Pimp my bląger: wyniki ankiety 2017

 

Zasta­na­wia­łem się, czy ten wpis publi­ko­wać, bo kogo inte­re­su­ją cyfer­ki i wykre­sy poza zbo­czeń­ca­mi z dzia­łów ana­liz? Ale z jed­nej stro­ny takie zbo­cze­nie lep­sze niż żad­ne, a po dru­gie poka­zu­ją mi one pew­ne rze­czy, któ­ry­mi chcę się z Wami podzie­lić, bo może ja z tego wycią­gnę jakieś wnio­ski i co wte­dy? Lepiej mnie powstrzy­mać, póki jest szan­sa, bo jak już wycią­gnę, to zipa dum­na.

Cie­szy mnie nie­zwy­kle i nie­zmien­nie, że z roku na rok uczest­ni­ków ankie­ty przy­by­wa wykład­ni­czo, cokol­wiek to zna­czy, ale mądrze brzmi. Obie­cu­ję tez, że będzie dużo mniej punk­tów w ankie­cie, bo to i dla Was wygod­ne przy wypeł­nia­niu, i dla mnie przy opra­co­wy­wa­niu wyni­ków.

Ponie­waż dzi­siaj będzie dużo o pro­cen­tach, to otwórz bro­war­ka, odkor­kuj win­ko, odszpun­tuj barył­kę rumu albo jeb­nij z łok­cia w jabo­la, żeby pozo­stać w kon­wen­cji. Dodat­ko­wo dzi­siaj poba­wię się narzę­dziem do robie­nia info­gra­fik, co Pań­stwo sza­now­ne na to? Daj­cie znać, jak wyszło, bo dopie­ro odkry­wam te rejo­ny.

 

Who are You people?

To pyta­nie zada­je w każ­dym fil­mie napa­dal­sko-zabi­jac­kim cudow­nie oca­lo­ny zakład­nik odbi­ty z rąk bro­da­tych miło­śni­ków kóz i mate­ria­łów wybu­cho­wych swo­im wyzwo­li­cie­lom ubra­nych w kevlar i bar­wy masku­ją­ce. I wte­dy zawsze pada odpo­wiedź we don’t exist czy jakoś tak. A ja jestem mądrzej­szy i wiem who are you people, bo wypeł­ni­li­ście ankie­tę i te pro­cen­ty mi się ukła­da­ją tak (na zdro­wie!):

ankieta czytelnictwo blogera

Ład­ne, nie?


Jak widać, cią­gle i nie­zmien­nie “blog face­ta” czy­ta­ją w więk­szo­ści kobie­ty. Co cie­ka­we, ta więk­szość z roku na rok się powięk­sza. Pra­wie nie ma też nie­let­nich, to i dobrze, bo ja słów uży­wam brzyd­kich, na szczę­ście nie piszę o sek­sie, w co cią­gle nie wie­rzy Basia. W nie­wiel­kim stop­niu docie­ram też poza gra­ni­ce kra­ju-raju, co może nie być takie dobre, jak­bym miał kie­dyś stąd wybyć, bo nie będę miał się u kogo zatrzy­mać. Ale nic to, zawsze moż­na poje­chać do Soma­lii i zostać pira­tem.

Pozdra­wiam moich zio­mecz­ków z Hru­bie­szo­wa, poza rodzi­ną koja­rzę sztu­ki dwie – resz­ta się widać wsty­dzi, i ja się im cza­sa­mi nie dzi­wię. Przy oka­zji zapra­szam, żeby dopi­sy­wać się do mojej księ­gi gości, w któ­rej możesz się pochwa­lić, skąd mnie czy­tasz.

Wykształ­ce­nia mia­łem nie wrzu­cać, bo to niko­mu do szczę­ścia nie jest potrzeb­ne, ale faj­nie mi wyszła info­gra­fi­ka i dla­te­go zosta­je. Rzuć­cie nato­miast okiem na dwa ostat­nie wykre­si­ki, te naj­brzyd­sze – to jaw­ny dowód na to, że:

  1. Nie­praw­da, że blo­ge­rów czy­ta­ją tyl­ko inni blo­ge­rzy!
  2. Nie­praw­da, że blo­ge­rów czy­ta­ją tyl­ko zna­jo­mi!
  3. Nie­praw­da, że Curie-Skło­dow­ska też!

Han­dluj z tym, o!!

 

♫ Co Ty robisz tu, uuu, co Ty tutaj robisz? ♫

Kolej­ne pyta­nie zada­wa­ne sobie tym razem przez pod­miot lirycz­ny pew­nej zna­nej pio­sen­ki, zdra­dza­ją­ce wewnętrz­ne zagu­bie­nie oraz ewi­dent­ne nie­ogar­nię­cie w cza­sie i prze­strze­ni. No to popa­trz­my, co Wy tutaj robi­cie, po co i dla­cze­go. Stwier­dzi­łem jed­na­ko­woż, że nie dane mi będzie stwo­rzyć ponow­nie tak pięk­nej info­gra­fi­ki, jak powy­żej, więc za to stwo­rzę pięk­ne wykre­sy.

ankieta

Badam Waszą wier­ność.

 

Faj­ne jest to, że mam swój żela­zny elek­to­rat jak taka jed­na par­tia, co to jej pomo­głem wygrać wybo­ry (prze­pra­szam) i te oso­by czy­ta­ją mnie od zawsze. Wiem, bo jesz­cze parę osób wypeł­ni­ło ankie­tę poza mną, nie? Jest Was też spo­ro czy­ta­ją­cych mnie od mniej wię­cej nie­daw­na, co poka­zu­je, że nowym Czytelni(cz)kom też wpa­dam w oko, a do tego spo­ty­ka­my się wła­ści­wie regu­lar­nie, kil­ka razy w tygo­dniu (i to jest dla Was jak naj­bar­dziej w porząd­ku), co nie wiem, czy nie zanie­po­koi Małej­Żon­ki, bo to taki zazdro­śnik jest zie­lo­no­oki, wie­cie?

Wpa­da­cie do mnie się prze­waż­nie dzię­ki nie­bie­skiej stron­ce pana Cukier­ber­ga, co może nie­ko­niecz­nie jest dla mnie dobrą wia­do­mo­ścią, bo nie­bie­ski por­tal zro­bił się strasz­li­wie pazer­ny i podob­no nie­dłu­go będzie tak, że jak nie zapła­cę za rekla­mę, to Wam się na fej­sie nie wyświe­tlę z zajaw­ka­mi nowych tek­stów, a w efek­cie wezmę i zgi­nę, prze­pad­nę bez czy­tel­ni­ków moich. A że blą­ge­rzy są per­ma­nent­nie bez pie­nię­dzy, to sam nie wiem, jak to będzie… Na szczę­ście ogrom­na gru­pa z Was tra­fia do mnie ina­czej, więc jak­by co to nie zgi­nę w odmę­tach fej­so­wych fan­pej­dży-bido­ków nie pła­cą­cych za rekla­my.

 

Rozmiar jednak ma znaczenie!

Oka­zu­je się, że jeśli cho­dzi o dłu­gość, to wszyst­ko u mnie jest w porząd­ku i nie mam powo­dów do wsty­du. Wyszło rów­nież na jaw, że waż­na jest tech­ni­ka, bo lubi­cie mnie czy­tać bar­dziej na blo­gu i wca­le nie muszę się wspo­ma­gać nie­bie­ski­mi piguł­ka­mi por­ta­la­mi. Trosz­kę się krę­pu­je­cie komen­to­wać, bo i tu i tu zazna­czy­ło te opcję ponad 13.

Nie chce Wam się ze mną gadać jed­nym sło­wem – to kwe­stia bra­ku cza­su, chę­ci, czy prze­ra­ża Was disqus na blo­gu?

ankieta

Jeśli cho­dzi o gaba­ry­ty, to nie mam się co mar­twić – moja dłu­gość odpo­wia­da Waszym gustom.

Jak już roz­ma­wia­my o tech­ni­ce…

ankieta

Rynek table­tów wyraź­nie tra­ci, jak­by to powie­dział jakiś zna­ny gieł­do­wy ktoś­tam

 

Call me wpływowy

Zasta­na­wiam się zawsze, czy czy­ta­cie mnie tyl­ko i wyłącz­nie dla­te­go, że piszę dur­no­ty i chce­cie się pośmiać, czy też z inne­go powo­du. Bo na przy­kład jestem mądry i przy­stoj­ny. I czy ta moja pisa­ni­na ma na Was jaki­kol­wiek wpływ. No i się oka­zu­je, że cza­sa­mi ma – w porów­na­niu z rokiem poprzed­nim, róż­ni­ca jest kolo­sal­na i pro­por­cje się wła­ści­wie odwró­ci­ły.

ANKIETA

Czu­ję się wpły­wo­wy, o jak bar­dzo.

 

Nie dość, że dostar­czam Wam tema­tów do prze­my­śleń oraz niczym nie­skrę­po­wa­nej roz­ryw­ki, to jesz­cze dobrze Wam radzę i nikt mi nie napi­sał, że ściem­niam, bo się na przy­kład nażar­łem na krzy­wy ryj. Kil­ka osób posłu­cha­ło mnie wybie­ra­jąc się na Zakyn­thos, kil­ka zbłą­dzi­ło za moją namo­wą do Lego­lan­du, kil­ka­na­ście z Wro­cła­wia poje­cha­ło do Czech na safa­ri w Dvur Kra­lo­ve, pod­czas wędró­wek po Roz­to­czu jed­na oso­ba nie roz­cza­ro­wa­ła się w Gucio­wie (bo nie poszła), a dwie poje­cha­ły na pstrą­ga do Bon­dy­rza i bar­dzo sobie chwa­lą, z kolei PAN­da Ramen we Wro­cła­wiu za moją namo­wa nawie­dzi­ło aż osób kil­ka­na­ście. No i oczy­wi­ście nie mogę zapo­mnieć o wdzięcz­nych mi Czy­tel­ni­kach, któ­rym pole­ci­łem faj­ne blo­gi, ale naj­czę­ściej prze­wi­jał się Pigo­utBookwo­mOn­The­Run.

Faj­ne jest też to, że ponad 34 (76,4%) z Was pole­ca mnie swo­im zna­jo­mym. Zna­czy wie­cie, co dobre i nie wsty­dzi­cie się nasze­go związ­ku. Nie prze­szka­dza Wam też, że cza­sa­mi dam się upodlić finan­so­wo i piszę wpis spon­so­ro­wa­ny. To dobrze, bo póki co nie napi­sa­łem za kasę ani jed­ne­go.

 

Trochę o Waszych preferencjach i zachciewajkach…

Nie będę wrzu­cał wykre­sów, żeby nie mno­żyć bytów ponad potrze­bę, ale w dal­szym cią­gu ogrom­nej więk­szo­ści z Was, bo aż 76,1% podo­ba­ją się zdję­cia we wpi­sach, co mnie bar­dzo cie­szy, bo kocham robić zdję­cia i nie­skrom­nie powiem, że robię je dobrze. Ale z dru­giej stro­ny aż 59,6% z Was nie zaglą­da na mój Insta­gram, gdzie tych zdjęć może­cie oglą­dać dużo wię­cej bez potrze­by czy­ta­nia wpi­sów (bo oczy też cza­sem dobrze nacie­szyć). Zapew­nia­cie mnie też, że jak się zacznę uze­wnętrz­niać wokal­nie albo wizu­al­nie, to będzie­cie słu­chać i oglą­dać, co ja tam cie­ka­we­go wydu­ma­łem.

Aha – Andrzej, spe­cjal­nie dla Cie­bie mogę pole­cać kibel, tyl­ko napisz mi bra­cie któ­ry kon­kret­nie, bo ja mam z kiblem złe doświad­cze­nia.

ankieta

Powiedz mi co lubisz, a powiem Ci kim jesteś.

Strasz­nie mnie zmar­twi­li­ście, że nie lubi­cie do mnie zaglą­dać i czy­tać o podró­żach, bo mnie to zaczy­na naj­bar­dziej jarać w tym całym blo­go­wa­niu – za dużo już tego w necie, czy o co kaman?

Recen­zje wszel­kie­go rodza­ju ksią­żek czy fil­mów już od daw­na się u mnie nie kli­ka­ją jakoś wybit­nie, widać mało jestem kul­tu­ral­ny, co robić. Na szczę­ście napi­sa­li­ście mi też, że jak je prze­rzu­cę w rejo­ny audio albo video, to jeste­ście za. Cie­szy mnie to nie­zmier­nie, bo mam coś tak jak­by w tych rejo­nach nie­cne pla­ny.

Tra­dy­cyj­nie wygra­ły hehesz­ki NA PRZYPALE, ale dziel­nie gonią je tek­sty poważ­niej­sze, co mnie radu­je nie­zmier­nie, bo w moim wie­ku wypa­da już być sta­tecz­nym, mądrym i doświad­czo­nym. Tak samo wpi­sy dizaj­nu­cho­wo-wnę­trzar­sko-fir­mo­we przy­pa­dły Wam do gustu, co rów­nież pokry­wa się z moimi obser­wa­cja­mi i nie­cny­mi pla­na­mi.

 

I tradycyjnie, jak co roku, pytanie zasadnicze:

ankieta

Tra­dy­cja tra­dy­cją, ale nie macie poję­cia, z jakim ja lękiem co roku patrzę na to pyta­nie.

 

Wasze wol­ne wnio­ski, uwa­gi i spo­strze­że­nia omó­wię w osob­nym wpi­sie, bo nie wiem, czy tyle miło­ści naraz by mnie nie zabi­ło, a Was zemdli­ło.

Dzię­ku­ję wszyst­kim, któ­rzy prze­brnę­li przez wszyst­kie pyta­nia – obie­cu­ję, że za rok będzie ich mniej.

 

 

 

 

Fot: depo­sit­pho­tos, autor: stok­ke­te

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...