Architekt wnętrz to brzmi dumnie?

 

Jest w ludzkiej świadomości kilka zawodów, które wykonującej je osobie dodają +100 do zajebistości. Tak od strzała, zupełnie bezpodstawnie i bez pokrycia w naturze wyobrażamy sobie, że ten ktoś ma na pewno lepiej niż my, siedzący w korpo-fabryce za klawiaturą i liczący słupki w Excelu. I na pewno wykonujący ten zawód kąpie się co rano w złotych monetach, dupę podciera studolarówkami i jest tak zajebisty, że nawet w ZUSie załatwia wszystko bez kolejki. Wystarczy powiedzieć, że się jest:

  • modelką
  • aktorem
  • blągerem
  • architektem/projektantem wnętrz

i nagle nasz rozmówca wstawia nas do wydumanej sobie w głowie szufladki pełnej stereotypów i uruchamia mu się program jaaa, ale ty musisz mieć zajebiście.

 

Modelką nie jestem i raczej mi nie grozi, chociaż atakuje nas zewsząd moda na brzydo… tfu, oryginalność i kto wie, może mam szansę. Więc na razie nie wiem, co słyszy modelka.

Aktorem też raczej nie będę, chociaż występowałem we wszystkich szkolnych przedstawieniach i kłamię jak z nut, ale na aktora jestem za brzyd… tfu, oryginalny, ale to ostatnio modne, żeby być aktorem charakterystycznym i kto wie, może mam szansę. Więc na razie nie wiem, co słyszy aktor.

Bląger to może kiedyś ze mnie będzie pełna gębą, a może nie, bo wszyscy przecież oryginalni są i ciężko się przebić (takie wymowne spojrzenie tutaj Ci rzucam, bo wiesz – walutą blągerową są lajki na fejsie i udostępnienia dalej, więc się nie krępuj wcale, ale to wcale). Ale póki co rozmowę na temat tego, jak fajnie być blągerem odbyłem raz w życiu. Trochę po pijaku. A nawet trochę bardzo. Więc na razie nie wiem, co słyszy bląger.

Ale za to architekt wnętrz ze mnie pełną gębą, więc co rusz słyszę mitologiczne pytania i twierdzenia o tym, jak mi dobrze i jaki to zajebisty zawód. No nie bardzo. A nawet bardzo nie. A na pewno nie zawsze i nie do końca.

 

Dlaczego?

Pod spodem kilka przykładów spod znaku #klajenci, czyli tekstów, które rzeczywiście padły od moich klientów, znajomych czy rodziny. Prawda to prawdziwa i fakt autentyczny oraz dowód na to, jaki NIE JEST Twój projektant i jaka to NIE JEST praca.

 

Pan to musi mieć ślicznie w domu.

No muszę. Ale nie mam. Ani jakoś wybitnie ślicznie (bo mi za mało płacisz za projekty), ani domu (bo to mieszkanie w bloku). Musisz mieć ślicznie w domu to Ty, mój drogi kliencie, bo to Ty mi za to płacisz, żeby było. A tak na marginesie – nigdy nie wiem, która odpowiedź jest prawidłowa.

Bo dla potencjalnego klienta jest lepiej jak mam lepiej od niego, czy lepiej jak mam gorzej od niego?

 

Pan to ma najlepszą pracę świata, bo przecież to sama przyjemność.

Taaa – bo gdzie indziej trawa jest bardziej zielona, a kobiety są mniej skomplikowane. Nawet aktorzy porno nie mają takiej zajebistej pracy, jak by się mogło wydawać. Fajność tej pracy kończy się, kiedy wszystko wrysujesz, projekt wygląda pięknie, a nagle klient sobie przypomina, że ma jakiś pamiątkowy klamot wielkości fortepianu, który koniecznie musi stać w salonie. I jedziesz wszystko od nowa. No czysta rozkosz. Nie wspomnę o użeraniu się z budowlańcami, bo taki pan Heniu to najmądrzejszy na świecie jest.

O pomiarach spod znaku błota, kurzu i pyłu ze szlifowania płyt g-k też nie wspomnę.

 

Ale kosisz kasy, nie?

Taaa, jak Ponury Kosiarz. Projekt całościowy domku jednorodzinnego średniej wielkości to kilka miesięcy pracy, ale każdy widzi tylko magiczną, gołą kwotę kilku tysięcy. Niefajne jest tez to, że w naszym kraju za pracę głową, do tego kreatywną, jakoś nikt nie kwapi się płacić, bo co to za filozofia wymyślić coś ładnego, nie? W efekcie inkasowanie od klientów ostatnich wpłat (a nie daj Boże po przekazaniu już dokumentacji projektowej) przypomina szarpanie się przy padlinie z tygrysem szablastozębnym.

Można oberwać pazurami, a mięcha w zębach i tak niewiele.

 

Zajebiście – możesz sobie pracować kiedy chcesz.

Elastyczne godziny pracy spod znaku architekt wnętrz – od wieczora do rana. A potem dla odmiany od rana do wieczora. No dobra, niedziele mam wolne.

Zazwyczaj.

 

Teraz na komputerze projekty to się tak klika samo, nie?

Samo to się bałagan robi. I wąsy samo się rosną. To, że ktoś zrobił zdjęcie lustrzanką cyfrową, a nie aparatem na kliszę to znaczy, że zrobiło się samo? Albo jak „Toy Story” zrobili na kompach, a nie malowali ręcznie, to zrobiło się samo?

Nie, nie klika się samo.

 

Na wnętrzach się Pan zna, to ogród też mi Pan zrobi?

Ale w sensie że co? Skopać mam czy trawę skosić? To, że Eva Minge zaprojektowała zasłony i firany, a Maciej Zień kafle nie oznacza jeszcze, że jak ktoś „projektant”, to zaprojektuje wszystko od szuszłapek do bulbulatora po silniki jonowe. Żyjemy w czasach specjalizacji i coraz mniej jest tak, że ktoś jest „od wszystkiego”. Hmm, a może we mnie jest po prostu za mało Leonardo da Vinci i nie jestem aż tak wszechstronny? A dobra, w sumie, co mi szkodzi, spróbuję zaprojektować ten ogród…

Trawa wszędzie. Najlepiej zielona.

 

Pan robił kuchnię, ale salon to już sami, bo taniej i nie trzeba było płacić za projekt, podoba się Panu?

No pewnie, zajebisty jest, cóż za oryginalny dobór barw, stylów, form i wszystkiego po kolei. Ta ściana widzę inspirowana „Dobrym wnętrzem”, tamta ściana to najnowszy numer „Czterech kątów”, a na podłodze widzę wyraźny wpływ „Muratora”. Spodziewałaś się innej odpowiedzi i że powiem prawdę o tym koszmarku?

Przynajmniej przed ostatecznym rozliczeniem?

 

A Wy macie jakieś swoje osobiste mity na temat projektantów? Albo doświadczenia życiowe?

Chętnie poznam opowieści o koleżankach i kolegach po fachu.

Nie krępujcie się, komentarze czekają.

 

PS. Wiadomo – kiedy nie wiem jaki wrzucić obrazek, to ląduje Linda. Linda pasuje do wszystkiego.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

69
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
41 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
29 Comment authors
Jacek eM: dizajnuchpowerpumpingdadIwona SiekierskaMPFanaberierademachera Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Iwona Siekierska
Gość
Iwona Siekierska

Ja tam korzystałam z uslug projektanta i jestem cała happy. W końcu nasze mieszkanie jest super funkcjonalne, i wszystko ma swoje miejsce ( prawie wszystko, bo na wszystko kasy nie starczyło). Ale sama profesja super. Co do projektantów, architektów i innych takich to nawet dzisiaj rozmawiałam na ten temat z moją kochaną koleżanką. Że jednak większości woda sodowa uderza do głowy i są mocno napompowani własnym ego. Czy tak jest? Nie wiem, bo poznałam góra dziesięciu.
Co do pracy w nieunormowanych godzinac- sama tak tyram i coś wiem o nielimitowanym czasie, w którym trzeba siąść i pracować. Czyli de facto pracy ponad standardowe 8 h🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ponad 18h na szczęście już mi się rzadko zdarza 🙂

Tak niestety często jest, dlatego nie bardzo lubię takie szkolenia/eventy, gdzie zapraszani są architekci. Mój kołek z dupy wyleciał już dawno i zawsze mi tam jakoś nie do końca fajnie 🙂

powerpumpingdad
Gość

na początku powiedz mi, gdzie w takim razie srają te wszystkie modelki, blogerzy i inne, co se dupe wycierają studolarówkami. Może uda mi się doczyścić??: )

Dwa razy korzystaliśmy z usług firmy, która zajmuje się wykonywaniem mebli na wymiar i mają zatrudnionego projektanta, który pomoże. O ile w przypadku kuchni mi zaimponowali. Miałem trochę dziwaczne ułożenie przyłączy i do tego jebucki piec gazowy w samym roku, a ja jako wybredny klient, chciałem go zabudować. Poradzili sobie świetnie,. Dali mi nawet dodatkowo dwa siłowniki do mebli gratis. Zarobas ze mnie jak nie wiem. No złego słowa nie mogłem powiedzieć, czy do wykonania, czy samego projektu, bo nie chwaląc się, to mam najbardziej zajebistą kuchnię w bloku.. No dobra, w klatce… na piętrze?:P

Później zdecydowaliśmy się jeszcze na zrobienie szafy na wymiar na całą ścianę. Prosty temat, jak pierdzenie. Skorzystaliśmy z usług tej samej firmy co przy kuchni. Projektowała ta sama kobieta. Mieliśmy kilka zachcianek, ale nic skomplikowanego. Chcieliśmy mieć miejsce na deskę do pracowania, czyli taki prostokąt duży wydzielony specjalnie na to. Pani oznajmiła, że bardzo często takie coś robią i jeb do jakiegoś cada 3d wrzuciła dane. po skończeniu szafy (mnie w domu w tym czasie nie było) zobaczyłemL:
-deska się nie zmieści za cholerę (chyba, że na pół przetnę)
-nie da się zamknąć po cichu drzwi przesuwnych, bo ocierają o rączki szuflad (będę musiał samemu przerobić)
-szufladę można otworzyć tylko, jeśli drzwi przesuwne dotykają do ściany… (jakby kurwa nie można było tych szuflad o centymetr w bok przesunąć.
-na tylnej ścianie szafy mam… ścianę!!!!!!!!!!!!! (chociaż jakąś paździerzówkę by dali, żeby zakryć.

Wiele oczywiście zależy od montera. Skoro widział, że jest chujowo, to czego nie przesunął tego sam, tylko trzymał się ściśle projektu, który ewidentnie pani nie wyszedł??

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Jakby Ci to powiedzieć, żeby Cię nie zdenerwować – bo nie od tego monter jest? 🙂

A tak bardziej serio – u nas chłopaki mają wbijane do głowy, że jak coś nie halo, to dzwonią do projektanta i zgłaszają, a nie robią na pałę, bo mamy taką politykę, że klient ma być zadowolony i jeśli coś było ustalane, a nie jest zaprojektowane/zamówione/zrobione, to i tak będzie poprawiał, więc po kiego ma robić dwa razy? Gorzej, jeśli nie było to ustalane, to wtedy decyzja klienta, czy płaci za przeróbki czy nie. A i tak staramy się tak wykombinować, żeby jednak zrobić jak chce, jeśli nie wiąże się to z dodatkowymi kosztami, poza kosztem pracy montażysty. Ale to podejście mało popularne, bo po pierwsze generuje dodatkowe koszty, po drugie dodatkową pracę, a po trzecie najczęściej monter to zewnętrzna firma w stosunku do biur projektowego – montuje wg projektu i nie zastanawia się szczególnie, czy to ma sens czy nie, bo on nie jest od tego.

A szafę masz pewnie robioną najtańszym stolarskim sposobem, czyli na przymyki – listwy dookoła wnęki na 10-12cm, po tym jeżdżą drzwi, a cała reszta na kątownikach do ściany. I wszystkie elementy ze sobą tez na kątowniki poskręcana. Wygodnie, mało pracy, małe koszta, mało elegancko 🙂

Jak to gdzie srają? Do Twoich kibli pewnie ;))

powerpumpingdad
Gość

czyli w skrócie. Chcesz mi powiedzieć, że za szafę 340X265 wykonaną „po kosztach” zapłaciłem prawie 4 klocki>? idę się powiesić..
albo nie.

najpierw pojadę i nakopie do dupy.::
Jak będę wieczorem w chacie, to zrobię zdjęcie tych szyn,. to Ci pokażę o co kaman

Jacek eM: dizajnuch
Gość

No wiesz, „po kosztach” to jest kwestia umowna 🙂 Rzadko kto chce się bawić w takie robienie szaf, że to jest taka wielka szafka, jak my to robimy, bo to trudniejsze w montażu, cięższe we wniesieniu i ryzyko, jak ktoś coś pomylił z wymiarami, bo całej szafy nie dotniesz tak łatwo, co jednej formatki. Ale to nie błąd.
Błędem jest to ocieranie o szuflady (tu monter pewnie mógł coś zrobić, jakby pomyślał) i to, że nie uwzględnili Twoich wymagań odnośnie deski.

MPFanaberie
Gość

Wiesz co? Umówię cię na wódkę z moim mężem, on jest radcą prawnym i ma tak samo zaje*istą pracę jak ty. Też śpi na kasie, pracuje kiedy chce i ma bogate wnętrze (wewnętrzne, bo tak to mamy 47 metrów w bloku), a do tego ma żonę pseudo blogerkę. Nic dodać nic ująć życie jak w Madrycie 😂😂😂
P.S A do tego dochodzi jeszcze: zrób pan za darmo, co to dla pana.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

O tak, po znajomości to zrób za friko 🙂 OK, nie odganiam znajomych, ale to trochę inne zasady wtedy 🙂

Hmm, moja MałaŻonka ma męża pseudoblogera, więc może to ich umówimy? Ale może lepiej nie… ;)))))

rademachera
Gość
rademachera

Mam swój mit. Raz jeden jedyny miałam okazję zapłacić projektantowi za przedpokój. Wróć. Stylizatorowi wnętrz płaciłam. I co? No i co, ja się pytam?! Nie umieścił w projekcie półeczki na moje gumofilce… A mówiłam dziadowi o specyficznym obuwiu…

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Styliczemu?? Jezusicku, muszę wizytówki wszystkie pozmieniać…

rademachera
Gość
rademachera

Tak właśnie się przedstawił- stylizator wnętrz.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Jezu, co za czasy daremne…

Kasia z Projekt Wnętrze
Gość
Kasia z Projekt Wnętrze

Zostałam rozbawiona! Dobrze się czyta i sama ironiczna prawda życiowa! Pozdrawiam ciepło!

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Na zdrowie i do spotkanie gdzieś w necie 🙂

Paulina R-w
Gość
Paulina R-w

Hehehe mega mnie rozbawileś tym tekstem …najlepsze wrzutki pamiętam od klientów za czasów pracy w gastronomii…dwa piwa ze sokiem … malinowym? Tak jestem wolny….😆😃😂modzajto dla świni dla.mnie browar ….😁😂😃

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Najpierw się uśmiałem, a potem załamałem nad głębią takich kolesi 🙂

Danuta Brzezińska
Gość
Danuta Brzezińska

To z tym pieknym mieszkaniem to jak szewc bez butów – to sie chyba sprawdza w wielu zawodach:-)

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Klient przynosi kaskę, urządzanie własnego gniazdka wręcz przeciwnie – rachunek jest prosty 🙂

Animalistka
Gość

Zdecydowanie lepiej, jak masz lepiej niż gorzej. Jak czuć, że śmierdzisz groszem, to wysyłasz klientowi sygnał, że poza nim ktoś jeszcze (a w sumie to całkiem sporo ktosiów) dał Ci swoje pieniądze. Ale niestety musisz przeczekać jojczenie „dlaczego tak drogo i czy można rabacik?”.

Jacek eM: dizajnuch
Gość

W kwestii rabacików jestem uodporniony 🙂

Matko, czyżby czas zrzucić t-shirty i zacząć nosić, o zgrozo!! koszule??

Dominika Kurzak
Gość
Dominika Kurzak

Idealnie ujęty temat, wiele osób nie zdaj sobie sprawy jak wyglada projektownaie z drugiej strony

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Tak chyba jest w większości zawodów uznawanych za fajne, prawda?

Quanna.pl
Gość

Świetny tekst! Niestety, ale jest tak jak napisałeś – jeśli praca jest inna niż typowe kopro, to każdy myśli jest super ekstra fajnie. A to bardzo mylne wyobrażenie…

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Taki mit, że na swoim jest lepiej, że w korpo jest źle. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 🙂

Madame Giussani
Gość

Ale się uśmiałam! Świetnie napisane! Byłam przekonana, że to jeden z najfajniejszych zawodów świata, a tu takie rozczarowanie. Wymarzona praca chyba jednak nie istnieje. 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Nawet Kim Kardashian nie ma tak dobrze, bo musi biegać goła 🙂

Madame Giussani
Gość

Biedactwo no! 😀

Zuza- www.niedomowakura.pl
Gość
Zuza- www.niedomowakura.pl

A nie masz często tak: „rzuć proszę okiem i powiedz mi czy ta lampa tutaj będzie pasować? A jakby przestawić tą ścianę? A co byś zmienił w tym wnętrzu? A zrób mi taki tylko malutki rysuneczek z wizualką i pierdyliardem szczegółów, przecież co to dla Ciebie??” 😉 Ja co prawda z drugiej strony barykady, tzn, wiecznie urządzająca dom ale zakładam, że takie teksty są na porządku dziennym 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość
Zuza- www.niedomowakura.pl
Gość
Zuza- www.niedomowakura.pl

a to zaglądnę w wolnej chwili 🙂

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Zapraszam 🙂

Babownia
Gość

Nie znam mitów tylko samą prawdę Dizajnuchu, bo mam syna i synową projektantów- architektów 😉 więc wiem przynajmniej z obserwacji, jak to jest. Ale wiesz … Trawa zawsze bardziej zielona po drugiej stronie. Kiedy przeprowadziłam się do nowego domu po 5 latach budowy pewien znajomy z czasów szkoły przechodził obok, przystanął i z sarkazmem powiedział „taki dom! i kto mówi, że nauczyciele kiepsko zarabiają”. Taka to ludzka natura 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Ano widzisz, zawsze inni mają lepiej, nie? 🙂
Nikt jakoś nie widzi ciężkiej, kamienistej i wyboistej drogi, która do tego „lepiej” doprowadziła 🙂

Monika Z. GreenEye
Gość
Monika Z. GreenEye

Jak każda praca ma swoje plusy i minusy. Cóż zrobić, że ludziska uwielbiają szufladkować, uogólniać… bo tak jest łatwiej (chyba). Wystarczyło by się trochę zastanowić i nie wygłaszać kwestii „Zajebiście – możesz sobie pracować kiedy chcesz”, ale mam wrażenie, że myślenie niektórych boli. Pozdrawiam

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Taaa, to pracowanie „kiedy chcesz” jest chyba najgorsze 🙂

Kasia R.
Gość

Też kiedyś wyobrażałam sobie, że to takie super…a kiedy sama zaczęłam mieć tysiąc „ale” i zmian, to zrozumiałam jakie to użeranie się z ludźmi musi być wkurzające 😉

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Nie musi 🙂 To zależy od #klajenta 😉