Filmy i seriale, które zmarnowały mi kawał życia

 

Mam ostatnio zgon twórczy i nawet czytanie samego siebie, kiedy radziłem co robić podczas ataku epickiej chujni mi nie pomaga. Może to wiosenne przesilenie, ale mam ostatnio takiego niechcieja, że jakby oddychanie wymagało wysiłku, to bym długo nie pociągnął. Mam rozgrzebanych kilka tematów, których nie mogę jakoś skończyć. Mam kilka szkiców, które nie chcą mi się zmienić w soczysty wpis. Dlaczego mi nie idzie? Nie wiem.

 

Ale mam podejrzenia.

To pewnie wina mojego abonamentu na Netflixie, w który durny dałem się wrobić. Pierwszy miesiąc gratis!! I teraz durny bulę dalej, bo coraz więcej oglądam. Nie zdążyłem obejrzeć wszystkich seriali w jeden miesiąc, a jak to tak – przerywać sezon w połowie? To nieludzkie, prawda? I może to jest właśnie powód, dla którego nie idzie mi ustawianie literek w wyrazy, a tych pięknie w zdania. Zamiast tego siedzę i oglądam. Jak durny oglądam. Może jakbym miał telewizor i na co dzień oglądał… cholera, nie wiem, co tam leci, bo telewizora jednak nie mam, ale podobno jest do dupy, to bym się tak nie rzucił na te seriale jak szczerbaty na suchary. A tak? Mój laptopik stał się moim kinem domowym.

I dlatego postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli wyciągnąć z mojego bezsensownego oglądania seriali jakieś korzyści. I tą korzyścią dla mnie jest temat na tekst. A korzyścią dla Was jest to, że będziecie wiedzieć, na co nie marnować czasu.

W bonusie dorzucam kilka (s)hitów kinowych, od których bolą mnie zęby. A zaraz, bolą, bo mi ostatnio dentysta wycinał kawał dziąsła skalpelem, żeby się dostać do połamanego zęba. Muszę się więc z tego bólu pocieszyć jakimś fajnym serialem – podrzucicie coś?

 

Iron Fist

W środku dnia i w środku amerykańskiego wielkiego miasta bosy koleś ubrany jak hipster, tylko brudny i niewyprasowany próbuje wbić się do siedziby wszechmocnej i wszechpotężnej korpo, że niby jest zaginionym kilkanaście lat temu w katastrofie lotniczej nad Himalajami synem jej prezesa czy tam właściciela. Kilku ochroniarzy próbuje go wywalić i wtedy on pokazuje, że jest niby to masta-blasta z kung-fu, spuszcza gościom łomot i wbija do windy. Jedzie na górę, gdzie spotyka swoje takie niby przyszywane rodzeństwo, teraz dzierżące korpo-władzę, które go oczywiście nie poznaje i bierze za gościa z defektem pod deklem, po czym wzywają następnych goryli, żeby gościa jednak wyjebali za drzwi trochę skuteczniej. Ten się dziwi, że jak to tak, że mnie nie poznajecie, minęło raptem kilkanaście lat i to przecież nic, że wtedy byłem dziesięciolatkiem z bogatego domu, a teraz mam dwadzieścia parę i chodzę w ciuchach zajebanych z pomocy dla powodzian. To ja! Danny! I tak przez kilka odcinków. A kiedy w końcu wychodzi na jaw, że gość nie kłamie, to zaczyna się jeszcze głupiej i bez sensu. 

„Daredevil” mnie urzekł i pochłonął (no dobra, pierwszy sezon był tak dobry, że drugi tylko trochę podrapał w gardle przy łykaniu). „Jessica Jones” trochę mniej, ale też dawała radę. „Luke Cage” miał klimat, chociaż przymulał. Ale „Iron Fist” to jest jakiś wypadek przy pracy. Film o mistrzu kung-fu, gdzie koleś tak w to kung-fu nie bardzo. Film o mistycznym mistrzu kung-fu, gdzie tej mistyki tak nie bardzo. Film o mistycznym mistrzu kung-fu wytrenowanym w mistycznym klasztorze, gdzie przez cały sezon tego klasztoru i tego treningu tak nie bardzo. Żeby jeszcze chociaż fajnie się lali po mordach, a tu dupa. Zresztą – dupy też jakieś takie nijakie. Ten serial jest trochę jak polskie komedie romantyczne – miało być dobrze, a wyszło jak zwykle.

 

Belle Epoque

Skoro już o polskich superfilmach mowa, to mamy niezwykle odkrywczy serial „Belle Epoque” wyprodukowany przez wrażą stację sączącą jad w serca prawdziwych Polaków, czyli tvn. Który to postanowił być trendy i wyłożył ciężkie siano na film dziejący się gdzieś w okolicach początku XXw., bo teraz taka moda jest. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, jakby wyglądał serial „NCIS: Kraków” to właśnie tak nie powinien wyglądać. Bo Kraków i w ogóle życie tak wtedy nie wyglądało – po obejrzeniu „Taboo”, gdzie wszystko jest brudne, obleśne i śmierdzące jakoś mi tego naturalizmu brakuje. Nawet chłopi pańszczyźniani mają tu wszystkie zęby i się myją częściej, niż na Wielkanoc.

Sam serial to taki kryminał z kolesiem, który jest marynarzem i sobie przypłynął do Krakowa, bo to przecież największe miasto portowe tamtych czasów. Kiedyś z niego musiał uciekać, bo go ktoś wrobił w zabicie kogośtam podczas pojedynku. Ale tak naprawdę to nieprawda, bo tego kogoś zabił zupełnie inny ktoś zza drzewa i z karabinu. Ciekaw jestem, jakim cudem nikt się nie zorientował, że gość zastrzelony ma dziurę w głowie od tyłu, choć pojedynkował się twarzą w twarz, a w głowie kulę karabinową, a nie z pistoletu. Ale w sumie w tym filmie jest tyle dziur, że jedna w głowie tu czy tam nie robi różnicy. Dziurawe są historie kryminalne, dziurawe są postacie, dziurawa gra aktorska i w ogóle to wszystko przez te dziury się słabo kupy trzyma. Trzy odcinki wytrzymałem, bo jednak nie lubię gnoić polskich produkcji. Więc mocno nie gnoję.

 

Wynonna Earp

Szeryf Wyatt Earp to ten, który się strzelał z wyrewolwerowanymi rewolwerowcami (powtórzycie to szybko 3 razy pod rząd?) w Tombstone, o czym było dużo filmów, a niektóre nawet całkiem niezłe. Obrosło to w legendę Dzikiego Zachodu jak Billy the Kid czy dziwki bez rzeżączki. I na tej legendzie postanowili się powozić twórcy serialu „Wynonna Earp”, a ja postanowiłem sobie wyobrazić, że będzie to kozackie połączenie westernu z… No właśnie – z czym?? Lubię filmy, gdzie ktoś gania niedobre demony i robi im bururu. Kocham „Supernatural”, chociaż Winchesterowie nie walczyli już chyba tylko z pokemonami. Kocham „Grimm”, chociaż ostatnio moja ulubiona rudowłosa Bitsie Tulloch zmieniła kolor na blond i przesadza z mejkapem. Tutaj też się chciałem zakochać. Tym bardziej, że główna bohaterka, to… główna bohaterka, czyli dziewoja.

Wynonna to prapra(..)prawnuczka Wyatta, a jej przeznaczeniem jest tępienie niedobrych demonów o dziwnych oczach i robienie im bururu poprzez strzelanie z magicznego rewolweru swojego prapra(..)dziadka, bo tylko tak je można zabić i odesłać gdzieś pod podłogę. Jakoś to jest związane z tą strzelaniną w Tombstone, ale ni kuta nie wiem jak. Brzmi kretyńsko? Nie na takie rzeczy przymykałem oczy, jeśli reszta hulała. A tu nie hula. Demony to raz straszna madafaka banda, co w środku dnia obcina ludziom ręce i spożywa jako drugie śniadanie, a czasami to leszcze potykający się o własne nogi. Wynonna tak samo – raz załatwia jakiegoś demonicznego serial killer, przy którym Cthulu to słodki pudelek, kiedy indziej nie może sobie poradzić z pierwszym lepszym demonim leszczem. Do tego efekty specjalne są…. A może nie drążmy więcej. Nie zdzierżyłem nawet dwóch pełnych odcinków, a to i tak za dużo.

 

Van Helsing

Znowu kolejna próba przerobienia legendy na nowoczesną modłę. Van Helsing, fikcyjny łowca potworów i wampirów, którego obawiał się nawet słynny Drakula. Film był o nim taki trochę durnowaty, ale grała w nim Kate Beckinsale i Hugh Jackman, więc miły był dla oka. W słynnym „Draculi” Francisa Forda Coppoli grał go Anthony Hopkins, więc to nie może być taka sobie bezbarwna postać, prawda? Tym bardziej, że twórcy filmu aby być bardziej pro-dżender znowu obsadzają w tytułowej roli kobietę.

Vanessa Helsing, daleka krewna znanego łowcy, zostaje przywrócona do życia w świecie, nad którym panowanie sprawują wampiry. Dzięki swoim super mocom jest ona ostatnią nadzieją ludzkości na odzyskanie tego, co utracone.

Brzmi trochę jak takie „Walking Dead” zmieszane z „Arrow”, tylko z krwiopijcami zamiast zombie i laską ze strzelbą zamiast faceta z łukiem. Niestety wyszła jakaś masakryczna kupa. Nie dobrnąłem nawet do końca pierwszego odcinka, więc nie bardzo Wam opowiem, czy potem jest lepiej. Jeśli się rozkręca, to powiedzcie od którego odcinka mam oglądać. Albo może niekoniecznie…

 

Underworld: Blood Wars

Kate Beckinsale jest piękna. Theo James, czyli ten koleś od niezgodnej, zbuntowanej, niewiernej czy tam niedorobionej też jest piękny. Byłem na tym w kinie jakoś przypadkiem, bo nie planowałem zupełnie, ale mnie Kate uwiodła błękitnym spojrzeniem. I to był błąd. W sensie i pójście, i nieplanowanie. Od strony wizualnej wszystko jest jak najbardziej cacy – wampiry biegają w czarnych, obcisłych, skórzanych wdziankach, co trochę przypomina spełnienie wilgotnych snów miłośników gotyku czy czerwonego pokoju Greya, a czasami we wdziankach białych, zwiewnych i powłóczystych ledwie zasłaniających blade ciała, co pewnie też znajdzie swoich zwolenników. Kopią się, strzelają, leją po pyskach, ganiają po schodach, ulicach i starożytnych twierdzach, do tego ślicznie świeci księżyc, a czasami i słonko. Popatrzeć jest na co, nie powiem.

Tylko żeby to nie było tak bezdennie głupie i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Intryga skomplikowaniem przypomina zakusy Antoniego na fotel Prezesa i jest tak samo subtelna. A może z wiekiem wampirom zanikają komórki w mózgu? A może to moje już zanikły, bo ni kuta nie pojąłem, o co w tym filmie chodziło poza zbiciem kasy na biletach. No i patrzeniem na piękną Kate w czarnym, obcisłym, skórzanym ubranku. A potem jeszcze w futerku. Miau…

 

xXx: Reaktywacja

Nie, nie sugerujcie się tytułem, to nie jest pornol. Chociaż ja po jego obejrzeniu zastanawiałem się, czy jednak nie lepiej byłoby te dwie godziny spędzić podziwiając przygody Brandi Love albo którejś z jej koleżanek. Bo w tym filmie trochę jak w pornolu – kobiety ładne, mężczyźni dobrze zbudowani, dialogi nieważne, fabuły czy realizmu brak. Tylko dla miłośników gatunku. Ale nie pytajcie mnie, co to za gatunek.

 

Resident Evil: The Final Chapter

Jeśli zapytacie mnie, po co ja to oglądałem, to Wam nie odpowiem. Może żeby wreszcie zobaczyć, jak ta bezsensowna seria się kończy? Może, jak w przypadku „Underworld” powyżej, chciałem popatrzeć na fajną dziewoję odzianą w obcisłą odzież wierzchnią, bo co jak co, ale Milla Jovovich estetycznie robi facetom dobrze? A może lubię być gwałcony ogłupiającą sieczką bez krztyny logiki? A może podświadomie czułem, że ten film będzie znowu jak porządny pornol – sceny ostrej akcji przerywane niepotrzebnymi dialogami i to wszystko bez jakiegokolwiek sensu, ale za to wizualnie wszystko jest na miejscu, nawet jeśli napompowane do niemożliwych rozmiarów. I już.

 

Smoleńsk

Dobra, żartowałem.

Ale to oni zaczęli.

 

 

Fot: fotolia, autor: Paolese


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

67
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
48 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
ZakazannaJacek eM: dizajnuchMotyw Kobietymgr inż. AniołAnimalistka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Zakazanna
Gość

http://asset-3.soupcdn.com/asset/13124/1134_3ed3_390.gif 😀

Z powyżej zaprezentowanych, widziałam tylko jeden odcinek Belle Epoque. Cóż, nie ratuje ich nawet ten dziwny filtr nałożony na kamerę 😀 Spodobało mi się, jak Magdalena Cielecka uargumentowała swój udział w tym serialu: „Podobają mi się… Hm… Ubrania” 😀

mgr inż. Anioł
Gość
mgr inż. Anioł

Antyreklamy bywają czasem cenniejsze niż reklamy 🙂 ile czasu lub pieniędzy pozwalają zaoszczędzić !

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Polecam się na przyszłość 🙂

Animalistka
Gość

Przeczytałam tytuł, potem przescrollowałam obrazki i się dziwiłam, że takie słabizny polecasz. Dopiero po przeczytaniu całości zrozumiałam, że zmarnowały dosłownie, a nie tak, że przyssałeś się do laptopa i nie wiedzieć kiedy minęło pół roku.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A to jakoś tak w następnym odcinku, bo ostatnio kilka ukradło mi sporo wieczorów.

Motyw Kobiety
Gość

„Smoleńsk”…… :-DD

Spokojnie, nic z tego nie zamierzam oglądać. No way. Na wampiry szkoda mi czasu- te z „Wywiadu z wampirem” okazały się w moim mniemaniu bezkonkurencyjne. Żadne kolejne nie mogą się z nimi równać 🙂
Natomiast seriali obecnie nie oglądam żadnych; skończyli się „Wikingowie”, skończyła się „Dr.Quinn”- nie ma co oglądać :))

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A tak z ciekawości – „Wywiad…” bo aktorzy fajni, czy bardziej film dobry?

Motyw Kobiety
Gość

Wszystko naraz 🙂 Ten film ma w sobie pewną nostalgiczną nutę mrocznej legendy.Oglądałeś?

Jacek eM: dizajnuch
Gość

No przecież (jeśli mowa o tym z Cruisem, Pittem i Banderasem). Jedyne, czego mi brakło, to większej ilości wampirzyc, ale konwencja taka męska 🙂

Bartosz Mikołajczyk
Gość
Bartosz Mikołajczyk

MEGA polecam Designated Survivor. Wciąga przeokrutnie. A wpis zacny, Milordzie! 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A dziękuję, dziękuję 🙂

Święta idą – na szczęście Netflix jest przenośny 😀

Blogierka
Gość

Hehe, końcówka made my day 😀
ps. I w takich momentach cieszę się że nie mam tv (znacyz mam takie gówienko mniejsze niż komp co łapię tefałen i tv trwam :P) – bo wolę po nocy po blogach węszyć niż przed tv się odmóżdzać 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Haha, to tez potrafi być odmóżdżające 🙂

Blogierka
Gość

no racja 😉

Dorian Gray
Gość

Mamy przerażająco podobny gust. Albo jesteśmy bezguścia. Nie wiem.
Z tym, że ja jestem masochistą bo oglądam zawsze do końca.
Powiem tak: Iron Fist – słabo, Wynonna Earp -echh, Belle Epoque- ???????, Van Helsing – wtf, wampir gryzie człowieka i ten zamienia się w wampira, ale gdy Vanessa gryzie wampira to ten zamienia sie w człowieka. xD
Polecam serial Riverdale. Niby Teen Drama ale okazuje się świetny kryminał/thriller, lepszy od naszego rodzimego „Belfra”.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Przerażające jest to, że dociągnąłeś do końca 🙂
No i teraz to wykorzystam, bo co się dzieje z wampirem, którego ugryzla Van Helsing, przez co zmienił się w człowieka, którego potem ugryzł wampir?

Dorian Gray
Gość

Chyba już się nic nie dzieje z tego co pamiętam 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

To w sumie tak, jak przez cały sezon 🙂

Animalistka
Gość

A w co ma się zamieniać? W Vanessę? Litości, jedna już wystarczy.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

W sumie to czemu nie? Patrz, ile było klonów Alice w „Resident Evil” 🙂

Dawid Konopka || Marzeniawcele
Gość

Czuję się ostrzeżony. Tak patrzę to mamy podobny gust filmowo-serialowy 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ooo, to moje polecajki w przyszłym tygodniu powinny Ci się spodobać 🙂

Paulina Majewska
Gość
Paulina Majewska

Jacku, gorąco polecam Ci serial „Czarne lustro”, opowiadający o konsekwencjach rozwoju naszej cywilizacji, niesamowicie wciągający. Wczoraj obejrzałam pierwszy odcinek i chyba rzucę pisanie bloga, bo się przestraszyłam 😛
Pozdrawiam 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

„Czarne lustro” się grzeje na mój wpis o serialach, które NIE zmarnowały mi kawałka życia, a wręcz przeciwnie 🙂
Fakt, świetny. Miejscami aż dziwny, ale daje mocno do myślenia.

halmanowa
Gość

O nie, to nie dla mnie. Zwłaszcza Resident Evil! Mężuś Halmanowy na pewno cieszyłby się oglądając to to, ale ja nie mogę na to patrzeć, bo mi później wyobraźnia figle płata przez długie tygodnie. A Belle Epoque? Zniosłam 2/3 odcinka i postanowiłam w spokoju popatrzeć w sufit 😛

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ja nie miałem na tyle silnej woli, żeby się oderwać 🙂

halmanowa
Gość

Znaczy się, lenia miałeś? 😀

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ooo, bez dwóch zdań 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ten filmik mnie zabił 🙂

Wpadaj mie tu częściej, co? 🙂

Zakazanna
Gość

Proszę o wybaczenie, jak mnie wzięło choróbsko, to żem na oczy prawie nie widziała, ledwie na fejsbuki przejrzałam! Od wczoraj już jest ok, pracuje i w ogóle, ale z kolei mam zapiernicz. A u mnie w pracy jest tak, że albo jest impreza i mam w cholerę wolnego czasu, albo zapiernicz i w tym drugim wariancie jest tak, że jak dobrze pójdzie, to raz w tygodniu znajdę czas na tour de blogi, częściej niestety niet 🙁

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Hihi, szkoda, bo jak masz takie zacne filmiki jak Smoleńsk, to ja chętnie, o każdej porze dnia i nocy 🙂

Kuba Osiński
Gość

Dorzuciłbym „Piknik pod wiszącą skałą”. Siedzisz, oglądasz, czekasz, bo się za chwilę rozkręci mija dwie godziny… napisy końcowe? Jak to? Przecież się historia nie skończyła.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Oj kalasz klasyka gatunku. To nic, że to nudne jak przemówienie Prezesa, ale klasyk :))))

PS. Ja nie wytrzymałem do końca. Zasnąłem.

Kuba Osiński
Gość

Zapomniałem o takim fascynującym filmie produkcji niemieckiej „Biała Masajka”. No nie dotrwałem nawet do połowy filmu 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Czekaj, ja to chyba widziałem, ale tez raczej nie do końca. Cholera, idziemy w kino niszowe 🙂

Karola | Życie Me
Gość

Po pierwsze Netflix chowaj do szafy, bo Cię znowu jakiś gniot napadnie. Po drugie, podziwiam, za upór, bo zakładam, że każdy tytuł obejrzałeś do końca. Ja przerywam oglądanie, jak mnie nie wciąga, no ewentualnie leci sobie dziadostwo w tle, a ja się wyłączam i łapię za książkę.
A polecić Ci mogę ‚Przełęcz ocalonych’. Oglądaliśmy ostatnio. Trochę się długo rozwija, trochę też zalatuje amerykańskim patetyzmem, jak to ichniejsze produkcje wojenne, ale dla samej historii warto.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Nie, nie oglądałem do końca poza „Iron Fistem”, ale już ostatnie odcinki metodą „pół ekranu Netflix, pół ekranu nowy wpis na bloga” 🙂 Bardzo wydajny sposób 🙂
Oglądałem, fajny, podobał mi się, choć np. do innego dzieła Gibsona czyli „Braveheart” lata świetlne.
Polecam za to „Patriot’s day” o zamachu bombowym w Bostonie.

Karola | Życie Me
Gość

No to już wiem, co obejrzymy w najbliższym czasie. Dziękówka za polecenie. 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Pleżer 🙂

Łukasz Ferenc
Gość

Przestajesz oglądać słabe seriale po kilku odcinkach czy jednak kontynujesz przynajmniej do końca sezonu? 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

A to różnie, zależy jak bardzo prostują mi się zwoje mózgowe podczas oglądania albo jak bardzo się na dany serial napaliłem wcześniej. „Iron Fista” obejrzałem do końca, ale pozostałe odpuściłem – może kiedyś, kiedy będę miał dwa lata luzu i wolnego czasu? Ale raczej wtedy też nie 🙂

Paweł |Bookworm on the Run
Gość

Uff, a ja przewijam. Sprawdzam czy kolejne odcinki to nie były „wypadki przy pracy”. Iron Fist jest jednym wielkim wypadkiem przy pracy do tego to kalka the Arrow 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

I to taka niezbyt dobrze odbita – Strzałka przynajmniej zbudowany i wytrenowany jest, a Piącha to jakiś hipster, który potrafi tylko rękać machami. Takie kung-fu to i ja bym umiał 🙂

Asia
Gość

Osobiście nie oglądałam, ale moja Połowa wciągnął się w „Most nad Sundem”. Do tego stopnia, że w tydzień obejrzał wszystkie 3 sezony… 😉 Ja lubię ichnie dokumenty.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Fakt, dokumenty mają bardzo solidnie zrobione. Mają tez fajne takie dziwne filmiki, żeby leciały w tle, np. podróż w oceanie. No i trochę staroci z kin 🙂

Asia
Gość

Jeden z moich ulubionych to „Abstrakt: sztuka designu”. Staroci z kin chyba więcej jest na Showmax.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Nie mogę sobie pozwolić na tyle serwisów, bo bym już się od monitora nie odkleił 🙂

Asia
Gość

Showmax jakoś mnie nie powalił. Dają tylko2 tygodnie za free i w całości obejrzałam raptem 2 filmy…

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Jakiś serial ostatnio chyba od nich fruwał mi na fejsie o alternatywnej historii – takie klimaty lubię. Ogladałaś może?

Asia
Gość

A to który serwis? Jak Netflix to z ciekawości poszukam, bo może być ciekawy. Jak ten drugi to juz go nie mam 😉 Fajne są jeszcze dokumenty kulinarne ale Ty na diecie jesteś 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Showmax właśnie, albo coś pomieszałem. Na każdym serwisie jest coś, co bym wyhaczył – np. na amazonie „Człowiek z wysokiego zamku”. Jak żyć?? 🙂

Asia
Gość

Wszystkich się nie zadowoli 😉