I’m sorry for You, man!

 

Jak wiecie, miesiąc temu wyskoczyliśmy z MałąŻonką na urlop z okazji okrągłej, 20 rocznicy ślubu do Egiptu.

Który to urlop pierwotnie miał być dwoma tygodniami full wypas na Kubie, bo okazja niecodzienna, trzeba uczcić i w ogóle, a wyszło jak zwykle. Ale ja nie o tym.

W Egipcie jak to w Egipcie, leżysz sobie spokojnie na leżaku posmarowany prawilnie kremem 50-ką, a tu przychodzi co chwilę ktoś i nacią namawia. A to na łódkę i snurkowanie z turtlami, a to na masaż, a to na jeszcze coś innego. A ja biedny mówię, że:

– Niestety, ajdlawtu, ale nie mogę.
– Łajmajfrend?
– Bo ja tu z majłajw przyjechałem cugeza, sam nie chcę, a ona nie może.
– Łajmajfrend ona nie może?
– Bo dziewczyna ma TE dni, junoł i nie chcę, żeby się wszystkie rekiny z morza zleciały i mi majłajw nadgryzły.

I tu zawsze, ZAWSZE następowała chwilą ciszy, po której śniadolicy przedstawiciele handlowi kiwali smutno, ale ze zrozumieniem głową i padały słowa, ale że jak to tak? w urlop?!?

– I’m sorry for You man.

I trudno się z tym nie zgodzić, że wyczucie czasu fatalne, prawda? Choć trudno o lepszą metodę antykoncepcji w sumie…

I to było miesiąc temu. A teraz jest tydzień wolnego z okazji Świąt.

I’m sorry for me, man…

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*