Mam problem z hasztagiem #metoo

 

Jak zresztą z każdą akcją viralową w necie, w stylu na przykład tęczowego awatara na fejsie. Nie pamiętasz za dobrze, o co chodziło w tej akcji? No własnie…

Z jednej strony założenia #metoo są bardzo szczytne i szlachetne, problem ważny i wcale nie wyssany z palca przez niedopchnięte feministki, jak to niedawno przeczytałem w necie u jakiegoś pewnie solidnie pchniętego w resztki mózgu antyfeministy. Nie – kwestia molestowania, przekraczania granicy nietykalności osobistej i godności nie jest wydumana, istnieje i niestety często jest zamiatana pod dywan, zarówno przez sprawców, jak i przez ofiary. Czy to ze wstydu, czy z niemocy, czy ze strachu chociażby.

#Metoo rozlało się po necie szeroko, bardzo szeroko i to dobrze, bardzo dobrze. Łatwiej jest napisać coś, niż o tym opowiedzieć. Łatwiej chyba przepracować swoją krzywdę w ten sposób, bo nie trzeba szukać pretekstu, żeby swoją historią się podzielić z innymi. Pretekst pojawił się sam i oby, oby to naświetliło skalę zjawiska do tego stopnia, że już nigdy, nikomu przez myśl nie przejdzie nawet cokolwiek związanego z przemocą seksualną, jakakolwiek by ona nie była.

Absolutnie nie podlega tutaj dyskusji, że problem jest, że skala tego zjawiska jest ogromna i że trzeba z nim walczyć. I ja osobiście biję brawo temu, kto na pomysł #metoo wpadł, bo to dobre jest i potrzebne. Nie będę analizował zjawiska, przytaczał procentów i tak dalej, bo to robi dookoła każdy chyba. To też jest dobre, bo im więcej o molestowaniu pod każdą postacią mówimy, tym lepiej – zerwanie tego całunu wstydu i uprzedzeń oraz takiego heloł? o co my tu bijemy pianę, przecież ona wcale nie protestowała mocno pozwoli przede wszystkim dotrzeć nie tylko do zatwardziałych zakutych łbów pokroju tego powyżej, ale też do tych wszystkich, którym się do tej pory wydawało, że mają czyste ręce. Często z niewiedzy, że robią drugiej osobie krzywdę, bo to wcale nie znaczy, że jeśli literalnie nie zgwałcił/zgwałciła (bo to nie jest zjawisko płciowo czarno-białe, choć niestety my, mężczyźni częściej jesteśmy tymi złymi), to nie ma problemu.

A nawet jeśli wiedzą (nikt mi nie wmówi, że wujek-oblech łapiący za tyłek na weselu świadomości nie ma), to niech przestaną czuć się bezkarni. Serio, kastrowałbym przy samej dupie i już. Bo nie potrafię sobie wyobrazić, jak wielkim chujem trzeba być (alegorycznie, rozmiar nie ma tu znaczenia), żeby komuś, młodej kobiecie, dziewczynie, zniszczyć i zohydzić świat budzącej się atrakcyjności fizycznej, seksualności i pewności siebie, jako kobiety.

Ale tu się pojawiają moje wątpliwości nie tyle odnośnie całej akcji, którą, powtarzam, uważam za potrzebną bez dwóch zdań, choćby po to, żeby uświadamiać nieuświadomionych, co bardziej…

 

…ja mam wątpliwości wobec intencji biorących w niej udział.

Bo wiecie, chciałbym wierzyć, że żyjemy w idealnym świecie. Świecie, gdzie poruszanie takich tematów jak #metoo w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo nikomu by nie przyszło nawet przez myśl molestowanie, naruszanie czyjejś nietykalności, nazwijmy to umownie – fizycznej i psychicznej. Albo nawet w mniej idealnym świecie, w którym taka akcja ma miejsce, bo ludzie jednak są skurwysynami i sytuacje przemocy seksualnej mają miejsce, ale chociaż komentujący akcję i hasztagujący skurwielami nie są do tego stopnia, żeby nie wykorzystywać całą akcję do zaistnienia czy przypomnienia swoim przykurzonym fanom o sobie. Żeby te wszystkie blogerki mało znane, nieznane czy już nie tak znane jak by chciały, nie robiły sobie zdjęć z kartą #metoo i nie dzieliły się ze światem swoimi historiami tylko po to, żeby zgadzały się kliki i hajs na koncie. A takie mam wrażenie.

Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i chodzi o intencje. Nie ma nic, ABSOLUTNIE nic złego w tym, że akcja jest szeroko komentowana na blogach i pewnie w bardziej mainstreamowych kanałach. Wręcz przeciwnie – to wielki sukces całej akcji. Wielki szacunek dla kobiet, które dzielą się ze światem swoimi historiami, często mniej lub bardziej bolesnymi, bo chcą swoją traumę przepracować i oswoić na tyle, na ile się to da zrobić i dodatkowo edukują innych, co może robić krzywdę. Bo znowu się powtórzę – czasami osoba, która się dopuszcza przemocy seksualnej w ogóle sobie z tego nie zdaje sprawy. Wielkie wyrazy uznania dla tych, którzy piszą z potrzeby serca czy rozumu, bo im częściej i więcej na jakiś temat tabu rozmawiamy, tym mniej staje się on tabu.

Ba, ja sam, choć wytężam pamięć i nie mogę znaleźć sytuacji, w której siebie postawiłbym w roli tego, który krzywdzi, to wcale nie mogę wykluczyć, że jednak ktoś moje słowa, żarty czy zachowanie w ten sposób odebrał. Mało tego – przeglądając swoje wpisy widzę, że czasami mocno jadę po bandzie i może być tak, że dla niektórych tę granicę przekraczam. Nigdy nie miałem intencji takiej, żeby kogoś skrzywdzić, ale przecież nie każdy może moje intencje odczytywać tak, jak ja bym chciał, żeby były odczytane, prawda?

Natomiast jeśli ktoś to robi tylko po to, żeby zaistnieć, to mi ręce i nogi opadają. Ciężko jest to zweryfikować, ciężko udowodnić, że dana sytuacja nie miała miejsca i dany wpis na fejsie czy blogu powstał tylko pod publiczkę. Może w tym momencie bardzo te osoby krzywdzę takim myśleniem, ale czytając niektóre historie nie mogę pozbyć się wrażenia, że to ściema wymyślona tylko na potrzeby pokazania się. Nie wiem, z czego to wynika – może za mało mi w tych słowach, które czytam, emocji? Może całość jest zbyt szczegółowa i jakoś ciężko mi uwierzyć, że po dziesięciu-piętnastu-dwudziestu latach ktoś jest w stanie pamiętać takie detale? Nie wiem, jak działa psychika, może to zdarzenie tak głęboko ryje się w pamięć, że rzeczywiście to możliwe.

To tylko moje odczucie, powtarzam, może totalnie nieprawdziwe, ale czasami włącza mi się bullshit detector. Nie pokazuję palcem w nikogo, bo to bez sensu, rzucać oskarżeniami na podstawie li tylko wrażenia, ale dla mnie moje emocje i moje wrażenia są faktem, więc o nich mówię.

Chodzi mi jeszcze po głowie kwestia tego, że coraz trudniej mówić komplementy, bo do tego trzeba nie tylko odrobiny wrodzonego bajeru, ale też ogromnej ilości taktu i wyczucia. Ale to chyba temat na osobny wpis, bo tego, co mi się w głowie kłębi w tym temacie jest dużo więcej, niż na jeden akapit.

Mamy tez drugą stronę medalu, czyli głównie (niestety) facetów, którzy na heheszkach z całej akcji chcą… a chuj nawet nie wiem, co chcą, bo nawet pieprzona rozwielitka jest mądrzejsza od tych pojebów. Spuszczę na nich zasłonę milczenia, bo tekst w założeniu miał być kulturalny i nieco innego kalibru, a tu mi się chce kurwami rzucać.

#metoo

#lans na #metoo

To podobne zjawisko do powyższego, ale nieco słabszego kalibru. Tutaj nie ma historii z życia, są tylko selfiki z odpowiednim tagiem. Zdjęcia wrzucane bez grama refleksji, o co tutaj chodzi. Wszyscy mają, to ja też, bo to lans, a kto nie ma ten leszcz. To taki pusty gest, w ogóle nie podparty chwilą nawet zastanowienia się nad celem akcji, jej przyczyną i skutkami oraz tym, czy i jak ważne społecznie kwestie porusza. Bezkrytyczne i bezrefleksyjne gonienie za modą, jak kolejka za butami Kajni Łesta, gdzie chodzi tylko o to, żeby się pokazać.

#metoo

I choć samo to w sobie nie czyni chyba nikomu krzywdy, to jednak znowu chodzi mi o intencje, które przewijają mi się przez cały wpis – uważam, że jeśli się coś popiera, to powinno się popierać świadomie i całym sobą, ale nie dlatego, że taka moda i inne znajome gimbusy tak robią.

Oczywiście wiadomo, że można zmienić zdanie, ale do tego akurat będzie potrzebny nowy hasztag, nie?

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

33
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Olga SiemoniakJacek eM: dizajnuchZaniczkaNieidealna AnnaBasia / Pociąg do życia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Zaniczka
Gość

Jak czytam te wszystkie komentarze na temat kobiet, które umieścił swoja historię i oznaczyły hasztagiem to słabo mi się robi. Kiedy ten stopień głupoty zaczął funkcjonować w naszym społeczeństwie.
Przykre to i smutne, ale niestety te brzydkie i kalekie też są molestowane.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Niestety, ale w niczym tak na świecie nie ma równouprawnienia, jak w głupocie.

Basia / Pociąg do życia
Gość

Akcja uświadomiła nam skalę zjawiska. Dziewczyny zaczęły mówić. Niekorzy mężczyźni zastanowią się czy nie przesadzają w swoich rubasznych żartach ( inna sprawa, że niektóre kobiety je lubią :-)) Ja jednak mam trochę wątpliwości. Owszem, akcja to wyraz stanowczego NIE! To też forma wyrzucenia z siebie traumy osoby molestowanej. Tylko czy fb to dobre miejsce na pisanie o tym zwłaszcza na profilu publicznym? Czy takie obnażenie się nie spowoduje złych konsekwencji?
Myślę że skutkiem takiej akcji powinny być grupy wsparcia dla molestowanych kobiet, lub mężczyzn. Zamknięte grupy z pomocą prawną i psychologiczną. Czy takie są? Nie wiem, bo mimo akcji na dużą skalę nigdzie nie widziałam informacji o tym.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Obawiam się, że nie ma, bo jak każda akcja viralowa w necie przeminie, za chwilę inna będzie modna i o tej nikt już nie będzie pamiętać.
Sam nie wiem, bo tak naprawdę zachwycamy się szczerością i odwagą tych kobiet, ale nikt nie myśli o konsekwencjach – a jak jej facet nagle stwierdzi, że nie chce mieć z taką do czynienia? Trywializuję, ale o minusach całej akcji nikt nie myśli.

Aleksandra Bohojło
Gość

No to ja wbiję trochę kij w mrowisko, bo w sumie to nigdzie o tym ani słowem, więc napiszę sobie u Ciebie. Może nikt nie przeczyta :-p 😉

Skala zjawiska jest ogromna i szczerze powiedziawszy granica też jest cienka, zarówno przekraczania przez mężczyzn, kobiety zresztą też, jak i tego co uznamy za stosowne używając hasztaga #metoo.

Myślę, że każda, absolutnie każda kobieta doświadczyła jakiejś przykrej/niekomfortowej/dziwnej/niezrozumiałej/nieakceptowalnej sytuacji w życiu, ja również, ale nie każda ma potrzebę obnoszenia się z tym/pisania (niewygodne słowo skreślić) w socjalach.

Trochę boję się, że akcja #metoo została spłycona paradoksalnie przez swój zasięg. Oznaczają się już prawie wszyscy, młodsi, starsi, kobiety, mężczyźni, a ja myślę sobie, że niedobrze się stało, że do jednego wora wrzucono dwuznaczną propozycje czy pokazanie fiutka w parku z faktem, że było się molestowanym w dzieciństwie. Drugie w przeciwieństwie do pierwszego niesie znacznie poważniejsze ze sobą skutki. Nigdy nie ośmieliłabym się opowiadać, o tym, że kiedy byłam nastolatką obnażył mi się facet w pociągu (pamiętam ten widok do dziś, niestety), a potem w parku, przez który codziennie przechodziłam czekał na mnie gość, który miał najwyraźniej wielką potrzebę zaprezentowania się w nietypowy sposób i że były też propozycje w sytuacjach, które nie powinny mieć w ogóle miejsca i mnóstwo mocno niekomfortowych sytuacji w pracy jako traumie porównywalnej do molestowania.

Śmiem wyczuwać w niektórych przypadkach naciągnięcie swojej historii tak, by pasowała do #metoo. Czy to lans? Wątpię, raczej głupota.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

O widzisz, mi też przyszło do głowy, że dopasowujemy hasztag do sytuacji o zupełnie różnym kalibrze, ale ponieważ ja jestem facetem, czyli należę do płci, która jakby nie było częściej jest napastnikiem, niż napastowanym, to nie chciałem tego tematu poruszać, żeby nie było, że problem bagatelizuję albo biorę stronę tych, któzy mówią, że jak się facet zainteresował, to kobieta winna być mu wdzięczna.

Boję się, że takie jednolite patrzenie na wszystko, co się wiąże z relacjami damsko-męskimi, bez jakiegoś zestopniowania, spowoduje niedługo, że naprawdę nie będzie można powiedzieć kobiecie komplementu (oczywiście mówię o komplemencie, a nie o sebixowym „masz zajebiste cycki”), bo zacznie to być odbierane jako napastliwe. Z drugiej strony granica pomiędzy komplementem sprawiającym przyjemność i takim chamskim, bez wyczucia tez jest płynna i często zmienna nawet u jednej kobiety czy jednego faceta.

Bądź tu mądry 🙂

Dotee - Witaj Słońce
Gość

Bo ja wiem, czy tutaj jakieś zmiany zajdą.. to raczej wszystko po to, żeby ten temat w ogóle podnieść i o nim pogadać, co się chyba udało. Może przy okazji uświadomić jakiemuś młodemu czy dwóm, że zadzieranie spódnic koleżankom może nie być śmieszne dla tych koleżanek. Sądzę że z grubsza każdy i tak pozostanie przy swoim zdaniu, czyli ci, co łapią za tyłek, dalej będą woleli twierdzić, że to dla kobiety komplement albo że sama chciała. Chyba żaden łańcuszek w necie jeszcze nie spowodował czyjegoś gwałtownego nawrócenia na dobrą drogę, na pewno byłoby to warte oddzielnego wpisu gdyby taki przypadek powstał. W to, czyje historie są prawdziwe a które naciągane, w ogóle nie chce mi się wnikać, bo jestem antyfejmowa, nikogo nie lajkuję i zdarzyło mi się czytać głównie historie swoich koleżanek.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ja mam nadzieję, że ten łańcuszek nie zrobi więcej zła, niż dobra, bo jak ci, co i tak robią to świadomie się przekonają, że to tak powszechne zjawisko, to się bardziej ośmielą – jak choćby ten koleś z niebieskiego rowerka, o którym pisałaś. A ci, którzy robili to nieświadomie poczują dreszczyk emocji i będą robić tak częściej. Ja jakoś kiepsko mam z wierzeniem w dobrą część natury ludzkiej 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A widzisz, a ja mam mieszane uczucia – bo o ile założenia takiego karania są szczytne, bardzo, i może da to takim nagabywanym dziewczynom czy kobietom oręż do walki z wyjątkowo tępymi adoratorami, to z drugiej strony jakoś nie do końca widzę rolę prawa w czymś, co powinno być rozwiązane kulturowo. Nie wiem, czy wystarczająco jasno to napisałem – uświadamianie, że „NIE znaczy NIE” jak najbardziej. Mało tego – uświadamianie tak, żeby kobieta nie musiała mówić tego NIE, pewnie nawet i bardziej.

Ale cholera włączanie w to prawa to już szerokie pole do nadużyć, a nikt facetowi, który naprawdę jest niewinny, nie uwierzy, kiedy skonfrontujemy go z kobietą chcącą go w coś wrobić. Fakt faktem, my faceci lata całe na to kurde pracowaliśmy.

PS. Twój komplement przemycony mimochodem cudowny – wysłałbym Ci :*, ale wiesz… 😉

Olga Siemoniak
Gość

Całuj zawsze, choć może nie wszędzie! 🙂 Całkiem rozumiem Twój punkt widzenia, bo – niestety- zawsze tam, gdzie się będzie zmieniało coś, co teraz nie hula, będą nadużycia. Ostatnio mi ciocia pisała, że w Kanadzie wprowadzili coś takiego, że jak dziewczynka 10-letnia i wzwyż uzna, że jest chłopcem i będzie chciała to zmienić na papierze, a rodzice jej nie pozwolą, to przyjdzie opieka społeczna na chatę, o ile rezolutna dziewczynka zgłosi, że starzy jej nie pozwalają być kim chce. A kto jak kto, ale Ty na pewno po latach małżeństwa wiesz, że dziewczynki po pierwsze – są rezolutne, a po drugie – focha strzelać lubią:P. No i masz tu taką córkę, która chce kucyka Pony, czy co tam chcą dziewczyny, Ty jej, że nie, a ona, że chce być chłopcem, Ty znów, że nie, a ona dzwoni po opiekę. No głupie. Ale znów: co zrobić, żeby dać osobom transseksualnym poczucie, że są tacy sami jak my? Zawsze w drodze o równouprawnienie, będą nadużycia, ale czy warto z tej walki rezygnować? No chyba nie.

P.S. OFC chłopcy kanadyjscy też mogą na starych nasłać opiekę, ale żeby było w temacie, trzymałam się dziewczynek 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ech, ja w ogóle mam wrażenie, że czasami to skręcamy trochę w złą stronę z tą poprawnością, tolerancją i w ogóle „wszystko wolno, tylko, że nie”. Coś Ci wkleję, co dobrze pokazuje, o co mi chodzi:
https://niedobreliterki.wordpress.com/2015/02/27/dzieciomarket-by-michal-stonawski/

Olga Siemoniak
Gość

Już czytam, dzięki! 🙂

Nieidealna Anna
Gość

Przede wszystkim bardzo dziekuje za wzmianke <3

Zaczne od konca. Przejawy heheszkowania,lansu i fejmu:sa,byly i beda. Nie zbawimy swiata,ale mozemy ogarniac nasze podworko. I tutaj z calego serca ci dziekuje,ze mowisz o blaskach i ciebiach akcji. Ze ladnie ukierunkiwales swoje zasiegi, popuarnoac i sympatie i ze dasz czytelnikom do myslenia.

Co do samej akcjii. Uwazam,ze jesli chociaz jedna kobieta poczula sie lepiej,bo zrzucila siebie ciezar,to warto bylo to zrobic. Jesli chociaz jeden facet zrozunie,ze robil zle, bylo warto...

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Z ostatnim zdaniem w pełni się zgadzam i nawet moje poczucie wewnętrznego żenua dla tych lansujących się powoli kładzie po sobie uszy i idzie sobie hen…

Bo czasami cel uświęca środki.
I powtórzę się – napisałaś to świetnie 🙂

Nieidealna Anna
Gość

🙂 dzięki 🙂

Nadal nie rozumiem takich typów jak ten „kolega” ..

Jacek eM: dizajnuch
Gość

TEN konkretnie? Zignoruj, to najbardziej boli 🙂

Paweł |Bookworm on the Run
Gość

Ech, miałem już dość osobisty komentarz, ale dla dobra ogółu skasowałem. Jeśli ta akcja wpłynie choćby na to, że kilka kobiet nie będzie poddanych niedwuznacznym propozycjom, bo jeden z drugim skórkojad sobie przypomni, że nie jest już taki bezkarny, to będzie sukces i ja będę klaskał. Bo większość wpisów jest upiornie prawdziwa. A na fali tego hasztagu próbują wyskoczyć jednostki – kto jednak myśli choć trochę, zaraz te nieudolne próby wyłapie.No i internet pamięta, prawda?
Znienawidziłem uczelnię i pewien wydział, bo tam była totalna patologia. Męska kadra i 95% studentek. Pewien doktorek, pewien asystent, niedwuznaczne propozycje wobec kobiet, klejący wzrok, aluzje – uwierzysz, że rwałem się jechać i zrobić krzywdę? Ale musiałem obiecać, że nie zrobię niczego, bo tylko zaszkodzę. Po latach tamtejszy układzik rozwiązano, a największy wieprz kopnął w kalendarz. Ciekaw jestem czy na fali #metoo pojawi się jego nazwisko.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Powiem Ci, że chyba mi lekko emocje opadają, bo o ile rano po przeczytaniu o jednej takiej niby to znanej blogerce trochę mi gul skoczył, to teraz zaczynam przyznawać rację tym, którzy mówią – niech się lansują, jeśli ma to komuś pomóc, choć jednej osobie, to niech się lansują.

Najgorsze w tym, co piszesz jest to, że jakbyś wyskoczył to byś naprawdę zaszkodził. To jest upiorne wręcz, jak bardzo silna jest w nas takie podejście „nic się nie stało”. Makabra.

Dorota Wójcik
Gość

Siedzę, jak ta mysz pod miotłą. Zgadzam się dziewczynami, które doświadczyły molestowania Trzeba takie rzeczy nagłaśniać, by sprawca, nie czuł się bezkarny. Co do lansu, mam to samo odczucie. Tylko jak oddzielić ziarno od plew? Ale te co korzystają na czyimś nieszczęściu, wsadziłabym do jednego wora z tymi „dżentelmenami” powyżej, co nawet nazwiska swojego nie podadzą, ale w gębie są mocni.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ano właśnie, chyba oddzielić się nie da, bo jak to zrobić? Mam wielką nadzieję, że nie wyskoczy za chwilę z powodu tego lansu na czymś poważnym jakiś kłopot, albo wszystkim się opatrzy i zapanuje znieczulica.

Patrycja | Zielona Małpa
Gość

Do wszystkich akcji hasztagowych podchodzę z ogromnym dystansem.
Na początku zawsze mówi się o tym, że akcja super, ludzie zaczynają pisać, działać, potem ktoś węszy na tym odrobinę popularności i dołącza do akcji nie z potrzeby serca, ale z potrzeby lajków. Za tą osobą idzie cała masa, próbując wyłuskać odrobinkę uwagi na własną osobę. Potem pojawiają się dzieci i młodsza młodzież, nie do końca rozumiejący istotę problemu, dołączający hasztag „bo tak w modzie”. A na końcu akcja dogorywa pod ogromną krytyką ludzi, którzy albo nie zrozumieli istoty akcji, albo przez wypaczenie znaczenia hasła.
Dlatego nie wzięłam udziału i nie wezmę, choć doskonale rozumiem pobudki i założenia całej akcji.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Masz święta rację – takie akcje wybuchają co jakiś czas, ale czy zmieniają świat na lepsze? Nie wiem, ale chciałbym, żeby tak było.

Olga Siemoniak
Gość

Kurczę, łapię o co Ci chodzi, ale nie do końca się zgadzam. Jeśli ktoś kłamie, to jest chujowe i zostawiamy to, bo kłamanie jest słabe i nie ma co o nim gadać. Choć z drugiej strony, jakby taka Chodakowska napisała, że była molestowana, a załóżmy, że nie była, a jej post poniósłby się po necie i komuś tam pomógł, to nie byłoby to takie najgorsze. To trochę tak jakby znany aktor napisał: ja już wpłaciłem na chorą Karolinkę, Ty też to zrób. No i w sumie czy ważne jest, że tak naprawdę nie wpłacił? Moralnie tak, ale dla rodziców dziecka liczy się to, czy lajkujący go tłum otworzy portfele, bo tłum to więcej niż jeden aktor, więc kij z nim. Choć jak mówię, nie jestem jakąś zwolenniczką ściemy, tak sobie tylko gdybam.

No ale jak ktoś chce zaistnieć na takiej akcji albo odkurzyć siebie i wrzuca swoją historię, to co w tym jest złego? Tym sposobem można zabić każdą inicjatywę, a właściwie każdy tekst. Dla lansu, heheh, wpiernicza te burgery. Pewnie liczy, że za następnego nie zapłaci, a może jeszcze colę dostanie. Nie wspiera PiS-u? Jasne! Na pewno wspiera, tylko się lansuje. Chwali książkę znanego dziennikarza/blogera? Tia, pewnie liczy, że mu trochę sławy kapnie. Pisze o seksie? Wiadomix, seks się klika.

A in the end wiadomo, ze każdy, kto pisze, nie chce tego robić tylko dla żony/męża i znajomych, więc szuka tematów, które się poniosą. Jak to jest dobra, fajna akcja, to ja jestem za, nawet jak dodaje kilka punktów do lansu i parę tysięcy wyświetleń w jeden wieczór (u mnie, u mnie :D).

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Tylko widzisz, ja się boję efektu odwrotnego od tej wpłaty na chorą Karolinkę. Że banda tych wszystkich dewiantów, którzy takie rzeczy robią świadomie jeszcze bardziej się ośmieli, bo w kupie siła (jak nigdy pasuje mi tu analogia kupa=gówno). Do tego boję się, przerażony wręcz jestem tym, co sugeruje Andrzej poniżej, że oni potraktują cała akcję jak przepis na sukces. Czytałem wpis na IgiMagu jednej z Twoich koleżanek redaktorek o tym, że dziewczynki na jednym z osiedli lata temu już wiedziały, że jak wyrzucają śmieci i spotykają takiego jednego, to mają go walić od razu wiadrem w słabiznę. Fajnie, tylko kto teraz chodzi z wiadrem wyrzucać śmieci? Wiesz, o co mi chodzi?

Ja wiem, ja mam cynizm level poza skalą i ni choinki nie widzę w ogóle społeczeństwa dobra, co najwyżej dobre jednostki i może po prostu dramatyzuję?

I tak, biję się w piersi, przyznaję Ci rację – jeśli cała akcja przyniesie skutek taki, że po pierwsze primo nieświadomi faceci zrozumieją, że robią źle, a faceci świadomie to robiący, tfu, to nie faceci, to jakieś siusiaki zakompleksione, z mężczyzną to nie ma nic wspólnego. No więc jeśli te pojebusy zrozumieją, że nie są bezkarni, to wali mnie to, że hasztaga powaznej akcji używa nawet jakaś gimbusiara pytając o zadanie z chemii 🙂

PS. Sam się dokliknąłem do tych tysięcy słownie razy 4, bo ja lubię sobie poczytać dobre rzeczy, nawet po wielokroć 😉

PS.2. Nigdy wiency nie recenzuję książki znajomego, znanego blogera. NEVER!! 😉

Olga Siemoniak
Gość

Za PS całuję! A cała reszta – trochę przytakuję, trochę nie 🙂 Ale tak to jest jak się cynik z Pollyanną zgadają 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ty weź, bo facet też może się czuć zmolestowiony, nie? 😉
Tak BTW – ja uwielbiam się tak pięknie z kimś nie zgadzać. Serioserio 🙂

Olga Siemoniak
Gość

Tylko mi tu z #metoo nie wyskakuj za jednego wirtualnego całusa 🙂 BTW – zgadzam się, że to niezgadzanie się fajnie nam wyszło 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

I jak tu się z Tobą nie zgodzić? 😉

Olga Siemoniak
Gość

Co do PS.2 – to nie tak jak myślisz. WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH POSTACI I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE! 🙂 Serio:)

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Aha 😉

powerpumpingdad
Gość

pierwsze co zrobię po zostawieniu komentarza, to usunę to, co zacząłem pisać, bo z grubsza, to byłby bardzo podobny tekst. Zgadzam się całkowicie. Nie będę się za bardzo rozpisywał, bo w tym temacie zostało powiedziane już wiele. Tak. Jest to poniekąd lans. To również może być droga do zaistnienia.. niestety. Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze – pewnie wiesz..: P Za niedługi czas nikt o tym hasztagu nie będzie mówił. Nikt nie będzie wrzucał swoich historii. Nikt nie będzie wrzucał zdjęć na insta z kawałkiem papieru. Życie wróci do normalności i tyle.. Ciekawy jestem efektu tej akcji, która jest słuszna jak najbardziej, ale… Wydaje mi się, że może ona przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Może zwyrodnialcom podsuwać nowe pomysły na atakowanie kobiet, no bo te niektóre historie wyglądają czasami na „plan doskonały”. Nie wydaje mi się, że na takich ludzi to zadziała. Spójrz – coraz więcej mówi się o pedofili, a im więcej się mówi, tym więcej ich łapią. Jakim cudem? Prawo popytu i podaży. Na normalnych ludzi, te wszystkie sytuacje wpłyną – tak. We mnie i wielu ludziach budzą tylko obrzydzenie, ale na tych, którzy tak robią, to nie zrobi to żadnego wrażenia.. Przecież to tylko klepanie w tyłek, czy złapanie za cycka..

Jacek eM: dizajnuch
Gość

No i sam bym tego lepiej nie napisał.

Olga Siemoniak
Gość

Ja jestem typowa Pollyanna i zawsze widzę dobre strony i o ile wiem, że akcja nie uczyni przełomu, o tyle fajnych facetów, może skłonić do rozkminy. No choćby Jacka, który pisze wyżej, że dokonuje rachunku sumienia. Jasne, że on jest wyjątkowy i w ogóle:P, ale sądzę, że sporo jest fajnych mężczyzn, którzy bezrefleksyjnie wchodzą w interakcje z kobietami i te interakcje są takie o. I oni może wcześniej o tym nie wiedzieli, a teraz się zastanowią. No i masz jeszcze to: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,22529165,francja-zacznie-karac-grzywna-za-nagabywanie-kobiet-na-ulicy.html Może jednak nie wszystko wróci do ‚normalności’?