Najlepsze seriale świata? To dlaczego nie czuję kisielu w majtkach?

 

Dzisiejszy wpis sponsoruje literka G jak „Game of Thrones” oraz KJWDM, jak boli_mnie_łeb. I dlatego ten wpis ma dwa cele – pierwszym jest powstanie wpisu, bo terminy gonią i czytelnicy się niecierpliwią. Po drugie potwornie boli mnie łeb, jakaś pogodowa migrena mnie męczy już któryś dzień z kolei, więc to cel jedyny, bo pod czaszką gania mi stado krasnali w glanach i chyba noszą takie dzwoneczki jak te laski od tańca brzucha, bo tylko mi trzeszczy, dudni i dzwoni. A nic nie piłem wczoraj, więc to chyba choroba jest, względnie czas umierać. Nawet liczenie mi nie idzie, jak widać.

I dlatego temat będzie nieskomplikowany, coby nie przeciążać zwojów mózgowych, a jednocześnie przystępny, coby nie przeciążać zwojów mózgowych. No i dopiero co była kolejna premiera nowego odcinka „Gry o tron”, którą z premedytacją olałem (EDIT and SPOJLER ALERT: no nie dało się – zasypały mnie zewsząd memy i filmiki z mrożonym smokiem, więc się nie dało olać). A wszyscy Wam powiedzą, że jak na liście mają się znaleźć najlepsze seriale, to „Game of Thrones” jest pozycją obowiązkową jak Happy Meal w Macu na szkolnej wycieczce.

Nie wiem jak Wy, ale ja dostaje wściku macicy, kiedy muszę oglądać seriale w kawałkach.

Czekanie tydzień na kolejny odcinek, kiedy w końcówce ostatniego główny bohater z zakrwawionym nożem w ręku ćwiartuje niewinny kawałek polędwicy wołowej na tatara i zostaje zaskoczony przez uwolnioną z tajnego ośrodka rządowego do walki z bronią biologiczną grupę zmutowanych krwiożerczych wegetarian powoduje, że mam ochotę pizdnąć pilotem w ekran tego telewizora, co to go nie mam. Dodatkowo nie mam telewizji, nie mam kablówki i nie mam gdzie ani na czym oglądać tego, co serwują nam w denerwująco małych porcjach stacje telewizyjne, więc zazwyczaj dostaję od razu do dyspozycji pełnowartościowy, zbilansowany i całosezonowy posiłek od takiego Netflixa, czy innych internetowych operatorów, nie wnikajmy w szczegóły. Tylko jeść, nawet jak jest 1 w nocy i wtedy niezdrowo.

Takie oglądanie seriali ciurkiem wpływa kojąco na moje nerwy nie tylko z tego powodu, że czekać to ja lubię tylko jak mi się MałaŻonka pindrzy, bo Ona zawsze po tych wszystkich dziwnych czynnościach zwanych mejkapem i po przeszukaniu szafy pełnej „nie mam co na siebie włożyć” w sposób znaczący podnosi estetykę otoczenia robiąc mi dobrze wizualnie, ale też nie martwię się przejebywywaniem moich prywatnych osobistych pieniędzy z abonamentu na kolejną transmisję z miesięcznicy. Gdyż ponieważ zgodnie z obowiązującym (jeszcze) prawem – no television, no abonamentos

Ja lubię sobie usiąść i za jednym, góra cy, podejściem walnąć od razu cały sezon, góra cy.

I bardzo źle znoszę, kiedy ktoś mi na to nie pozwala emitując odcinki we wkurwiających tygodniowych przerwach. Może dlatego czasami seriale, które są ach i och powodują moje pff albo zieew? Bo mnie to czekanie wystarczająco wnerwiło, żeby się nie zachwycać? Nie mam innego wytłumaczenia na fakt, że niektóre seriale są zajebiste, naprawdę obiektywnie patrząc wręcz genialne, ale zamiast kisielu w majtkach powodują u mnie chęć na wyprawę do lodówki po ten deser z chia, co to go sobie dzień wcześniej zalałem mleczkiem kokosowym i teraz wygląda jak żabi skrzek. A przecież żreć o 1 w nocy niezdrowo.

Tak czy siak dzisiaj lista seriali, które większość z Was pewnie uzna za cud świata co najmniej jak duża milka z oreo (kurna, im bardziej jestem na diecie, tym bardziej mi się śni), a które mi się podobają średnio lub wcale. Wiem, że one są dobre albo bardzo dobre, ale po prostu coś nie pykło, coś między nami nie zaskoczyło, chemia nie teges, jak to mawiał klasyk Osioł.

 

„Miasteczko Twin Peaks”

Taa, zaczęło się dawno temu, kiedy jeszcze myślałem, że jak chcę mieć dziewczynę, to muszę być romantyczny i przynosić na randkę kwiatki. Leciało to tak jakoś chyba w piątkowe wieczory, a wiadomo przecież, gdzie się w liceum będąc w piątkowe wieczory chodzi, prawda? W efekcie piątkowego wieczoru zazwyczaj lądowałem w stanie delikatnie nietrzeźwym w sobotnim poranku. Przegapiając odcinek, albo osiem. Mówiąc krótko – było mi doskonale wszystko jedno, kto zabił Laurę Palmer. I dalej jest. I totalnie mnie nie ruszyła radosna wieść o tym, że kręcą kolejne części.

Znaczy nie znaleźli ciągle mordercy, tak?

najlepsze seriale

Jak wpisałem w google „twin peaks funny” to wyskoczyło mi coś takiego. Nie rozumiem…

 

„LOST”

Uwierzycie? To chyba jeden z TYCH seriali, od których się zaczął triumfalny marsz z trąbkami produkcji telewizyjnych przez świat. W wyniku tego wielkim wytwórniom filmowym pozostało jedynie ekranizować komiksy, szkolne lektury albo kręcić katastroficzne paradokumenty o nieudanym lądowaniu samolotu pasażerskiego strąconego przez tajemniczy układ niewykrywalną bombą termobaryczną w sztucznej mgle w brzozowym lesie. W sumie „LOST” było podobne, tylko rozwalili się w dżungli. I przeżyli. Znaczy właściwie… czy po tylu latach to już byłby spojler? Nie, nie obejrzałem ostatniego sezonu, czy nawet kilku ostatnich – przeczytałem to w necie.

I jakoś mi na razie wystarczy.

najlepsze seriale

Łojezusicku, gdzie oni się wszyscy zmieścili w jednym samolocie??

 

„X-files”

No. Serio! Ja, miłośnik filmów fantasy, sf i tych o zjawiskach nienormalnych. Tutaj ewidentnie winę za całe to zło ponosi puszczanie archiwuma odcinkami w jakiś wieczór, kiedy to nie wiedziałem, w który. A poza tym młodym będąc miałem lepsze rzeczy do robienia po ciemku, niż oglądanie seriali w telewizji. Pamiętam odcinek o gościu, który się wydłużał albo robił coś innego dziwnego, przez co przelazł przez sedes i zrobił coś, czego już z kolei nie pamiętam. Po tym doświadczeniu zawsze już patrzę w kibel, zanim na niego siądę, a efektem ubocznym jest to, że jakoś nie załapałem klimatu tak bardzo, że do odcinków o spisku wszechświatowym i kosmitach nie doszedłem oraz totalnie nie mam pojęcia co palił Palacz.

Pytanie, czy warto teraz jakoś sobie odświeżać przy okazji wypuszczenia nowego sezonu, czy dać sobie spokój, bo i tak już nie załapię bakcyla #staroć?

najlepsze seriale

Czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego ja ich nie pokochałem do grobowej deski?

 

„Breaking Bad”

To już serial ery dostępu do całych sezonów w ten czy inny sposób, może nie drążmy tematu. Po tym, jak z pierwszego piętra spadła przez przejaraną podłogę wanna pełna kwasu oraz resztek jakiegoś gangsta stwierdziłem, że serial kocham. Po tym, jak dwóch gości w kosmicznych strojach hechemicznych jumało beczkę czegoś hechemicznego w celu wytworzenia amfy stwierdziłem, że serial kocham. Po tym, jak inny wielki gangsta na środku jakiegoś straszliwego zadupia usmażył głównemu bohaterowi burrito stwierdziłem, że coś tu nie funga, bo odczuwam… nic nie odczuwam. I to od ładnych kilku odcinków.

Zdradźcie mi spojler – kolesiowi wyleczyli tego raka, czy jednak niekoniecznie?

PS. Na Netflixie leci „Ozark”, który mnie po czterech odcinkach wgniata w ziemię. Podobno te same klimaty – warto wrócić do „BB” i dać mu jeszcze jedną szansę?

najlepsze seriale

Zapowiadało się rewelacyjnie, ale nie zniesłem do końca.

 

„Dexter”

Jakoś nie czuję tego całego pomysłu, że psychopata jest psychopatą tylko dla innych psychopatów, a dla niepsychopatów już nie jest psychopatą. Ale zmęczyłem kilka sezonów, bo miejscami było naprawdę zabawnie tym takim czarnym humorem, jaki lubię. Ale tych miejsc było coraz mniej, i mniej, i mniej, i w końcu stwierdziłem, że jak mam się nie wysypiać, to chociaż przy czymś fajnym. Pamiętam, że odpadłem gdzieś w momencie, kiedy na dnie zatoki ktoś odkrył te wszystkie ciała, które Dexter niepostrzeżenie wyrzucał i one sobie tam leżały. W tej wodzie.

Pewnie rekiny w całej okolicy zaraziły się hipsterstwem i przeszły na #vege.

najlepsze seriale

Nie kupuję tego – ten Dexter wcale mi nie wygląda na psychopatę.

 

„Vikings”

To wypadek przy pracy jest chyba tylko, albo byłem zajebiaszczo zmęczony, ale skoro zasnąłem w połowie drugiego odcinka, to stwierdziłem, że zostawię sobie całość na potem. I co z tego, że była 1:30 w nocy? „Daredevila” (pierwszego, żeby nie było) oglądałem do 3:15. Da się? Da się! Ale przy wikingach się nie dało – dam mu szansę, na pewno dam, ale nie wiem kiedy.

Chyba, że gdzieś będą po drodze cycki, to wtedy szybciej.

Będą?

najlepsze seriale

Długowłose blond cycki na pewno by mi ten serial przybliżyły do serca.

 

„Game of Thrones”

I wreszcie nareszcie serial, który ten cały wpis sprowokował. Pierwsze trzy sezony poleciałem ciurkiem. Średnio mi się podobało – praktycznie ciągle łażą i gadają, mało jakiejś fajnej akcji, co chwilę dochodzi ktoś nowy i nieznany, bo właśnie zabili kogoś, kogo zdążyłem polubić. Fajne wątki przeplatają się z niemiłosiernymi dłużyznami, kiedy znowu łażą i gadają, albo dochodzi ktoś nowy i nieznany, bo właśnie zabili kogoś, kogo zdążyłem polubić. Gdyby nie obecność cycków oraz solidnych, pełnych juchy scen walki mniejszej czy większej to nie dałbym rady. Za to teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że od poprzedniego sezonu zaczęło mi się podobać i choć nie gryzę pazurów przed kolejnymi odcinkami, to jednak coś mnie ciśnie, żeby być w miarę na bieżąco. Przyznam się bez bicia, że dopiero smoki w akcji, a ostatnio ten mrożony w szczególności spowodowały, że moje serce zaczęło szybciej bić. Ale sam nie wiem, czy wymiana smoki za cycki Daenerys Targaryen, która co sezon to fajniejsza, się tak do końca opłaca. Nadzieja w tym, że Jon Snow już leży bez koszulki, więc coś się kroi.

Jak dla mnie, dopiero od 6 sezonu (może końcówki 5) ma to naprawdę kopa. Tylko jak tu się połapać, o co chodzi, bez oglądania pięciu poprzednich? A jak tu obejrzeć pięć poprzednich bez zasypiania?

Może tak?

 

Ja wiem, że się zaraz zacznie larum, giewałt i olaboga, bo co on tu szarga świętości i świetności, gupi jest, nie zna się i ma wszy na pępku. Może i tak, może i się nie znam, ale co ja poradzę, że:

Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.

Może mi ktoś przetłumaczy po ludzku, co takiego w powyższych produkcjach ma mnie zachwycać?

Bo ja bym bardzo chciał.

 

 

 

Fot: fotolia, autor: Focus Pocus LTD


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

42
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Jacek eM: dizajnuchPigOutPatrycja | Zielona MałpaBlogierkapowerpumpingdad Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
PigOut
Gość

Pojechałeś aż 5 seriali, które uwielbiam #auć. Ja z kolei totalnie nie czuję Sherlocka, Fargo i Detektywa.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Może jak będę miał więcej czasu i polecę ciurkiem, to dam im szansę na płomienny romans, ale na razie jakoś nie ma między nami miłości.

Patrycja | Zielona Małpa
Gość

To może po kolei 🙂
1. Twin Peaks – Mordercę znaleźli w połowie drugiego sezonu. I wtedy powinien skończyć się serial, ale przeszedł w stan psychodeli. No ale oglądam dalej.
2. LOST – pamiętam, że na początku oglądałam, ale ponieważ były to jeszcze czasy oglądania z rodzicami telewizji, opuściłam jeden odcinek, potem drugi, a potem przestałam się orientować, co się w ogóle dzieje. A może nic nie pominęłam i po prostu serial się skomplikował?
3. X-Files – jeden z moich ulubionych seriali 🙂 ale nowy sezon to już nie to samo, co te z lat 90. Ja tak naprawdę złapałam archiwumowego bakcyla w liceu, czyli jakieś siedem lat temu. Wiem, że towarzyszył mi przy nauce do matury. Może dlatego nie poszło mi tak dobrze, jak chciałam 🙂
4. Breaking Bad – obejrzenie dwóch odcinków zajęło mi jakieś pół roku. Dalej mi się nie chciało. A ponoć powinnam się była wkręcić, bo chemik i te sprawy.
5. Dexter – już chciałam pisać o kreskówce, ty zmyłkowcu! Serial mam w planach obejrzeć, a raczej zobaczyć, czy to moje klimaty. Lubię seryjnych morderców.
6. Vikings – Tu podobnie, jak z Breaking Bad, obejrzałam dwa odcinki. Ale chciałabym wrócić, bo sam motyw mi się spodobał, tylko trafiłam w zły moment w życiu, żeby wkręcić się w coś nowego (czytaj: i tak oglądałam już 10 seriali jednocześnie)
7. GOT – jeszcze pół roku temu mówiłam, że nigdy nie obejrzę. Ale zamieszkałam z chłopakiem i mnie zmusił. Mam już pierwszy sezon za sobą. Dupy nie urwał. Ani serial, ani chłopak (tylko proszę mu nie mówić) 🙂

A od siebie powiem, że The Walking Dead. Nie lubię zombie. I dlatego serial odpada.

Podsumowując, Z archiwum X polecam spróbować. Czasem śni mi się po nocach, ale było warto. Z resztą mogę się zgodzić po odpowiednim przekonaniu.

Patrycja | Zielona Małpa
Gość

Jeszcze od siebie dodałabym Westworld. Wiele osób się jarało jak lasy w 92. A ja jakoś kompletnie się nie wciągnęłam.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Może dlatego, że tutaj też wrzucali odcinek na tydzień chyba? Po sobie widzę, że oglądanie w ten sposób totalnie mi nie idzie i najlepszy nawet serial zamieni się w rzadką kupę 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Pierwszych trzech w ogóle nie oglądałem jakoś tak po kolei, tylko wyrywkowo, bo akurat to było dawno i jeszcze miałem telewizję, a wiadomo – raz jak leci, to masz czas, a raz nie masz. A wystarczy, że wyleci Ci odcinek albo dwa i już coś umyka, już całość zaczyna tracić klimat.

Hihi, gdyby nakręcić „Laboratorium Dextera” jako normalny serial, to musiałby być chyba 18+, bo to, co wyprawia czasem Didi raczej nie nadawałoby się dla dzieci. No serial o psychopatach, bez dwóch zdań 🙂

Ja lubię historie postapo, więc TWD bardzo mi się podoba. Ale jeśli interesuje Cię np. jak wyglądałaby ziemia, gdyby zniknęli ludzie, to polecam „Life after people” – naukowo wyjaśnione, co by się działo ze światem, gdyby teraz ludzie nagle zniknęli. Mnie wciągnęło na maksa.

Chłopaka chyba trudniej zmienić, niż serial, proponuję dać mu szansę 😉

Patrycja | Zielona Małpa
Gość

Z takich postapo polecam 12 małp, który właśnie oglądam. Tajemnicze organizacje, plaga i podróże w czasie 🙂
A „Life after people” sobie zapisuję, bo może mi się spodobać 🙂

powerpumpingdad
Gość

Gra o Tron. Serial, który już wyprzedził książkę w fabule. Teraz czekamy na odpowiedź Martina. Czy będzie pisał o tym, co w filmie, czy jednak zrobi psikusa łoglądaczom i napisze coś innego, albo wogule napisze, że pojawił się Harry Potter, który rzuci”Vingardium Leviosa” i będzie pozamiatane. Ewentualnie może napisać, że Jon Snow tak naprawdę nie był bękartem a jego przybycie do nocnej straży to nieporozumienie. Trójoka wrona, okaże się cyckiem Daenerys, a piotruś Pan dostanie baty od kapitana Haka.. Breaking Bad to mój ulubiony serial. 5 odcinków aż obejrzałem, ale wystarczyło to by próbować samemu rozpocząc produkcję mendy. Wychodzi mi to średnio. Brak klientów, a tych co mam, faszeruję proszkiem do pieczenia zmieszanym z mąką. Mówią, że kopie, więc zwiększam produkcję. A tak na marginesie, to nie wiesz, kto chce VV polo 1,4 kupić?

powerpumpingdad
Gość

żartowałem. Nie sprzedam. właśnie 3 koła w niego wpakowałem. i to na nowych oponach. I gdzie tu jest jeszcze Prison Break? Małolaty piszczały jak ten z mapą na plecach koszulkę ściągał..

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Prison Break mi się podobało. Co prawda obejrzałem tylko jeden sezon, ale nie podpada pod definicję „nie lubię”.

Po co pakowałeś koła w opony? Nie kumam 🙁

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ja i tak czekam na to, żeby zobaczyć czym zieje mrożony smok – szejkiem? ice coffee? kostkami lodu? ciekłym azotem? Na miejscu tego Zimnego Króla bym założył biznes z lodami tajskimi albo tymi mrożonymi azotem właśnie. Jakby były dobre jak polish lody we Wrocławiu (https://www.facebook.com/BekaZKolejkiDoPolishLody/ ), to by się całe Westeros ustawiło w kolejkę i potem tylko tajemny składnik dodać, wszyscy dostają sraczki i nie trzeba niczego zdobywać, sam się wykończą.

ami.xi
Gość

Szanuję 😉 Chociaż mi też zabrakło w zestawieniu House of Cards.
I cóż polecam jedynie oglądanie hurtowo The Walking Dead ;)))

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Pierwszy sezon HoC genialny. Ale potem mnie to gadanie w kółko i knucie zaczęło męczyć, bo mi brakowało jakiejś akcji. Ja wiem, że konwencja taka, że tu nie ma miejsca na akcję, ale jakoś mi tego brakuje i dlatego nie do końca mi podchodzi.
Za to TWD ma wszystko 🙂

Zaniczka
Gość

No dobra, przybijam piątkę. 🙂 bo poza MTP i Vikingach – nie lubię powyższych. GoT wkurwił mnie jak nie zginęła ta co w książce zginąć powinna, chociaż Mąż mówi że warto bo epicko jest, ale on nie zna książki wiec się nie liczy. MTP – ma swój klimat, teraz z perspektywy czasu ogląda sie go inaczej niż za pierwszym razem (za duża konkurencja). A co myśli o Sons of Anarchy?

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Czeka na wolny czas, bo czuję, że mnie wciągnie, bo Perlmana to ja kocham, a do tego Peggy Bundy w wersji madafaka i przepadnę jak Andzia w malinach.
GoT nie czytałem – boję się, że nie spidoba mi się jak Tolkien (chyba jedyny film, który podoba mi się bardziej od książki).

Zaniczka
Gość

Weź długi urlop, bo to cholerstwo ma 7 sezonów 😀

Jacek eM: dizajnuch
Gość

O shit, to ferie najwcześniej 🙁

Blogierka
Gość

Zabić Cie- nie widziałam ANI JEDNEGO ODCINKA GRY O TRON! 😀
How hipster is that? 😛

ps.Od x files to się odczep 😛

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Zaorałaś 🙂

Dać X-files szansę? 🙂

Blogierka
Gość

Tzn. jak bylam szczylem to był mój ulubiony serial obok law and order i mimo, że potem bałam się iść wysikać czy spać po ciemku to oglądałam. Teraz to już nie to samo zapewne ;).

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Aż zrobię sobie wyzwanie i wrzucę na ruszt 🙂

Blogierka
Gość

Daj znać jak teraz się to je i trawi 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Koniecznie 🙂

Gracjana_dobraporadnia.pl
Gość

Na liście nie znalazłam „Life on mars” i „In treatment” ( to być może nie aż tak popularne) ani „Homeland” i „House of Cards”, a byłabym ciekawa opinii 🙂 Zgadzam się do tego, że tylko oglądanie ciągiem dla mnie ma sens 🙂 No i niestety większość seriali nie powinna mieć więcej niż 2 góra 3 serii…

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Dwóch pierwszych nie znam, dwa pozostałe mnie nie uwiodły, choć nie mogę powiedzieć, że są złe. Tyle, że tam jakoś nie ma żadnej akcji, a na dłuższą metę samo gadanie mnie trochę nudzi. Pewnie kiedyś, jak będę miał więcej czasu, na emeryturze na przykład 🙂

Nieidealna Anna
Gość

Też lubię kilka odcinków, sezon naraz walnąć. Z powyższego zestawienia – obejrzałam tylko Dekstera <3 lubię go, podoba mi się i facet i serial 😛 ostatnio skończyłam Sherlocka Holmsa, ubóstwiam, a ty ?:)

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Jakoś nie, bo jak patrzę na Cucumbera, to się zawsze zastanawiam, jak Sherlock mógł być taki brzydki 🙂
Warto powiadasz?

Nieidealna Anna
Gość

Moim zdaniem warto. Ale wiesz my w domu mamy manię SH. Mąż dostał zbiór wszystkich opowiadań o Sherlocku bagatela 1200 stron 😀

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Czytałem kiedyś, w liceum jeszcze. Może czas odświeżyć? 🙂

Zakazanna
Gość

1. Biere cały sezon na raz #wyjątkiemjestGOTaleotymzaraz
2. LOSTy masakra i nic nie rozumiem. Zanudziłam się po nie-wiem-którym sezonie i w końcu obejrzałam to (https://www.youtube.com/watch?v=-HWECQa23Cs) #SPOILERALERT. Dalej z tego nic nie rozumiem.
3. A, jeszcze było wcześniej Twin Peaks. Eee, jakby to powiedzieć. Zapowiadało się superbomba, ale po kilku odcinkach i po nagłym przyspieszeniu fabuły, który sobie zapodałam oglądając „Fire, walk with me”, zrezygnowałam z imprezy. Jak to mówio tłinpiksy „The owls are not what they seem”.
4. W Archiwum X się boję muzyczki więc #nigdynieoglądałam.
5. Dexter niet.
6. W WIKINGACH BEDO BLONDYNKY I CYCKI, WIĘC OGLĄDAJ. Ale w sumie to beznadziejny serial.
7. Breaking Bad warto przemęczyć mimo zastojów, ponieważ później obfituje w różne psychologiczne, niebanalne smaczki i naprawdę dobry czarny humor. A ostatnie odcinki to już w ogóle weszły mi jak heroina w krew.
8. At last, but not at least. GOT. Kocham się w fantastyce, więc moja ocena może być zaburzona. Starając się jednak być jak najbardziej obiektywną, fakt, że dopiero ostatni i przedostatni sezon fundują emocje na miarę internetów. Jak streścić? Tamten filmik z cyckami Danki całkiem, całkiem, natomiast w sieci jest tyle opracowań i interpretacji, że myślę, iż można spokojnie nadrobić w bardziej „merytorycznym” stylu.

Ozark ściągnięty. Tfu, załadowany na Netflixie.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Kuźwa, też nic nie rozumiem, ale chyba sobie obejrzę Willa w MIB 🙂 No i Vikings, bo co jak co, ale cycki to ja jednak lubię. I BB, skoro polecasz. Co to GoT mamy to samo zdanie, jak widzę – początek przegadany, ale ostatnie sezony zaczynają mieć moc. Taka ciekawostka – pod koniec piątego sezonu Pani Matka się zainteresowała serialem (nie cierpi fantastyki dziewczyna) i poprosiła, żebym jej wyjaśnił, o co tu chodzi #missionimpossible 🙂

Ale najpierw skończę „Ozark”, ja pierdaczę, jakie to jest dobre.

Dola
Gość

Poza TP, to nie jestem fanką niczego. 😀

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A moją tak troszeczkę? 😉

Monika Dudzik
Gość

Jednemu się coś podoba, innemu nie – ot i cała filozofia.
Co do dwóch pozycji z Twojej listy zgadzamy się całkowicie – „Gra o tron” i „Breaking Bad”.
„Dextera” uwielbiałam, ale serial ten podzielił los wielu innych seriali – przeciągnęli o jakieś 3 sezony za długo, w rezultacie wyszła papka nie do strawienia, a finał to po prostu żenada.
„Wikingom” warto dać szansę – u mnie dopiero za trzecim razem zaskoczyło.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Na fejsiku też namawiali mnie do dania szansy „Dexterowi” – chyba się skuszę, może byłem akurat w mało morderczym okresie życia? 🙂

Paweł |Bookworm on the Run
Gość

A dlaczemu „ma zachwycać”? Są seriale, które wsysają z zapałem topowego odkurzacza za 8kpln, nie zostaje nawet po nas pyłek. Taki upoluj a „będzie pan zadowolony” 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

„Ozark” ostatnio – wyrwał mnie z butów, chociaż byłem boso 🙂

Karola | Życie Me
Gość

Też zdecydowanie wolę wciągać serial hurtem, bo jak czekam na odcinek to albo o nim zapomnę w ogóle, albo trzy razy zapominam, co było wcześniej. 😀
Lostów obejrzałam może z pięć odcinków #shameonme ale Vikingów kocham miłością nieskończoną. Daj im szansę. 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Mówisz? No to dam, komu mam ufać i wierzyć, jak nie Tobie, co to na mnie wpływ zbawienny masz? 🙂

Karola | Życie Me
Gość

Byleś mi ołtarzyka nie wystawiał 😀

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Wolę postawić coś z procentami 😉

Karola | Życie Me
Gość

Ty to zawsze dobrze prawisz 🙂