Następnych 7 rzeczy, które doprowadzają nas do szału w kobietach…

 

Podob­nie jak w pierw­szej czę­ści tej wkur­wia­ją­cej wyli­czan­ki okre­śle­nie “dopro­wa­dza­ją do sza­łu” nie odda­je w peł­ni natę­że­nia uczuć, jakie poniż­sze zacho­wa­nia płci pięk­nej w nas, face­tach wyzwa­la­ją. Ale ponow­nie chcia­łem być bywal­cem salo­nów i żeby tu zaje­cha­ło Wer­sa­lem, więc ponow­nie nie napi­sa­łem “wkur­wia­ją do bia­ło­ści”. Ja tyl­ko jeden wiem, jak wie­le woli żela­zo­wej mnie to kosz­to­wa­ło i samo się zapar­cia. Ale bez obaw, tych wyli­cza­nek jesz­cze tro­chę będzie, bo wszyst­kich rze­czy, któ­re dopro­wa­dza­ją nas do sza­łu w kobie­tach wyli­czyć się po pro­stu nie da. Ale spró­buj­my cho­ciaż, co nam szko­dzi?

 

1. Niezdecydowanie

Dać kobie­cie wybór, to naj­gor­sza kara, jaką moż­na dla niej wymy­ślić. Ale żeby nie było zbyt pro­sto – pozba­wie­nie jej wybo­ru to kara rów­nie wiel­ka, jeśli nie więk­sza. Kobie­ta naj­czę­ściej ocze­ku­je, że wybie­rzesz za nią. Ale tyl­ko po to, żeby Cię zgno­ić, że wybra­łeś źle i na niczym się nie znasz (jeśli w 110% nie wpa­so­wa­łeś się w jej gusta) albo zblu­zgać za to, że narzu­casz jej swo­je zda­nie i szo­wi­ni­stycz­nie pod­po­rząd­ko­wu­jesz (jeśli tra­fisz w jej gusta). I tym samym kobie­cy wybór bądź jego brak sta­je się karą dla Cie­bie. Bo Ty jesteś pro­ste i nie­skom­pli­ko­wa­ne stwo­rze­nie, a je cechu­je…

 

2. Wielowątkowość (niestety często delegowana)

Facet jest w sta­nie wyko­ny­wać jed­ną, mak­sy­mal­nie dwie czyn­no­ści naraz (czy­li np. oglą­dać mecz i pić piwo). Kobie­ta jest w sta­nie robić 50 rze­czy jed­no­cze­śnie. Naj­gor­sze jest jed­nak to, że żad­nej tak napraw­dę nie potra­fi zro­bić od począt­ku do koń­ca porząd­nie. Ani tym bar­dziej nie potra­fi ich robić sama. I wte­dy dele­gu­je na Cie­bie to, co roz­grze­ba­ła, cze­go nie skoń­czy­ła albo po pro­stu to, cze­go jej się nie chce już robić, bo zaczę­ła robić rze­czy z następ­nej pięć­dzie­siąt­ki. Bo kobie­ta potra­fi wyko­rzy­sty­wać…

 

3. Względność czasu i przestrzeni

I to wca­le nie cho­dzi tyl­ko o te przy­sło­wio­we:

- Kocha­nie, za ile będziesz goto­wa?

- Za PIĘĆ MINUT!!

Takie pięć minut każ­dy facet zna i wie, że trwa ono dowol­nie dłu­gi okres cza­su. Cho­dzi tu też o to, że kobie­ta potra­fi zapla­no­wać kil­ka spo­tkań czy spraw do zała­twie­nia jed­ne­go dnia, w odstę­pie 15-minu­to­wym, w odle­gło­ści 15-kilo­me­tro­wej przez naj­więk­sze kor­ki w godzi­nach szczy­tu. I to Ty masz dopil­no­wać, żeby wszę­dzie zdą­ży­ła. I nie widzi tutaj abso­lut­nie żad­nej sprzecz­no­ści czy nie­kon­se­kwen­cji. Ein­ste­in bił­by bra­wo. Ale to chy­ba się bie­rze z…

 

4. Brak orientacji w terenie i orientacji w ogóle

Kobie­ta nie ma za grosz orien­ta­cji w prze­strze­ni. W cza­sie też nie ma. Tak szcze­rze mówiąc, w ogó­le nie ma orien­ta­cji i potra­fi sto­jąc pod tabli­cą z wiel­ką strzał­ką i napi­sem szu­kać dro­gi. Albo siło­wać się z drzwia­mi, na któ­rych wisi wiel­ki napis ZAMKNIĘTE, WEJŚCIE OBOK Co jest podwój­nie zasta­na­wia­ją­ce, bo znaj­du­je bez tru­du wszyst­ko w swo­jej toreb­ce, gdzie facet potrze­bu­je GPS’a i osob­ne­go źró­dła świa­tła. I zapa­sów jedze­nia i picia. Cie­ka­we też jest to, że kie­dy tłu­ma­czysz kobie­cie dro­gę, to ona i tak Ci co chwi­lę prze­ry­wa i na koniec zro­bi po swo­je­mu. To dla­te­go my, face­ci boimy się pytać o dro­gę, bo jesz­cze tra­fi nam się kobie­ta i jej tłu­ma­cze­nie sta­nie się nie­koń­czą­cą się baśnią o całym jej życiu, bo kobie­ta ma…

 

4. Wybiórcza pamięć sterowana emocjami

Zada­nie kobie­cie pyta­nia, choć­by naj­prost­sze­go, wyma­ga­ją­ce­go od nor­mal­ne­go face­ta odpo­wie­dzi TAK lub NIE, prze­ro­dzi się w dłu­gą opo­wieść. Bo kobie­ta myśli emo­cja­mi, wspo­mnie­nia­mi i obra­za­mi. Dla­te­go nie powie Ci, że masz skrę­cić w lewo, żeby doje­chać do dwor­ca. Nie­ee, ona Ci przy oka­zji opo­wie, że na tym tu zakrę­cie, jak była mała to się wywa­li­ła i bola­ło ją kola­no, a w poło­wie dro­gi do dwor­ca pierw­szy raz się cało­wa­ła ze swo­ją pierw­szą miło­ścią. A w pocią­gu do Ust­ki zła­pał ją kanar. Wygrze­bie sobie w gło­wie rze­czy kom­plet­nie ze sobą nie powią­za­ne i powią­że je na nowo zama­zu­jąc lub zastę­pu­jąc nie­wy­god­ne frag­men­ty. I z tym się wią­że kolej­na, dziw­na cecha kobie­cej pamię­ci, czy­li…

 

5. Pamiętliwość i wracanie do rzeczy już załatwionych (najczęściej żeby zrobić awanturę)

Niby to samo, co powy­żej, ale nie do koń­ca. O ile poprzed­ni punkt bywa cza­sa­mi sym­pa­tycz­ny, to ten jest już tyl­ko i wyłącz­nie uży­wa­ny jako broń. 15 lat temu o 19:38 obej­rza­łeś się za jakąś dziu­nią na uli­cy – bądź pew­ny, że wró­ci to jako argu­ment, że jesteś babiarz i jej nie kochasz i nie sza­nu­jesz. 8 lat temu, w pią­tek 11-go kwiet­nia nie mia­ła orga­zmu – wywle­cze to jako argu­ment, że już jej nie zado­wa­lasz, nie kochasz i poszu­kaj sobie innej, bo już Cię nie pod­nie­ca. Albo jesteś impo­ten­tem. Kłó­ci­li­ście się 6 lat temu w nie­dzie­lę o to, czy idzie­cie do kina czy do klu­bu i Ty dla świę­te­go spo­ko­ju zro­bi­łeś co chcia­ła? Jesteś chłop bez jaj i nie masz wła­sne­go zda­nia. I już jej nie kochasz, bo sama musi wymy­ślać, co będzie­cie robić w wol­nym cza­sie. Albo nie daj Bodziu musia­ła pójść SAMA (zna­czy z kole­żan­ka­mi, któ­rych nie cier­pisz, ale Ty byłeś twar­dy i się nie dałeś). I tu mamy następ­ny punkt…

 

6. Stadność

Wszyst­ko, ABSOLUTNIE WSZYSTKO, co kobie­ta robi, musi robić z kimś. Oglą­dać dur­no­wa­te seria­le, zała­twiać coś na mie­ście, cho­dzić na zaku­py, do leka­rza, na rower, na spa­cer. I to mój dro­gi Ty MASZ JEJ TOWARZYSZYĆ. I nie ma tu zna­cze­nia, czy masz na to ocho­tę, czy coś, co aktu­al­nie robisz jest waż­ne czy nie­waż­ne – w tej chwi­li masz wszyst­ko rzu­cić i robić to, co ona chce. Bo ona jest naj­waż­niej­sza prze­cież dla Cie­bie i prze­cież chcesz jej szczę­ścia a jak ona ma być szczę­śli­wa bez Cie­bie i jak Ty nie chcesz jej towa­rzy­szyć w naj­bar­dziej nawet dur­no­wa­tej absur­dal­nej i nie wyma­ga­ją­cej Two­jej obec­no­ści czyn­no­ści? Kobie­ty nawet do toa­le­ty cho­dzą sta­da­mi, ale na szczę­ście (albo nie­ste­ty) już tam nas nie zabie­ra­ją. A wła­śnie, zabie­ra­nie…

 

7. Zabieranie rzeczy

Nie powiem, naga kobie­ta o poran­ku w Two­jej męskiej, za dużej tro­chę koszu­li to widok co naj­mniej pod­nie­ca­ją­cy. To widok, któ­ry zapo­wia­da ciąg dal­szy, bo prze­cież musi tę koszu­lę zdjąć, żeby potem z powro­tem nało­żyć coś sza­ło­we­go, czym Cię sku­si­ła, żebyś ją zacią­gnął do sypial­ni (facet, jeśli myślisz, że jest tu choć odro­bi­na Two­jej zasłu­gi i choć gram Two­jej decy­zji, to myśl dalej). Ale dla­cze­go uży­wa Two­jej golar­ki i zosta­wia w niej wło­sy (strach pomy­śleć skąd)? Dla­cze­go prze­jeż­dża Two­im autem całe mia­sto na dwój­ce, kie­dy w jej gara­żu stoi jej różo­wiut­ki ford Ka? Dla­cze­go w łazien­ce Two­je kosme­ty­ki prze­gra­ły bitwę o Leben­sraum i zaj­mu­ją 10% dostęp­nej powierzch­ni szaf­ki? Bo kobie­ta to stwo­rze­nie eks­pan­syw­ne, agre­syw­ne i nie zna­ją­ce lito­ści. Zagar­nę­ła Two­je rze­czy i nie­dłu­go zagar­nie Cie­bie.

A naj­gor­sze w tym wszyst­kim jest to, że my bez nich żyć nie może­my…

Z nimi też nie…

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...