Jak być prawdziwym Polakiem – patriotą?

 

Czas naj­wyż­szy na kolej­ny wpis. Mia­łem przy­go­to­wa­ny taki lek­ko popier­dół­ko­wy temat fil­mo­wy, któ­ry moż­na by pod­piąć do lek­ko już czer­stwej recen­zji ostat­nie­go Bon­da. Mia­łem też w pla­nach tekst o wiel­ko­cy­cych pom­po­wa­nych glo­no­ja­dach na Insta, bo ostat­nio parę takich stwo­rzeń fol­lo­ło­uję, żeby mieć mate­riał do badań i wpi­su o ope­ra­cjach pla­stycz­nych. Ale nie, bo pro­szę Pań­stwa jest 11 listo­pad. Bar­dzo waż­ne świę­to dla nas, Pola­ków. Dzień Nie­pod­le­gło­ści.

Wie­cie, my, jako naród dosta­li­śmy od histo­rii, sąsia­dów, wro­gów i przy­ja­ciół tak bar­dzo w dupę, że nie jestem w sta­nie trak­to­wać tego tema­tu nie­po­waż­nie. Nasi przod­ko­wie prze­la­li hek­to­li­try krwi po to, żebym mógł dzi­siaj napi­sać to, co myślę i nie bał się, że mnie ktoś ześle za to do obo­zu pra­cy albo pode­rżnie gar­dło i wrzu­ci fil­mik na youtu­ba. Nawet mój star­czy cynizm i nie­skoń­czo­ny sar­kazm nie potra­fią robić sobie z tak waż­nej rze­czy jaj.

Dla­te­go chciał­bym opi­sać to, co moim zda­niem czy­ni z nas patrio­tów, jak być praw­dzi­wym Pola­kiem i jak nale­ży uczcić ten szcze­gól­ny dzień.

Mamy XXIw., więc trze­ba zadbać o media socjal­ne – bia­ło-czer­wo­ny ava­tar to pod­sta­wa. Moż­na jesz­cze dorzu­cić znak Pol­ski Wal­czą­cej, a w sta­tu­sie koniecz­nie wpi­sać, że wła­śnie prze­czy­ta­li­ście “Kamie­nie na sza­niec” albo zacy­to­wać “świę­ta miło­ści kocha­nej ojczy­zny” - chuj tam, że nawet nie wia­do­mo skąd ten cytat. Moż­na jesz­cze wkle­ić obraz­ki z orłem bia­łym albo uła­na­mi na koniach. Byle by to nie były ara­by, hucu­ły będą w sam raz. Praw­dzi­wy patrio­ta musi mieć skraj­nie rady­kal­ne pra­wi­co­we poglą­dy, więc do tego wszyst­kie­go trze­ba by dorzu­cić kil­ka memów o uchodź­cach. Zale­cam ostroż­ność ze swa­sty­ka­mi, bo to sym­bol zaka­za­ny. To moż­na robić już nawet z mie­siąc wcze­śniej, coby inny wie­dzie­li, żeś swój.

Dobrze spraw­dzić, jaka będzie 11 listo­pa­da pogo­da. Bo w czar­nych dżin­so­wych rur­kach i we fle­ku możesz mar­z­nąć. Nie mówię już o tym, że przez gło­wę tra­ci się naj­wię­cej cie­pła, więc łysy łeb naj­le­piej scho­wać pod kap­tu­rem. Ma to jesz­cze jeden ukry­ty plu­sik – blu­za pod fle­kiem nie dość, że ogrze­je, to jesz­cze zro­bi to tak dys­kret­nie, że nikt nie weź­mie Cię za lalu­sia-cie­nia­sa, któ­ry mar­z­nie led­wie tro­chę zawie­je. Twarz moż­na zasło­nić przed nie­sprzy­ja­ją­cą aurą sza­li­kiem albo chu­s­tą – nie dość, że pały nie roz­po­zna­ją na moni­to­rin­gu, to jesz­cze się nie zła­pie kata­ru. Żeby nie było nud­no, to mogą mieć bar­wy ulu­bio­ne­go klu­bu, tyl­ko wybierz pił­kar­ski, bo jakiś hokej na tra­wie to strasz­ne pedal­stwo i współ­ma­ni­fe­stan­ci mogą krzy­wo patrzeć. Jeśli nie wiesz jaki to aku­rat ma być klub (bar­wy Arki Gdy­nia we Wro­cła­wiu to wiel­kie ryzy­ko), to wybierz bar­dzo neu­tral­nie - cza­cha z wyszcze­rzo­ny­mi zęba­mi będzie w sam raz.

Pamię­taj o odpo­wied­nich akce­so­riach nie­zbęd­nych w mar­szu nie­pod­le­gło­ści. Bia­ło-czer­wo­ny sztan­dar czy trans­pa­ren­ty z odpo­wied­ni­mi hasła­mi w sty­lu “Pol­ska! Mło­dość! Nacjo­na­lizm!” czy “Pol­ska dla Pola­ków” to bar­dzo dobry doda­tek do wypo­sa­że­nia pod­sta­wo­we­go. Czy­li rac, petard, kijów bejs­bo­lo­wych, może macze­ty jakiejś wystru­ga­nej z reso­ra. Kok­taj­le Moło­to­wa to chy­ba jed­nak prze­sa­da, w koń­cu to nie Afga­ni­stan czy Mosul. Ale gdy­byś jed­nak nie zabrał ze sobą wystar­cza­ją­co dużo rekwi­zy­tów, to pamię­taj, że zawsze moż­na wyrwać tro­chę kostek bru­ko­wych albo roz­pi­rzyć jakąś nie­win­ną ławecz­kę. Gdy­byś nie dał rady, to zawsze kole­dzy pomo­gą.

I co z tym wszyst­kim robić? Ano rzu­cać. Moż­na na przy­kład ulo­ko­wać ten zgrab­ny śmiet­nik w wozie trans­mi­syj­nym jakiejś wra­żej tele­wi­zji – o, TVN będzie ide­al­ny. Wia­do­mo prze­cież, że tam sie­dzi sama Żydo-komu­na, do tego pod nie­miec­ką kon­tro­lą i finan­so­wa­ni są przez taj­ną gru­pę trzy­ma­ją­cą wła­dzę, któ­ra zaro­bi­ła miliar­dy dola­rów na ropie i dzię­ki zama­chom ter­ro­ry­stycz­nym Al-Kaidy. A teraz sączą jad pro­pa­gan­dy w ser­ca praw­dzi­wych Pola­ków. Jeśli śmiet­ni­ko­wi się przy­pad­kiem tra­jek­to­ria popier­do­li i tra­fi w szy­bę wysta­wo­wą jakie­goś skle­pu, to i tak nie ma to więk­sze­go zna­cze­nia, prze­cież to jest sie­dli­sko krwio­żer­cze­go kapi­ta­li­stycz­ne­go wyzy­sku kla­sy pra­cu­ją­cej za naj­niż­sza kra­jo­wą na kasie w Lidlu. A jeśli to aku­rat była bud­ka z chiń­skim żar­ciem albo keba­bem, to nawet lepiej, bo i zasłu­gę dla naro­du masz, bo czy­sto­ści pol­skiej rasy bro­nisz.

Kie­dy rzu­ca­nie w cele nie­oży­wio­ne zacznie wiać lek­kim chu­jem i zajeż­dżać nudą, zawsze moż­na wziąć na cel siłę żywą prze­ciw­ni­ka. Poli­cjan­tów na przy­kład. Wia­do­mo, że pały to kur­wy i trze­ba ich tępić. Tak samo, jak te wszyst­kie pedal­sko-hip­ster­skie bro­da­te gęby z kontr­ma­ni­fy STOP PRZEMOCY.

Tak napraw­dę waż­ne jest tyl­ko to, żeby nie rzu­cać w swo­ich, a napier­da­lać tam­tych. A tam­ci to wła­ści­wie wszy­scy inni, tyl­ko nie my. Kobie­ta z dziec­kiem? Niech sie­dzi w domu, miej­sce baby jest przy garach! Ktoś bie­ga po par­ku? Pew­nie pedał, bo w obci­słych gaciach! Jakiś taki lek­ko nie nasz na twa­rzy? Pol­ska dla Pola­ków i niech spier­da­la do sie­bie!

A te śmiesz­ne dziad­ki w śmiesz­nych zie­lon­ka­wych ubran­kach i z taki­mi śmiesz­ny­mi blasz­ka­mi na ubra­niach niech lepiej sie­dzą w domu i się nie pałę­ta­ją, bo mogą zaro­bić cegłów­ką. To nasze pol­skie świę­to i to my tu świę­tu­je­my.

Tu nie ma dla nich miej­sca.

 

PS. Bar­dzo, bar­dzo, bar­dzo chciał­bym, żeby taki tekst poja­wił się po raz pierw­szy i ostat­ni. Ale jakoś w to nie wie­rzę…

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...