Nie sraj we własne gniazdo, czyli pogadajmy o Blog Conference Poznań.

 

Minął cie­plut­ki majo­wy week­end, minął najazd blo­ge­rów na spo­koj­ną sto­li­cę Pyr­lan­dii, minął Blog Con­fe­ren­ce Poznań. Pew­nie za chwi­lę zaroi się od prze­róż­nych rela­cji, dobrych rad, kon­struk­tyw­nych wnio­sków, hej­tów, narze­kań i słów zachwy­tu, któ­re cwa­ni i świe­żo wyedu­ko­wa­ni na kon­fe­ren­cji blo­ge­rzy ubio­rą w mniej lub bar­dziej click­ba­ito­we tytu­ły, leady czy obraz­ki. Czy to źle czy dobrze? Ano jak to było na slaj­dach u Wojt­ka Waw­rza­ka – to zależy.

To moja dru­ga blo­ger­ska impre­za – pierw­szą był rok temu Wro­Blog, któ­ry docze­kał się entu­zja­stycz­ne­go zbio­ru rów­nie entu­zja­stycz­nych reflek­sji. Ale z pierw­szy­mi raza­mi tak to już jest – albo jest ból i wstyd, albo jest hura­op­ty­mizm i chcę wię­cej. Tak czy siak ogląd cało­ści bywa zabu­rzo­ny choć­by przez banal­ny brak odnie­sie­nia. Na BCP poje­cha­łem też nie­źle pod­ja­ra­ny, ale zupeł­nie czym innym, niż samo BCP. Wró­ci­my do tego, nie uciekajcie.

 

Co w BCP nie zagrało tak w miarę obiektywnie?

Już na samej kon­fe­ren­cji sły­sza­ło się gło­sy kry­tycz­ne, bo rze­czy­wi­ście parę rze­czy na Blog Con­fe­ren­ce Poznań zgrzyt­nę­ło. Ale mam wra­że­nie, że to raczej takie malu­chy jak ja, ale nie tak sta­re i cho­re na mitu­wi­sizm jak ja, mają naj­wię­cej pre­ten­sji. A do tego cho­ru­ją na wca­le nie tak rzad­ką cho­ro­bę “jestem zaje­bi­sty i wyjąt­ko­wy”.  Że fan­tów nie było (heloł!! to Poznań prze­cież!!). Że LIDL kar­mił tyl­ko w nie­dzie­lę. Że w kół­ko to samo na pre­lek­cjach. Że ktoś się ośmie­lił blo­ge­rów kry­ty­ko­wać. I tak dalej, i tak dalej. Czy­ta­łem też już u kogoś o tych bra­kach (i tyl­ko o bra­kach). To wszyst­ko praw­da, zga­dzam się, mnie też to prze­szka­dza­ło, ale raczej mniej niż bar­dziej. Tak, nie podo­ba­ło mi się to, ale… do tego też wró­ci­my, nie uciekajcie.

Fakt jest fak­tem – chy­ba impre­za potknę­ła się o samą sie­bie i za bar­dzo spu­chła. Widać to było, że spon­so­rzy tro­chę liczy­li zło­tów­ki i licz­ba ponad 1K uczest­ni­ków wie­lu prze­stra­szy­ła. Tym bar­dziej moim zda­niem ukło­ny dla orga­ni­za­to­rów za to, że jed­nak się to uda­ło. Choć nie powiem, brak dar­mo­wej kawy (albo płat­nej, ale za to dobrej i dużej) po led­wie 5 godzi­nach snu jest nie­ludz­ki i za to daję klap­sa, choć tak pół­żar­tem, bo bez jaj – to nie jest wiel­ki wyda­tek, taki jeden kube­czek i moż­na sobie zafun­do­wać, ale nie było gdzie. Bo jed­nak taka z tar­go­we­go bufe­to-baru to nie boski napar z wysra­nych przez lisy zia­re­nek zapa­rzo­ny na poran­nej rosie i zala­ny spie­nio­nym sojo­wym mle­kiem bez glu­te­nu, lak­to­zy i mle­ka. Dru­gie­go daję za brak jakiejś paszy na miej­scu – cie­ka­we, czy to MTP nie zezwo­li­ło na kil­ka food­truc­ków, czy też nie uda­ło się żad­nych zna­leźć? No co, że o żar­ciu tyl­ko? Na die­cie jestem, muszę jeść, nie?

A teraz poważniej.

Dawa­ło się takie nie­do­cią­gnię­cia zauwa­żyć, cza­sa­mi prze­szka­dza­ły, cza­sa­mi nie bar­dzo. Były. I będą zawsze, kie­dy się urzą­dza impre­zę tej wiel­ko­ści, ALE TO SZCZEGÓŁY. PIERDOŁY. Tak to już jest i tyl­ko kie­dy się widzi błę­dy, to moż­na je popra­wić, więc eki­po BCP – nie wrzu­caj­cie mnie na przy­szły rok na listę “tego pana nie obsłu­gu­je­my”, co?

 

Co w BCP nie zagrało tak bardzo subiektywnie?

Mnie oso­bi­ście nie podo­ba­ło się to, że tak bar­dzo blog był pra­wie wszę­dzie trak­to­wa­ny jako pro­dukt i maszyn­ka do zara­bia­nia sia­na. Chy­ba tyl­ko u Jani­ny odna­la­złem ten fun, któ­ry blo­go­wa­niu towa­rzy­szy. Przy­naj­mniej chciał­bym, żeby towa­rzy­szył. Nie zro­zum­cie mnie źle – to nie jest abso­lut­nie nic złe­go, kie­dy ktoś na blo­gach zara­bia, zara­bia dużo i zara­bia sprze­da­jąc swo­je pro­duk­ty. Ale kie­dy jest to tak bar­dzo na serio, z biz­ne­spla­na­mi i całą masą dziw­nych angiel­skich słó­wek o biz­ne­sie, stra­te­gii czy mar­ke­tin­gu, to mi tu cze­goś bra­ku­je.

Spon­ta­nu, rado­ści, cie­sze­nia się tym pisa­niem, patrze­nia na świat i, a może nawet przede wszyst­kim, na swo­je­go blo­ga, przez różo­we oku­la­ry. Po pro­stu. Ja piszę, bo lubię pisać i wie­cie, zabrzmi to może mało skrom­nie, ale uwiel­biam tym pisa­niem spra­wiać ludziom przy­jem­ność. Ale prze­cież fakt, że ktoś zało­żył blo­ga TYLKO I WYŁĄCZNIE po to, żeby na nim zara­biać wca­le nie jest podej­ściem gor­szym albo lep­szym, praw­da? Jest podej­ściem innym. I tyle. Jeśli ktoś nie potra­fi sobie sam zor­ga­ni­zo­wać kalen­da­rza i potrze­bu­je kogoś, kto mu to zro­bi za kasę, to dla­cze­go nie? Co w tym złe­go? Nic, ABSOLUTNIE NIC. Tyl­ko, że dla mnie to już nie jest TO, o co cho­dzi w blogowaniu.

Kto wie, jak wresz­cie wszy­scy się pozna­ją na tym, jaki jestem zaje­bi­sty i zaro­bię mili­jo­ny monet, to bez pla­nu na dwa lata do przo­du nie pozwo­lę sobie nawet na takie sza­leń­stwo, jak zamia­na kolo­ru skar­pe­tek z czwart­ko­wych na nie­dziel­ne, ale póki co zde­cy­do­wa­nie wolę blo­go­wa­nie na luzie bez par­cia na cyfer­ki, więc dla mnie oso­bi­ście jed­no wystą­pie­nie Jani­ny było wię­cej war­te, niż wszyst­kie inne o two­rze­niu kur­sów, pozy­cjo­no­wa­niu i tak dalej (oczy­wi­ście bez umniej­sza­nia im jakiej­kol­wiek war­to­ści mery­to­rycz­nej, ja po pro­stu się nie znam na biz­ne­so­wa­niu w blo­go­wa­niu i nie tędy widzę swo­ją w nim drogę).

Plus jesz­cze jed­no spo­strze­że­nie – to, że ktoś faj­nie pisze wca­le nie musi zna­czyć, że będzie też faj­nie mówił i porwie tłu­my. Nie­któ­rzy blo­ge­rzy nie­ko­niecz­nie powin­ni wychy­lać się poza sło­wo pisa­ne, za to nie­któ­rzy zde­cy­do­wa­nie tak.

 

A dlaczego minusy nie są tak istotne i co naprawdę jest ważne?

LUDZIE! (tak, to tu wró­ci­li­śmy do tego, o czym wcze­śniej tajem­ni­czo przerwałem).

Nawet kie­dy słu­cham cze­goś, z czym się nie zga­dzam i co mnie śmier­tel­nie nudzi, ale widzę w pre­le­gen­cie pasję, to ją doce­niam i czło­wie­ka też. Nawet kie­dy słu­cham cze­goś, z czym się w peł­ni zga­dzam, ale for­ma poda­nia tego powo­du­je moje wiel­kie zie­eeew, to i tak doce­niam temat i czło­wie­ka też. Bo mogą być dla mnie inspi­ra­cją i nauką – wnio­ski moż­na prze­cież wycią­gać nie tyl­ko z pozy­ty­wów, prawda?

Jedy­ni ludzie, któ­rych omi­jam to tacy, któ­rzy mają dupę wyżej nosa, a ten i tak bar­dzo zadar­ty, choć obiek­tyw­nych powo­dów zadzie­ra­nia brak. Ale to blo­ge­rzy, więc mamy to w wpi­sa­ne w CV jako cechy i umie­jęt­no­ści. Takich ludzi sza­nu­ję za to, że potra­fią mieć o sobie wyso­kie mnie­ma­nie wbrew zdro­we­mu roz­sąd­ko­wi i logicz­nym prze­słan­kom, ale tak świat jest skon­stru­owa­ny, że bez roz­py­cha­nia się łok­cia­mi dale­ko nie zaje­dziesz. I nawet to może być nauką i inspi­ra­cją, bo fał­szy­wa skrom­ność może być tak samo zła, jak bez­pod­staw­nie wyso­kie mnie­ma­nie o sobie.

To ludzie, ta cała gru­pa zaja­wio­nych na ten czy inny spo­sób two­rze­nia w sie­ci osób. Każ­dy, ale do dosłow­nie KAŻDY z tych ludzi jest w sta­nie coś wnieść do Two­je­go blo­go­wa­nia, a może i życia. Nawet jeśli nie otwo­rzy Ci drzwi karie­ry (bo umów­my się – zna­jo­mo­ści to pod­sta­wa, jak w każ­dym jed­nym biz­ne­sie), to coś pod­po­wie, dora­dzi, czy choć­by wysłu­cha albo razem wypi­je piw­ko. To LUDZIE two­rzą i są blo­gos­fe­rą i to wła­śnie LUDZIE, a nie pie­nią­dze są w tej blo­gos­fe­rze war­to­ścią. Fakt, miło jest, jak jed­no i dru­gie sobie har­mo­nij­nie współ­dzia­ła, ale war­to nie tra­cić z oczu tego, co jest ważne.

I dla­te­go, jeśli ktoś mnie zapy­ta kie­dy­kol­wiek, czy war­to jeź­dzić na kon­fe­ren­cje blo­ge­rów, to odpo­wiem bez chwi­li waha­nia: TAK, WARTO! Nawet bar­dziej po to, żeby pozna­wać nowych ludzi niż czer­pać wie­dzę z pre­lek­cji czy warsz­ta­tów. Taką wie­dzę znaj­dzie­cie sobie w sie­ci, a kon­tak­tu z żywą oso­bą przy kil­ku łykach pro­cen­to­wych napo­jów nic Wam nie zastą­pi. I takiej oso­bie możesz się wyża­lić, że coś jest nie tak na kon­fe­ren­cji, jak powin­no, coś Cię gnie­cie i uwie­ra. Tak szcze­rze, od ser­ca, bo lubisz tę oso­bę i masz do niej zaufa­nie – wiesz, że pona­rze­ka­cie razem, ale waż­ne jest to wła­śnie sło­wo: RAZEM!

I dla­te­go moim zda­niem nawet jeśli widzę w takiej impre­zie spo­ro bra­ków, to nie sram we wła­sne gniaz­do i nie pysz­czę dooko­ła licząc na laj­ki i kli­ki, że było chu­jo­wo. Bo jeśli dla Cie­bie było, to po pro­stu nie spo­tka­łeś odpo­wied­nich ludzi.

I tyle.

 

 

PS. KOTy – jeste­ście zaje­bi­ści!! Dzię­ku­ję WAM za ten weekend.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: See Bloggers 2017 – jak ciężko być blogerem. W punktach.dizajnuch.pl – blog faceta o rzyci…()

  • Pingback: Anonimowość gwarantuje święty spokój. | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Oby na SeeBlog­gers była dobra kawa 😉

  • Super Kon­fe­ren­cja 🙂 Dla mnie pierw­szy raz no i nie ostatni 🙂
    Pozdrawiam

  • Pisa­nie dla rado­ści pisa­nia i dla przy­jem­no­ści czy­ta­ją­cych to naj­lep­sza moty­wa­cja do two­rze­nia. 🙂 Biz­ne­so­we blo­gi mnie nie krę­cą. Wpa­dam na nie gdy cze­goś potrze­bu­ję, poczy­tam, sko­rzy­stam z porad i tyle mnie tam widzia­no. Kre­cą mnie takie, w któ­rych widać praw­dzi­we­go człowieka. 🙂
    Co do takich spo­tkań, chy­ba mam fobię na tłumy. 🙂

    • Wiesz Basiu, nie widzę nicze­go złe­go, kie­dy za tą moty­wa­cją idą też pie­nią­dze, bo niby dla­cze­go nie? Ale kie­dy to pie­nią­dze i tyl­ko one są tą moty­wa­cją, to mi tu cze­goś brakuje.
      Kie­dy spo­tkasz na takiej impre­zie kil­ka brat­nich dusz, to nie­zau­wa­żasz tych tłu­mów w ogó­le. No, chy­ba że w kolej­ce do toalety 🙂

  • pani Mon­dro

    w życiu na takiej impre­zie nie byłam, a nie ukry­wam, bar­dzo bym chcia­ła, ale… no z czym do ludzi? może za rok, albo dwa jak ludzie zechcą do mnie przyjść i zostać, a nie dla­te­go że się w gru­pach wza­jem­nej ado­ra­cji pro­mu­ję… :/ ale ja nie o tym… nie wiem wła­śnie czy to ja ostat­nio tyl­ko na takie blo­gi tra­fiam czy to jakaś moda z tym dora­dza­niem jak zara­biać, jak pisać, jak się lan­so­wać… SEO wyska­ku­ją­ce po 5 razy w każ­dym zda­niu… kur­de… i jak czy­tam tek­sty typu: zrób rese­arch, sprawdź jaką treść chcą dostać czy­tel­ni­cy, jakiej tre­ści poszu­ku­ją, to myślę sobie, że powin­nam dać sobie spo­kój… bo jeśli wszy­scy na oko­ło trą­bią o Mag­dzie Ż., a ja nie mam ocho­ty o tym pisać?… bo wiem, że ludzie lubią sen­sa­cję, a ja nie chcę być kolej­nym Super Expres­sem czy innym Fak­tem? no to po co mi to? 😐

    • Ludzie napraw­dę mają ten­den­cję do prze­ce­nia­nia siły tej mitycz­nej “gru­py wza­jem­nej ado­ra­cji”. Czy­tel­ni­cy to myślą­ce stwo­rze­nia – raczej lubię myśleć, że laj­ku­ją i reagu­ją na tre­ści, któ­re im się podo­ba­ją, a nie te, na któ­re ktoś im każe reagować.

      • Myślę dokłąd­nie tak samo i tyl­ko to mnie trzy­ma przy blo­go­wym życiu, bo za sta­ry jestem na ogar­nia­nie SEO i wszyst­kie­go tego, co za blo­ga­mi czę­sto stoi. Faj­nie jest po pro­stu pisać, a fejm niech kie­dyś nadej­dzie sam 🙂

    • Gru­py z fej­sa szcze­rze mówiąc w tej chwi­li za bar­dzo spu­chły i raczej się na nich nie wypro­mu­jesz, bo tam już tyl­ko kom/kom i obs/obs. Szu­kaj mniej­szych, bar­dziej kame­ral­nych – tam jesz­cze nie ma najaz­du gim­ba­zy kosmetyczno-modowej 🙂

  • Bar­dzo cie­ka­we spo­strze­że­nia, mia­łam podob­ne, szcze­gól­nie o pasji i przy­jem­no­ści z pisa­nia 🙂 Wiem, że dla wie­lu ludzi blog to pra­ca i jedy­ne źró­dło zarob­ków, albo cho­ciaż per­spek­ty­wa doro­bie­nia cze­goś, ale cie­szę sie, że jest dużo, bar­dzo dużo osób pozy­tyw­nie zakrę­co­nych, któ­rzy po pro­stu robią swo­je i mają z tego fun. Żału­ję jedy­nie, że nie mia­łam oka­zji poznać wię­cej takich osób, ale będą jesz­cze okazje 🙂

    • Fun nie wyklu­cza zara­bia­nia, ale z kolei zara­bia­nie na blo­gu bez funu to już nie dla mnie. Może jak zaro­bię mili­jo­ny na pisa­niu, to zmie­nię zdanie ;)))

  • Jakaś tam kawa była, nie marudź! Ale powiem jed­no – after był bar­dziej uda­ny niż zeszło­rocz­ny, bo było tam spo­ro Kotów 😉 A poza tym oso­bi­ście żału­ję jed­ne­go: że nie mam tego zegar­ka co Her­mio­na z powie­ści Row­ling, by być w dwóch miej­scach na raz, bo nie mogłam być na Janinie…

    • Co to za Polak, co nie marudzi? ;))

      Oj tak, tutaj był napraw­dę sztos!!

    • No wiem, że Cię nie było, Moni­ka. Nie mam Cię na liście obec­no­ści, a wciąż jesz­cze nie dosta­łam uspra­wie­dli­wie­nia od lekarza!

  • I ja mia­łem jechać. Ale tak sobie pomy­śla­łem, że z jed­nym postem na mie­siąc to tak tro­chę wstyd będzie się poka­zać na salonach 😀

  • Ludzie! <3 MNie nie było, ale dzię­ki tym ludziom- wiem co się dzia­ło i żału­ję że mnie nie było! Ale co się odwlecze..;)
    ps. Ja się nie nada­je na zara­bia­nie, biz­ne­spla­ny, itp. Stef­cia i Kryś­ki nie da się okiełznać 😀

  • o i tym mnie ują­łeś 🙂 poma­łu prze­sta­ję czy­tać blo­gi, któ­re wyglą­da­ją jak słu­py ogło­sze­nio­we. Gdzie jest ta radość z pisa­nia, dzie­le­nia się życiem ( w gra­ni­cach roz­sąd­ku) kasa przy oka­zji a nie na pierw­szym miejscu.

    • Wiesz, moż­na mieć i kasę na pierw­szym miej­scu, jeśli za nią idzie jakość – a nie­ste­ty, nie zawsze idzie.

  • nie­przy­zwo­it­ka

    Jak cyc­ki 😀

  • Ja piszę, bo lubię pisać i wie­cie, zabrzmi to może mało skrom­nie, ale uwiel­biam tym pisa­niem spra­wiać ludziom przy­jem­ność” <3 <3 <3.

  • Dzię­ki, Jacek! Strasz­nie dłu­go myśla­łam nad tą pre­lek­cją, bo chcia­łam by każ­dy mógł z niej coś wycią­gnąć – nie­waż­ne jak dłu­go blo­gu­je, jakie ma blo­go­we cele i o czym piszę. Cie­szę się, że w Two­jej opi­nii to mi się uda­ło. I zga­dzam się z Tobą, że naj­waż­niej­sze w takich wyda­rze­niach są moż­li­wo­ści i kon­tak­ty – ja dotych­czas byłam tyl­ko na dwóch kon­fe­ren­cjach blo­go­wych, ale zawsze je sobie cenię, bo to jedy­na taka moż­li­wość poroz­ma­wiać z tak wie­lo­ma ludź­mi z inter­ne­tu, ja się zawsze tam czu­ję jak labra­dor w fabry­ce kiełbasy.

    • Jezu­sic­ku kocha­ny teraz mogę umrzeć. No dobra, jesz­cze zosta­ła mi do przy­bi­cia piąt­ka z Mag­dą Grze­byk i fot­ka z Segrittą 🙂

      Dałaś tak bar­dzo radę, że zno­wu poczu­łem to, cze­go od kil­ku mie­się­cy już nie czu­łem – chęć i rado­chę z pisa­nia. Dodat­ko­wo Two­ja opo­wieść o tym, że pisa­łaś dwa lata, zanim to się uda­ło to była naj­lep­sza mowa moty­wa­cyj­na, jaką sły­sza­łem. Szcze­rze mówiąc dopie­ro na kon­fe­ren­cji (nie powiem na czy­jej pre­lek­cji, bo się obra­zi) zaj­rza­łem do Cie­bie i wsią­kłem na amen. I za to wszyst­ko Ci dziękuję.

    • Ja to żału­ję, opróćz spo­tka­nia z blo­gu­ją­cy­mi zna­jo­my­mi, że nie pozna­łam Cie­bie Janina!
      Bab­ka z jaja­mi i dystan­sem do całe­go blo­go­we­go świa­ta i życia! <3

  • Jest pew­nie kil­ka wyjść na to by wszy­scy byli zado­wo­le­ni. Albo ogra­ni­czy­my licz­bę jak to mia­ło miej­sce we wcze­śniej­szych edy­cjach i Ci któ­rzy chcą przy­je­chać jedy­nie po dar­mo­we pre­zen­ci­ki od spon­so­rów się nie dosta­ną lub wpro­wa­dzi­my opła­ty (kon­fe­ren­cje mar­ke­tin­go­we z podob­nym pro­gra­mem to koszt 700–800 zł), wte­dy będzie i jedze­nie i kawa. Jak uwa­żasz co będzie lepsze? 

    By coś zro­bić dla blo­ge­rów, ja dopła­cam do tej impre­zy, więc jeśli ktoś chce przy­je­chać jedy­nie po gifty i dar­mo­wą kawę to od razy zazna­czę, to nie jest impre­za dla takich ludzi. Na BCP jedzie się po wie­dzę i by się integrować. 

    Sor­ry też jeśli ktoś nie wie na co jedzie… 

    Blog Con­fe­ren­ce Poznań (#BCPo­znan) to wyda­rze­nie zwią­za­ne z biz­ne­so­wą stro­ną blogosfery.
    Potwier­dza­my, że blo­go­wa­nie to pra­ca i jest to poważ­ne zaję­cie z bar­dzo dużym poten­cja­łem reklamowym.
    Sta­wia­my na mery­to­rycz­ne i prak­tycz­ne pre­lek­cje, uczy­my jak budo­wać wła­sną mar­kę i rela­cje z klientem.”

    • Aj widzisz, nie do koń­ca chy­ba jasno napi­sa­łem, bo zarów­no o fan­tach, jak i o kawie piszę iro­nicz­nie i tak, żeby takie chciej­stwo wyśmiać. Tym bar­dziej, że bar­dzo moc­no doce­niam fakt, że uda­ło się Wam kon­fe­ren­cję tej ska­li zor­ga­ni­zo­wać, co też napi­sa­łem i za moż­li­wość wzię­cia w niej udzia­łu jestem wdzięcz­ny. Więc jeśli odbie­rasz to jako hejt, to nie taka była moja inten­cja. I też uwa­żam, że jeśli ktoś jechał po fan­ty i tyl­ko po fan­ty, to chy­ba go pogrzało.

      Piszę też, że jakie­kol­wiek bra­ki wydu­ma­ne lub nie, nie są tak waż­ne, jak ta inte­gra­cja wła­śnie i spo­tka­nie z inny­mi, któ­rzy mają taką samą zajawkę. 

      Nie są też tak waż­ne, jak ta wie­dza, o kto­rej piszesz, a że to tro­chę inna wie­dza, niż myśla­łem, to wca­le nie ozna­cza, że w jaki­kol­wiek spo­sób gor­sza. Fakt, wie­dzia­łem, że będzie biz­ne­so­wo, ale mia­łem nadzie­ję, że nie tylko. 

      Czy­li raz jesz­cze, otwar­tym tek­stem – kon­fe­ren­cja była świet­na, inte­gra­cja rów­nież, pre­lek­cje pod wzglę­dem mery­to­rycz­nym tak samo, a że to tro­chę nie moja dro­ga wca­le nie ozna­cza, że to było złe. Prze­czy­ta­łem wpis bar­dzo kry­tycz­ny o BCP, nie pamie­tam u kogo i dla­te­go napi­sa­łem o tym, że nie powin­no się takich imprez hej­to­wać. Czy sam to robię? Moim zda­niem nie, ale może nie dość jasno to widać.

  • Ja zawsze czu­ję się ogrom­nie onie­śmie­lo­na taki­mi tłu­ma­mi, ale po wstęp­nym roz­ru­sza­niu zapo­mi­nam o tym i nie mam z tym więk­sze­go pro­ble­mu. Dla­te­go dobrze jest wypa­trzeć zna­jo­mą twarz na samym począt­ku, żeby doda­ła otuchy 🙂
    Co do kon­fe­ren­cji, to speł­ni­łam wszyst­kie moje cele, więc jestem zado­wo­lo­na. Mogłam tyl­ko poga­dać z więk­szą ilo­ścią blo­ge­rów, ale i tak prze­bi­łam swo­je ocze­ki­wa­nia, więc chy­ba tyl­ko szu­kam powo­du do narzekania 🙂
    Przy­znam, że bra­ko­wa­ło mi dobre­go obia­du na miej­scu, bo ten, któ­ry kupi­łam w tej restau­ra­cji na dole był nie­spe­cjal­nie smacz­ny i kolej­ne­go dnia szu­ka­łam już na mieście.
    Co do fan­tów, bra­ko­wa­ło mi jakie­goś jed­ne­go, któ­ry jed­no­znacz­nie koja­rzył­by się z moją obec­no­ścią tam. Ale w koń­cu stwier­dzi­łam, że iden­ty­fi­ka­tor też się nada na pamiąt­kę (ja z tych pamiątkowiczowych).
    Wró­ci­łam z Pozna­nia z masą moty­wa­cji, więc uwa­żam, że tak czy ina­czej, opła­ca­ło się 🙂

    Będę pew­nie znów celo­wa­ła we Wro­Blo­ga, bo wyczer­pa­łam cały budżet na wyjaz­dy w tym roku 🙂

    • Wła­śnie, bo to szcze­gó­ły są – mniej lub bar­dziej upier­dli­we czy prze­szka­dza­ją­ce, ale nie powin­ny prze­sła­niać meritum.
      No widzisz, to dobrze, że misia zali­czy­li­śmy od razu – było Ci raźniej 🙂

  • Mnie tam nie krę­ca takie “zlo­ty” ale z przy­jem­no­ścią pozna­ła­bym oso­by, któ­re znam tyl­ko wir­tu­al­nie 😉 Poznań – moje rodzin­ne, zaje­bi­ste mia­sto. Zapo­mnia­łeś wspo­mnieć jakie jest pięk­ne i że kozioł­ki widzia­łeś (lub nie?)

    …ale, że fan­tów nie było hehe 😀 😀 To spo­ra gru­pa osób musia­ła być bar­dzo zawiedziona 🙂

    • No prze­cież do tego takie impre­zy służą :)))

      Wiesz, zazwy­czaj coś się na takich kon­fe­ren­cjach dosta­je, więc rze­czy­wi­ście nie­któ­rzy się poczu­li nie­do­piesz­cze­ni 🙂 Pona­rze­kać moż­na, ale to szczególik 🙂

      • no cóż…jeżeli ktoś jedzie kil­ka­dzie­siąt, a w nie­któ­rych przy­pad­kach nawet set­ki kilo­me­trów, żeby dostać pre­zen­ty od firm to fak­tycz­nie musiał mieć nie lada pro­blem 🙂 Bo o czym teraz napi­sać na blo­gu? I pisać dobrze, czy źle? 😀 echhh

        • Zawsze jakiś temat na wpis 🙂
          I przy­zna­ję w 100% rację, jecha­nie tyl­ko po to było­by chore 🙂

  • No i teraz wiem, dla­cze­go wszy­scy tak tych UU pragną 🙂

  • Zawsze czu­łem się wyklu­czo­ny z blo­gos­fe­ry, ale po każ­dej takiej rela­cji z blo­ger­skich zjaz­dów, uczu­cie jest jesz­cze 10 razy sil­niej­sze. Wszy­scy wszyst­kich zna­ją, zbi­ja­ją pią­tecz­ki, a ja sam jak ten palec. Smu­te­czek. Cała nadzie­ja w SeeBlogers.

    • A ja czu­ję się jak nie­chcia­ne dziec­ko, Gra­ży­na blo­gos­fe­ry😂 Ale już jak jestem na jakiejś kon­fie, to ludzie widzą moją ludz­ką twarz. Bez zbęd­ne­go pier­do­le­nia pod­cho­dzę do kogo mi się podo­ba i już. Nie waż­ne czy to grup­ki, czy poje­dyn­cze owiecz­ki. Idę i gadam, a że nie odróż­niam ludzi, to cza­sem wbi­je się pomię­dzy zwy­kłych blo­ge­rów, a cza­sem mię­dzy te sła­wy😂 I chy­ba im głu­pio mnie gonić, bo wszy­scy gadają😂

      • Żeby nie było nie­po­ro­zu­mień, ja po pro­stu jesz­cze nie mia­łem oka­zji uczest­ni­czyć w takim zjeź­dzie i tro­che zazdrosz­cze tym, co byli 😉

        • Lipiec – SeeBlog­gers, sier­pień – Wro­Blog, pew­nie wrze­sień – BFG. Dasz radę 😉

        • Czło­wie­ku- ale Cie­bie wszy­scy zna­ją! Nawet Stay­fly nie ma takie­go respon­su na fb.
          Wydzia­raj sobie na czo­le PigO­ut i płyń z falą na konfie 😉

          • Tyl­ko wymyśl sobie “na potem” jakąś dobrą gad­kę, bo cięż­ko się wytłu­ma­czyć połowicy ;))

          • Oj tam wszy­scy. Bez logo świ­ni nikt nie wiem kim jestem, ale never­mind. Zła­pię się za rękaw Twój i Dizaj­nu­cha, a dalej pój­dzie już z górki 🙂

      • Bo Ty to Ty, heloł :))))

      • Bosz, ja Cie­bie nie pozna­łam oso­bi­ście, ale zachwa­lał zawsze Jacek i koja­rzy­łam “wsio­wą prze­cud­ną blo­ger­kę od mej­ka­pu”. I wiesz co? Na see roz­wa­li­łaś sys­tem! Nie wie­dzia­łaś z kim gadasz ( a to ZDu­py, itp fej­my) i wyszło mega! Uwiel­biam natu­ral­nych, pokrę­co­nych ale zdol­nych oszo­ło­mów jak Ty!
        ps. To w moim mnie­ma­niu są kom­ple­men­ty, @dizajnuch:disqus – potwierdzi 😉

      • Tak wła­śnie pla­nu­je się zacho­wy­wać jak już w koń­cu doja­dę na jakąś konfę 🙂

    • Wycią­gnę do Cie­bie pomoc­ną racicz­kę, nie bojaj i nie smutaj 😉

    • nie­przy­zwo­it­ka

      Oj nie czuj się wyklu­czo­ny! Ja na BCP jecha­łam zna­jąc tyl­ko Dizaj­nu­cha (i też nie oso­bi­ście, ale z inter­ne­tów – kil­ka mię­si­stych zdań wymie­ni­li­śmy przez twit­te­ra i FB), a i tak mnie wysta­wił na bifo­rze i śmiał przy­je­chać DOPERO w sobo­tę rano. Wra­ca­łam nato­miast cała w skow­ron­kach, bo pozna­łam mnó­stwo fan­ta­stycz­nych ludzi i coś czu­ję w kościach, że to nie były tyl­ko i wyłącz­nie one night stan­dy, ale coś wię­cej! Wiem, że te real­cje będzie­my utrzy­my­wać i pogłę­biać. Uszy do góry, daj się zna­leźć, daj znak sygnał 🙂

    • nie pękaj, wbi­jaj. Weź pod uwa­gę jeden bar­dzo waż­ny fakt: ci wszy­scy blo­ge­rzy, któ­rzy dziś się zna­ją nawza­jem – kie­dyś się nie znali.
      Każ­dy kie­dyś niko­go nie znał, każ­dy musiał się poznać z inny­mi. No i popatrz też na to z tej stro­ny, że te zamknię­te grup­ki gada­ją­cych ze sobą blo­ge­rów ist­nie­ją tyl­ko dla­te­go, że nikt do nich nie podchodzi? 🙂

      • Ty wiesz co? Nie znam Cię, ale Cię lubię 🙂

        • spo­ko, przy bliż­szym pozna­niu tra­cę 🙂 np, na BCP opo­wia­dam wier­sze ze sce­ny #naj­go­rzej

          • No i to jest ten nie­zręcz­ny moment w życiu, kie­dy tro­chę wstyd się przy­znać, że dopie­ro dopa­so­wa­łem twarz do człowieka 😉

            • muszę czę­ściej sta­wać pofi­lem do ludzi 😉

              • Mar­cin Perfuński

                I tak nikt Cię nie pozna. W realu masz więk­szy nos. 😛

      • Mnie jesz­cze nie było na żad­nym zlo­cie, więc o zamknię­tych grup­kach sły­sza­łem tyl­ko z opo­wia­dań, w każ­dym razie jak już poja­dę, to posta­ram się nie być leszem, któ­ry cho­wa się po kątach , a póź­niej narze­ka, że blo­ge­rzy są ą ę. Tak, więc szy­kuj się, że ude­rzę do Cie­bie po pod­pis na ebo­oku “Kró­la biu­ro­wej kla­sy średniej” 😉

  • W wie­lu punk­tach się z tobą zga­dzam. Szcze­gól­nie z tym, że blo­go­wa­nie zosta­je spro­wa­dzo­ne wyłącz­nie do zara­bia­nia pie­nię­dzy – blo­ger to czło­wiek, któ­ry już zara­bia lub nie­zwy­kle usil­nie do tego dąży. Ci co piszą, bo lubią są naj­wy­żej “blo­ge­ra­mi”. I tak, jak nie widzę nic złe­go w chę­ci zara­bia­nia na dobrych tek­stach, pisa­niu z pasją czy two­rze­niu war­to­ścio­we­go pro­duk­tu blo­go­we­go, to wku­rza mnie glo­ry­fi­ka­cja wszel­kich dzia­łań pro­mo­cyj­no mar­ke­tin­go­wych, kosz­tem dobre­go pisa­nia. To jest tak jak z kawą, możesz mieć tę swo­ją wysra­ną przez lisy o poran­ku lub takie kon­fe­ren­cyj­ne popłu­czy­ny w pla­sti­ko­wym kubku.
    Oprócz dobre­go tek­stu w blo­go­wa­niu waż­ni są ludzie. Byłem na jed­nej kon­fe­ren­cji, ale tam moż­li­wość spo­tka­nia poroz­ma­wia­nia z inny­mi blo­ge­ra­mi była nie­mal zero­wa. Blo­ge­rzy trzy­ma­li się w małych, bar­dzo her­me­tycz­nych grup­kach, co mnie znie­chę­ci­ło do dużych even­tów. Nie wiem czy w Pozna­niu były jakieś wyda­rze­nia sprzy­ja­ją­ce wza­jem­ne­mu pozna­wa­niu się inte­gra­cji? Oczy­wi­ście, oprócz wie­czor­ne­go picia?

    • Chy­ba tra­fi­łeś w sed­no, bo wła­śnie pro­mo­wa­nie zara­bia­nia kosz­tem jako­ści jest sła­be. A gdzie wcho­dzi kasa, tam prze­sta­je się liczyć człowiek.
      Nie wiem, czy jakieś dzia­ła­nia ani­ma­cyj­ne w ogó­le mia­ły­by sens wśród blo­ge­rów – wie­lu to jed­nak nolaj­fy i intro­wer­ty­cy 🙂 Z dru­giej stro­ny nigdy się nie spo­tka­łem z tym, żeby ktoś mnie spu­ścił na drze­wo, kie­dy chcia­łem poga­dać, nawet jeśli pod­cho­dzi­łem do tych “wiel­kich”.

      • gdzie wcho­dzi kasa, tam prze­sta­je się liczyć czło­wiek” – czy­li jeśli dosta­niesz kie­dyś pro­po­zy­cję zaro­bie­nia na blo­gu, to z wysta­wie­niem pierw­szej fak­tu­ry zaczniesz być gno­jem? Czy zmie­niasz się w momen­cie gdy idziesz do pra­cy? Czy gar­dzisz oso­ba­mi, któ­rym pro­jek­tu­jesz wnę­trza? Zasta­nów się czy widząc pie­nią­dze poja­wia się w tobie taka zmia­na o jaką posą­dzasz innych. A jeśli ty się nie zmie­niasz, to dla­cze­go uwa­żasz, że inni się zmieniają?

        No i uni­kał­bym podzia­łu na wiel­kich i małych. Nie wiem cze­mu tych wiel­kich ludzie się boją, sko­ro to ci mali (posłu­żę się two­ją nomen­kla­tu­rą) zwy­kle strze­la­ją z pupki 🙂

        • Cze­kaj, ile zada­łeś pytań? NIE, TROCHĘ, NIE GARDZĘ NIKIM i STAROŚĆ I DOŚWIADCZENIE 🙂

          A tak na poważ­nie – ABSOLUTNIE nigdzie nie napi­sa­łem, że ktoś zara­bia­jąc pie­nią­dze na tym, co robi i lubi jest gno­jem, że to złe, nie­mo­ral­ne i trze­ba mu zro­bić bubu. Boże broń, bo to by zna­czy­ło, że wie­le osób mają­cych to szczę­ście, że robią co lubią tak ma. A tak nie jest. i całe szczę­ście. Cho­dzi mi o dwie rze­czy – pierw­sza to jest taka, że tro­chę mi smut­no w powo­du tego, że blo­gi to pro­duk­ty. To nie moja dro­ga, ale to wca­le nie zna­czy, że ta dru­ga jest zła i moja jest jedy­nie słusz­na. Może zmie­nię zda­nie, jak zaro­bię pierw­szy milion na blogu 🙂
          Dru­ga to taka, że czę­sto zda­rza mi się obser­wo­wać, że kie­dy poja­wia się kasa, to się zmie­nia czło­wiek, któ­ry ją zaczy­na mieć. W życiu, w pra­cy, na blo­gach też. Nie zawsze na lep­sze. Ale tym ostat­nim pyta­niem dałeś mi bar­dzo do myśle­nia, bo może to nie ludzie jako tacy się zmie­nia­ją, tyl­ko moje podej­ście do nich? Może być, że się mylę jed­nak i masz 100% racji. Idę nad tym pomedytować 🙂

          Wiesz jak to jest, kie­dy spo­ty­kasz swo­je­go ido­la, to czę­sto sam fakt Cię para­li­żu­je i zapo­mi­nasz o tym, że to taki sam czło­wiek, któ­ry co rano robi siku, a wie­czo­rem myje zęby. Zna­czy ja tak mam, choć to czę­sto zale­ży od idola 🙂

          • nie napi­sa­łem, że tak uwa­żasz, tyl­ko doda­łem pyta­nia do two­je­go wnio­sku. Bo myślę, że jeśli to jed­no zda­nie puści się w eter, to świad­czy ono bar­dzo źle o wie­lu ludziach. Ale jeśli w kon­kret­nej sytu­acji posta­wi się sie­bie same­go, to wte­dy per­spek­ty­wa może się zmienić.

            • 100% racji. Na następ­nej kon­fie Cię zastal­ku­ję, bo już się nie boję 😉

    • zauwa­ży­łem pew­ną pra­wi­dło­wość: o podzia­łach, glo­ry­fi­ka­cji zara­bia­nia, her­me­tycz­nych gru­pach, itp, piszą tyl­ko oso­by, któ­re jesz­cze nie zara­bia­ją. Tyl­ko takie oso­by, nie wiem cze­mu, dzie­lą. Może te her­me­tycz­ne grup­ki ist­nie­ją, bo nie chcesz do nich podejść i poga­dać, a oni cze­ka­ją? Hę? A mówią o kasie, bo już prze­szli inne etapy?

      Na takich kon­fach bywam od jakichś 5 lat, jed­ną dużą współ­or­ga­ni­zu­je + comie­sięcz­ną małą i nigdzie nikt nie „glo­ry­fi­ka­cja wszel­kich dzia­łań pro­mo­cyj­no mar­ke­tin­go­wych, kosz­tem dobre­go pisa­nia”. Bo co to jest dobre pisa­nie? Czy pisa­nie, któ­re pozwa­la zaro­bić na rodzi­nę jest złe, albo czy nie może być dobre? Czy arty­sta musi gło­dem przy­mie­rać? Czy nie moż­na zara­biać na swo­jej pasji? Czy trze­ba cho­dzić do pra­cy, któ­rej się nie lubi, żeby mieć kasę na reali­za­cję pasji, czy może lepiej tę pasję zmo­ne­ty­zo­wać, żeby się nie męczyć na eta­cie? Nie­spra­wie­dli­wie uogólniasz. 

      Poza tym treść sama się nie roz­nie­sie, trze­ba jej pomóc. Spo­so­bów jest wie­le. A jeśli ci nie zale­ży, to może lepiej zamknąć blo­ga i sobie pisać w zeszy­cie – prze­cież nie liczy się zasięg. Też mogę nie­spra­wie­dli­wie uogólniać 🙂

      • Pyta­nie mam, bo coś mnie męczy.
        Czy to moje sfor­mu­ło­wa­nie “nie sraj we wła­sne gniaz­do” odbie­rasz tak, że rozu­miem przez to, że tak trak­tu­ję zara­bia­nie na blo­gu? Bo mam wra­że­nie, że chy­ba muszę popra­co­wać nad czy­tel­niej­szym wyra­ża­niem myśli 🙂

        • nie nie, ten komen­tarz zupeł­nie nie do Cie­bie, tyl­ko do Dawi­da. Twój prze­kaz zro­zu­mia­łem 🙂 choć może nie ze wszyst­kim się zga­dzam. Co pew­nie jest kwe­stią moż­li­wo­ści spoj­rze­nia na even i bran­żę bar­dziej od środka.

          • Uff 😉
            Pew­nie tak – tej wie­dzy jesz­cze nie mam, ale kto wie, kto wie 🙂

      • Szko­da, że zare­ago­wa­łeś emo­cjo­nal­nie, zamiast prze­czy­tać mój komen­tarz ze zro­zu­mie­niem. “Czy nie moż­na zara­biać na swo­jej pasji? Czy trze­ba cho­dzić do pra­cy, któ­rej się nie lubi (…)” – napi­sa­łem prze­cież, że “nie widzę nic złe­go w chę­ci zara­bia­nia na dobrych tek­stach, pisa­niu z pasją, czy two­rze­niu dobre­go pro­duk­tu blo­go­we­go”. I w całej mojej wypo­wie­dzi cho­dzi­ło wła­snie o to – stwórz dobry i war­to­ścio­wy pro­dukt, a potem na nim zara­biaj, a nie sku­piaj się wyłącz­nie na rekla­mie two­rząc byle jakich tre­ści. Tak, jak cho­ciaż­by zro­bi­li Michał Sza­frań­ski, Michał Paster­ski czy Kon­rad Kruczkowski.
        Nie wiem, jak czę­sto czy­tu­jesz blo­gi, zaglą­dasz na nowe, ale ja to robię kil­ka razy w tygo­dniu. I we wszyst­kich porad­ni­kach oraz kur­sach doty­czą­cych dobre­go blo­go­wa­nia nie­mal wszy­scy sku­pia­ją się wyłącz­nie na dzia­ła­niach rekla­mo­wo-pro­mo­cyj­nych. Jed­na oso­ba, któ­ra z tego tren­du się wyła­ma­ła był Jacek Kło­siń­ski – pytasz, co to jest dobry tekst, u nie­go znaj­dziesz kom­plek­so­wą odpowiedź.
        Oczy­wi­ście, że treść sama się nie roz­nie­sie, trze­ba ją rekla­mo­wać, jak każ­dy pro­dukt. Od piszą­ce­go jed­nak zale­ży jak dużo cza­su poświę­ci na tekst i jego dopra­co­wa­nie, a jak dużo na auto­pro­mo­cję. Dokład­nie tak samo, jak z pro­duk­ta­mi spo­żyw­czy­mi – w skle­pie możesz nabyć świet­nie wypro­mo­wa­ną kieł­ba­sę, w któ­rej zawar­tość mię­sa jest mniej­sza niż 50% oraz gorzej wypro­mo­wa­ną, ale smacz­ną i skła­da­ją­cą się z głów­nie z wyso­kiej jako­ści mię­sa. Nie dziw się, że ten pierw­szy pro­dukt mi się nie podo­ba i uzna­ję, go za pró­bę oszustwa.
        A czy o podzia­łach piszą tyl­ko ci, któ­rzy nie zara­bia­ją? Na pew­no? Stwier­dze­nie, że jak nie chcesz zara­biać, to pisz to zeszy­tu, a nie na blo­gu, to nie jest podział i jakaś for­ma pogar­dy ze stro­ny zara­bia­ją­ce­go blogera?

        • prze­czy­ta­łem, wła­śnie stąd emocje.

          a jak­byś napi­sał ze zro­zu­mie­niem, to byś wyde­du­ko­wał pew­nie, że two­rząc byle jakie tre­ści nie zaczniesz zara­biać. Oczy­wi­ście poję­cie byle­ja­ko­ści jest rela­tyw­ne, bo znaj­dziesz wie­lu, dla któ­rych tek­sty Micha­łów czy Kon­ra­da są bez­na­dziej­ne, a za naj­bar­dziej war­to­ścio­wy uzna­ją rekla­mę lakie­ru do paznokci.

          A co do szu­fla­dy, to hiper­bo­la poka­zu­ją­ca absurd podzia­łów. War­to czy­tać ze zro­zu­mie­niem, a nie dać się pono­sić emocjom 😉

          To po pro­stu nie jest czarnobiałe.

          Dobra, wra­cam do robo­ty, cmok!

          • Jeże­li roz­ma­wia­my hiber­bo­la­mi, to cóż 🙂 Ale na kiep­skiej tre­ści moż­na zaro­bić, tak samo, jak na kiep­skich pro­duk­tach. Cza­sa­mi wię­cej niż na dobrych. Nie twier­dzę, że świat jest czar­no-bia­ły, wybie­ram po pro­stu pew­ną opcję 🙂

  • W sumie tyl­ko z jed­nym się nie zga­dzam: kry­ty­ką tego, że BCP sku­pi­ło się na mone­ty­za­cji blo­ga. Owszem, ten temat był zde­cy­do­wa­nie domi­nu­ją­cy, ale miej na uwa­dze, że BCP to kon­fe­ren­cja, któ­ra sku­pia się wła­śnie na biz­ne­so­wej stro­nie blo­go­wa­nia. To tro­chę tak, jak­byś maru­dził, że na kon­fe­ren­cji poświę­co­nej temu z cze­go i jak robić ład­ne kokard­ki, mówio­no tyl­ko o kokard­kach, a chcia­łeś posłu­chać o tym, jak się pro­du­ku­je wstążki.

    • Chcia­łem posłu­chać, jakie kokard­ki są ład­ne i faj­ne, a nie za ile i jak je sprzedać.
      Ale to też nie do koń­ca o tym mówię – sami ludzie, któ­rzy na kon­fie byli, z któ­ry­mi chwi­lę poga­da­łem czy któ­rych cza­sa­mi pod­słu­cha­łem, z mały­mi wyjąt­ka­mi oczy­wi­ście, nie spra­wia­li wra­że­nia, jak­by im zale­ża­ło na tym, żeby naj­pierw two­rzyć pięk­ne kokard­ki i potem na tym zarabiać.

  • Amen. 😉

  • Jak zawsze w punkt i cel­nie kasa krę­ci kasę. Żału­ję cho­le­ra, że nie mogłam z Wami pona­rze­kać i pośmiać się. A tę Jani­nę to muszę oblu­kac konieszno.

    • Też żału­ję i to wca­le nie dla­te­go, że miał­bym jesz­cze jed­no dziew­czę na zdjęciu 😉
      Jani­nę koniecz­nie, tego się nie da opo­wie­dzieć, to trze­ba przeczytać.

    • Jani­nę koniecz­nie! W ogó­le Jani­na powin­na być KOTem 😉 – ba, ona jest KOTem, tyl­ko jesz­cze o tym nie wie :P.

      Ps. Chy­ba się muszę pospie­szyć z “(anty)recenzją”, bo się na SeeBlog­gers nie wyrobię 😉

      • Widzisz? Teraz wyła­zi, że nie uwa­ża­łaś i się nie umiesz porząd­nie zorganizować 😉

      • Naj­lep­sze jest, że wszy­scy potra­fią jedy­nie kry­ty­ko­wać a nikt nie zapy­ta ile cza­su spę­dzi­li­śmy na pra­cy nad BCP, ile dopła­ci­li­śmy do impre­zy by blo­ge­rzy mogli zdo­być tro­chę wie­dzy i się inte­gro­wa­li. Jeśli się tak niko­mu nie podo­ba wyda­rze­nie to nie zapra­szam za rok.

        • Piotr, (anty)recenzja wyni­ka nie z kry­ty­ki, a z mojej nie­umie­jęt­no­ści pisa­nia recen­zji ;). Plus ma głęb­szą gene­zę. No ale to trze­ba wie­dzieć, a nie od razu oko­niem sta­wać i się obra­żać. Zro­bi­li­ście kawał robo­ty i ja oso­bi­ście tego nie kwe­stio­nu­ję. Choć nie ukry­wam, że dru­gi dzień podo­bał mi się zde­cy­do­wa­nie bardziej.

        • Nie wiem, może źle skon­stru­owa­łem wpis i jego począ­tek prze­sło­nił prze­sła­nie z koń­ca? Że było bar­dzo faj­nie i z tej kawy czy fan­tów moż­na się pośmiać, śmie­chem-żar­tem pona­bi­jać w cza­sie roz­mo­wy ze zna­jo­my­mi, bo sta­wia­nie tego jako minus dys­kwa­li­fi­ku­ją­cy impre­zę tej ran­gi jest po pro­stu sra­niem we wła­sne gniazdo.
          Może muszę poszu­kać kon­fe­ren­cji, na któ­rej uczą jasno i kla­row­nie się wyra­żać. Pyta­nie któ­ra to? 🙂

        • Ja nie kry­ty­ku­ję. Mi się bar­dzo podo­ba­ło i jak na mój pierw­szy raz na takim wyda­rze­niu to byłam prze­mi­le zasko­czo­na! Gra­tu­lu­ję Tobie i Ilo­nie orga­ni­za­cji i mam nadzie­ję, że do zoba­cze­nia za rok! 🙂