Bo ja trochę, proszę Państwa, nie ogarniam.

 

Praw­da jest taka, pro­szę Pań­stwa, że jeśli ktoś zni­ka z netu, to niko­go to nie obcho­dzi. Bo w tym zale­wie codzien­nych infor­ma­cji, tych pik­nięć fejs­bu­ko­wych, dzwon­ków mes­sen­ge­ro­wych czy Insta­gra­mo­wych popi­ski­wań nie ma cza­su i miej­sca na kogoś, kogo… nie ma. Nor­mal­ne to i zro­zu­mia­łe, bo jak tu się przej­mo­wać czy­imś nie­ist­nie­niem, praw­da?

Abso­lut­nie nie pła­czę tutaj, że jestem nie­do­ce­nio­nym blą­ge­rem i weź­cie mnie i kochaj­cie. Nie, zupeł­nie nie o to mi cho­dzi (choć wie­cie, kochać mnie może­cie i tak). Cho­dzi o to, że na takim nie­ist­nie­niu ostat­nio przy­ła­pu­ję sam sie­bie. Niby coś tam wrzu­cam, nawet w mia­rę regu­lar­nie na fej­sa. Niby coś tam wrzu­cam, już dużo mniej regu­lar­nie na Insta­gra­ma. Ale na blo­gu coś nowe­go poja­wia się ostat­nio raczej rzad­ko, niż czę­sto. A na pew­no nie tak czę­sto, jak­bym chciał. I tak się zasta­na­wiam, czy ist­nieć dalej, czy nie­ko­niecz­nie.

 

Wypalenie. Chyba.

Mam dobre 50–70 poza­czy­na­nych tek­stów, nota­tek, śmiesz­nych cyta­tów czy innych mate­ria­łów, któ­re mógł­bym roz­wi­nąć i zro­bić z nich wpis. Gdy­bym cią­gle miał to coś, co mi pozwa­la z tych dobrych 50–70 poza­czy­na­nych tek­stów, nota­tek, śmiesz­nych cyta­tów czy innych mate­ria­łów ten wpis skoń­czyć. Patrzę, czy­tam, niby wiem, co chcia­łem w tym wpi­sie umie­ścić, jak poskła­dać zda­nia do kupy, żeby mia­ły Wam dostar­czyć albo roz­ryw­ki i hehesz­ków, albo chwi­li zamy­śle­nia i jakoś nie idzie dalej. Sło­wa nie wycho­dzą spod pió­ra, a o zda­niach czy aka­pi­tach to już w ogó­le zapo­mnij. Może jak­bym pió­rem pisał, to by się coś uro­dzi­ło, bo kla­wia­tu­ra wenie nie sprzy­ja?

Mia­łem taki sobie rytu­ał – wra­ca­łem z pra­cy, ogar­nia­łem tro­chę się, a tro­chę dom i dzie­ciar­nię, tro­chę pokle­pa­łem Małą­Żon­kę po prze­zgrab­nej pup­ci. A potem, kie­dy dzie­ciar­nia szła spać, zale­ga­łem z lap­to­pem na wyrku i pisa­łem tekst, któ­ry potem wrzu­ca­łem Wam do poczy­ta­nia. Cza­sa­mi wrzu­ca­łem od razu w środ­ku nocy, cza­sa­mi na dru­gi dzień rano, kie­dy tro­chę się prze­spa­łem z tema­tem i mogłem go obej­rzeć zaspa­nym co praw­da, ale jed­nak świe­żym okiem. A ostat­nio wszyst­ko w zasa­dzie wyglą­da tak samo do momen­tu “i pisa­łem coś”. Bo od tego momen­tu ostat­nio coś nie dzia­ła. Włą­czam NETFLIXA (niech będzie prze­klę­ty), albo taką dur­no­wa­tą gier­kę o bro­nie­niu bazy przez ata­ku­ją­cy­mi dino­zau­ra­mi (niech będzie prze­klę­ta – KLIKASZ NA WŁASNE RYZYKO). Albo, co już w ogó­le kwa­li­fi­ku­je się chy­ba do lecze­nia – dzie­lę sobie ekran lap­ka na pół i na jed­nej połów­ce mam jed­no, a na dru­giej dru­gie. Mądre to, nie?

Mam tez wra­że­nie, że w pisa­niu blo­ga coraz mniej mam cza­su na pisa­nie, a coraz wię­cej zabie­ra mi go ogar­nia­nie całej resz­ty, z media­mi socjal­ny­mi włącz­nie. Do tego po ostat­nim BCP mam prze­świad­cze­nie gra­ni­czą­ce z pew­no­ścią, że kom­plet­nie nie wiem jak to robić, bo nie umiem w SEO, sprze­daż, mar­ke­ting i mar­kę obok blo­ga – po pro­stu nie ogar­niam tej całej otocz­ki i chy­ba mnie to deli­kat­nie dołu­je, wysy­sa­jąc jed­no­cze­śnie ze łba esen­cję tego cze­goś, co się na dobry tekst prze­kła­da. I że mogę sobie pisać do usra­nej śmier­ci, ale i tak nic z tego kon­kret­ne­go w posta­ci sze­lesz­czą­cej mamo­ny nie wynik­nie. Niby nie­ko­niecz­nie mi na tym zale­ży, ale z dru­giej stro­ny bar­dzo bym chciał.

A może to kwe­stia cie­pło­ści na dwo­rze (dla Kra­ku­sów na polu), któ­ra mnie aż kusi, żeby w domu nie sie­dzieć? Ale z dru­giej stro­ny jak już w tym domu jestem, to też nie mam par­cia na wyj­ście na dwór (dla Kra­ku­sów na pole). Low ener­gy, jak w moim smar­ci­ku w dru­giej poło­wie dnia. Bra­ki ener­ge­tycz­ne na duszy i na cie­le.

 

Padłeś? Powstań i zapierdalaj!!

I wie­cie co jest śmiesz­ne? Że ja wca­le nie piszę tego tek­stu po to, żeby w komen­ta­rzach czy­tać “sta­ry, to minie”, “nie przej­muj się – odpocz­niesz i do boju”. Piszę to, żeby sam sobie dać kopa w dupę, zanim sta­nę się dla Was i dla sie­bie same­go naj­bar­dziej licz­ną kate­go­rią blo­ge­ra – blo­ge­rem nie­pi­szą­co-nie­ist­nie­ją­cym, o któ­rym nikt nie pamię­ta i któ­ry niko­go nie obcho­dzi. Bo są chwi­le, kie­dy to bat świsz­czą­cy nad dupą dzia­ła lepiej, niż słod­ka mar­chew­ka. Więc dzi­siaj się wysta­wiam i moż­na mnie kopać.

No bo kur­na to już dru­gi mie­siąc!!

Ile moż­na?!?!

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Nor­mal­nie nie moższ jeź­dzic na takie spę­dy bo to Ci naj­wy­raź­niejsz szko­dzi. Wszyst­kie te plu­sy sa ujem­ne dla nas czy­tel­ni­ków kur­na… Zakaz wyjaz­dów na róż­ne ssee wroo tudzież BCP cho­le­ra tak nie może być!

    • Muszę się po pro­stu ogra­ni­czyć do picia ze zna­jo­my­mi i nie nabi­jać sobie gło­wy blą­gos­fe­rą 🙂

  • A może za bar­dzo masz par­cie- no bo szer łik, BCP i ilość lubi­siów na fb, itp. W sen­sie, że to coś zna­czy i nale­zy wyko­rzy­stać, a nie tak jak było do tej pory- dla funu?
    Ja nie­ste­ty nie pora­dzę bo nadal jestem nikim i mam fun z tego ;).
    Ale jeśli chcia­łeś- pro­szę bar­dzo: SIARCZYSTY KOP W DUPĘ 🙂

    • No i się przy­dał 🙂
      Bar­dziej to kwe­stia tego, czy dam radę, bo to się zaczy­na robić coś więk­sze­go, niż taka sobie pisa­ni­na. Ale dosze­dłem do jedy­nie słusz­ne­go wnio­sku, że to walę i robię swo­je 🙂

  • Wiesz co jest jesz­cze sła­be dla tych co lubią pisać, ale nie mają par­cia, żeby robić to tyl­ko i wyłącz­nie za kasę? Cią­gle sły­szą i czy­ta­ją o tym ile inni zara­bia­ją i jakie kwo­ty poda­ją za cenie­nie się. Tyle, że spo­ra część jest z kosmo­su, a Ty myślisz czło­wie­ku, że z Tobą jest coś nie tak. Widzę u wie­lu par­cie i wykrę­ca mnie w dru­gą stro­nę. Dystans, dystans i jesz­cze raz dystans.

    • Też tak sobie powie­dzia­łem – czas prze­stać zaglą­dać do sta­ty­styk, bo to tyl­ko dołu­je i nicze­go mądre­go nie robi. Samo oglą­da­nie UU nie napi­sze tek­stów, za któ­re ktoś zechce zapła­cić te bajecz­ne milio­ny 🙂

  • pani Mon­dro

    87 komen­ta­rzy i jesz­cze maru­dzisz? no weź, u mnie może z 7 się poja­wia, po ówcze­snym pro­mo­wa­niu się gru­pach wza­jem­nej ado­ra­cji: to dopie­ro bez­na­dzie­ja

  • I na leki homo­pa­te­tycz­ne też trze­ba uwa­żać. #spraw­dzo­ne­in­fo

  • Sta­ry, to minie! Odpocz­niesz i do boju! 🙂 Tak na serio to mam wła­śnie wra­że­nie, że zawsze jest u Cie­bie coś nowe­go do poczy­ta­nia – może wypa­le­nie to poję­cie względ­ne – u mnie 4 wpi­sy w mie­sią­cu to już od roku zro­bił się stan­dard:)

    • Ale Two­je są mam wra­że­nie kon­kret­ne, moje to takie pitu pitu dla się pośmia­nia.
      Może po pro­stu mam jakąś wio­sen­ną depre­sję i czas to albo czymś zalać, albo gdzieś wyje­chać 🙂

      PS. Czu­ję się coraz bar­dziej goto­wy do wal­ki 😀

  • Ja takie wypa­le­nie mam już od roku… nie wiem co mam pisać, gdzie, kie­dy. Nie wiem czy mi się chce. Ale nie chce blo­gów zamy­kać i cał­kiem zni­kać. Takie roz­dar­cie. Poza­czy­na­łem kil­ka pro­jek­tów i każ­dy jest w tym samym momen­cie… niby coś a jed­nak nie dokoń­ca.
    Porzu­ci­łem napin­kę i nie mam ocze­ki­wań, bedzie co będzie. 🙂

    • To chy­ba to wszech­obec­ne par­cie na kasę powo­du­je, że ludziom się to już koja­rzy tyl­ko z robo­tą, a w robo­cie to jakoś nie wypa­da się za bar­dzo cie­szyć 🙂

      • Haha🙃🤣 moje blo­go­wa­nie nie przy­nio­sło mi zło­tów­ki i chy­ba nigdy nie przy­nie­sie, bo nigdy się nie podej­rze­wa­łem o to, że mogę na tym cokol­wiek zaro­bic.

        • I chy­ba takie podej­ście pro­cen­tu­je naj­le­piej – nawet jeśli nie brzę­czą­cą mamo­ną, to zaan­ga­żo­wa­ny­mi czy­tel­ni­ka­mi.

  • I kok­taj­le z ser­kiem bia­łym, tru­skaw­ka­mi i maślan­ką.
    #strach­się­bać

  • Nata­lia Lemań­czyk

    nie kopie sie leżą­ce­go podob­no. A ja co wie­czór cze­kam na nowe tek­sty i cze­kam i cze­kam 😛 nawet tu Ci się ład­nie zalo­go­wa­łam by napi­sać kil­ka słów 😉 Pamię­taj nikt nie zmo­ty­wu­je nas tak jak my sami.Wierzę że dasz rade! Uśmiech na dzio­ba:)!

    • Hihi, mnie jesz­cze Mała­Żon­ka sku­tecz­nie moty­wu­je. Zwłasz­cza tym kopa­niem 😉

  • To jesz­cze ci tu napi­szę, ze cza­sa­mi wrzu­cam cos na blo­ga i nawet nie promuje…SEO ja dosc dlu­go myśla­łam, ze to akro­nim w sty­lu South Euro­pe­an Orga­ni­za­tions 😉

  • Wsze­dłeś na blo­ger­skie salo­ny, roz­wi­nię­to już przed Tobą czer­wo­ny dywan, zaczą­łeś już sobie wyobra­żać, że jesteś dru­gim Jaso­nem ( czy jak on tam się zwie), a tu nagłe się oka­za­ło, że z tej całej sła­wy, to masz tyl­ko… wię­cej robo­ty. 😛 Rzuć to w cho­le­rę. Prze­stań pisać, wylo­guj się z sieci,zapomnij o blo­go­wa­niu. A potem poczuj tęsk­no­tę za tą fraj­dą, któ­rą spra­wia­ło Ci blo­go­wa­nie, wróć do począt­ków. Pamię­tasz pierw­sze tek­sty, na któ­re nikt nie odpi­sy­wał. Kie­dy to wła­ści­wie pisa­łeś dla same­go sie­bie. A potem pierw­sze komen­ta­rze, któ­re były jak list w skrzyn­ce. Zawsze odpi­su­jesz na każ­dy komen­tarz. Kie­dyś to było prost­sze, praw­da? 🙂 A potem przy­szedł czas kie­dy sta­łeś się zna­ny i posta­no­wi­łeś być per­fek­cyj­ny. A per­fek­cjo­nizm zabi­ja całą radość z two­rze­nia, bo twór jest cią­gle nie­do­sko­na­ły. Weź no się Jacuś ogar­nij i prze­stań maru­dzić. Nie za to Cię ludzie cenią, że wyska­ku­jesz pierw­szy w google,albo masz lubi­siów w tysią­cach. Raczej za to jaki jesteś. Jak piszesz. Rób swoje,czyli pisz. Wte­dy kie­dy masz na to czas i ocho­tę. Nie wte­dy kie­dy trze­ba lub wypa­da. A SEOlej SEO. I już! 🙂

    • Oj Basień­ko, cho­ciaż uba­wi­łaś mnie do łez wizją dywa­nu i salo­nów, to jed­nak po tym, jak prze­sta­łem recho­tać przy­zna­ję Ci w 100% rację. Może mnie też ten napad hej­te­rów jakoś zdo­ło­wał tak, że posta­no­wi­łem być jak per­fek­cyj­ny ser­nik – każ­dy musi mnie lubić. Tyl­ko po co? Ja na pew­no nie każ­de­go lubię 🙂

      • Dokład­nie. I nie każ­dy lubi ser­nik, choć­by nie wiem jak był per­fek­cyj­ny. 😉 Wylu­zuj gat­ki i rób to na co masz ocho­tę. Napraw­dę nie musisz zasto­so­wać teraz wszyst­kich blo­go­wych super porad. Jest ich tyle, że moż­na zwa­rio­wać. A co do per­fek­cjo­ni­zmu, bierz go na żar­ty. Tak jak ten per­fek­cyj­ny lodzik. ;-):-D

  • W ostat­nim cza­sie też nie wyra­biam z tymi wszyst­ki­mi media­mi spo­łecz­no­ścio­wy­mi i net­fli­xa­mi. Niby nie mam rodzi­ny i fir­my do utrzy­ma­nia, a cią­gle bra­ku­je mi cza­su na zoba­cze­nie wszyst­kie­go co mnie inte­re­su­je. To chy­ba pro­blem ery tech­no­lo­gii, za dużo bodź­ców i mózg nie nadą­ża 🙂

    • Kwe­stia popraw­nej kon­fi­gu­ra­cji prio­ry­te­tów… Jak mówią Ruscy, “całej wód­ki nie wypi­jesz, wszyst­kich lasek nie prze­le­cisz”. Inna spra­wa, że nie­ofi­cjal­ne zakoń­cze­nie tego przy­sło­wia brzmi: “… ale pró­bo­wać trze­ba” ale o tym już sza 😉

      • Kto nie pró­bu­je, ten nie ma, jak gło­si sta­ro­żyt­ne przy­sło­wie psz­czół 🙂

      • Tam jesz­cze było, że robo­ty nie prze­ro­bisz. 🙂 Tyl­ko nie wiem, czy tu też pró­bo­wać trze­ba. 😉

    • Tak tez może być – zwłasz­cza, że mózg mam raczej z ery ana­lo­go­wej 🙂

  • Jeśli Ty byś prze­stał blo­go­wać, to gdzieś na świe­cie umar­ły­by set­ki małych kot­ków.
    Nie chcesz się przy­czy­nić do ich tra­gicz­ne­go losu, praw­da?

    Walić SEłO. Pisać dla rado­ści – tyl­ko wte­dy będzie to w peł­ni auten­tycz­ne.

    P.s. Rodo­wi­ta Kra­ku­ska, któ­ra mówi na dwór. Dzień dobry, to ja 😉

  • Zmó­wi­li­ście się z Mać­kiem dziś, czy co? 😛

  • Sha­re Week poka­zał, że wie­lu lubi czy­tać two­je tek­sty, nie zwa­ża­jąc czy ogar­niasz SEO i czy jesteś na wszyst­kich mediach spo­łecz­no­ścio­wych 🙂 Oczy­wi­ście, że faj­nie by było zara­biać kasę na blo­gu, ale wła­śnie nie kosz­tem rado­chy…

  • CHy­ba każ­dy blo­ger prze­ży­wa co jakiś czas takie chwi­le… Serio… Ja od jakie­goś cza­su rów­nież spę­dzam wie­czo­ry w obję­ciach męża i NETFLIXA 😉 Przy­zna­ję, że jakaś zara­za, a kysz, a kysz… 😉

    Blog nie zając, nie uciek­nia, a czy­tel­ni­cy? Cóż, zosta­ną naj­lep­si, czy­li naj­wier­niej­si. A tą otocz­ką social-medio­wą to nie ma co się tak bar­dzo przej­mo­wać. Tym bar­dziej, że pra­cę zarob­ko­wą masz! A to trak­tuj jak faj­ne hob­by, któ­re może kie­dyś da dodat­ko­wy przy­chód. Poczy­taj tro­chę u ludz­kich blo­ge­ró, co to kawa na ławę, a nie pitu pitu. Ja zaczy­na­łam od blo­ga vadem­cum blo­ge­ra. Pole­cam.
    No zmy­kam do robo­ty! 🙂

    • Net­flix to wymysł jakiś pie­kiel­ny jest, zga­dzam się 🙂

      To nawet nie tyle o kasę cho­dzi, tyl­ko o to, żeby być takim wiesz, pro­fe­sjo­nal­nym, gdzie wszyst­kie prze­cin­ki sto­ją tam, gdzie mają stać i nie ma miej­sca na jakieś rze­czy od cza­py. A ja taki raczej nie jestem i dla­te­go mi chy­ba cięż­ko 🙂

      • Naj­lep­sza rada jaką kie­dyś prze­czy­ta­łam odno­śnie blo­go­wa­nia to, żeby być sobą. zawsze! Więc pisz co Ci śli­na na język przy­nie­sie, a pal­ce wystu­ka­ją i heja! Nikt ocze­ku­je od Cie­bie dopiesz­czo­nych lite­rek i prze­cin­ków tyl­ko tek­stów!!!

  • Jacuś, Ty sobie – broń Cię borze zie­lo­ny – nie nakła­daj za dużo myśli na tę łepe­ty­nę, bo ci rado­cha wypa­ru­je. Nie masz co pisać regu­lar­nie, nie pisz. Chcesz rand­kę z Net­fli­xem, rand­kuj z net­fli­xem, ot co. 🙂
    Gdy­by­śmy chcie­li podą­żać za wszyst­ki­mi wytycz­ny­mi, to już daw­no byśmy oci­pie­li, albo cał­ko­wi­cie czas zatra­ci­li na rze­czy, któ­re moc­no odgro­dzą nas od czy­stej fraj­dy.
    Pod­pi­su­ję się pod sło­wa­mi @dawidlasociski:disqus

    • I jesz­cze nie miał­bym cze­go u Was czy­tać i oglą­dać? Ani mi się waż­cie!!! 😀

      PS. Dzię­ki, serio 🙂

      • Nie­za­ma­co 🙂

      • Od dzie­ciń­stwa zasta­na­wia mnie, dla­cze­go wszy­scy cią­gle chcą wyzna­czyć masę niedź­wie­dzi Anny.

        • Kur­de, jakie ja mam przy­ziem­ne zmar­twie­nia, bo mnie nie 😉

          • To cze­mu napi­sa­łeś, że “Ani misie waż­cie”, hę? HĘ? Nie zasnę, dopó­ki się nie dowiem!

  • Wyda­je mi się, że radość blo­go­wa­nia zabi­ja cho­ler­na pre­sja na mone­ty­zo­wa­nie blo­ga. Nacisk, że musisz mieć te wszyst­kie SEO i być na kil­ku­na­stu por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych. Jeże­li tego nie robisz, to nie wol­no ci się nazy­wać blo­ge­rem i wła­ści­wie powi­nie­neś pisać do szu­fla­dy.
    Muszę przy­znać, że naj­więk­szy kry­zys blo­go­wy mia­łem, gdy posta­no­wi­łem, że będę sław­ny i będę zara­biał na blo­gu. Przez kil­ka mie­się­cy sto­so­wa­łem te wszyst­kie świa­tłe rady, któ­re mia­ły mnie przy­bli­żyć do chwa­leb­ne­go roz­wo­ju blo­ga i… nie dość, że nic nie zaro­bi­łem, sta­ty­sty­ki nie drgnę­ły, to jesz­cze stra­ci­łem całą radość, jaką mi dawa­ło pisa­nie.
    Moc­no się zasta­na­wia­łem, czy nie zamknąć całe­go kra­mu, ale wybra­łem inną dro­gę – będę robił to co lubię w blo­go­wa­niu, czy­li pisa­nie oraz kon­tak­ty z ludź­mi, jakie dzię­ki temu pisa­niu się nawią­zu­je. Radość, że są tacy, któ­rzy mnie czy­ta­ją i moje pisa­nie im się podo­ba. Odpu­ści­łem wszyst­ko, co spra­wia­ło mi ból. Być może nigdy moje­go blo­ga nie roz­wi­nę, ale po odpusz­cze­niu… przy­szły pierw­sze pie­nią­dze. Nie zaro­bio­ne na blo­gu, ale dzię­ki blo­go­wi – dla kil­ku osób sta­łem się wia­ry­god­nym czło­wie­kiem i z tymi ludź­mi wła­snie zaczy­nam współ­pra­cę.
    Dla­te­go na kry­zys zawsze będę pole­cał – zasta­nów się dla­cze­go lubisz blo­go­wać i rób to co naj­bar­dziej lubisz, to cze­go nie lubisz zostaw w spo­ko­ju.

    • Amen, świę­te sło­wa. Wca­le się nie dzi­wię, że Google karze “brud­ne” prak­ty­ki SEO. Kon­takt z innym czło­wie­kiem jest milion razy bar­dziej war­to­ścio­wy, niż 3% zwyż­ki w sta­ty­sty­kach.

      • A to aku­rat świę­ta praw­da potwier­dzo­na na każ­dej jed­nej kon­fie blą­ger­skiej 🙂

    • Moc­no się zasta­na­wia­łem, czy nie zamknąć całe­go kra­mu, ale wybra­łem inną dro­gę – będę robił to co lubię w blo­go­wa­niu, czy­li pisa­nie oraz kon­tak­ty z ludź­mi, jakie dzię­ki temu pisa­niu się nawią­zu­je. Radość, że są tacy, któ­rzy mnie czy­ta­ją i moje pisa­nie im się podo­ba. ”

      Nic mądrzej­sze­go w tym tygo­dniu nie prze­czy­tam.

  • Z tym nie­ist­nie­niem to w sumie cie­ka­we zagad­nie­nie jest. Mia­łem kie­dyś w życiu fazę na “odspo­łecz­nie­nie się”, inny­mi sło­wy opusz­cze­nie kra­iny nie­bie­skie­go Ef. Zaczą­łem od ska­so­wa­nia wszyst­kich 237 “przy­ja­ciół” z listy kon­tak­tów. I wiesz ile osób to zauwa­ży­ło? JEDNA. I to (żeby było śmiesz­niej, ale wca­le nie jest) zaprzy­jaź­nio­ny blo­ger, któ­ry aku­rat chciał mi wysłać coś po Mes­sen­ge­rze i mu wysko­czy­ło, że nie ten­te­ges. Cała resz­ta kom­plet­nie zigno­ro­wa­ła moją nie­byt­ność.

    Net­flix oraz wsze­la­kie tower-defen­de­ry to zde­cy­do­wa­ne Zuo, zga­dzam się! Dla­te­go sta­ram się je omi­jać sze­ro­kim (prze­waż­nie się uda­je).

    Co do blo­go­we­go “wypa­le­nia się” to – o czym zresz­tą sam wiesz naj­le­piej – blo­go­wa­nie albo się ma we krwi, albo się go tam nie ma. Ja na przy­kład mam AB Rh(-) i inten­syw­nie wie­rzę, że “B” mam od “blog” wła­śnie 😉 A sko­ro tak, to prę­dzej czy póź­niej (a tak­że chcąc, nie chcąc) wró­cisz na tory, szy­ny, peł­nym gwizd­kiem, bla­bla­bla, wia­do­mo. Nie da się cią­gle na wyso­kich obro­tach, bo by czło­wiek owu­jał do imen­tu. Ale też w dru­gą stro­nę, mózg blo­ge­ra nie zno­si próż­ni i po nocy przyj­dzie dzień a po burzy coś­tam. Lub cza­so­pi­sma.

    Na blo­go­we zapar­cia mam jed­no lekar­stwo, któ­re u mnie się spraw­dza cał­kiem faj­nie od dość daw­na: piszę na zaś, ale sta­ram się nie pozo­sta­wiać tema­tów “roz­grze­ba­nych”, tyl­ko piszę od dechy do dechy i wrzu­cam w kalen­darz z przy­szłą datą. Nie wszyst­kie tema­ty tak się da, ale wie­le. Teraz na przy­kład mam taki moment w życiu, że nie napi­sa­łem nicze­go chy­ba od dwóch tygo­dni, a mimo to blog “żyje”, bo mam zapla­no­wa­ne wpi­sy chy­ba do koń­ca czerw­ca. Samo­graj. A potem nagle przy­cho­dzi wena i czło­wiek wali kolej­ne tek­sty na tzw. zaś.

    Na zakoń­cze­nie dodam jesz­cze, że wolę blo­go­we zatwar­dze­nie, kie­dy nie piszę nic, niż sracz­kę, kie­dy piszę dużo i byle jak. Bo wia­do­mo.

    Czy coś.

  • Blo­ger piszą­cy nie­prak­ty­ku­ją­cy 🙂
    Kur­de, napi­sa­łem dziś to samo, tyl­ko kró­cej 🙂
    Nie ma przy­pad­ków…

    • Jakieś che­mi­tra­ils, czy co za cho­le­ra? 🙂

    • Mia­now­nik, dopeł­niacz… mam wymie­niać dalej?

    • Ej, ale nie zamy­kaj­cie jesz­cze inter­ne­tów, zanim ja podob­ne­go tek­stu nie zasa­dzę, co?