Oda do hejtera

 

Bardzo długo zastanawiałem się, czy w ogóle ten wpis ma ujrzeć światło dzienne i jeśli już, to jak powinien wyglądać, jak się zaczynać, a jak kończyć. I im dłużej się zastanawiałem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że powinien wyglądać tak, jak wygląda. Zacznijmy więc od początku, bo zaczynanie od końca rzadko fajnie wychodzi.

 

Hejterze! Pierdol się!

12 kwietnia, czyli niecały miesiąc temu, Andrzej Tucholski opublikował wyniki czegoś, co się nazywa Share Week. Tym z Was, którzy nie siedzą w blogach i nie bardzo kumają, o co tutaj kaman przypomnę pokrótce. To taka akcja, w której blogerzy polecają trzech swoich ulubionych kolegów po fachu po to, żeby ich czytelnicy też mogli do dobrych i wartościowych twórców internetowych dotrzeć. To taki konkurs Miss Polonia dla małych blogerów. Po podliczeniu wszystkich zgłoszeń, okazało się, że udało mi się załapać na srebrną szarfę wicemiss, co mnie naprawdę bardzo zaskoczyło. I wcale tutaj się nie kryguję – czuję się trochę jak Janusz w pierwszym Big Brother (dwuznaczne imię, nie?), który pokonał wielu młodszych, ładniejszych i bardziej medialnych ludków zamkniętych razem z nim w domu Wielkiego Brata. No i wygrał chyba pół bańki, co nawet po tych kilkunastu latach jest porządnym kawałem grosiwa.

 

Co wygrałem ja?

Ano to zależy, co dla kogo jest nagrodą. Dla mnie sam taki wynik nią był i bardzo dziękuję wszystkim, dzięki którym to się udało. Świadomość tego, że moja pisanina się komuś podoba i z paru milionów czynnych blogów w Polsce wsadził mnie do swojej trójki, dał mi niezłego motywacyjnego kopa. I to akurat w przedłużającym się okresie braku weny i wiary w to, czy jest sens w ogóle się na tym blogu produkować. Poczułem, że sens jest i chociaż świata nie zbawiam, to zapewniam niektórym trochę rozrywki i powodów do uśmiechu.

Ale mnóstwo ludzi poczuło w związku z tym coś innego. Żeby dać Wam lepszy ogląd zajrzyjmy sobie razem w cyferki, co?

Rekordowego dnia, kiedy Andrzej ogłosił wyniki, zajrzało do mnie 5 razy tyle ludzi, ile wynosi moja dzienna średnia. Po kilku dniach sytuacja wróciła do normy, choć liczba dziennych czytaczy skoczyła o ok. 5%. Dla mnie to bardzo dużo.

W ciągu mniej więcej tygodnia od tego dniu na fejsie przybyło mi ok. 100 fanów i przekroczyłem kolejną magiczną barierę 2 tysięcy, potem sytuacja wróciła do normy. Czyli przybyło mi fejsbukowych fanów na oko 6-7%. Dla mnie to bardzo dużo.

Przed tym dniem dostałem od czytelników dwa maile (i coś chyba tyle samo z propozycją współpracy) – pisałem Wam kiedyś o tym, jak dostałem maila ze zdjęciem pary damskich piersi, to był jeden z nich. Po tym dniu aż do dzisiaj, przyszło do mnie 36 maili od czytelników (i trzy propozycje współpracy) . To wzrost o 1800%, jeśli dobrze liczę.

 

Każdy z nich mniej lub bardziej mnie obrażał

„tym wpisem o hujowej książce sam pokazałeś że jesteś sprzedajnym hujem”

„wywiady kurwa i laski podjarane zaraz bedziesz gwiazdą jak jebany Popek”

„Jakim cudem takie zero komukolwiek się podoba?”

„Blog faceta? Takiej pizdy haha”

„fajnie to tak dupe wozić po legolandach, spróbowalbyś przeżyć za najniższą krajowa do pierszego”

„nazekasz na pracowników a sam się bujasz po Tajlandi jakbyś im kurwa płacil to do dupy byś pojechał”

Pisownia oryginalna, bo jeszcze tego brakowało, żebym idiotom za korektora robił. Miłe to nie jest, prawda? Do tego doszło kilka wiadomości na fejsbukowym messengerze, jedna groźbę pobicia i jedna zapowiedź pozwu do sądu. Na szczęście te dwie ostatnie sprawy zostały obgadane i załatwione, bo to akurat inny kaliber niż obrzucanie się trollowym gównem przez niedouczonych gimbusów. Było też kilka komentarzy, które wywaliłem, ale brzmiały podobnie. No i jakoś tak mi się na pewien czas odechciało, co widać po przeciągach na blogu ostatnimi czasy. Straciłem serce.

A więc jeszcze raz:

 

Hejterze! Pierdol się!

Czasami komuś nie chodzi o to, żeby się w necie poprztyczkować w nos, tylko żeby w ten nos przyjebać. Najlepiej rozpędzonym osiemnastokołowcem marki Scania. No sorry, ale ja się nie chcę bawić w to, kto kogo bardziej rozjedzie, bo to, co potem zostaje na asfalcie chujowo wygląda i patolog ma za dużo roboty ze sprawdzeniem, gdzie był ten nos, a gdzie dupa. Wszystkie powyższe komentarze i im podobne mają na celu… właściwie nie wiem co, bo nie rozumiem takiego podejścia.

Jeśli widzę na fejsowej tablicy u znajomego coś, z czym się nie zgadzam lub jest dla mnie nieciekawe, to nie muszę od razu mu pisać „ale jesteś chujowy”. Ba, nawet nie powinienem – obracam dalej kółeczko na myszce, aż trafię na coś, co mi się podoba. Proste?

Jeśli czytam u obserwowanego blogera coś, z czym się nie zgadzam lub jest dla mnie nieciekawe, to albo nie komentuję w ogóle, albo piszę, że się nie zgadzam z tym, tym i tamtym nie najeżdżając personalnie na autora. Nie piszę „ale jesteś chujowy”. Proste?

Jeśli coś takiego powtarza się kilka-kilkanaście razy z rzędu, to przestaję tego kogoś obserwować, bo zaczęliśmy iść różnymi ścieżkami. Nie krzyczę głośno „ale jesteś chujowy” i nie zabieram ostentacyjnie zabawek do innej piaskownicy. Proste?

Może nawet za proste, bo czasami proste rzeczy są najtrudniejsze do pojęcia, zwłaszcza przez umysły, nazwijmy to, nie najwyższych lotów. A kiedy popatrzycie na przesłane do mnie maile (przypominam, pisownia oryginalna) to od razu widać, że te osoby mają IQ mniej więcej w okolicy swojego wieku. Nie ma sensu nawet rozpoczynać z nimi dyskusji, bo nie o dyskusję im chodzi. Może to jakaś koprolalia, ale w internetowej odmianie? Zespół Tourette’a, albo e-zespół raczej. Tacy ludzie zazwyczaj kompletnie nie łapią tego, co piszę – sarkazm czy ironia mogłyby podejść i ugryźć ich w dupę, a i tak by nie wiedzieli, czy to aby nie zamojska surykatka.

Głupi są też, bo wydaje im się, że internet zapewnia anonimowość. No nie, nie zapewnia. I nawet jeśli nie wysyłasz takiego hejterskiego maila z adresu imię.nazwisko@gmail.com (serio serio, sam byłem porażony głębią intelektu takiej osoby) tylko z innego, to i tak można Cię namierzyć. Zostawiasz w internecie miliony śladów, po których można Cię znaleźć, jeśli ktoś tylko wie jak. A ja wiem – kiedyś na tym polegała moja praca, żeby wyciągać różne informacje z różnych źródeł i składać je do kupy. A już hejt na messengerze z własnego konta, na którym ktoś ma (nawet nie ukryte przed nieznajomymi) zdjęcia całej rodziny i słodkich bobasków pod choinką ciężko mi w ogóle pojąć moim starczym rozumem. Co komuś takiemu siedzi w głowie? Pewnie niewiele – sznureczek, który spina uszy, żeby nie odpadły.

 

Jesteś u mnie

Do tej pory nie miałem na blogu czy z powodu bloga do czynienia z hejtem. To, że Kolega Wilq czasem się nudzi i przypierdoli mocniejszym czy krytycznym komentarzem trochę od czapy, bo akurat siedzi na hali odlotów i się nudzi biorę na klatę, bo to facet inteligentny i z wielu rzeczy doskonale sobie zdaje sprawę. Także, a może nawet zwłaszcza z tego, co wypada, a co nie bardzo. Nawet jak pisze, że mój komentarz jest prostacki i chamski to też biorę na klatę, choć tym razem nie dyskutuję, bo nie chcę, żeby mnie kolejny raz delikatnie przepraszał, że się zagalopował.

To nie hejt, to krytyka! Ma rację, nie ma racji – to nieważne i nie ma znaczenia, dopóki nie przekracza pewnych barier, to możemy się internetowo poprzepychać. Nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, nawet jak mnie czasami delikatnie podkurwi – c’est la vie. Zrobiłem błąd ortograficzny? Spoko, zwróć mi uwagę – nie jestem nieomylny. #klajenci mnie uodpornili dostatecznie, żeby pewnych rzeczy nie brać do siebie i mieć po prostu wyjebane. A czasami wziąć głęboki oddech i dalej być kwiatem lotosu na tej jebanej, gładkiej tafli jeziora, bo złość piękności szkodzi.

Wiecie, bardzo długo było tak, że kiedy czytałem u większych blogerów wpisy o banowaniu czy moderowaniu komentarzy to zastanawiałem się, z czego oni robią problem i że to kolejny temat z dupy, bo nie mają o czym pisać. Duży nie jestem absolutnie, a już, w niecały miesiąc, wylało się na mnie wiadro gówna, więc nawet sobie wolę nie wyobrażać, co się dzieje na blogach odwiedzanych przez kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy ludzi miesięcznie. A ja raczej jestem higienista i esteta, więc raczej niekoniecznie widziałbym u siebie gówno za paznokciami.

To mój kawałek internetu – ja go umeblowałem, wstawiłem doniczki z kwiatkami i ekspres do kawy. Do lodówki na własny koszt napakowałem piwa i mleka do latte. Jeśli wpierdolisz mi się do środka z zabłoconymi butami, to Cię ładnie poproszę, żebyś je wytarł przed wejściem i następnym razem tak nie robił. Ale jak jeszcze dodatkowo zaczniesz szczać po kątach, pluć mi do filiżanki i walić konia do mleka, to Cię wyjebię za drzwi. A jeśli do tego jeszcze będziesz obrażać innych, to Cię wyjebię przez balkon, żebyś długo szybował w dół i więcej tu nie wrócił. Często zdarza Ci się obrażać gospodarzy, którzy Cię do siebie zaprosili w gości? Co wtedy robi mamusia? Czerwieni się czy prosi tatusia, żeby Ci przypierdolił klapsa?

Albo zastanów się nad tym – zapraszasz kogoś do domu i ten nagle zaczyna najeżdżać, że masz chujowe panele, meble w kuchni to PRL, a zasłony to pewnie zajebałeś z pomocy dla powodzian. Czy teraz zaczniesz przemeblowanie i kupisz nowe zasłony tylko dlatego, że jakiś przypadkowy ziomek powiedział, że mu się nie podobają? No właśnie.

Styl w jakim piszę nie każdemu się musi podobać. Podobnie tematyka czy poczucie humoru. To wolny kraj, nikt Cię nie zmusza do tego, żebyś tu siedział i się katował czymś, co Ci nie podchodzi i z czym się tak bardzo męczysz. Pokochaj siebie i wynieś się gdzieś, gdzie Ci dobrze. Na Syberię na przykład.

Nie myl natomiast tej wolności, a co za tym idzie i wolności słowa z tym, że możesz bezkarnie kogoś obrażać. Nie możesz. Bo to pierwsze chamskie i prostackie, a po drugie prawnie karalne. Naprawdę chciałbyś ciągać mamusię po sądach tylko dlatego, że jesteś głupi albo niedojrzały? Prawnik kosztuje sporo pieniędzy. Masz tyle? A mamusi nie szkoda? Pamiętaj, że wyrok sądu może kosztować dużo więcej, niż tylko pieniądze, bo może Ci poważnie spierdolić przyszłość.

Dlatego następnym razem HEJTERZE po prostu się zastanów. Czy przekraczasz granice i przede wszystkim czy jest sens je przekraczać. Bo może to być bardzo nieopłacalne.

A poza tym jesteś niemiły i niedobry. Wstydź się.

Aha, i jeszcze jedno:

 

Hejterze! Pierdol się!

 

 

Fot: fotolia, autor: master1305


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Po przeczytaniu Twojego tekstu dowiedziałam się czegoś o sobie, że mimo tego, że jestem blogerką „młodą stażem”, to jednak myśleniem gonię tych, którzy już mają całkiem pokaźne osiągnięcia w tej sferze 🙂 Dziękuję!

    • A bo widzisz, jak ktoś się bez sensu do Ciebie dowala, to nie ma znaczenia staż – krew nie woda i czasem się zagotujesz 🙂

  • Pingback: Anonimowość gwarantuje święty spokój. | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Mnie kuźwa fascynuje po ka cholerę oni to piszą. Jakaś manifestacja własnej odwagi na poziomie przedszkola… choć nie, w przedszkolu to jednak dzieciaki sobie to w twarz mówią i przy wszystkich, a nie mailem puszczają, jak jakiegoś cichacza. >.>

    • Może chcą dookoła poszpanować, jacy to nie są twardzi? A może po prostu są głupi? 🙂

      • Gdyby pisali to w komentarzach, publicznie, ze swoją mordą na widoku, to bym też o szpanie myślała. Ale mailem, jak cichacza w gacie…? Raczej przychodzi mi do głowy jakaś kompensacja czy coś >.>

  • Nieźle, nie sądziłem, że w Polsce 5 minut sławy (nawet tej najmniejszej sławy) kosztuje tyle nienawiści. Wiem, że u nas lepiej się nie wyróżniać, a każdy kto coś tam osiągnie od razu jest mieszany z błotem, ale tego się nie spodziewałem.
    Trzymaj się, dobrze piszesz. Dopiero trafiłem na Twojego bloga, ale zostanę na dłużej 😉

    Pozdrawiam,
    Mateusz.

    • Nie traktuję tego jako sławy, więc może dlatego tak mnie to zapiekło, bo do tej pory tu jednorożce rzygały tęczą i wszyscy kochali Hallo Kitty oraz mnie. Na szczęście mam wielkie pokłady tumiwisizmu i dystans zarówno do siebie, jak i do tego, co ludzie piszą. Trochę taka praca, trochę taki ja, trochę taki wiek 🙂

      Zapraszam, czuj się jak u siebie 🙂

      • Dobrze jest mieć dystans do siebie, wtedy nawet większa sława nie zrobi człowiekowi wody z mózgu :p A fajnie jest mieć swój kawałek internetu 😉
        Pozdrawiam.

  • Pingback: Jedna czterdziestka jest lepsza, niż dwie dwudziestki | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Jest taka, prawda, że każdy kto się czymś wyróżnia, ma swoje grono hejterów. Może dlatego, że nie mają własnego zycia, albo jest strasznie chujowe, więc żyją życiem innych. Ja sam, chociaż nie udzielam się w żadnych rankingach, mam swoje wierne grono. Kiedyś mocno się udzielali w komentarzach, ale kiedy przeszedłem na disqusa, poblokowałem co bardziej chamskich. Co nie znaczy, że przestali mnie czytać 🙂
    Sam popełniłem kilka wpisów o hejterach – nie będę spamował linkami, jak ktoś chce to sobie wyszuka po tagach lub w archiwum.

    Myślę, że świetnie po podsumowałem niżej Bartek memem z House’a. Dlatego obecność hejterów mnie motywuje, bo to znaczy, że idę w dobrą stronę 🙂

  • Jacku, nie denerwuj się…
    Taka kolej rzeczy, że Twój blog rośnie i z małego przytulnego mieszkania, zmienia się w publiczny ośrodek, na którym wisi lista zażaleń, gdzie każdy może poskarżyć się na właściciela.
    A tak apropos tych maili – ciekawe ile osób podpisało się w nich swoim nazwiskiem.
    A tak w ogóle jestem zdania, że na wszystkich serwisach login powinien zostać zastąpiony nazwiskiem i zdjęciem z dowodu :). Odezwałaby się głosy o łamaniu wolności słowa, ale problem hejtu znacząco by się zmniejszył.
    A tak, jest nasza ukochana wolność słowa i w każdej chwili „Hejter1234xD” ma prawo Cię zmieszać z błotem.

    • Nie denerwuję się – mnie zdenerwować potrafi tylko moja Małażonka 🙂

      Dwie osoby – inna sprawa, czy te dane były prawdziwe, bo co prawda nie był to jaś.kowalski@gmail.com tylko jakby mnie oklepane, ale czy nie fejkowe, tego nie wiem. Ale jednego kolesia miałem na messengerze, który ma na profilu zdjęcia z rodziną, więc pewnie prawdziwe 🙂

  • Świetnie powiedziane! Ja jestem całkowicie malusieńka, więc tego typu hejtów nie doświadczam, ale nie zmienia to faktu, że mam na ten temat zdanie. Niestety wśród moich znajomych na Facebooku są ludzie, którzy na niektóre rzeczy, które wrzucam na prywatną ścianę, muszą, NO MUSZĄ, zareagować. A że wrzucam często jakieś feministyczne linki, to obrywa mi się tym bardziej. Dwoje takich „znajomych” bez ceregieli wywaliłam i miałam gdzieś, czy ich widuję na żywo czy nie. Jeśli ktoś przekracza granice krytyki, to powinien się z czymś takim liczyć. To samo robiłabym na blogu. Całkowicie więc popieram wszystko, co napisaleś

    • Ja jakiś czas temu wywaliłem wszystkich znajomych FB. Co do jednego. Z prawie trzystu osób tylko jeden zaprzyjaźniony bloger zauważył, że mu zniknąłem z listy kontaktów. Ot, takie to właśnie są te facebookowe „przyjaźnie”

      • Ech, a kto ma czas na przeglądanie listy kontaktów? 🙂

        A tak BTW – jakby fejsik informował, że ktoś odlubił, już bez znaczenia, czy fanypejcz czy prywatny profil, to czy w ogóle ktoś by to robił?

        • Ja bym nie miał oporów…

          • A potem byś się nie opędził od: „dla czego jush mnie nie kohash?” 🙂

            • Na takie sytuacje mam zawsze pod ręką nabitą plonkownicę.

            • Ja czasami usuwam, z różnych przyczyn. Czasami się poprztykamy, czasami gość zaczyna świrować. Mnie pewnie też usuwają na masę za epatowanie ateizmem (dzisiaj pewnie poleciałem ze znajomych co najmniej kilkunastu osób).
              Ja na razie u mnie też zaledwie kilka osób zauważyło (po dłuuuugim czasie), że już nie jesteśmy znajomymi. Wysłały mi nawet zaproszenie, ale zignorowałem. Własne zdrowie psychiczne ważniejsze 🙂

  • Analiza grafologiczna wykazuje, że wszystkie hejty pisała jedna osoba 😉

    A serio – masakra, nie spodziewałem się tego tu przeczytać.
    Może chociaż te propozycje współpracy wypaliły?

    • Może rzeczywiście ktoś, kto mnie nie lubi miał za dużo czasu i pozakładał fejkowych kont? 😉

      Jestem w trakcie omawiania warunków 🙂

  • TAK!!! ZA BRAMĘ Z NIMI! 😀 Kasować, nie odpowiadać, blokować, w dupie mieć! 😀 Ten tekst powinno się wklejać każdemu debilowi, co się bierze za hejtowanie, na każdym portalu. Ale wiesz co? W sumie to mimo wszystko serce roście – pomyśl, że ci frustraci mają życie nudne jak pierogi ruskie bez farszu. Pomyśl, jak tam się skręcają z zazdrości. Jak dniami rozpamiętują!
    Też się zastanawiam jak na przykład wygląda skrzynka i moderacja komentarzy u takiej Maffashion – współczuje lasce. Chociaż pewnie i tak ma od tego kogoś, kto to wszystko ogarnia. Co do SW, to mi też troszkę statsy i lajki skoczyły, ale bardziej niż dzięki Andrzejowi – dzięki PigOutowi 😀 Skupiając się na samych lajkach, od Andrzeja przyszło mi jakieś 30, od Piotrka ponad 120. Wiadomo – to kolejny herszt śmieszków i bezczelnych sarkastycznych dupków 😀

    • IMHO powinien w SW wykopać mnie z tego miejsca srebrnego. Serio mówię. Ale za rok widzę pigouta w złocie 🙂

      Ty mnie niedobijaj – już teraz ogarnianie komentarzy zajmuje mi hektar czasu, a co potem? Strach się bać. Może od pewnej ilości UU handluje się listami kont i IP trolli do banowania? 🙂

    • Ej, plączesz się w zeznaniach. Najpierw piszesz, żeby hejterów blokować i im nie odpowiadać, a zaraz potem, żeby im coś wklejać. To jak w końcu jest? Pytam, bo sam miałem przez prawie sześć lat tylko jednego trolla, który uciekł tego samego dnia, kiedy się pojawił, więc nie mam za bardzo doświadczenia z tym gatunkiem 😉

      • To elementarne drogi Watsonie – jedną ręką przyklepujesz kartkę na plecy „TY HEJTERZE NIEDOBRY” a drugą nogą kopiesz w dupę. Dwa w jednym 🙂

        • A, no chyba że tak. Ja bym to w takim razie lekko zmodyfikował: zamiast przyklepywania użyłbym zardzewiałego gwoździa 🙂 A w dupę zamiast kopa – pręt, wiadomo jaki.

      • Słuszna uwaga 😀 Kobieta zmienną jest – nawet w jednym komentarzu 😉 Tak poważnie, myślę, że jednak wszystko zależy od sytuacji. Odpisałam trollohejterom tylko kilka razy. Ostatnio jest większy spokój niż kiedyś u mnie, ale zasadniczo myślę, że lepiej nie reagować, bo wtedy mają ze swoich wyczynów większą satysfakcję 😉

        • Miałem kiedyś {nie}przyjemność administrować dwiema dużymi (łącznie prawie 50K osób) grupami na FB. Jedna polskojęzyczna, jedna angielsko. I tu i tam zauważyłem, że trolle dzielą się na dwie grupy: jedni chcą heheszków i niczego więcej, z takimi da się żyć (choć bywają upierdliwi). Drudzy zaś chcą dopieprzyć za wszelką cenę. Będą wywlekać jakieś osobiste brudy, rzucać mięchem i generalnie robić rozpierduchę. Takich trzeba za mordę i krótko, najlepiej kop przy pierwszym przewinieniu i ban przy drugim. Przez jakiś czas próbowałem naiwnie z nimi dyskutować, znaleźć jakiś rozsądek po drugiej stronie barykady, ale nie da się. Taki typ jest jak byk szarżujący na czerwoną płachtę.

          • Wiem o czym mówisz. Ja administruje kilkoma firmowymi, dużymi fanpejdżami 😛

          • Podoba mi się czasami tok rozumowania hejtera. Będzie szukał na siłę aż znajdzie literówkę czy inny błąd gramatyczny. Uczepi się tego i wyolbrzymi tak, że „skoro piszesz z błędami, to na niczym się nie znasz i w ogóle jesteś do dupy”.

            • Nie wiesz, baranie jeden, że trzeba postawić przecinek przed „aż”? Piszesz z takimi błędami, że pewnie ostatni test na IQ wyszedł ci ujemny. I w ogóle to jesteś do dupy.

  • W sumie to jakby nie patrzeć, mam nadzieję, że przyjdzie czas na własnych hejterów u mnie 🙂 w końcu to jakiś wyznacznik popularności xD

    • Jak to mówi starożytne przysłowie pszczół – uważaj, czego sobie życzysz 🙂

  • Chujowy jesteś! Tak jak ja! Za to Cię lubię! Piona!

  • Osz w mordę..nie chciałam żeby głos w share weeku tak się skończył :/.
    Ale JAcek, hejter to stan umysłu i oni żyją po to, żeby zdołować a nawet są wynajmowani przez innych zeby gnoić :(.
    Nie daj się i rób swoje! A to jest chyba ta niefajna cena sławy :/.

  • Hehe, hejterzy raczej go nie przeczytają 😛 Ale z przesłaniem jak najbardziej się zgadzam.

    • Bardziej mi ulżyło, niż liczyłem na to, że któryś pojmie i się posłucha 🙂

  • Uuuwielbiam Cię! BARDZO BARDZO dobry tekst.

  • Więcej do ciebie maili pisał nie będę! Raz czy dwa człowiek wspomniał coś o matce, napomknął, że żonę pobije, zmieszał z rzygowinami nie więcej niż 80% tekstów i od razu hejter! W ogóle nie umiesz się bawić. Jesteś u pani!

    • Ty! Bo zaraz wyskoczymy za szkołę na gołe klaty i się skończy dzien dziecka!

  • Dżizas powinnam to wydrukować i wsadzać ludziom za wycieraczki na parkingach 😀

  • Piotr Franieczek

    Tak to właśnie działa. Idiota napisze, Ty napiszesz o tym, że idiota napisał i bańka wpadnie do kieszeni. Deal życia. No to Ci narobili złego 😉 A zasięgi lecą w górę 😉

  • Ruda Paskuda

    W sumie to mogłabym Ci napisać jakiś merytoryczny komentarz. Ale po co?

    Żadna metytoryka nie przekona lepiej żadnego hejtera niż proste, ludzkie, bezpośrednie „Spierdalaj”. I ja to szanuję.
    🙂

  • Agnieszka Chojnowska

    Pitagoras zwykł mawiać: „Wielką jest mądrością znosić głupotę innych”

    i bez rozkminiania na czynniki pierwsze 😉 i do przodu! 😀

  • Gdy tu szedłem Ci tradycyjnie nawrzucać z czystej polskiej (krajowej, nie importowanej!) złośliwości, to trudno się tu dopchać było. W przeciwną stronę całe stado zapłakanych, zasmarkanych, łkających bardzo rozczulająco (mamusiu, dlaczego!) gimbusiaków szło, ze spuszczoną głową i powoli. No i po lekturze tekstu już wiem dlaczego. Masz tę siłę, która odpowiednio przyłożona i Titanica by z głębin i otchłani wysłała w lot bezzałogowy na Marsa. Masz tę moc przekonywania, że na słów Twoich echo potwór z Loch Ness przyniósłby do Wrocławia w pysku tego mitycznego węgorza, co to komuś tam kiedyś odgryzł paznokieć. Czy jak to tam szło w katalogu legend i baśni pogańskich.
    Ale do rzeczy.
    Ty sobie z tymi życzeniami do hejterów uważaj. Pamiętasz w prozie u Sapkowskiego ostatnie życzenie, które bodaj (jeśli dobrze pamiętam) Geralt w obcym języku wygłosił do dżina? Co to mu Yennifer musiała wytłumaczyć co powiedział? Jakoś mi tak ta ostatnia linijka znajomo wygląda 😛 Żeby teraz adresat żądania nie padł gdzieś z wycieńczenia. Choć nie podałeś prędkości i kierunku okrążania stołu 😉 – wiem, znowu suchar…

    • Zamordowałeś mnie wizją takich gimbusów, które spełniają moje życzenie „idź i wychędoż się sam” i jeszcze ten stół :)) Na szczęście wizja mało plastyczna, bo pewnie szczegóły jakoś nie bardzo by były malownicze podejrzewam 🙂

      Jakoś trzeba było chyba pewne sprawy z pewnymi osobami wyjaśnić, bo jestem zdania, że najlepiej na bieżąco sprzątać, zanim zbierze się za duża kupa… gnoju 🙂

      PS. Panie kochany, jak mnie Pan na duchu podnosi, że ten Titanic nawet tak nie by nie fruwał 🙂

  • Porównanie swojego miejsca w sieci do mieszkania z zaopatrzoną lodówką mnie bierze. Wiesz, myślę sobie, że ludziom po prostu żal dupę ściska/życia nie mają/ są niekochani/ to paskudne świniaki i tu jest problem, bo myśli jeden z drugim, że przyjdzie, nasra na dywan i będzie cacy.

    Jacku, ja Twojego bloga uwielbiam (wiem, że rzadko coś tu piszę, ale czytam, więc nasze drogi się nie rozeszły, co więcej – mój tata Cię podczytuje), olej gady i rób swoje. Wspaniały, prosty i wymowny tekst. Brawo i raz jeszcze gratuluję tej trójeczki. Posłodziłam, ale wiesz – równowagę w przyrodzie trzeba zachować 🙂

    • Hihi, dzięki – to słodzenie to widzę taki efekt uboczny, ale tak mi robi dobrze, że łojej 🙂

      Zastanawiam się czasami, czy jakbym takiego gościa znalazł, co czasami naprawdę nie jest trudne i np. napisał maila do mamusi, że dziecko niedobre i nieładnie się bawi w internetach, to co by się wydarzyło? Gorzej, jakby się trafiła typowa madka 😉

  • „Różnijmy się pięknie” – to nie ja wymyśliłem, tylko Szymborska, ale to tekst, którym warto zaatakować każdego hejtera czy innego uporczywego trolla, zanim rzuci się na niego cięższą artylerię. Na ogół nie pomaga, ale przynajmniej można się pochwalić znajomością twórczości Szymborskiej 😀

    • Ooo, niezły tekst. Można na podryw wykorzystać i jakoś mądrze rozwinąć, a potem przywalić ta Szymborską. Bo ten o spadaniu z nieba już stary i nikt się nie łapie 🙂

  • Hejterze! Pierdol się! – Świetnie, przyjąłem !

    Padłeś, powstań a więc… ?

    A więc jeszcze raz:

    Hejterze! Pierdol się! – Świetnie, przyjąłem po raz drugi !

    No i przeczytałem i co….
    ah…

    A poza tym jesteś niemiły i niedobry. Wstydź się.

    Aha, i jeszcze jedno:

    Hejterze! Pierdol się! – no i kurwa mać do trzech razy sztuka. Got it !

    Lepiej ?

  • Kasia Motyka Kocikowa Dolina

    Trafiłam na Ciebie wcześniej, niż otrzymałeś to mega wyróżnienie, zainteresował mnie Twój styl, oswoiłam się z nim i wpadam poczytać bo zwyczajnie lubię, choć sama mam zupełnie inny styl pisania. Jacek, zazwyczaj krytykują Ci, którzy w ten sposób nadrabiają swoją małość, często zaniżoną samoocenę i lenistwo, by cokolwiek zmienić.
    Co Cię nie zabije, to Cię tylko wzmocni. Sukcesów kolejnych Ci życzę.

  • Bardzo dobry wpis. Trzeba zacząć mówić o tym głośno. Ludzie uważaja, że w sieci mogą pisać wszystko – a to tak nie działa. Im więcej osób będzie zwracać na to uwagę, tym lepiej.

    Totalnie nie rozumiem co siedzi w głowach tych ludzi. Naprawdę poprawiają sobie tym samoocenę? :/

  • Nie wiem skąd to mam, ale jest piękne i za każdym razem sobie to czytam, gdy mam hejtera. Rozkoszuj się ! 🙂 I pierdol hejterów 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/d2e8b7819ab720da5c0dcda35a6d55482d8112a9bed653b0f75ae8ab2b77d0d4.png

  • No i powiem tak… Genialne. Piękne. Proste. Lubię Cię jeszcze bardziej. 🙂

  • Myślisz, że hejter jakowyś przeczyta i zrozumie? Dla hejtera najważniejsze jest, że o nim się mówi, nie ważne jak, wązne, że kogoś wkur..ł i tyle. Hejterów trzeba banować, bo nawet jeżeli masz twardą doopę i bierzesz na klatę, to tak niemiło komentować tuż obok hejtera…

    • Wiesz, to może nawet nie była kwestia tego, żeby przeczytali i stosowali, co bardziej jakiejś autoterapii i przepracowania sobie tego w głowie. Za dużo naraz i musiałem to wszystko sobie poukładać.

      • Bardzo dobrze cię rozumiem. Bo jeżeli nawet zablokujesz hejtera, to wcześniej musisz przeczytać to, co napisał. I chcesz czy nie chcesz, z tego całego gówna coś zostanie i dręczy potem człowieka okrutnie. Po pierwszym ataku hejterów modliłem się aby moje teksty nie były zbyt popularne, bo znowu coś się doczepi i stracę radość z blogowania…

        • Tym bardziej, że ja jakoś nie zakładam a’priori, że ktoś się chce do mnie dowalić dla zasady, tylko rzeczywiście coś jest nie halo. Ale jak to mówią – jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę 🙂

          • Dowalanie się dla zasady jest podstawią egzystencji wielu ludzi. Bo łatwiej jest iść z nurtem entropii niż przeciw niemu. Łatwiej jest marudzić i niszczyć, niż w drugą stronę. Do tego jeszcze dochodzi instynkt stadny – owce podążają za owcami, w najbardziej kretyńskie miejsca. Niedawno zrobiłem w jednym miejscu w Sieci kompletnie bzdurną ankietę, w której były do wyboru trzy kompletnie abstrakcyjne odpowiedzi, z możliwością dodawania własnych odpowiedzi (oraz głosowania na nie przez następnych uczestników). Wygrała odpowiedź dodana przez jednego z ankietowanych, której tu nie przytoczę, ponieważ może kiedyś będą to czytać dzieci. Rynsztok rynsztoka. Dlatego należy przyjmować, że hejterzy, trolle i idioci zawsze byli, są i będą. Nieważne ile Wielkich Zderzaczy Hadronów zbudujemy, ile wyślemy ekip na Marsa oraz jak prędko wymyślimy lekarstwo na raka, zawsze będą ludzie znajdujący satysfakcję w obrzucaniu innych szlamem. Taki lajf.

            • Tez tak myślę.
              Ale taki wpis pozwala mi skanalizować wkurwa na tych ludzi i tym samym jakoś potem spokojniej do tematu podchodzić, z większym dystansem do następnych, bo pojawią się na pewno.

              Wiadomo, że najbardziej boli pierwszy raz, nie? 🙂

  • „Dr Oetker Ty pizdo” się chowa. Zaorałeś. Szanuję.

  • Udostępniłabym, ale znów się ktoś przypier… żem psychofanka ;). Będę zatem wielbić z ukrycia.

    PS. Ja mam taki głęboko skrywany na lepszą okazję wpis do stalkera. Kiedyś mi się uleje.

  • To ja się przyłączę. 🙂

    HEJTERZE! PIERDOL SIĘ!

    A Ty Jacuś nie pozwól by zgasł Twój blask tylko dlatego, że idiotów razi w oczy.
    Nie trać serca do blogowania.
    To pisałam ja – podjarana laska. 😉

    • Basia, Ty to się kiedyś doigrasz, jak nie od swojego, to od mojej zbierzesz bęcki 😀

      Młłłłła 🙂

      • A Ty może nie kracz, co? 😛 😉

        • Może 🙂
          :*

          • Trudno. Z dumą będę nosić siniaki. 😀 Dorobię sobie napis – to za Dizajnucha. 😀

            • Czekaj, już puszczam fanowskie koszulki 😉

              • Ej no poczekaj. Może produkcją fangadżetów zajmę się ja? Daj zarobić trochę szmalu, bo z tego blogowania nie idzie wyżyć. 😉

                • Do boju! Zaoraj koszulkowo 🙂

                  • Tak jest! 😀
                    A już tak całkiem na poważnie, w głowie mi się nie mieści, że można tak po prostu hejtować dla hejtu, karmić się hejtem, żyć dla hejtu. Nie wiem czy zawsze to jest gimbaza, obawiam się że że nie tylko. Staram się brać takie akcje na śmiech, bo mi po prostu ręce opadają. Ale masz rację, że trzeba internetowym hejterom uświadamiać, że nie są bezkarni. Polecialam heheszkami, bo my ludzie z poczuciem humoru, ale uważam, że to bardzo potrzebny i mądry tekst. Dobrze że go opublikowałeś.

                    • Hehe, spytaj Pawła, ile się zastanawiałem, czy rzeczywiście wrzucać 🙂

  • Nie, no bez sensu piszesz, jak zwykle. Masz mieć takiego bloga, jaki się wszystkim podoba, masz pisać tak, żeby było fajnie, a już pod żadnym pozorem nie wolno Ci włazić na żadne podium, bo wtedy od razu wiadomo, żeś uj i kombinator. Także tego, ten. No właśnie.

    • Dzięki 🙂

      • A już prącie panieboże okazywać jakiekolwiek sawuławiwry, bo eksponujesz w ten sposób swoją miękkość. O.

        • Dobrze, że ja twardy jak smoleńska brzoza!

          • Wszyscy tak mówią, a jak dochodzi co do czego to się okazuje, że łatwiej gotowanym makaronem w bierki… Tzn. tak słyszałem. Kolega opowiadał :]

  • Ament!

    Cóż, życie blogera opiera się na dwóch rzeczach – lotnych umyśle i twardej dupie 😛
    Brawo! Masz oba. Przechodzisz do kolejnego etapu 😉

    Ps. Przy okazji zabawię się pierwszy raz w życiu w hejtera i zhejtuję Ci kolor na blogu. Mogę?

    • Lordzie Sommersby!!
      CZEKAM!! 🙂

      • Zatem…

        O, Ty niegodziwcze!
        Jak śmiesz zamęczać me oczki takim ujowym kolorem? To mnie razi. Parzy! I wysypki dostaję!
        Zapłacisz mi za kurację leczniczą pączkami.

        😉

        #nieumiemwhejty

        • Mówiłem, że białego i minimalizmu nie będzie i basta!
          Jakbyś projektowała na 10 kuchni 12 białych w kółko, to byś zrozumiała niechęć mą do tego, szlachetnego skądinąd koloru 🙂

          PS. Pączkami? Spoko, byle były #dietycne 😉

          • To może szary chociaż? A niebieski? 😛
            No, ostatecznie to taki zielony jak przy „szukajce”.

            PS. Projektuję szare balustrady stalowe. Wciąż lubię szary 😉

            • Zielony jak przy szukajce wygląda jak kupa po szpinaku, nope.
              Ale zrobię poszczególne dni testów – daj znać, jak coś wpadnie w oko 🙂

              • Cholera, nie wiem jak wygląda kupa po szpinaku. Się zastanawiam czy nadrabiać stratę tej wiedzy 😛
                To puszczaj jakiś alert – jest zmiana! Luknij se! 🙂

                A ten zielony co dziś co całkiem spoko, tak finansowo 😉
                Może jednak coś z szarym i czerwonym? Tak wyraziście? Albo ankieta. Zapytaj czytelników w jakich barwach Ci do twarzy 😉

                I rzuć info na FP, że bierzesz udział w Men’sHealth, bo dopiero tu to uwidziłam.

                • Co do kupy po szpinaku, proponuję zamieścić szczegółową dokumentację fotograficzną na Pinterest. Zainteresowanych może być dużo więcej, niż mogłoby się wydawać…

                  • Kiedyś była taka stronka „rate my poo”, ciekawe czy jest jeszcze? Ale boję się sprawdzać 🙂

                  • Kupę zostawiam bardziej wtajemniczony. Mnie wystarczy moja blogowa maskotka – Zdupa. Ponoć ma jakieś tajne powiązania z tą pierwszą, teczki w IPN jeszcze nie znalazłam 😉

                    • Ty uważaj, w teczkach to lepiej nie grzebać – jeden grzebał i na starość mu coś siadło na dekiel i szuka mgły, bomb i innych takich 🙂

                    • Jemu nie przez teczki, jemu już w dzieciństwie musieli zaserwować upadek na główkę. Bez kasku ochronnego 😛

                    • Ciiii, wiesz, uszy mają uszy 😉

                    • Ktoś zdiagnozować w końcu musi 😉

                • Zielony mi się nie widzi, zaraz coś pogrzebię – na razie testuję kolory defaultowe w szablonie 🙂

                  • „zaraz coś pogrzebię” w kontekście dolno-tylnych partii ciała wcale się nie kojarzy…

  • Michał Bratos

    nice.