Oda do hejtera

 

Bar­dzo dłu­go zasta­na­wia­łem się, czy w ogó­le ten wpis ma ujrzeć świa­tło dzien­ne i jeśli już, to jak powi­nien wyglą­dać, jak się zaczy­nać, a jak koń­czyć. I im dłu­żej się zasta­na­wia­łem, tym bar­dziej utwier­dza­łem się w prze­ko­na­niu, że powi­nien wyglą­dać tak, jak wyglą­da. Zacznij­my więc od począt­ku, bo zaczy­na­nie od koń­ca rzad­ko faj­nie wychodzi.

 

Hejterze! Pierdol się!

12 kwiet­nia, czy­li nie­ca­ły mie­siąc temu, Andrzej Tuchol­ski opu­bli­ko­wał wyni­ki cze­goś, co się nazy­wa Sha­re Week. Tym z Was, któ­rzy nie sie­dzą w blo­gach i nie bar­dzo kuma­ją, o co tutaj kaman przy­po­mnę pokrót­ce. To taka akcja, w któ­rej blo­ge­rzy pole­ca­ją trzech swo­ich ulu­bio­nych kole­gów po fachu po to, żeby ich czy­tel­ni­cy też mogli do dobrych i war­to­ścio­wych twór­ców inter­ne­to­wych dotrzeć. To taki kon­kurs Miss Polo­nia dla małych blo­ge­rów. Po pod­li­cze­niu wszyst­kich zgło­szeń, oka­za­ło się, że uda­ło mi się zała­pać na srebr­ną szar­fę wice­miss, co mnie napraw­dę bar­dzo zasko­czy­ło. I wca­le tutaj się nie kry­gu­ję – czu­ję się tro­chę jak Janusz w pierw­szym Big Bro­ther (dwu­znacz­ne imię, nie?), któ­ry poko­nał wie­lu młod­szych, ład­niej­szych i bar­dziej medial­nych lud­ków zamknię­tych razem z nim w domu Wiel­kie­go Bra­ta. No i wygrał chy­ba pół bań­ki, co nawet po tych kil­ku­na­stu latach jest porząd­nym kawa­łem grosiwa.

 

Co wygrałem ja?

Ano to zale­ży, co dla kogo jest nagro­dą. Dla mnie sam taki wynik nią był i bar­dzo dzię­ku­ję wszyst­kim, dzię­ki któ­rym to się uda­ło. Świa­do­mość tego, że moja pisa­ni­na się komuś podo­ba i z paru milio­nów czyn­nych blo­gów w Pol­sce wsa­dził mnie do swo­jej trój­ki, dał mi nie­złe­go moty­wa­cyj­ne­go kopa. I to aku­rat w prze­dłu­ża­ją­cym się okre­sie bra­ku weny i wia­ry w to, czy jest sens w ogó­le się na tym blo­gu pro­du­ko­wać. Poczu­łem, że sens jest i cho­ciaż świa­ta nie zba­wiam, to zapew­niam nie­któ­rym tro­chę roz­ryw­ki i powo­dów do uśmiechu.

Ale mnó­stwo ludzi poczu­ło w związ­ku z tym coś inne­go. Żeby dać Wam lep­szy ogląd zaj­rzyj­my sobie razem w cyfer­ki, co?

Rekor­do­we­go dnia, kie­dy Andrzej ogło­sił wyni­ki, zaj­rza­ło do mnie 5 razy tyle ludzi, ile wyno­si moja dzien­na śred­nia. Po kil­ku dniach sytu­acja wró­ci­ła do nor­my, choć licz­ba dzien­nych czy­ta­czy sko­czy­ła o ok. 5%. Dla mnie to bar­dzo dużo.

W cią­gu mniej wię­cej tygo­dnia od tego dniu na fej­sie przy­by­ło mi ok. 100 fanów i prze­kro­czy­łem kolej­ną magicz­ną barie­rę 2 tysię­cy, potem sytu­acja wró­ci­ła do nor­my. Czy­li przy­by­ło mi fejs­bu­ko­wych fanów na oko 6–7%. Dla mnie to bar­dzo dużo.

Przed tym dniem dosta­łem od czy­tel­ni­ków dwa maile (i coś chy­ba tyle samo z pro­po­zy­cją współ­pra­cy) – pisa­łem Wam kie­dyś o tym, jak dosta­łem maila ze zdję­ciem pary dam­skich pier­si, to był jeden z nich. Po tym dniu aż do dzi­siaj, przy­szło do mnie 36 maili od czy­tel­ni­ków (i trzy pro­po­zy­cje współ­pra­cy) . To wzrost o 1800%, jeśli dobrze liczę.

 

Każdy z nich mniej lub bardziej mnie obrażał

tym wpi­sem o hujo­wej książ­ce sam poka­za­łeś że jesteś sprze­daj­nym hujem”

wywia­dy kur­wa i laski pod­ja­ra­ne zaraz bedziesz gwiaz­dą jak jeba­ny Popek”

Jakim cudem takie zero komu­kol­wiek się podoba?”

Blog face­ta? Takiej piz­dy haha”

faj­nie to tak dupe wozić po lego­lan­dach, spró­bo­wal­byś prze­żyć za naj­niż­szą kra­jo­wa do pierszego”

naze­kasz na pra­cow­ni­ków a sam się bujasz po Taj­lan­di jak­byś im kur­wa pła­cil to do dupy byś pojechał”

Pisow­nia ory­gi­nal­na, bo jesz­cze tego bra­ko­wa­ło, żebym idio­tom za korek­to­ra robił. Miłe to nie jest, praw­da? Do tego doszło kil­ka wia­do­mo­ści na fejs­bu­ko­wym mes­sen­ge­rze, jed­na groź­bę pobi­cia i jed­na zapo­wiedź pozwu do sądu. Na szczę­ście te dwie ostat­nie spra­wy zosta­ły obga­da­ne i zała­twio­ne, bo to aku­rat inny kali­ber niż obrzu­ca­nie się trol­lo­wym gów­nem przez nie­do­uczo­nych gim­bu­sów. Było też kil­ka komen­ta­rzy, któ­re wywa­li­łem, ale brzmia­ły podob­nie. No i jakoś tak mi się na pewien czas ode­chcia­ło, co widać po prze­cią­gach na blo­gu ostat­ni­mi cza­sy. Stra­ci­łem serce.

A więc jesz­cze raz:

 

Hejterze! Pierdol się!

Cza­sa­mi komuś nie cho­dzi o to, żeby się w necie poprztycz­ko­wać w nos, tyl­ko żeby w ten nos przy­je­bać. Naj­le­piej roz­pę­dzo­nym osiem­na­sto­ko­łow­cem mar­ki Sca­nia. No sor­ry, ale ja się nie chcę bawić w to, kto kogo bar­dziej roz­je­dzie, bo to, co potem zosta­je na asfal­cie chu­jo­wo wyglą­da i pato­log ma za dużo robo­ty ze spraw­dze­niem, gdzie był ten nos, a gdzie dupa. Wszyst­kie powyż­sze komen­ta­rze i im podob­ne mają na celu… wła­ści­wie nie wiem co, bo nie rozu­miem takie­go podejścia.

Jeśli widzę na fej­so­wej tabli­cy u zna­jo­me­go coś, z czym się nie zga­dzam lub jest dla mnie nie­cie­ka­we, to nie muszę od razu mu pisać “ale jesteś chu­jo­wy”. Ba, nawet nie powi­nie­nem – obra­cam dalej kółecz­ko na mysz­ce, aż tra­fię na coś, co mi się podo­ba. Proste?

Jeśli czy­tam u obser­wo­wa­ne­go blo­ge­ra coś, z czym się nie zga­dzam lub jest dla mnie nie­cie­ka­we, to albo nie komen­tu­ję w ogó­le, albo piszę, że się nie zga­dzam z tym, tym i tam­tym nie najeż­dża­jąc per­so­nal­nie na auto­ra. Nie piszę “ale jesteś chu­jo­wy”. Proste?

Jeśli coś takie­go powta­rza się kil­ka-kil­ka­na­ście razy z rzę­du, to prze­sta­ję tego kogoś obser­wo­wać, bo zaczę­li­śmy iść róż­ny­mi ścież­ka­mi. Nie krzy­czę gło­śno “ale jesteś chu­jo­wy” i nie zabie­ram osten­ta­cyj­nie zaba­wek do innej pia­skow­ni­cy. Proste?

Może nawet za pro­ste, bo cza­sa­mi pro­ste rze­czy są naj­trud­niej­sze do poję­cia, zwłasz­cza przez umy­sły, nazwij­my to, nie naj­wyż­szych lotów. A kie­dy popa­trzy­cie na prze­sła­ne do mnie maile (przy­po­mi­nam, pisow­nia ory­gi­nal­na) to od razu widać, że te oso­by mają IQ mniej wię­cej w oko­li­cy swo­je­go wie­ku. Nie ma sen­su nawet roz­po­czy­nać z nimi dys­ku­sji, bo nie o dys­ku­sję im cho­dzi. Może to jakaś kopro­la­lia, ale w inter­ne­to­wej odmia­nie? Zespół Tourette’a, albo e-zespół raczej. Tacy ludzie zazwy­czaj kom­plet­nie nie łapią tego, co piszę – sar­kazm czy iro­nia mogły­by podejść i ugryźć ich w dupę, a i tak by nie wie­dzie­li, czy to aby nie zamoj­ska surykatka.

Głu­pi są też, bo wyda­je im się, że inter­net zapew­nia ano­ni­mo­wość. No nie, nie zapew­nia. I nawet jeśli nie wysy­łasz takie­go hej­ter­skie­go maila z adre­su imię.nazwisko@gmail.com (serio serio, sam byłem pora­żo­ny głę­bią inte­lek­tu takiej oso­by) tyl­ko z inne­go, to i tak moż­na Cię namie­rzyć. Zosta­wiasz w inter­ne­cie milio­ny śla­dów, po któ­rych moż­na Cię zna­leźć, jeśli ktoś tyl­ko wie jak. A ja wiem – kie­dyś na tym pole­ga­ła moja pra­ca, żeby wycią­gać róż­ne infor­ma­cje z róż­nych źró­deł i skła­dać je do kupy. A już hejt na mes­sen­ge­rze z wła­sne­go kon­ta, na któ­rym ktoś ma (nawet nie ukry­te przed nie­zna­jo­my­mi) zdję­cia całej rodzi­ny i słod­kich boba­sków pod cho­in­ką cięż­ko mi w ogó­le pojąć moim star­czym rozu­mem. Co komuś takie­mu sie­dzi w gło­wie? Pew­nie nie­wie­le – sznu­re­czek, któ­ry spi­na uszy, żeby nie odpadły.

 

Jesteś u mnie

Do tej pory nie mia­łem na blo­gu czy z powo­du blo­ga do czy­nie­nia z hej­tem. To, że Kole­ga Wilq cza­sem się nudzi i przy­pier­do­li moc­niej­szym czy kry­tycz­nym komen­ta­rzem tro­chę od cza­py, bo aku­rat sie­dzi na hali odlo­tów i się nudzi bio­rę na kla­tę, bo to facet inte­li­gent­ny i z wie­lu rze­czy dosko­na­le sobie zda­je spra­wę. Tak­że, a może nawet zwłasz­cza z tego, co wypa­da, a co nie bar­dzo. Nawet jak pisze, że mój komen­tarz jest pro­stac­ki i cham­ski to też bio­rę na kla­tę, choć tym razem nie dys­ku­tu­ję, bo nie chcę, żeby mnie kolej­ny raz deli­kat­nie prze­pra­szał, że się zagalopował.

To nie hejt, to kry­ty­ka! Ma rację, nie ma racji – to nie­waż­ne i nie ma zna­cze­nia, dopó­ki nie prze­kra­cza pew­nych barier, to może­my się inter­ne­to­wo poprze­py­chać. Nie mam nic prze­ciw­ko kon­struk­tyw­nej kry­ty­ce, nawet jak mnie cza­sa­mi deli­kat­nie pod­kur­wi – c’est la vie. Zro­bi­łem błąd orto­gra­ficz­ny? Spo­ko, zwróć mi uwa­gę – nie jestem nie­omyl­ny. #kla­jen­ci mnie uod­por­ni­li dosta­tecz­nie, żeby pew­nych rze­czy nie brać do sie­bie i mieć po pro­stu wyje­ba­ne. A cza­sa­mi wziąć głę­bo­ki oddech i dalej być kwia­tem loto­su na tej jeba­nej, gład­kiej tafli jezio­ra, bo złość pięk­no­ści szkodzi.

Wie­cie, bar­dzo dłu­go było tak, że kie­dy czy­ta­łem u więk­szych blo­ge­rów wpi­sy o bano­wa­niu czy mode­ro­wa­niu komen­ta­rzy to zasta­na­wia­łem się, z cze­go oni robią pro­blem i że to kolej­ny temat z dupy, bo nie mają o czym pisać. Duży nie jestem abso­lut­nie, a już, w nie­ca­ły mie­siąc, wyla­ło się na mnie wia­dro gów­na, więc nawet sobie wolę nie wyobra­żać, co się dzie­je na blo­gach odwie­dza­nych przez kil­ka­dzie­siąt-kil­ka­set tysię­cy ludzi mie­sięcz­nie. A ja raczej jestem higie­ni­sta i este­ta, więc raczej nie­ko­niecz­nie widział­bym u sie­bie gów­no za paznokciami.

To mój kawa­łek inter­ne­tu – ja go ume­blo­wa­łem, wsta­wi­łem donicz­ki z kwiat­ka­mi i eks­pres do kawy. Do lodów­ki na wła­sny koszt napa­ko­wa­łem piwa i mle­ka do lat­te. Jeśli wpier­do­lisz mi się do środ­ka z zabło­co­ny­mi buta­mi, to Cię ład­nie popro­szę, żebyś je wytarł przed wej­ściem i następ­nym razem tak nie robił. Ale jak jesz­cze dodat­ko­wo zaczniesz szczać po kątach, pluć mi do fili­żan­ki i walić konia do mle­ka, to Cię wyje­bię za drzwi. A jeśli do tego jesz­cze będziesz obra­żać innych, to Cię wyje­bię przez bal­kon, żebyś dłu­go szy­bo­wał w dół i wię­cej tu nie wró­cił. Czę­sto zda­rza Ci się obra­żać gospo­da­rzy, któ­rzy Cię do sie­bie zapro­si­li w gości? Co wte­dy robi mamu­sia? Czer­wie­ni się czy pro­si tatu­sia, żeby Ci przy­pier­do­lił klapsa?

Albo zasta­nów się nad tym – zapra­szasz kogoś do domu i ten nagle zaczy­na najeż­dżać, że masz chu­jo­we pane­le, meble w kuch­ni to PRL, a zasło­ny to pew­nie zaje­ba­łeś z pomo­cy dla powo­dzian. Czy teraz zaczniesz prze­me­blo­wa­nie i kupisz nowe zasło­ny tyl­ko dla­te­go, że jakiś przy­pad­ko­wy zio­mek powie­dział, że mu się nie podo­ba­ją? No właśnie.

Styl w jakim piszę nie każ­de­mu się musi podo­bać. Podob­nie tema­ty­ka czy poczu­cie humo­ru. To wol­ny kraj, nikt Cię nie zmu­sza do tego, żebyś tu sie­dział i się kato­wał czymś, co Ci nie pod­cho­dzi i z czym się tak bar­dzo męczysz. Poko­chaj sie­bie i wynieś się gdzieś, gdzie Ci dobrze. Na Sybe­rię na przykład.

Nie myl nato­miast tej wol­no­ści, a co za tym idzie i wol­no­ści sło­wa z tym, że możesz bez­kar­nie kogoś obra­żać. Nie możesz. Bo to pierw­sze cham­skie i pro­stac­kie, a po dru­gie praw­nie karal­ne. Napraw­dę chciał­byś cią­gać mamu­się po sądach tyl­ko dla­te­go, że jesteś głu­pi albo nie­doj­rza­ły? Praw­nik kosz­tu­je spo­ro pie­nię­dzy. Masz tyle? A mamu­si nie szko­da? Pamię­taj, że wyrok sądu może kosz­to­wać dużo wię­cej, niż tyl­ko pie­nią­dze, bo może Ci poważ­nie spier­do­lić przyszłość.

Dla­te­go następ­nym razem HEJTERZE po pro­stu się zasta­nów. Czy prze­kra­czasz gra­ni­ce i przede wszyst­kim czy jest sens je prze­kra­czać. Bo może to być bar­dzo nieopłacalne.

A poza tym jesteś nie­mi­ły i nie­do­bry. Wstydź się.

Aha, i jesz­cze jedno:

 

Hejterze! Pierdol się!

 

 

Fot: foto­lia, autor: master1305


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Jestę blągerę, czyli co zrobić, żeby być prawdziwym blogerem? | dizajnuch.pl - blog faceta w pewnym wiekudizajnuch.pl – blog faceta w pewnym wieku()

  • Po prze­czy­ta­niu Two­je­go tek­stu dowie­dzia­łam się cze­goś o sobie, że mimo tego, że jestem blo­ger­ką “mło­dą sta­żem”, to jed­nak myśle­niem gonię tych, któ­rzy już mają cał­kiem pokaź­ne osią­gnię­cia w tej sfe­rze 🙂 Dziękuję!

    • A bo widzisz, jak ktoś się bez sen­su do Cie­bie dowa­la, to nie ma zna­cze­nia staż – krew nie woda i cza­sem się zagotujesz 🙂

  • Pingback: Anonimowość gwarantuje święty spokój. | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Mnie kuź­wa fascy­nu­je po ka cho­le­rę oni to piszą. Jakaś mani­fe­sta­cja wła­snej odwa­gi na pozio­mie przed­szko­la… choć nie, w przed­szko­lu to jed­nak dzie­cia­ki sobie to w twarz mówią i przy wszyst­kich, a nie mailem pusz­cza­ją, jak jakie­goś cicha­cza. >.>

    • Może chcą dooko­ła poszpa­no­wać, jacy to nie są twar­dzi? A może po pro­stu są głupi? 🙂

      • Gdy­by pisa­li to w komen­ta­rzach, publicz­nie, ze swo­ją mor­dą na wido­ku, to bym też o szpa­nie myśla­ła. Ale mailem, jak cicha­cza w gacie…? Raczej przy­cho­dzi mi do gło­wy jakaś kom­pen­sa­cja czy coś >.>

  • Nie­źle, nie sądzi­łem, że w Pol­sce 5 minut sła­wy (nawet tej naj­mniej­szej sła­wy) kosz­tu­je tyle nie­na­wi­ści. Wiem, że u nas lepiej się nie wyróż­niać, a każ­dy kto coś tam osią­gnie od razu jest mie­sza­ny z bło­tem, ale tego się nie spodziewałem.
    Trzy­maj się, dobrze piszesz. Dopie­ro tra­fi­łem na Two­je­go blo­ga, ale zosta­nę na dłużej 😉

    Pozdra­wiam,
    Mateusz.

    • Nie trak­tu­ję tego jako sła­wy, więc może dla­te­go tak mnie to zapie­kło, bo do tej pory tu jed­no­roż­ce rzy­ga­ły tęczą i wszy­scy kocha­li Hal­lo Kit­ty oraz mnie. Na szczę­ście mam wiel­kie pokła­dy tumi­wi­si­zmu i dystans zarów­no do sie­bie, jak i do tego, co ludzie piszą. Tro­chę taka pra­ca, tro­chę taki ja, tro­chę taki wiek 🙂

      Zapra­szam, czuj się jak u siebie 🙂

      • Dobrze jest mieć dystans do sie­bie, wte­dy nawet więk­sza sła­wa nie zro­bi czło­wie­ko­wi wody z mózgu :p A faj­nie jest mieć swój kawa­łek internetu 😉
        Pozdrawiam.

  • Pingback: Jedna czterdziestka jest lepsza, niż dwie dwudziestki | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Jest taka, praw­da, że każ­dy kto się czymś wyróż­nia, ma swo­je gro­no hej­te­rów. Może dla­te­go, że nie mają wła­sne­go zycia, albo jest strasz­nie chu­jo­we, więc żyją życiem innych. Ja sam, cho­ciaż nie udzie­lam się w żad­nych ran­kin­gach, mam swo­je wier­ne gro­no. Kie­dyś moc­no się udzie­la­li w komen­ta­rzach, ale kie­dy prze­sze­dłem na disqu­sa, poblo­ko­wa­łem co bar­dziej cham­skich. Co nie zna­czy, że prze­sta­li mnie czytać 🙂
    Sam popeł­ni­łem kil­ka wpi­sów o hej­te­rach – nie będę spa­mo­wał lin­ka­mi, jak ktoś chce to sobie wyszu­ka po tagach lub w archiwum.

    Myślę, że świet­nie po pod­su­mo­wa­łem niżej Bar­tek memem z House’a. Dla­te­go obec­ność hej­te­rów mnie moty­wu­je, bo to zna­czy, że idę w dobrą stronę 🙂

    • Tak na to jesz­cze nie patrzy­łem, ale podej­ście bar­dzo dobre 🙂

  • Jac­ku, nie dener­wuj się…
    Taka kolej rze­czy, że Twój blog rośnie i z małe­go przy­tul­ne­go miesz­ka­nia, zmie­nia się w publicz­ny ośro­dek, na któ­rym wisi lista zaża­leń, gdzie każ­dy może poskar­żyć się na właściciela.
    A tak apro­pos tych maili – cie­ka­we ile osób pod­pi­sa­ło się w nich swo­im nazwiskiem.
    A tak w ogó­le jestem zda­nia, że na wszyst­kich ser­wi­sach login powi­nien zostać zastą­pio­ny nazwi­skiem i zdję­ciem z dowo­du :). Ode­zwa­ła­by się gło­sy o łama­niu wol­no­ści sło­wa, ale pro­blem hej­tu zna­czą­co by się zmniejszył.
    A tak, jest nasza uko­cha­na wol­ność sło­wa i w każ­dej chwi­li “Hejter1234xD” ma pra­wo Cię zmie­szać z błotem.

    • Nie dener­wu­ję się – mnie zde­ner­wo­wać potra­fi tyl­ko moja Małażonka 🙂

      Dwie oso­by – inna spra­wa, czy te dane były praw­dzi­we, bo co praw­da nie był to jaś.kowalski@gmail.com tyl­ko jak­by mnie okle­pa­ne, ale czy nie fej­ko­we, tego nie wiem. Ale jed­ne­go kole­sia mia­łem na mes­sen­ge­rze, któ­ry ma na pro­fi­lu zdję­cia z rodzi­ną, więc pew­nie prawdziwe 🙂

  • Świet­nie powie­dzia­ne! Ja jestem cał­ko­wi­cie malu­sień­ka, więc tego typu hej­tów nie doświad­czam, ale nie zmie­nia to fak­tu, że mam na ten temat zda­nie. Nie­ste­ty wśród moich zna­jo­mych na Face­bo­oku są ludzie, któ­rzy na nie­któ­re rze­czy, któ­re wrzu­cam na pry­wat­ną ścia­nę, muszą, NO MUSZĄ, zare­ago­wać. A że wrzu­cam czę­sto jakieś femi­ni­stycz­ne lin­ki, to obry­wa mi się tym bar­dziej. Dwo­je takich “zna­jo­mych” bez cere­gie­li wywa­li­łam i mia­łam gdzieś, czy ich widu­ję na żywo czy nie. Jeśli ktoś prze­kra­cza gra­ni­ce kry­ty­ki, to powi­nien się z czymś takim liczyć. To samo robi­ła­bym na blo­gu. Cał­ko­wi­cie więc popie­ram wszyst­ko, co napisaleś

    • Ja jakiś czas temu wywa­li­łem wszyst­kich zna­jo­mych FB. Co do jed­ne­go. Z pra­wie trzy­stu osób tyl­ko jeden zaprzy­jaź­nio­ny blo­ger zauwa­żył, że mu znik­ną­łem z listy kon­tak­tów. Ot, takie to wła­śnie są te face­bo­oko­we “przy­jaź­nie”

      • Ech, a kto ma czas na prze­glą­da­nie listy kontaktów? 🙂

        A tak BTW – jak­by fej­sik infor­mo­wał, że ktoś odlu­bił, już bez zna­cze­nia, czy fany­pejcz czy pry­wat­ny pro­fil, to czy w ogó­le ktoś by to robił?

        • Ja bym nie miał oporów…

          • A potem byś się nie opę­dził od: “dla cze­go jush mnie nie kohash?” 🙂

            • Na takie sytu­acje mam zawsze pod ręką nabi­tą plonkownicę.

            • Ja cza­sa­mi usu­wam, z róż­nych przy­czyn. Cza­sa­mi się poprzty­ka­my, cza­sa­mi gość zaczy­na świ­ro­wać. Mnie pew­nie też usu­wa­ją na masę za epa­to­wa­nie ate­izmem (dzi­siaj pew­nie pole­cia­łem ze zna­jo­mych co naj­mniej kil­ku­na­stu osób).
              Ja na razie u mnie też zale­d­wie kil­ka osób zauwa­ży­ło (po dłu­uuugim cza­sie), że już nie jeste­śmy zna­jo­my­mi. Wysła­ły mi nawet zapro­sze­nie, ale zigno­ro­wa­łem. Wła­sne zdro­wie psy­chicz­ne ważniejsze 🙂

  • Ana­li­za gra­fo­lo­gicz­na wyka­zu­je, że wszyst­kie hej­ty pisa­ła jed­na osoba 😉

    A serio – masa­kra, nie spo­dzie­wa­łem się tego tu przeczytać.
    Może cho­ciaż te pro­po­zy­cje współ­pra­cy wypaliły?

    • Może rze­czy­wi­ście ktoś, kto mnie nie lubi miał za dużo cza­su i poza­kła­dał fej­ko­wych kont? 😉

      Jestem w trak­cie oma­wia­nia warunków 🙂

  • TAK!!! ZA BRAMĘ Z NIMI! 😀 Kaso­wać, nie odpo­wia­dać, blo­ko­wać, w dupie mieć! 😀 Ten tekst powin­no się wkle­jać każ­de­mu debi­lo­wi, co się bie­rze za hej­to­wa­nie, na każ­dym por­ta­lu. Ale wiesz co? W sumie to mimo wszyst­ko ser­ce roście – pomyśl, że ci fru­stra­ci mają życie nud­ne jak pie­ro­gi ruskie bez far­szu. Pomyśl, jak tam się skrę­ca­ją z zazdro­ści. Jak dnia­mi rozpamiętują!
    Też się zasta­na­wiam jak na przy­kład wyglą­da skrzyn­ka i mode­ra­cja komen­ta­rzy u takiej Maf­fa­shion – współ­czu­je lasce. Cho­ciaż pew­nie i tak ma od tego kogoś, kto to wszyst­ko ogar­nia. Co do SW, to mi też trosz­kę stat­sy i laj­ki sko­czy­ły, ale bar­dziej niż dzię­ki Andrze­jo­wi – dzię­ki PigO­uto­wi 😀 Sku­pia­jąc się na samych laj­kach, od Andrze­ja przy­szło mi jakieś 30, od Piotr­ka ponad 120. Wia­do­mo – to kolej­ny herszt śmiesz­ków i bez­czel­nych sar­ka­stycz­nych dupków 😀

    • IMHO powi­nien w SW wyko­pać mnie z tego miej­sca srebr­ne­go. Serio mówię. Ale za rok widzę pigo­uta w złocie 🙂

      Ty mnie nie­do­bi­jaj – już teraz ogar­nia­nie komen­ta­rzy zaj­mu­je mi hek­tar cza­su, a co potem? Strach się bać. Może od pew­nej ilo­ści UU han­dlu­je się lista­mi kont i IP trol­li do banowania? 🙂

    • Ej, plą­czesz się w zezna­niach. Naj­pierw piszesz, żeby hej­te­rów blo­ko­wać i im nie odpo­wia­dać, a zaraz potem, żeby im coś wkle­jać. To jak w koń­cu jest? Pytam, bo sam mia­łem przez pra­wie sześć lat tyl­ko jed­ne­go trol­la, któ­ry uciekł tego same­go dnia, kie­dy się poja­wił, więc nie mam za bar­dzo doświad­cze­nia z tym gatunkiem 😉

      • To ele­men­tar­ne dro­gi Wat­so­nie – jed­ną ręką przy­kle­pu­jesz kart­kę na ple­cy “TY HEJTERZE NIEDOBRY” a dru­gą nogą kopiesz w dupę. Dwa w jednym 🙂

        • A, no chy­ba że tak. Ja bym to w takim razie lek­ko zmo­dy­fi­ko­wał: zamiast przy­kle­py­wa­nia użył­bym zardze­wia­łe­go gwoź­dzia 🙂 A w dupę zamiast kopa – pręt, wia­do­mo jaki.

      • Słusz­na uwa­ga 😀 Kobie­ta zmien­ną jest – nawet w jed­nym komen­ta­rzu 😉 Tak poważ­nie, myślę, że jed­nak wszyst­ko zale­ży od sytu­acji. Odpi­sa­łam trol­lo­hej­te­rom tyl­ko kil­ka razy. Ostat­nio jest więk­szy spo­kój niż kie­dyś u mnie, ale zasad­ni­czo myślę, że lepiej nie reago­wać, bo wte­dy mają ze swo­ich wyczy­nów więk­szą satysfakcję 😉

        • Mia­łem kie­dyś {nie}przyjemność admi­ni­stro­wać dwie­ma duży­mi (łącz­nie pra­wie 50K osób) gru­pa­mi na FB. Jed­na pol­sko­ję­zycz­na, jed­na angiel­sko. I tu i tam zauwa­ży­łem, że trol­le dzie­lą się na dwie gru­py: jed­ni chcą hehesz­ków i nicze­go wię­cej, z taki­mi da się żyć (choć bywa­ją upier­dli­wi). Dru­dzy zaś chcą dopie­przyć za wszel­ką cenę. Będą wywle­kać jakieś oso­bi­ste bru­dy, rzu­cać mię­chem i gene­ral­nie robić roz­pier­du­chę. Takich trze­ba za mor­dę i krót­ko, naj­le­piej kop przy pierw­szym prze­wi­nie­niu i ban przy dru­gim. Przez jakiś czas pró­bo­wa­łem naiw­nie z nimi dys­ku­to­wać, zna­leźć jakiś roz­są­dek po dru­giej stro­nie bary­ka­dy, ale nie da się. Taki typ jest jak byk szar­żu­ją­cy na czer­wo­ną płachtę.

          • Wiem o czym mówisz. Ja admi­ni­stru­je kil­ko­ma fir­mo­wy­mi, duży­mi fanpejdżami 😛

          • Podo­ba mi się cza­sa­mi tok rozu­mo­wa­nia hej­te­ra. Będzie szu­kał na siłę aż znaj­dzie lite­rów­kę czy inny błąd gra­ma­tycz­ny. Ucze­pi się tego i wyol­brzy­mi tak, że “sko­ro piszesz z błę­da­mi, to na niczym się nie znasz i w ogó­le jesteś do dupy”.

            • Nie wiesz, bara­nie jeden, że trze­ba posta­wić prze­ci­nek przed “aż”? Piszesz z taki­mi błę­da­mi, że pew­nie ostat­ni test na IQ wyszedł ci ujem­ny. I w ogó­le to jesteś do dupy.

  • W sumie to jak­by nie patrzeć, mam nadzie­ję, że przyj­dzie czas na wła­snych hej­te­rów u mnie 🙂 w koń­cu to jakiś wyznacz­nik popu­lar­no­ści xD

    • Jak to mówi sta­ro­żyt­ne przy­sło­wie psz­czół – uwa­żaj, cze­go sobie życzysz 🙂

  • Chu­jo­wy jesteś! Tak jak ja! Za to Cię lubię! Piona!

  • Osz w mordę..nie chcia­łam żeby głos w sha­re weeku tak się skończył :/.
    Ale JAcek, hej­ter to stan umy­słu i oni żyją po to, żeby zdo­ło­wać a nawet są wynaj­mo­wa­ni przez innych zeby gnoić :(.
    Nie daj się i rób swo­je! A to jest chy­ba ta nie­faj­na cena sławy :/.

  • Hehe, hej­te­rzy raczej go nie prze­czy­ta­ją 😛 Ale z prze­sła­niem jak naj­bar­dziej się zgadzam.

    • Bar­dziej mi ulży­ło, niż liczy­łem na to, że któ­ryś poj­mie i się posłucha 🙂

  • Uuuwiel­biam Cię! BARDZO BARDZO dobry tekst.

  • Wię­cej do cie­bie maili pisał nie będę! Raz czy dwa czło­wiek wspo­mniał coś o mat­ce, napo­mknął, że żonę pobi­je, zmie­szał z rzy­go­wi­na­mi nie wię­cej niż 80% tek­stów i od razu hej­ter! W ogó­le nie umiesz się bawić. Jesteś u pani! 

    • Ty! Bo zaraz wysko­czy­my za szko­łę na gołe kla­ty i się skoń­czy dzien dziecka!

  • Dżi­zas powin­nam to wydru­ko­wać i wsa­dzać ludziom za wycie­racz­ki na parkingach 😀

  • Piotr Fra­nie­czek

    Tak to wła­śnie dzia­ła. Idio­ta napi­sze, Ty napi­szesz o tym, że idio­ta napi­sał i bań­ka wpad­nie do kie­sze­ni. Deal życia. No to Ci naro­bi­li złe­go 😉 A zasię­gi lecą w górę 😉

  • Ruda Pasku­da

    W sumie to mogła­bym Ci napi­sać jakiś mery­to­rycz­ny komen­tarz. Ale po co? 

    Żad­na mety­to­ry­ka nie prze­ko­na lepiej żad­ne­go hej­te­ra niż pro­ste, ludz­kie, bez­po­śred­nie “Spier­da­laj”. I ja to szanuję.
    🙂

    • Kto mie­czem woju­je, od mie­cza ginie 😉

    • Przede wszyst­kim mery­to­ry­ka ma za dużo sylab.

  • Agniesz­ka Chojnowska

    Pita­go­ras zwykł mawiać: “Wiel­ką jest mądro­ścią zno­sić głu­po­tę innych” 

    i bez roz­k­mi­nia­nia na czyn­ni­ki pierw­sze 😉 i do przodu! 😀

  • Gdy tu sze­dłem Ci tra­dy­cyj­nie nawrzu­cać z czy­stej pol­skiej (kra­jo­wej, nie impor­to­wa­nej!) zło­śli­wo­ści, to trud­no się tu dopchać było. W prze­ciw­ną stro­nę całe sta­do zapła­ka­nych, zasmar­ka­nych, łka­ją­cych bar­dzo roz­czu­la­ją­co (mamu­siu, dla­cze­go!) gim­bu­sia­ków szło, ze spusz­czo­ną gło­wą i powo­li. No i po lek­tu­rze tek­stu już wiem dla­cze­go. Masz tę siłę, któ­ra odpo­wied­nio przy­ło­żo­na i Tita­ni­ca by z głę­bin i otchła­ni wysła­ła w lot bez­za­ło­go­wy na Mar­sa. Masz tę moc prze­ko­ny­wa­nia, że na słów Two­ich echo potwór z Loch Ness przy­niósł­by do Wro­cła­wia w pysku tego mitycz­ne­go węgo­rza, co to komuś tam kie­dyś odgryzł pazno­kieć. Czy jak to tam szło w kata­lo­gu legend i baśni pogańskich.
    Ale do rzeczy.
    Ty sobie z tymi życze­nia­mi do hej­te­rów uwa­żaj. Pamię­tasz w pro­zie u Sap­kow­skie­go ostat­nie życze­nie, któ­re bodaj (jeśli dobrze pamię­tam) Geralt w obcym języ­ku wygło­sił do dżi­na? Co to mu Yen­ni­fer musia­ła wytłu­ma­czyć co powie­dział? Jakoś mi tak ta ostat­nia linij­ka zna­jo­mo wyglą­da 😛 Żeby teraz adre­sat żąda­nia nie padł gdzieś z wycień­cze­nia. Choć nie poda­łeś pręd­ko­ści i kie­run­ku okrą­ża­nia sto­łu 😉 – wiem, zno­wu suchar…

    • Zamor­do­wa­łeś mnie wizją takich gim­bu­sów, któ­re speł­nia­ją moje życze­nie “idź i wychę­doż się sam” i jesz­cze ten stół :)) Na szczę­ście wizja mało pla­stycz­na, bo pew­nie szcze­gó­ły jakoś nie bar­dzo by były malow­ni­cze podejrzewam 🙂

      Jakoś trze­ba było chy­ba pew­ne spra­wy z pew­ny­mi oso­ba­mi wyja­śnić, bo jestem zda­nia, że naj­le­piej na bie­żą­co sprzą­tać, zanim zbie­rze się za duża kupa… gnoju 🙂

      PS. Panie kocha­ny, jak mnie Pan na duchu pod­no­si, że ten Tita­nic nawet tak nie by nie fruwał 🙂

  • Porów­na­nie swo­je­go miej­sca w sie­ci do miesz­ka­nia z zaopa­trzo­ną lodów­ką mnie bie­rze. Wiesz, myślę sobie, że ludziom po pro­stu żal dupę ściska/życia nie mają/ są niekochani/ to paskud­ne świ­nia­ki i tu jest pro­blem, bo myśli jeden z dru­gim, że przyj­dzie, nasra na dywan i będzie cacy. 

    Jac­ku, ja Two­je­go blo­ga uwiel­biam (wiem, że rzad­ko coś tu piszę, ale czy­tam, więc nasze dro­gi się nie roze­szły, co wię­cej – mój tata Cię pod­czy­tu­je), olej gady i rób swo­je. Wspa­nia­ły, pro­sty i wymow­ny tekst. Bra­wo i raz jesz­cze gra­tu­lu­ję tej tró­jecz­ki. Posło­dzi­łam, ale wiesz – rów­no­wa­gę w przy­ro­dzie trze­ba zachować 🙂

    • Hihi, dzię­ki – to sło­dze­nie to widzę taki efekt ubocz­ny, ale tak mi robi dobrze, że łojej 🙂

      Zasta­na­wiam się cza­sa­mi, czy jak­bym takie­go gościa zna­lazł, co cza­sa­mi napraw­dę nie jest trud­ne i np. napi­sał maila do mamu­si, że dziec­ko nie­do­bre i nie­ład­nie się bawi w inter­ne­tach, to co by się wyda­rzy­ło? Gorzej, jak­by się tra­fi­ła typo­wa madka 😉

  • Róż­nij­my się pięk­nie” – to nie ja wymy­śli­łem, tyl­ko Szym­bor­ska, ale to tekst, któ­rym war­to zaata­ko­wać każ­de­go hej­te­ra czy inne­go upo­rczy­we­go trol­la, zanim rzu­ci się na nie­go cięż­szą arty­le­rię. Na ogół nie poma­ga, ale przy­naj­mniej moż­na się pochwa­lić zna­jo­mo­ścią twór­czo­ści Szymborskiej 😀

    • Ooo, nie­zły tekst. Moż­na na pod­ryw wyko­rzy­stać i jakoś mądrze roz­wi­nąć, a potem przy­wa­lić ta Szym­bor­ską. Bo ten o spa­da­niu z nie­ba już sta­ry i nikt się nie łapie 🙂

  • Hej­te­rze! Pier­dol się! – Świet­nie, przyjąłem !

    Padłeś, powstań a więc… ?

    A więc jesz­cze raz:

    Hej­te­rze! Pier­dol się! – Świet­nie, przy­ją­łem po raz drugi !

    No i prze­czy­ta­łem i co.…
    ah…

    A poza tym jesteś nie­mi­ły i nie­do­bry. Wstydź się.

    Aha, i jesz­cze jedno:

    Hej­te­rze! Pier­dol się! – no i kur­wa mać do trzech razy sztu­ka. Got it !

    Lepiej ?

    • O Panie… Wybornie 🙂

      • Przy­znał­bym się że to ja byłem, ale nie mogę bo wte­dy już nie będę hej­ter – tyl­ko piz­da ;P hahaha

  • Kasia Moty­ka Koci­ko­wa Dolina

    Tra­fi­łam na Cie­bie wcze­śniej, niż otrzy­ma­łeś to mega wyróż­nie­nie, zain­te­re­so­wał mnie Twój styl, oswo­iłam się z nim i wpa­dam poczy­tać bo zwy­czaj­nie lubię, choć sama mam zupeł­nie inny styl pisa­nia. Jacek, zazwy­czaj kry­ty­ku­ją Ci, któ­rzy w ten spo­sób nad­ra­bia­ją swo­ją małość, czę­sto zani­żo­ną samo­oce­nę i leni­stwo, by cokol­wiek zmienić.
    Co Cię nie zabi­je, to Cię tyl­ko wzmoc­ni. Suk­ce­sów kolej­nych Ci życzę.

  • Bar­dzo dobry wpis. Trze­ba zacząć mówić o tym gło­śno. Ludzie uwa­ża­ja, że w sie­ci mogą pisać wszyst­ko – a to tak nie dzia­ła. Im wię­cej osób będzie zwra­cać na to uwa­gę, tym lepiej. 

    Total­nie nie rozu­miem co sie­dzi w gło­wach tych ludzi. Napraw­dę popra­wia­ją sobie tym samoocenę? :/

  • Nie wiem skąd to mam, ale jest pięk­ne i za każ­dym razem sobie to czy­tam, gdy mam hej­te­ra. Roz­ko­szuj się ! 🙂 I pier­dol hej­te­rów 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/d2e8b7819ab720da5c0dcda35a6d55482d8112a9bed653b0f75ae8ab2b77d0d4.png

  • No i powiem tak… Genial­ne. Pięk­ne. Pro­ste. Lubię Cię jesz­cze bardziej. 🙂 

  • Myślisz, że hej­ter jako­wyś prze­czy­ta i zro­zu­mie? Dla hej­te­ra naj­waż­niej­sze jest, że o nim się mówi, nie waż­ne jak, wązne, że kogoś wkur..ł i tyle. Hej­te­rów trze­ba bano­wać, bo nawet jeże­li masz twar­dą doopę i bie­rzesz na kla­tę, to tak nie­mi­ło komen­to­wać tuż obok hejtera…

    • Wiesz, to może nawet nie była kwe­stia tego, żeby prze­czy­ta­li i sto­so­wa­li, co bar­dziej jakiejś auto­te­ra­pii i prze­pra­co­wa­nia sobie tego w gło­wie. Za dużo naraz i musia­łem to wszyst­ko sobie poukładać.

      • Bar­dzo dobrze cię rozu­miem. Bo jeże­li nawet zablo­ku­jesz hej­te­ra, to wcze­śniej musisz prze­czy­tać to, co napi­sał. I chcesz czy nie chcesz, z tego całe­go gów­na coś zosta­nie i drę­czy potem czło­wie­ka okrut­nie. Po pierw­szym ata­ku hej­te­rów modli­łem się aby moje tek­sty nie były zbyt popu­lar­ne, bo zno­wu coś się docze­pi i stra­cę radość z blogowania…

        • Tym bar­dziej, że ja jakoś nie zakła­dam a’priori, że ktoś się chce do mnie dowa­lić dla zasa­dy, tyl­ko rze­czy­wi­ście coś jest nie halo. Ale jak to mówią – jak masz mięk­kie ser­ce, to musisz mieć twar­dą dupę 🙂

          • Dowa­la­nie się dla zasa­dy jest pod­sta­wią egzy­sten­cji wie­lu ludzi. Bo łatwiej jest iść z nur­tem entro­pii niż prze­ciw nie­mu. Łatwiej jest maru­dzić i nisz­czyć, niż w dru­gą stro­nę. Do tego jesz­cze docho­dzi instynkt stad­ny – owce podą­ża­ją za owca­mi, w naj­bar­dziej kre­tyń­skie miej­sca. Nie­daw­no zro­bi­łem w jed­nym miej­scu w Sie­ci kom­plet­nie bzdur­ną ankie­tę, w któ­rej były do wybo­ru trzy kom­plet­nie abs­trak­cyj­ne odpo­wie­dzi, z moż­li­wo­ścią doda­wa­nia wła­snych odpo­wie­dzi (oraz gło­so­wa­nia na nie przez następ­nych uczest­ni­ków). Wygra­ła odpo­wiedź doda­na przez jed­ne­go z ankie­to­wa­nych, któ­rej tu nie przy­to­czę, ponie­waż może kie­dyś będą to czy­tać dzie­ci. Rynsz­tok rynsz­to­ka. Dla­te­go nale­ży przyj­mo­wać, że hej­te­rzy, trol­le i idio­ci zawsze byli, są i będą. Nie­waż­ne ile Wiel­kich Zder­za­czy Hadro­nów zbu­du­je­my, ile wyśle­my ekip na Mar­sa oraz jak pręd­ko wymy­śli­my lekar­stwo na raka, zawsze będą ludzie znaj­du­ją­cy satys­fak­cję w obrzu­ca­niu innych szla­mem. Taki lajf.

            • Tez tak myślę.
              Ale taki wpis pozwa­la mi ska­na­li­zo­wać wkur­wa na tych ludzi i tym samym jakoś potem spo­koj­niej do tema­tu pod­cho­dzić, z więk­szym dystan­sem do następ­nych, bo poja­wią się na pewno.

              Wia­do­mo, że naj­bar­dziej boli pierw­szy raz, nie? 🙂

  • Dr Oet­ker Ty piz­do” się cho­wa. Zaora­łeś. Szanuję.

  • Udo­stęp­ni­ła­bym, ale znów się ktoś przy­pier… żem psy­cho­fan­ka ;). Będę zatem wiel­bić z ukrycia. 

    PS. Ja mam taki głę­bo­ko skry­wa­ny na lep­szą oka­zję wpis do stal­ke­ra. Kie­dyś mi się uleje.

  • To ja się przyłączę. 🙂

    HEJTERZE! PIERDOL SIĘ!

    A Ty Jacuś nie pozwól by zgasł Twój blask tyl­ko dla­te­go, że idio­tów razi w oczy.
    Nie trać ser­ca do blogowania.
    To pisa­łam ja – pod­ja­ra­na laska. 😉

    • Basia, Ty to się kie­dyś doigrasz, jak nie od swo­je­go, to od mojej zbie­rzesz bęcki 😀

      Młłłł­ła 🙂

      • A Ty może nie kracz, co? 😛 😉

        • Może 🙂
          :*

          • Trud­no. Z dumą będę nosić sinia­ki. 😀 Doro­bię sobie napis – to za Dizajnucha. 😀

            • Cze­kaj, już pusz­czam fanow­skie koszulki 😉

              • Ej no pocze­kaj. Może pro­duk­cją fan­ga­dże­tów zaj­mę się ja? Daj zaro­bić tro­chę szma­lu, bo z tego blo­go­wa­nia nie idzie wyżyć. 😉

                • Do boju! Zaoraj koszulkowo 🙂

                  • Tak jest! 😀
                    A już tak cał­kiem na poważ­nie, w gło­wie mi się nie mie­ści, że moż­na tak po pro­stu hej­to­wać dla hej­tu, kar­mić się hej­tem, żyć dla hej­tu. Nie wiem czy zawsze to jest gim­ba­za, oba­wiam się że że nie tyl­ko. Sta­ram się brać takie akcje na śmiech, bo mi po pro­stu ręce opa­da­ją. Ale masz rację, że trze­ba inter­ne­to­wym hej­te­rom uświa­da­miać, że nie są bez­kar­ni. Pole­cia­lam hehesz­ka­mi, bo my ludzie z poczu­ciem humo­ru, ale uwa­żam, że to bar­dzo potrzeb­ny i mądry tekst. Dobrze że go opublikowałeś. 

                    • Hehe, spy­taj Paw­ła, ile się zasta­na­wia­łem, czy rze­czy­wi­ście wrzucać 🙂

  • Nie, no bez sen­su piszesz, jak zwy­kle. Masz mieć takie­go blo­ga, jaki się wszyst­kim podo­ba, masz pisać tak, żeby było faj­nie, a już pod żad­nym pozo­rem nie wol­no Ci wła­zić na żad­ne podium, bo wte­dy od razu wia­do­mo, żeś uj i kom­bi­na­tor. Tak­że tego, ten. No właśnie.

    • Dzię­ki 🙂

      • A już prą­cie panie­bo­że oka­zy­wać jakie­kol­wiek sawu­ła­wiw­ry, bo eks­po­nu­jesz w ten spo­sób swo­ją mięk­kość. O.

        • Dobrze, że ja twar­dy jak smo­leń­ska brzoza!

          • Wszy­scy tak mówią, a jak docho­dzi co do cze­go to się oka­zu­je, że łatwiej goto­wa­nym maka­ro­nem w bier­ki… Tzn. tak sły­sza­łem. Kole­ga opowiadał :]

  • Ament!

    Cóż, życie blo­ge­ra opie­ra się na dwóch rze­czach – lot­nych umy­śle i twar­dej dupie 😛
    Bra­wo! Masz oba. Prze­cho­dzisz do kolej­ne­go etapu 😉

    Ps. Przy oka­zji zaba­wię się pierw­szy raz w życiu w hej­te­ra i zhej­tu­ję Ci kolor na blo­gu. Mogę?

    • Lor­dzie Sommersby!!
      CZEKAM!! 🙂

      • Zatem…

        O, Ty niegodziwcze!
        Jak śmiesz zamę­czać me oczki takim ujo­wym kolo­rem? To mnie razi. Parzy! I wysyp­ki dostaję!
        Zapła­cisz mi za kura­cję lecz­ni­czą pączkami.

        😉

        #nie­umiem­whej­ty

        • Mówi­łem, że bia­łe­go i mini­ma­li­zmu nie będzie i basta!
          Jak­byś pro­jek­to­wa­ła na 10 kuch­ni 12 bia­łych w kół­ko, to byś zro­zu­mia­ła nie­chęć mą do tego, szla­chet­ne­go skąd­inąd koloru 🙂

          PS. Pącz­ka­mi? Spo­ko, byle były #die­tyc­ne 😉

          • To może sza­ry cho­ciaż? A niebieski? 😛
            No, osta­tecz­nie to taki zie­lo­ny jak przy “szu­kaj­ce”.

            PS. Pro­jek­tu­ję sza­re balu­stra­dy sta­lo­we. Wciąż lubię szary 😉

            • Zie­lo­ny jak przy szu­kaj­ce wyglą­da jak kupa po szpi­na­ku, nope.
              Ale zro­bię poszcze­gól­ne dni testów – daj znać, jak coś wpad­nie w oko 🙂

              • Cho­le­ra, nie wiem jak wyglą­da kupa po szpi­na­ku. Się zasta­na­wiam czy nad­ra­biać stra­tę tej wiedzy 😛
                To pusz­czaj jakiś alert – jest zmia­na! Luk­nij se! 🙂

                A ten zie­lo­ny co dziś co cał­kiem spo­ko, tak finansowo 😉
                Może jed­nak coś z sza­rym i czer­wo­nym? Tak wyra­zi­ście? Albo ankie­ta. Zapy­taj czy­tel­ni­ków w jakich bar­wach Ci do twarzy 😉

                I rzuć info na FP, że bie­rzesz udział w Men’sHealth, bo dopie­ro tu to uwidziłam.

                • Co do kupy po szpi­na­ku, pro­po­nu­ję zamie­ścić szcze­gó­ło­wą doku­men­ta­cję foto­gra­ficz­ną na Pin­te­rest. Zain­te­re­so­wa­nych może być dużo wię­cej, niż mogło­by się wydawać…

                  • Kie­dyś była taka stron­ka “rate my poo”, cie­ka­we czy jest jesz­cze? Ale boję się sprawdzać 🙂

                  • Kupę zosta­wiam bar­dziej wta­jem­ni­czo­ny. Mnie wystar­czy moja blo­go­wa maskot­ka – Zdu­pa. Ponoć ma jakieś taj­ne powią­za­nia z tą pierw­szą, tecz­ki w IPN jesz­cze nie znalazłam 😉

                    • Ty uwa­żaj, w tecz­kach to lepiej nie grze­bać – jeden grze­bał i na sta­rość mu coś sia­dło na dekiel i szu­ka mgły, bomb i innych takich 🙂

                    • Jemu nie przez tecz­ki, jemu już w dzie­ciń­stwie musie­li zaser­wo­wać upa­dek na głów­kę. Bez kasku ochronnego 😛

                    • Ciiii, wiesz, uszy mają uszy 😉

                    • Ktoś zdia­gno­zo­wać w koń­cu musi 😉

                • Zie­lo­ny mi się nie widzi, zaraz coś pogrze­bię – na razie testu­ję kolo­ry defaul­to­we w szablonie 🙂

                  • zaraz coś pogrze­bię” w kon­tek­ście dol­no-tyl­nych par­tii cia­ła wca­le się nie kojarzy…

  • Michał Bra­tos

    nice.