Najlepsze seriale świata? To dlaczego nie czuję kisielu w majtkach?

 

Dzi­siej­szy wpis spon­so­ru­je liter­ka G jak “Game of Thro­nes” oraz KJWDM, jak boli_mnie_łeb. I dla­te­go ten wpis ma dwa cele – pierw­szym jest powsta­nie wpi­su, bo ter­mi­ny gonią i czy­tel­ni­cy się nie­cier­pli­wią. Po dru­gie potwor­nie boli mnie łeb, jakaś pogo­do­wa migre­na mnie męczy już któ­ryś dzień z kolei, więc to cel jedy­ny, bo pod czasz­ką gania mi sta­do kra­sna­li w gla­nach i chy­ba noszą takie dzwo­necz­ki jak te laski od tań­ca brzu­cha, bo tyl­ko mi trzesz­czy, dud­ni i dzwo­ni. A nic nie piłem wczo­raj, więc to chy­ba cho­ro­ba jest, względ­nie czas umie­rać. Nawet licze­nie mi nie idzie, jak widać.

I dla­te­go temat będzie nie­skom­pli­ko­wa­ny, coby nie prze­cią­żać zwo­jów mózgo­wych, a jed­no­cze­śnie przy­stęp­ny, coby nie prze­cią­żać zwo­jów mózgo­wych. No i dopie­ro co była kolej­na pre­mie­ra nowe­go odcin­ka “Gry o tron”, któ­rą z pre­me­dy­ta­cją ola­łem (EDIT and SPOJLER ALERT: no nie dało się – zasy­pa­ły mnie zewsząd memy i fil­mi­ki z mro­żo­nym smo­kiem, więc się nie dało olać). A wszy­scy Wam powie­dzą, że jak na liście mają się zna­leźć naj­lep­sze seria­le, to “Game of Thro­nes” jest pozy­cją obo­wiąz­ko­wą jak Hap­py Meal w Macu na szkol­nej wyciecz­ce.

Nie wiem jak Wy, ale ja dostaje wściku macicy, kiedy muszę oglądać seriale w kawałkach.

Cze­ka­nie tydzień na kolej­ny odci­nek, kie­dy w koń­ców­ce ostat­nie­go głów­ny boha­ter z zakrwa­wio­nym nożem w ręku ćwiar­tu­je nie­win­ny kawa­łek polę­dwi­cy woło­wej na tata­ra i zosta­je zasko­czo­ny przez uwol­nio­ną z taj­ne­go ośrod­ka rzą­do­we­go do wal­ki z bro­nią bio­lo­gicz­ną gru­pę zmu­to­wa­nych krwio­żer­czych wege­ta­rian powo­du­je, że mam ocho­tę pizd­nąć pilo­tem w ekran tego tele­wi­zo­ra, co to go nie mam. Dodat­ko­wo nie mam tele­wi­zji, nie mam kablów­ki i nie mam gdzie ani na czym oglą­dać tego, co ser­wu­ją nam w dener­wu­ją­co małych por­cjach sta­cje tele­wi­zyj­ne, więc zazwy­czaj dosta­ję od razu do dys­po­zy­cji peł­no­war­to­ścio­wy, zbi­lan­so­wa­ny i cało­se­zo­no­wy posi­łek od takie­go Net­fli­xa, czy innych inter­ne­to­wych ope­ra­to­rów, nie wni­kaj­my w szcze­gó­ły. Tyl­ko jeść, nawet jak jest 1 w nocy i wte­dy nie­zdro­wo.

Takie oglą­da­nie seria­li ciur­kiem wpły­wa koją­co na moje ner­wy nie tyl­ko z tego powo­du, że cze­kać to ja lubię tyl­ko jak mi się Mała­Żon­ka pin­drzy, bo Ona zawsze po tych wszyst­kich dziw­nych czyn­no­ściach zwa­nych mej­ka­pem i po prze­szu­ka­niu sza­fy peł­nej “nie mam co na sie­bie wło­żyć” w spo­sób zna­czą­cy pod­no­si este­ty­kę oto­cze­nia robiąc mi dobrze wizu­al­nie, ale też nie mar­twię się prze­je­by­wy­wa­niem moich pry­wat­nych oso­bi­stych pie­nię­dzy z abo­na­men­tu na kolej­ną trans­mi­sję z mie­sięcz­ni­cy. Gdyż ponie­waż zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cym (jesz­cze) pra­wem – no tele­vi­sion, no abo­na­men­tos

Ja lubię sobie usiąść i za jednym, góra cy, podejściem walnąć od razu cały sezon, góra cy.

I bar­dzo źle zno­szę, kie­dy ktoś mi na to nie pozwa­la emi­tu­jąc odcin­ki we wkur­wia­ją­cych tygo­dnio­wych prze­rwach. Może dla­te­go cza­sa­mi seria­le, któ­re są ach i och powo­du­ją moje pff albo zie­ew? Bo mnie to cze­ka­nie wystar­cza­ją­co wner­wi­ło, żeby się nie zachwy­cać? Nie mam inne­go wytłu­ma­cze­nia na fakt, że nie­któ­re seria­le są zaje­bi­ste, napraw­dę obiek­tyw­nie patrząc wręcz genial­ne, ale zamiast kisie­lu w majt­kach powo­du­ją u mnie chęć na wypra­wę do lodów­ki po ten deser z chia, co to go sobie dzień wcze­śniej zala­łem mlecz­kiem koko­so­wym i teraz wyglą­da jak żabi skrzek. A prze­cież żreć o 1 w nocy nie­zdro­wo.

Tak czy siak dzi­siaj lista seria­li, któ­re więk­szość z Was pew­nie uzna za cud świa­ta co naj­mniej jak duża mil­ka z oreo (kur­na, im bar­dziej jestem na die­cie, tym bar­dziej mi się śni), a któ­re mi się podo­ba­ją śred­nio lub wca­le. Wiem, że one są dobre albo bar­dzo dobre, ale po pro­stu coś nie pykło, coś mię­dzy nami nie zasko­czy­ło, che­mia nie teges, jak to mawiał kla­syk Osioł.

 

Miasteczko Twin Peaks”

Taa, zaczę­ło się daw­no temu, kie­dy jesz­cze myśla­łem, że jak chcę mieć dziew­czy­nę, to muszę być roman­tycz­ny i przy­no­sić na rand­kę kwiat­ki. Lecia­ło to tak jakoś chy­ba w piąt­ko­we wie­czo­ry, a wia­do­mo prze­cież, gdzie się w liceum będąc w piąt­ko­we wie­czo­ry cho­dzi, praw­da? W efek­cie piąt­ko­we­go wie­czo­ru zazwy­czaj lądo­wa­łem w sta­nie deli­kat­nie nie­trzeź­wym w sobot­nim poran­ku. Prze­ga­pia­jąc odci­nek, albo osiem. Mówiąc krót­ko – było mi dosko­na­le wszyst­ko jed­no, kto zabił Lau­rę Pal­mer. I dalej jest. I total­nie mnie nie ruszy­ła rado­sna wieść o tym, że krę­cą kolej­ne czę­ści.

Zna­czy nie zna­leź­li cią­gle mor­der­cy, tak?

najlepsze seriale

Jak wpi­sa­łem w google “twin peaks fun­ny” to wysko­czy­ło mi coś takie­go. Nie rozu­miem…

 

LOST

Uwie­rzy­cie? To chy­ba jeden z TYCH seria­li, od któ­rych się zaczął trium­fal­ny marsz z trąb­ka­mi pro­duk­cji tele­wi­zyj­nych przez świat. W wyni­ku tego wiel­kim wytwór­niom fil­mo­wym pozo­sta­ło jedy­nie ekra­ni­zo­wać komik­sy, szkol­ne lek­tu­ry albo krę­cić kata­stro­ficz­ne para­do­ku­men­ty o nie­uda­nym lądo­wa­niu samo­lo­tu pasa­żer­skie­go strą­co­ne­go przez tajem­ni­czy układ nie­wy­kry­wal­ną bom­bą ter­mo­ba­rycz­ną w sztucz­nej mgle w brzo­zo­wym lesie. W sumie LOST było podob­ne, tyl­ko roz­wa­li­li się w dżun­gli. I prze­ży­li. Zna­czy wła­ści­wie… czy po tylu latach to już był­by spoj­ler? Nie, nie obej­rza­łem ostat­nie­go sezo­nu, czy nawet kil­ku ostat­nich – prze­czy­ta­łem to w necie.

I jakoś mi na razie wystar­czy.

najlepsze seriale

Łoje­zu­sic­ku, gdzie oni się wszy­scy zmie­ści­li w jed­nym samo­lo­cie??

 

X-files”

No. Serio! Ja, miło­śnik fil­mów fan­ta­sy, sf i tych o zja­wi­skach nie­nor­mal­nych. Tutaj ewi­dent­nie winę za całe to zło pono­si pusz­cza­nie archi­wu­ma odcin­ka­mi w jakiś wie­czór, kie­dy to nie wie­dzia­łem, w któ­ry. A poza tym mło­dym będąc mia­łem lep­sze rze­czy do robie­nia po ciem­ku, niż oglą­da­nie seria­li w tele­wi­zji. Pamię­tam odci­nek o gościu, któ­ry się wydłu­żał albo robił coś inne­go dziw­ne­go, przez co prze­lazł przez sedes i zro­bił coś, cze­go już z kolei nie pamię­tam. Po tym doświad­cze­niu zawsze już patrzę w kibel, zanim na nie­go sią­dę, a efek­tem ubocz­nym jest to, że jakoś nie zała­pa­łem kli­ma­tu tak bar­dzo, że do odcin­ków o spi­sku wszech­świa­to­wym i kosmi­tach nie dosze­dłem oraz total­nie nie mam poję­cia co palił Palacz.

Pyta­nie, czy war­to teraz jakoś sobie odświe­żać przy oka­zji wypusz­cze­nia nowe­go sezo­nu, czy dać sobie spo­kój, bo i tak już nie zała­pię bak­cy­la #sta­roć?

najlepsze seriale

Czy ktoś mi wyja­śni, dla­cze­go ja ich nie poko­cha­łem do gro­bo­wej deski?

 

Breaking Bad”

To już serial ery dostę­pu do całych sezo­nów w ten czy inny spo­sób, może nie drąż­my tema­tu. Po tym, jak z pierw­sze­go pię­tra spa­dła przez prze­ja­ra­ną pod­ło­gę wan­na peł­na kwa­su oraz resz­tek jakie­goś gang­sta stwier­dzi­łem, że serial kocham. Po tym, jak dwóch gości w kosmicz­nych stro­jach heche­micz­nych juma­ło becz­kę cze­goś heche­micz­ne­go w celu wytwo­rze­nia amfy stwier­dzi­łem, że serial kocham. Po tym, jak inny wiel­ki gang­sta na środ­ku jakie­goś strasz­li­we­go zadu­pia usma­żył głów­ne­mu boha­te­ro­wi bur­ri­to stwier­dzi­łem, że coś tu nie fun­ga, bo odczu­wam… nic nie odczu­wam. I to od ład­nych kil­ku odcin­ków.

Zdradź­cie mi spoj­ler – kole­sio­wi wyle­czy­li tego raka, czy jed­nak nie­ko­niecz­nie?

PS. Na Net­fli­xie leci “Ozark”, któ­ry mnie po czte­rech odcin­kach wgnia­ta w zie­mię. Podob­no te same kli­ma­ty – war­to wró­cić do “BB” i dać mu jesz­cze jed­ną szan­sę?

najlepsze seriale

Zapo­wia­da­ło się rewe­la­cyj­nie, ale nie znie­słem do koń­ca.

 

Dexter”

Jakoś nie czu­ję tego całe­go pomy­słu, że psy­cho­pa­ta jest psy­cho­pa­tą tyl­ko dla innych psy­cho­pa­tów, a dla nie­psy­cho­pa­tów już nie jest psy­cho­pa­tą. Ale zmę­czy­łem kil­ka sezo­nów, bo miej­sca­mi było napraw­dę zabaw­nie tym takim czar­nym humo­rem, jaki lubię. Ale tych miejsc było coraz mniej, i mniej, i mniej, i w koń­cu stwier­dzi­łem, że jak mam się nie wysy­piać, to cho­ciaż przy czymś faj­nym. Pamię­tam, że odpa­dłem gdzieś w momen­cie, kie­dy na dnie zato­ki ktoś odkrył te wszyst­kie cia­ła, któ­re Dexter nie­po­strze­że­nie wyrzu­cał i one sobie tam leża­ły. W tej wodzie.

Pew­nie reki­ny w całej oko­li­cy zara­zi­ły się hip­ster­stwem i prze­szły na #vege.

najlepsze seriale

Nie kupu­ję tego – ten Dexter wca­le mi nie wyglą­da na psy­cho­pa­tę.

 

Vikings”

To wypa­dek przy pra­cy jest chy­ba tyl­ko, albo byłem zaje­biasz­czo zmę­czo­ny, ale sko­ro zasną­łem w poło­wie dru­gie­go odcin­ka, to stwier­dzi­łem, że zosta­wię sobie całość na potem. I co z tego, że była 1:30 w nocy? “Dare­de­vi­la” (pierw­sze­go, żeby nie było) oglą­da­łem do 3:15. Da się? Da się! Ale przy wikin­gach się nie dało – dam mu szan­sę, na pew­no dam, ale nie wiem kie­dy.

Chy­ba, że gdzieś będą po dro­dze cyc­ki, to wte­dy szyb­ciej.

Będą?

najlepsze seriale

Dłu­go­wło­se blond cyc­ki na pew­no by mi ten serial przy­bli­ży­ły do ser­ca.

 

Game of Thrones”

I wresz­cie naresz­cie serial, któ­ry ten cały wpis spro­wo­ko­wał. Pierw­sze trzy sezo­ny pole­cia­łem ciur­kiem. Śred­nio mi się podo­ba­ło – prak­tycz­nie cią­gle łażą i gada­ją, mało jakiejś faj­nej akcji, co chwi­lę docho­dzi ktoś nowy i nie­zna­ny, bo wła­śnie zabi­li kogoś, kogo zdą­ży­łem polu­bić. Faj­ne wąt­ki prze­pla­ta­ją się z nie­mi­ło­sier­ny­mi dłu­ży­zna­mi, kie­dy zno­wu łażą i gada­ją, albo docho­dzi ktoś nowy i nie­zna­ny, bo wła­śnie zabi­li kogoś, kogo zdą­ży­łem polu­bić. Gdy­by nie obec­ność cyc­ków oraz solid­nych, peł­nych juchy scen wal­ki mniej­szej czy więk­szej to nie dał­bym rady. Za to teraz mogę z czy­stym sumie­niem powie­dzieć, że od poprzed­nie­go sezo­nu zaczę­ło mi się podo­bać i choć nie gry­zę pazu­rów przed kolej­ny­mi odcin­ka­mi, to jed­nak coś mnie ciśnie, żeby być w mia­rę na bie­żą­co. Przy­znam się bez bicia, że dopie­ro smo­ki w akcji, a ostat­nio ten mro­żo­ny w szcze­gól­no­ści spo­wo­do­wa­ły, że moje ser­ce zaczę­ło szyb­ciej bić. Ale sam nie wiem, czy wymia­na smo­ki za cyc­ki Daene­rys Tar­ga­ry­en, któ­ra co sezon to faj­niej­sza, się tak do koń­ca opła­ca. Nadzie­ja w tym, że Jon Snow już leży bez koszul­ki, więc coś się kroi.

Jak dla mnie, dopie­ro od 6 sezo­nu (może koń­ców­ki 5) ma to napraw­dę kopa. Tyl­ko jak tu się poła­pać, o co cho­dzi, bez oglą­da­nia pię­ciu poprzed­nich? A jak tu obej­rzeć pięć poprzed­nich bez zasy­pia­nia?

Może tak?

 

Ja wiem, że się zaraz zacznie larum, gie­wałt i ola­bo­ga, bo co on tu szar­ga świę­to­ści i świet­no­ści, gupi jest, nie zna się i ma wszy na pęp­ku. Może i tak, może i się nie znam, ale co ja pora­dzę, że:

Jak to nie zachwy­ca Gał­kie­wi­cza, jeśli tysiąc razy tłu­ma­czy­łem Gał­kie­wi­czo­wi, że go zachwy­ca.

Może mi ktoś prze­tłu­ma­czy po ludz­ku, co takie­go w powyż­szych pro­duk­cjach ma mnie zachwy­cać?

Bo ja bym bar­dzo chciał.

 

 

 

Fot: foto­lia, autor: Focus Pocus LTD


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Poje­cha­łeś aż 5 seria­li, któ­re uwiel­biam #auć. Ja z kolei total­nie nie czu­ję Sher­loc­ka, Far­go i Detek­ty­wa.

    • Może jak będę miał wię­cej cza­su i pole­cę ciur­kiem, to dam im szan­sę na pło­mien­ny romans, ale na razie jakoś nie ma mię­dzy nami miło­ści.

  • To może po kolei 🙂
    1. Twin Peaks – Mor­der­cę zna­leź­li w poło­wie dru­gie­go sezo­nu. I wte­dy powi­nien skoń­czyć się serial, ale prze­szedł w stan psy­cho­de­li. No ale oglą­dam dalej.
    2. LOST – pamię­tam, że na począt­ku oglą­da­łam, ale ponie­waż były to jesz­cze cza­sy oglą­da­nia z rodzi­ca­mi tele­wi­zji, opu­ści­łam jeden odci­nek, potem dru­gi, a potem prze­sta­łam się orien­to­wać, co się w ogó­le dzie­je. A może nic nie pomi­nę­łam i po pro­stu serial się skom­pli­ko­wał?
    3. X-Files – jeden z moich ulu­bio­nych seria­li 🙂 ale nowy sezon to już nie to samo, co te z lat 90. Ja tak napraw­dę zła­pa­łam archi­wu­mo­we­go bak­cy­la w liceu, czy­li jakieś sie­dem lat temu. Wiem, że towa­rzy­szył mi przy nauce do matu­ry. Może dla­te­go nie poszło mi tak dobrze, jak chcia­łam 🙂
    4. Bre­aking Bad – obej­rze­nie dwóch odcin­ków zaję­ło mi jakieś pół roku. Dalej mi się nie chcia­ło. A ponoć powin­nam się była wkrę­cić, bo che­mik i te spra­wy.
    5. Dexter – już chcia­łam pisać o kre­sków­ce, ty zmył­kow­cu! Serial mam w pla­nach obej­rzeć, a raczej zoba­czyć, czy to moje kli­ma­ty. Lubię seryj­nych mor­der­ców.
    6. Vikings – Tu podob­nie, jak z Bre­aking Bad, obej­rza­łam dwa odcin­ki. Ale chcia­ła­bym wró­cić, bo sam motyw mi się spodo­bał, tyl­ko tra­fi­łam w zły moment w życiu, żeby wkrę­cić się w coś nowe­go (czy­taj: i tak oglą­da­łam już 10 seria­li jed­no­cze­śnie)
    7. GOT – jesz­cze pół roku temu mówi­łam, że nigdy nie obej­rzę. Ale zamiesz­ka­łam z chło­pa­kiem i mnie zmu­sił. Mam już pierw­szy sezon za sobą. Dupy nie urwał. Ani serial, ani chło­pak (tyl­ko pro­szę mu nie mówić) 🙂

    A od sie­bie powiem, że The Wal­king Dead. Nie lubię zom­bie. I dla­te­go serial odpa­da.

    Pod­su­mo­wu­jąc, Z archi­wum X pole­cam spró­bo­wać. Cza­sem śni mi się po nocach, ale było war­to. Z resz­tą mogę się zgo­dzić po odpo­wied­nim prze­ko­na­niu.

    • Jesz­cze od sie­bie doda­ła­bym Westworld. Wie­le osób się jara­ło jak lasy w 92. A ja jakoś kom­plet­nie się nie wcią­gnę­łam.

      • Może dla­te­go, że tutaj też wrzu­ca­li odci­nek na tydzień chy­ba? Po sobie widzę, że oglą­da­nie w ten spo­sób total­nie mi nie idzie i naj­lep­szy nawet serial zamie­ni się w rzad­ką kupę 🙂

    • Pierw­szych trzech w ogó­le nie oglą­da­łem jakoś tak po kolei, tyl­ko wyryw­ko­wo, bo aku­rat to było daw­no i jesz­cze mia­łem tele­wi­zję, a wia­do­mo – raz jak leci, to masz czas, a raz nie masz. A wystar­czy, że wyle­ci Ci odci­nek albo dwa i już coś umy­ka, już całość zaczy­na tra­cić kli­mat.

      Hihi, gdy­by nakrę­cić “Labo­ra­to­rium Dexte­ra” jako nor­mal­ny serial, to musiał­by być chy­ba 18+, bo to, co wypra­wia cza­sem Didi raczej nie nada­wa­ło­by się dla dzie­ci. No serial o psy­cho­pa­tach, bez dwóch zdań 🙂

      Ja lubię histo­rie posta­po, więc TWD bar­dzo mi się podo­ba. Ale jeśli inte­re­su­je Cię np. jak wyglą­da­ła­by zie­mia, gdy­by znik­nę­li ludzie, to pole­cam “Life after people” – nauko­wo wyja­śnio­ne, co by się dzia­ło ze świa­tem, gdy­by teraz ludzie nagle znik­nę­li. Mnie wcią­gnę­ło na mak­sa.

      Chło­pa­ka chy­ba trud­niej zmie­nić, niż serial, pro­po­nu­ję dać mu szan­sę 😉

      • Z takich posta­po pole­cam 12 małp, któ­ry wła­śnie oglą­dam. Tajem­ni­cze orga­ni­za­cje, pla­ga i podró­że w cza­sie 🙂
        A “Life after people” sobie zapi­su­ję, bo może mi się spodo­bać 🙂

  • Gra o Tron. Serial, któ­ry już wyprze­dził książ­kę w fabu­le. Teraz cze­ka­my na odpo­wiedź Mar­ti­na. Czy będzie pisał o tym, co w fil­mie, czy jed­nak zro­bi psi­ku­sa łoglą­da­czom i napi­sze coś inne­go, albo wogu­le napi­sze, że poja­wił się Har­ry Pot­ter, któ­ry rzuci“Vingardium Levio­sa” i będzie poza­mia­ta­ne. Ewen­tu­al­nie może napi­sać, że Jon Snow tak napraw­dę nie był bękar­tem a jego przy­by­cie do noc­nej stra­ży to nie­po­ro­zu­mie­nie. Trój­o­ka wro­na, oka­że się cyc­kiem Daene­rys, a pio­truś Pan dosta­nie baty od kapi­ta­na Haka.. Bre­aking Bad to mój ulu­bio­ny serial. 5 odcin­ków aż obej­rza­łem, ale wystar­czy­ło to by pró­bo­wać same­mu roz­po­cząc pro­duk­cję men­dy. Wycho­dzi mi to śred­nio. Brak klien­tów, a tych co mam, fasze­ru­ję prosz­kiem do pie­cze­nia zmie­sza­nym z mąką. Mówią, że kopie, więc zwięk­szam pro­duk­cję. A tak na mar­gi­ne­sie, to nie wiesz, kto chce VV polo 1,4 kupić?

    • żar­to­wa­łem. Nie sprze­dam. wła­śnie 3 koła w nie­go wpa­ko­wa­łem. i to na nowych opo­nach. I gdzie tu jest jesz­cze Pri­son Bre­ak? Mało­la­ty pisz­cza­ły jak ten z mapą na ple­cach koszul­kę ścią­gał..

      • Pri­son Bre­ak mi się podo­ba­ło. Co praw­da obej­rza­łem tyl­ko jeden sezon, ale nie pod­pa­da pod defi­ni­cję “nie lubię”.

        Po co pako­wa­łeś koła w opo­ny? Nie kumam 🙁

    • Ja i tak cze­kam na to, żeby zoba­czyć czym zie­je mro­żo­ny smok – szej­kiem? ice cof­fee? kost­ka­mi lodu? cie­kłym azo­tem? Na miej­scu tego Zim­ne­go Kró­la bym zało­żył biz­nes z loda­mi taj­ski­mi albo tymi mro­żo­ny­mi azo­tem wła­śnie. Jak­by były dobre jak polish lody we Wro­cła­wiu (https://www.facebook.com/BekaZKolejkiDoPolishLody/ ), to by się całe Weste­ros usta­wi­ło w kolej­kę i potem tyl­ko tajem­ny skład­nik dodać, wszy­scy dosta­ją sracz­ki i nie trze­ba nicze­go zdo­by­wać, sam się wykoń­czą.

  • Sza­nu­ję 😉 Cho­ciaż mi też zabra­kło w zesta­wie­niu House of Cards.
    I cóż pole­cam jedy­nie oglą­da­nie hur­to­wo The Wal­king Dead ;)))

    • Pierw­szy sezon HoC genial­ny. Ale potem mnie to gada­nie w kół­ko i knu­cie zaczę­ło męczyć, bo mi bra­ko­wa­ło jakiejś akcji. Ja wiem, że kon­wen­cja taka, że tu nie ma miej­sca na akcję, ale jakoś mi tego bra­ku­je i dla­te­go nie do koń­ca mi pod­cho­dzi.
      Za to TWD ma wszyst­ko 🙂

  • No dobra, przy­bi­jam piąt­kę. 🙂 bo poza MTP i Vikin­gach – nie lubię powyż­szych. GoT wkur­wił mnie jak nie zgi­nę­ła ta co w książ­ce zgi­nąć powin­na, cho­ciaż Mąż mówi że war­to bo epic­ko jest, ale on nie zna książ­ki wiec się nie liczy. MTP – ma swój kli­mat, teraz z per­spek­ty­wy cza­su oglą­da sie go ina­czej niż za pierw­szym razem (za duża kon­ku­ren­cja). A co myśli o Sons of Anar­chy?

    • Cze­ka na wol­ny czas, bo czu­ję, że mnie wcią­gnie, bo Per­l­ma­na to ja kocham, a do tego Peg­gy Bun­dy w wer­sji mada­fa­ka i prze­pad­nę jak Andzia w mali­nach.
      GoT nie czy­ta­łem – boję się, że nie spi­do­ba mi się jak Tol­kien (chy­ba jedy­ny film, któ­ry podo­ba mi się bar­dziej od książ­ki).

      • Weź dłu­gi urlop, bo to cho­ler­stwo ma 7 sezo­nów 😀

  • Zabić Cie- nie widzia­łam ANI JEDNEGO ODCINKA GRYTRON! 😀
    How hip­ster is that? 😛

    ps.Od x files to się odczep 😛

    • Zaora­łaś 🙂

      Dać X-files szan­sę? 🙂

      • Tzn. jak bylam szczy­lem to był mój ulu­bio­ny serial obok law and order i mimo, że potem bałam się iść wysi­kać czy spać po ciem­ku to oglą­da­łam. Teraz to już nie to samo zapew­ne ;).

  • Na liście nie zna­la­złam “Life on mars” i “In tre­at­ment” ( to być może nie aż tak popu­lar­ne) ani “Home­land” i “House of Cards”, a była­bym cie­ka­wa opi­nii 🙂 Zga­dzam się do tego, że tyl­ko oglą­da­nie cią­giem dla mnie ma sens 🙂 No i nie­ste­ty więk­szość seria­li nie powin­na mieć wię­cej niż 2 góra 3 serii…

    • Dwóch pierw­szych nie znam, dwa pozo­sta­łe mnie nie uwio­dły, choć nie mogę powie­dzieć, że są złe. Tyle, że tam jakoś nie ma żad­nej akcji, a na dłuż­szą metę samo gada­nie mnie tro­chę nudzi. Pew­nie kie­dyś, jak będę miał wię­cej cza­su, na eme­ry­tu­rze na przy­kład 🙂

  • Też lubię kil­ka odcin­ków, sezon naraz wal­nąć. Z powyż­sze­go zesta­wie­nia – obej­rza­łam tyl­ko Dek­ste­ra <3 lubię go, podo­ba mi się i facet i serial 😛 ostat­nio skoń­czy­łam Sher­loc­ka Holm­sa, ubó­stwiam, a ty ?:)

    • Jakoś nie, bo jak patrzę na Cucum­be­ra, to się zawsze zasta­na­wiam, jak Sher­lock mógł być taki brzyd­ki 🙂
      War­to powia­dasz?

      • Moim zda­niem war­to. Ale wiesz my w domu mamy manię SH. Mąż dostał zbiór wszyst­kich opo­wia­dań o Sher­loc­ku baga­te­la 1200 stron 😀

  • 1. Bie­re cały sezon na raz #wyjąt­kiem­je­st­GO­Ta­le­otym­za­raz
    2. LOSTy masa­kra i nic nie rozu­miem. Zanu­dzi­łam się po nie-wiem-któ­rym sezo­nie i w koń­cu obej­rza­łam to (https://www.youtube.com/watch?v=-HWECQa23Cs) #SPOILERALERT. Dalej z tego nic nie rozu­miem.
    3. A, jesz­cze było wcze­śniej Twin Peaks. Eee, jak­by to powie­dzieć. Zapo­wia­da­ło się super­bom­ba, ale po kil­ku odcin­kach i po nagłym przy­spie­sze­niu fabu­ły, któ­ry sobie zapo­da­łam oglą­da­jąc “Fire, walk with me”, zre­zy­gno­wa­łam z impre­zy. Jak to mówio tłin­pik­sy “The owls are not what they seem”.
    4. W Archi­wum X się boję muzycz­ki więc #nig­dy­nie­oglą­da­łam.
    5. Dexter niet.
    6. W WIKINGACH BEDO BLONDYNKYCYCKI, WIĘC OGLĄDAJ. Ale w sumie to bez­na­dziej­ny serial.
    7. Bre­aking Bad war­to prze­mę­czyć mimo zasto­jów, ponie­waż póź­niej obfi­tu­je w róż­ne psy­cho­lo­gicz­ne, nie­ba­nal­ne smacz­ki i napraw­dę dobry czar­ny humor. A ostat­nie odcin­ki to już w ogó­le weszły mi jak hero­ina w krew.
    8. At last, but not at least. GOT. Kocham się w fan­ta­sty­ce, więc moja oce­na może być zabu­rzo­na. Sta­ra­jąc się jed­nak być jak naj­bar­dziej obiek­tyw­ną, fakt, że dopie­ro ostat­ni i przed­ostat­ni sezon fun­du­ją emo­cje na mia­rę inter­ne­tów. Jak stre­ścić? Tam­ten fil­mik z cyc­ka­mi Dan­ki cał­kiem, cał­kiem, nato­miast w sie­ci jest tyle opra­co­wań i inter­pre­ta­cji, że myślę, iż moż­na spo­koj­nie nad­ro­bić w bar­dziej “mery­to­rycz­nym” sty­lu.

    Ozark ścią­gnię­ty. Tfu, zała­do­wa­ny na Net­fli­xie.

    • Kuź­wa, też nic nie rozu­miem, ale chy­ba sobie obej­rzę Wil­la w MIB 🙂 No i Vikings, bo co jak co, ale cyc­ki to ja jed­nak lubię. I BB, sko­ro pole­casz. Co to GoT mamy to samo zda­nie, jak widzę – począ­tek prze­ga­da­ny, ale ostat­nie sezo­ny zaczy­na­ją mieć moc. Taka cie­ka­wost­ka – pod koniec pią­te­go sezo­nu Pani Mat­ka się zain­te­re­so­wa­ła seria­lem (nie cier­pi fan­ta­sty­ki dziew­czy­na) i popro­si­ła, żebym jej wyja­śnił, o co tu cho­dzi #mis­sio­nim­pos­si­ble 🙂

      Ale naj­pierw skoń­czę “Ozark”, ja pier­da­czę, jakie to jest dobre.

  • Poza TP, to nie jestem fan­ką nicze­go. 😀

  • Jed­ne­mu się coś podo­ba, inne­mu nie – ot i cała filo­zo­fia.
    Co do dwóch pozy­cji z Two­jej listy zga­dza­my się cał­ko­wi­cie – “Gra o tron” i “Bre­aking Bad”.
    “Dexte­ra” uwiel­bia­łam, ale serial ten podzie­lił los wie­lu innych seria­li – prze­cią­gnę­li o jakieś 3 sezo­ny za dłu­go, w rezul­ta­cie wyszła pap­ka nie do stra­wie­nia, a finał to po pro­stu żena­da.
    “Wikin­gom” war­to dać szan­sę – u mnie dopie­ro za trze­cim razem zasko­czy­ło.

    • Na fej­si­ku też nama­wia­li mnie do dania szan­sy “Dexte­ro­wi” – chy­ba się sku­szę, może byłem aku­rat w mało mor­der­czym okre­sie życia? 🙂

  • A dla­cze­mu “ma zachwy­cać”? Są seria­le, któ­re wsy­sa­ją z zapa­łem topo­we­go odku­rza­cza za 8kpln, nie zosta­je nawet po nas pyłek. Taki upo­luj a “będzie pan zado­wo­lo­ny” 😉

  • Też zde­cy­do­wa­nie wolę wcią­gać serial hur­tem, bo jak cze­kam na odci­nek to albo o nim zapo­mnę w ogó­le, albo trzy razy zapo­mi­nam, co było wcze­śniej. 😀
    Lostów obej­rza­łam może z pięć odcin­ków #sha­me­on­me ale Vikin­gów kocham miło­ścią nie­skoń­czo­ną. Daj im szan­sę. 😉