Adrspach – skalne miasto rzut beretem od Wrocławia /Czechy

 

Nad­szedł pią­tek, pią­te­czek, pią­tu­nio (jak ja nie cier­pię tego tek­stu, zwłasz­cza kie­dy w sobo­tę wycho­dzę póź­nym popo­łu­dniem z pra­cy) i dla­te­go dzi­siaj mamy wpis o tym, jak moż­na spę­dzić week­end z rodzi­ną tak, żeby faj­nie, miło i poży­tecz­nie. Odwie­dzi­my dzi­siaj cze­ski Adr­spach i jego skal­ne mia­sto (jak już po cze­sku, to Adršpach).

To takie tro­chę góry dla cie­nia­sów, bo w więk­szo­ści są pła­skie i łatwo się po nich tup­ta, co jest zaje­bi­ście cen­ne, kie­dy tato­oo, bolą mnie nóski. Dodat­ko­wo są zaje­bi­ste wido­ki (za dar­mo), jezior­ko, po któ­rym moż­na popły­wać (trze­ba dopła­cić), skał­ki, po któ­rych moż­na się wspi­nać (trze­ba umieć) i drzwi do lasu, któ­re wystę­po­wa­ły w “Opo­wie­ściach z Narnii”. A na koniec moż­na sobie zapo­dać sma­že­ný sýr s hra­nol­ka­mi i popić go schło­dzo­nym Sta­ro­pra­me­nem (co za roz­kosz).

Od Wro­cła­wia to rzut bere­tem – jakieś 2 godzi­ny dro­gi z gro­sza­mi (⇒zer­k­nij na map­kę). Dłu­żej się wyjeż­dża w pią­tek popo­łu­dniu na Poznań. Same­go łaże­nia też jakoś szcze­gól­nie dużo nie ma – ot, w sam raz na jeden dzień spo­koj­ne­go spa­cer­ku i podzi­wia­nia oko­licz­no­ści przy­ro­dy.

Ale jeśli masz w dupie sta­do os i zaiwa­niasz jak mały samo­cho­dzik, to możesz sobie tra­sę wydłu­żyć i zali­czyć Adr­spach oraz potem zaha­czyć o pobli­skie skal­ne mia­sto w Tepli­cach (Teplic­ké skal­ní město). Tam jest tro­chę bar­dziej stro­mo, tro­chę trud­niej, ale przez to tro­chę mniej tury­stów. Opę­dze­nie ich obu w jeden dzień to nie sport eks­tre­mal­ny, ale już tupiesz w tem­pie mar­szo­wym, a nie spa­cer­kiem.

adrspach_6_1230

 

Jeśli kie­dyś zde­cy­du­jesz się na dłuż­szy urlop ze zwie­dza­niem Gór Sto­ło­wych, to zacznij od tych po pol­skiej stro­nie (np. ⇒Szcze­li­niec Wiel­ki, Błęd­ne Ska­ły, Skal­ne Grzy­by), a te cze­skie zostaw sobie na koniec. W odwrot­nej kolej­no­ści tro­chę się roz­cza­ru­jesz, bo jed­nak u naszych śmiesz­nie mówią­cych sąsia­dów skał­ki są dużo bar­dziej uro­kli­we. Wiesz, przy­jem­no­ści trze­ba stop­nio­wać.

adrspach_4_1230

 

Wido­ki zapie­ra­ją dech w pier­siach, nawet w tak kształt­nych jak Małej­Żon­ki, i jeśli nie lubisz łazić po nizi­nach, a jesz­cze tam nie byłeś, to zapla­nuj sobie na week­end z rodzi­ną. A jeśli góry lubisz oglą­dać tyl­ko w Natio­nal Geo­gra­phic, to i tak pole­cam, bo poziom trud­no­ści tras nie prze­ra­ża nawet moje­go przed­szko­la­ka Tymoń­skie­go.  Choć nie powiem – część tra­sy cwa­nia­czek zwie­dził jadąc na bara­nie. I to nie lite­rów­ka czy błąd. To ja.

adrspach_9_1230

prawie jak "follow me to..."

pra­wie jak słyn­ne Insta­gra­mo­we fol­low me to…

adrspach_3_1230

adrspach_5_1230

Tu ćwi­czył Spi­der-Man do swo­jej roli

adrspach_8_1230

adrspach

skalne miasto Adrspach

Wytęż wzrok i znajdź jed­ne­go łosia nie pasu­ją­ce­go do obraz­ka, czy­li mnie.

 

A na koniec dowód na to, iż Cze­si nie gęsi i swo­je szczu­cie cycem mają.

adrspach_12_1230

A za tydzień Park Adre­na­li­na. Albo zno­wu góry. Albo zwie­rząt­ka.

A może coś pole­ci­cie cie­ka­we­go?

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...