotogeniczny.

 

Jak to zrobić?

Wejdź na stronę PrezentMarzeń.com, pooglądaj sobie propozycje, a potem tutaj, pod wpisem albo pod postem na fejszbuku, napisz mi jaką atrakcję chcesz mi zafundować, krótko uzasadnij wybór i już. Masz na to trochę ponad tydzień – konkurs zamykam w piątek 22 grudnia o północy. Wygra ktoś, kto ujmie mnie dowcipem, albo sadyzmem, albo uwielbieniem, albo chęcią obejrzenia MałejŻonki, albo czymkolwiek innym. Nie obrażę się też, jeśli polubisz mój fanpejdż – nie jest to warunek, ale może wpłynąć na moją decyzję.

Wyniki ogłoszę w Wigilię rano – wygra jeden facet oraz jedna kobieta (jeśli używasz nicka, który nie określa jednoznacznie płci, to się podpisz imieniem), żeby to rzeczywiście był prezent i czekam do końca roku na podanie danych.

W ciągu dwóch tygodni portal PrezentMarzeń prześle na wskazane adresy pakiety do wykorzystania przez kolejny rok.

 

Podoba Ci się taka szybka akcja?

To co? Gdzie mnie wyślesz?

 

 

Wpis powstał w wyniku współpracy z portalem PrezentMarzeń.com

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...