Jak grzyb może być zagrożeniem na drodze

Ja pierdzielę, czy tam na górze ktoś stwierdził, że jak się nie załamał cukrzycą, nadciśnieniem i wysokim cholesterolem, to wykończymy go grzybem??

Bo już sobie kupiłem kask rowerowy po ostatniej historii, w której tylko słuchawki, świeć Panie nad ich duszą, zasłoniły mnie własnym plastikowym ciałem i uratowały mi łeb od rozbicia o chodnik, kiedy ⇒chciała mnie rozjechać swoim błyszczącym wziętym w leasing SUV’em jakaś korpobicz pieprzona pani prezes z boskiego nadania, sucz ślepa z nitką do trzymania uszu zamiast mózgu.

Kask kupiłem w kolorze żółty neonowy. NEONOWY, kumacie?

Do tego mam takie zajefajne rękawiczki z upitolonymi palcami, co to sobie można w nosie podłubać, albo na telefonie poklikać, zgadnijcie, w jakim kolorze? Neonowy żółty.

N-E-O-RR-W-A-N-O-W-Y!

Na plecaczku mam wstawki w kolorze dla odmiany NEONOWY zielony plus odblaskowe wstawki.

Światełka powiesiłem i z przodu, i z tyłu, i jeszcze jedno mi dynda z boku. Co prawda odblaskowe i z Aliexpres, ale, co światełko, to światełko, nie?

Jeżdżę więc tym moim rowerem, jak pierdzielone ruchome, neonowe świąteczne drzewko na kółkach, a tu co się okazuje? Że i tak jakiś grzyb zmurszały, dziad borowy wyrwany z mchu i paproci, lekko tylko otrzepany z listowia, który prawo jazdy robił chyba jeszcze rzymskim rydwanem, nie zauważył mnie i prawie rozjechał swoją skodą fabią na przejściu kurwa dla pieszych, czytaj ścieżce rowerowej. I to nie w jakimś zaułku ciemnym, tylko na ulicy oświetlonej latarniami, jak dziwka w pracy.

Jakby nie mój refleks, jak u wężojada wcinającego kobry, to bym mu centralnie wyjebał w bok i przeleciał nad maską. A tak zaliczyłem szybki unik i zahaczyłem lekko słupek. Nie na tyle jednak lekko, żeby, mi słupek nie zrobił małego bubu.

Ewidentnie mnie złamas kutany widział, jak się wyjebałem elegancko, ale zgadnijcie, czy się kutasi łeb zatrzymał.

Macie dwie próby.

I wiem, że jak to powiedział Dennis Cranmer „Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz”, ale ja pierdzielę, czy ja mam w pełnej zbroi płytowej jeździć jak jakiś Zawisza Czarny?

 

 

Fot: depositphotos, autor: everett225

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o