7 nieoczywistych rzeczy o byciu milionerem, których nauczy Cię “Ciemniejsza Strona Greya”

 

Wie­cie, w kwe­stii fil­mów jestem zaje­bi­ście tole­ran­cyj­ny. Wystar­czy, że się tro­chę postrze­la­ją, poka­żą dupę albo cyc­ki czy kil­ka faj­nych widocz­ków i ja jestem szczę­śli­wy. Do tego stop­nia, że nawet kie­dy powsta­ła moja recen­zja “Bat­man v Super­man: Świt Spra­wie­dli­wo­ści”, to sta­ra­łem się wyszu­kać w tej kupie kil­ka plu­sów dodat­nich. Cięż­ko było, ale się uda­ło. A kry­ty­ka “Pięć­dzie­się­ciu twa­rzy Greya” była chy­ba naj­ła­god­niej­sza w całych inter­ne­tach. Ale minę­ło kil­ka strza­łów zni­kąd i na ekra­ny weszła dru­ga część przy­gód Sza­re­go i Anal pod pięk­nym tytu­łem “Ciem­niej­sza Stro­na Greya”. I choć mia­łem już nie pisać recen­zji fil­mo­wych, bo czy­ta­łem je sam jeden, to nie zdzierżyłem.

Tytu­łem wstę­pu – ja nale­żę do tego gatun­ku drą­cych łacha z Greya, któ­rzy prze­czy­ta­li książ­kę. To zna­czy, że chy­ba jestem w mniej­szo­ści. Była sła­ba jak sik pają­ka, ale na swój głu­pa­wy spo­sób sym­pa­tycz­na i nie­szko­dli­wa – ot, taki nowo­cze­sny Kop­ciu­szek, tyl­ko zamiast pan­to­fel­ka są kul­ki gej­szy, a zamiast balu w pała­cu księ­cia, czer­wo­ny pokój pełen kaj­da­nek i pej­czy­ków. Czy­ta­ło się to szyb­ko, w sam raz na 600 km dro­gi do domu. Nie zapew­nia­ła roz­ryw­ki wyso­kich lotów, ale jed­nak jakąś zapew­nia­ła – czas szyb­ciej mijał. Podob­nie było z pierw­szym Grey­em – głu­pie toto było strasz­li­wie, ale moż­na się było pośmiać. Miej­sca­mi było też ład­ne, bo co jak co, ale cha­tę urzą­dzi­li Sza­re­mu rewe­la­cyj­nie. No i sam Jamie Dornan zbu­do­wa­ny jest jak trza oraz pięk­ny jak pan ratow­nik, choć według mnie wyglą­dał w pierw­szej czę­ści kap­kę zbyt lalu­sio­wa­to. Ot, obej­rzeć, napi­sać recen­zję i jakoś moc­no nie rozpamiętywać.

I po tym, jak kolej­na część zawi­ta­ła na duży ekran kusi­ło mnie strasz­li­wie, żeby się naocz­nie prze­ko­nać, czy to rze­czy­wi­ście taka kupa, jak wszy­scy mówią. Nawet Pani Mat­ka wola­ła pójść na Wisłoc­ką (i słusz­nie). Z tegoż wła­śnie powo­du nie mogę na niko­go zwa­lić winy za to, co zoba­czy­ły moje oczy, a umysł do tej pory sta­ra się pojąć. I dla­te­go, żeby to sobie poukła­dać oraz odcza­ro­wać, dzi­siej­sza recen­zja zosta­nie utrzy­ma­na w duchu edu­ka­cyj­nym, żeby jed­nak oka­za­ło się, że “Ciem­niej­sza Stro­na Greya” nie­sie za sobą jakąś naukę na przyszłość.

 

1. Bycie milionerem jest przereklamowane

Jeśli obser­wu­jesz pro­fil Insta­gra­mo­wy Dana Bli­ze­ria­na, albo zazdro­ścisz życia Hugh Hef­ne­ro­wi i w pocie czo­ła zara­biasz piniońdz, żeby za czas jakiś zostać milio­ne­rem-play­boy­em, wozić się po świe­cie wypa­sio­ny­mi samo­lo­ta­mi, jach­ta­mi i fura­ka­mi razem z tłu­mem cyca­tych panie­nek w ską­pej odzie­ży wierzch­niej, to Cię roz­cza­ru­ję. Mega-bry­ki praw­dzi­wych milio­ne­rów to tak napraw­dę Audi, więc niby faj­nie, niby kom­for­to­wo, ale kie­dy sobie pooglą­dasz “Szyb­kich i Wście­kłych”, to jakoś tak dupy nie ury­wa. Zamiast samo­lo­tu jest heli­kop­ter i dodat­ko­wo trze­ba sobie nim same­mu ste­ro­wać, bo na pilo­ta nie wystar­cza. Podob­nie jest z jach­tem, któ­ry się oka­zu­je żaglow­cem i wszyst­kie lin­ki trze­ba wią­zać same­mu. A co do pół­na­gich niewiast…

 

2. Nie ma nic za darmo

Masz już niby te milio­ny i wyda­je Ci się, że te wszyst­kie nie­grzecz­ne laski robią Ci te wszyst­kie nie­grzecz­ne rze­czy tyl­ko za moż­li­wość prze­je­cha­nia się żaglów­ką gdzieś po lazu­ro­wych wodach daj­my na to Kara­ibów? Że wystar­czy wsa­dzić kil­ka­na­ście kocia­ków na pokład pry­wat­ne­go odrzu­tow­ca Gul­fstre­am III, wywieźć je na przy­kład do Vegas, zafun­do­wać epic­ka imprez­kę z base­nem i free alko­ho­lem na dachu wie­żow­ca i one wysko­czą z ciu­chów prze­te­sto­wać z Tobą kil­ka pozy­cji z Kama­su­try? Zapo­mnij bra­cie, nie tak ten świat dzia­ła. Bez gadże­tów z jabłusz­kiem, klu­czy­ków do auta czy całej sza­fy nowych kie­cek nie ma zaba­wy. O 24 tysiach zie­lo­nych za noc nie wspo­mnę. Mało tego…

 

3. To nie one robią dobrze Tobie…

To Ty robisz dobrze im. One tyl­ko leżą na łóż­ku. Względ­nie dają się łaska­wie obra­cać z ple­ców na brzuch i odwrot­nie. Rów­nie dobrze możesz się już teraz oże­nić i mieć doży­wot­nio pozy­cję “na kło­dę” w pakie­cie matry­mo­nial­nym. Wyj­dzie pew­nie dużo taniej. Wra­że­nia este­tycz­no-ero­tycz­ne też będą podob­ne, bo…

 

4. …i do tego wcale nie przypominają tych z Instagrama!

Serio, serio. Mło­dym i, co by nie mówić, atrak­cyj­nym milio­ne­rom tra­fia­ją się laski nija­kie jak Anal, wiecz­nie wzdy­cha­ją­ce do nie wia­do­mo cze­go, nad­uży­wa­ją­ce źle dobra­nej szmin­ki i podob­ne zupeł­nie do niko­go, a nud­ne jak “Smo­leńsk”. Każ­da jed­na. Do tego jak nie wzdy­cha­ją, to aku­rat gania­ją z giwe­ra­mi, wła­mu­ją się do cudzych miesz­kań albo pod­ci­na­ją sobie żyły. Nawet jak już je ubie­rzesz w te dro­gie ciu­chy, na któ­re w pocie czo­ła pra­co­wa­łeś, to i tak jakoś efekt final­ny nie powo­du­je kisie­lu w majt­kach. Namio­tu też nie bar­dzo. Nie wiem, może Hef­ner dopie­ro na sta­rość dorwał te wszyst­kie towa­ry, a wcze­śniej sek­sił się np. z kur­cza­ka­mi, jak jego kole­ga po fachu Lar­ry Flint, wydaw­ca “Hustle­ra”? Tyl­ko teraz cza­sy inne i za spe­ne­tro­wa­nie takiej gda­ka­ją­cej nio­ski obroń­cy zwie­rząt Cię dopad­ną szyb­ciej, niż Ty dopad­niesz tych hipo­te­tycz­nych cyca­tek. No i na Insta jak­by sła­biej wyglą­da kura niż np. Gia Marie Maco­ol.

 

5. Niby seks jest codziennie, ale…

…milio­ne­rzy nie idą do łóż­ka ze swo­ją (aktu­al­ną) kobie­tą ot tak, bo lubią czy mają wła­śnie ocho­tę. Nie-e – naj­pierw muszą się z tą kobie­tą pokłó­cić. Albo zmok­nąć w desz­czu. Albo uche­tać na siłow­ni. Albo coś ugo­to­wać. Albo mieć uro­dzi­ny. Albo wresz­cie roz­pier­do­lić się heli­kop­te­rem, prze­żyć naj­bar­dziej wiszą­cą mi kala­fio­rem kata­stro­fę powietrz­ną w dzie­jach kine­ma­to­gra­fii, prze­bić się przez dzi­ką i górzy­stą pusz­czę, dotrzeć do roga­tek mia­sta, wsiąść na pętli w 409 i doje­chać do cha­ty. Do tego muszą jeszcze:

a) uwa­żać na kana­rów, bo w kata­stro­fie zgu­bi­li wszyst­ko, włącz­nie z tele­fo­nem komór­ko­wym i port­fe­lem, więc nie kupi­li bile­tu. A nie, wróć – nie zgu­bi­li pude­łecz­ka-pre­zen­tu z naj­bar­dziej paź­dzie­rzo­wym bre­locz­kiem ever, ale tego chy­ba za prze­jaz­dów­kę nie wymienią.

b) uwa­żać na to, żeby nikt ich nie roz­po­znał, bo prze­cież nikt ich nie koja­rzy z gazet, tele­wi­zji albo inter­ne­tu, a poroz­bi­ja­ny i spo­nie­wie­ra­ny w kata­stro­fie milio­ner jadą­cy tram­wa­jem to widok nor­mal­ny i niko­go nie dzi­wi. Kto boga­te­mu zabroni?

Jak sło­wo daję, prze­cięt­ny Janusz musi się mniej nabie­gać dla sek­su ze swo­ją Gra­ży­ną. Wystar­czy, że zęby cza­sem umyje…

 

6. Bo rozbierać się już nie trzeba…

Auten­tycz­nie. W całym fil­mie Kry­stian tyl­ko raz był goły. A poza tym jechał Anal w spodniach, cza­sa­mi je tyl­ko wsty­dli­wie zsu­wa­jąc do poło­wy dupy. Albo nie zsu­wa­jąc, tyl­ko roz­pi­na­jąc roz­po­rek. Widać nigdy sobie nie przy­ciął suwa­kiem. Ja sobie przy­cią­łem. Dzię­ku­ję bar­dzo za takie BDSM.

 

7. Kim Basinger ciągle żyje

Mając w pamię­ci “Uciecz­kę gang­ste­ra”, “9 i ½ tygo­dnia” czy “Tajem­ni­ce Los Ange­les” mówię to z cięż­kim ser­cem, ale nie­ste­ty wywo­łu­je namiot w takim samym stop­niu, co nija­ka Dako­ta John­son. Przez moment myśla­łem, że to Micha­el Jack­son zmar­twych­wstał i dla nie­po­zna­ki prze­far­bo­wał wło­sy na blond. Nie powin­no się tak nisz­czyć mło­dzień­czych ideałów…

 

Pod­su­mo­wu­jąc – nie jest to naj­gor­szy film, jaki widzia­łem, choć jest wystar­cza­ją­co zły, żeby szko­da było kasy na bilet. Pierw­szy raz od dawien daw­na żało­wa­łem, że nie mam na tele­fo­nie żad­nej gry.

Choć­by węża.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: 7 Denerwujące typy w kinie - opowieść w stylu horror storydizajnuch.pl – blog faceta o rzyci…()

  • Pingback: Idealna kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni. -dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pingback: PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ VOL. 3 | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pingback: 10 powodów dlaczego papierowa książka jest fajniejsza niż ebook. | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pingback: Filmy i seriale, które zmarnowały mi kawał życia | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Prze­mek Kowalski

    Noo, nawet cał­kiem nie naj­gor­szy tekst. I tak btw. nie jesteś w mniej­szo­ści drąc łacha z czy­ta­ją­cych Greya 😉

    • Drę łacha z fil­mu, nie z czy­ta­ją­cych. A wśród tych, kto­rzy obej­rze­li i drą łacha nie­wie­lu czytało 🙂

  • Fil­mo­we Migawki

    Nawet nie ma sen­su strzę­pić języ­ka. Ludzie i tak cho­dzą na to do kina, twór­cy zara­bia­ją kro­cie, a pro­po­zy­cje god­ne uwa­gi czę­sto nawet nie tra­fia­ją do sze­ro­kiej dys­try­bu­cji… Świat oszalał.

    • Cóż, są ama­to­rzy tak na kul­tu­rę wyso­kich, jak i niskich lotów. Zupeł­nie jak z blogami 🙂

  • Świet­na recen­zja i dowód na to, że w każ­dym fil­mie i w każ­dej książ­ce moż­na zna­leźć coś war­to­ścio­we­go 🙂 oso­bi­ście nie oglą­da­łam fil­mów i raczej na pew­no tego nie zro­bię, dla­te­go dzię­ki za te 7 punk­tów. Cho­ciaż z tej recen­zji i tak zapa­mię­tam głów­nie to, że przy­cią­łeś sobie suwakiem 😀

  • Mary­sia

    Nie czy­ta­łam, nie oglą­da­łam i chy­ba czu­ję się z tym szczęśliwsza 🙂

  • Milio­ne­rzy nie idą do łóż­ka ze swo­ją (aktu­al­ną) kobie­tą ot tak, bo lubią czy mają wła­śnie ocho­tę. Niee – naj­pierw muszą się z tą kobie­tą pokłó­cić. Albo zmok­nąć w desz­czu. Albo uche­tać na siłow­ni. Albo coś ugo­to­wać. Albo mieć uro­dzi­ny. Albo wresz­cie roz­pier­do­lić się heli­kop­te­rem, prze­żyć naj­bar­dziej wiszą­cą mi kala­fio­rem kata­stro­fę w dzie­jach kine­ma­to­gra­fii, prze­bić się przez dzi­ką i górzy­stą pusz­czę, dotrzeć do roga­tek mia­sta, wsiąść na pętli w 409 i doje­chać do chaty”
    Dzień jak co dzień 😀 

    A tak serio – podzi­wiam. Są paź­dzie­rze, któ­rych zdzier­żyć nie mogę i do kina na to za nic w świe­cie. Ostat­nią moją trau­mą był “Resi­dent Evil”, któ­rzy prze­bił wszyst­ko pod kątem bra­ku logi­ki i był tak bez­den­nie głu­pi, że przez pierw­sze pół godzi­ny myśla­łam, że to żart. Nawet wspo­mnia­ne wyżej pro­ble­my milio­ne­ra przy tym to pikuś.
    Nie pytaj mnie tyl­ko, któ­ra to była część. Pró­bu­ję o tym fil­mie zapo­mnieć, a jak­bym teraz mia­ła jesz­cze tego szu­kać, to jesz­cze wspo­mnie­nia odży­ją. Gdy­by nie wiel­kie opa­ko­wa­nie skit­tle­sów, któ­re zna­jo­mi wci­snę­li mi przed wej­ściem na sale, nie prze­ży­ła­bym. Inna spra­wa, że po całym tym opa­ko­wa­niu było mi nie­do­brze jesz­cze przez dwa dni 😀

    • Hihi, a ja na Milę mogę patrzeć godzi­na­mi, nawet jak głu­pie to strasz­li­wie 🙂 Może Ci zabra­kło męskie­go obiek­tu wes­tchnień po prostu?

      • Nie­ste­ty, ja już u męż­czy­zny tyl­ko inte­li­gen­cji i logi­ki upa­tru­ję – i to nawet u tego pana na ekra­nie. A tu nic. Ani ani. Ład­ny uśmiech nie ukry­je fak­tu, że głu­pie to-to jak but – strach dać gwoź­dzia, bo jesz­cze sobie, cie­lak, krzyw­dę zro­bi 😀 Więc tu nawet męska obsa­da nie mogła ura­to­wać tego fil­mu. Był zbyt głu­pi, by kto­kol­wiek z inte­li­gen­cją powy­żej pozio­mu sto­łu mógł przy­jąć tę rolę. 😀
        …no chy­ba że w akcie despe­ra­cji, to jasne, rozu­miem. Nie­któ­rzy muszą sta­le uzu­peł­niać zapa­sy koka­iny, wia­do­mo, a jesz­cze nie odkry­to, jak ją szyb­ko roz­mna­żać bez utra­ty jej jakości. 

        PS: Aaa, dzię­ki, miło mi strasznie 😀

        EDIT: Nie strasz­nie, tyl­ko bar­dzo. Strasz­ny to ten film był. 😉 

        • Hihi, trau­ma widzę kon­kret­na, sko­ro Ci sło­wa podmienia 🙂

          • Mówię Ci, jesz­cze mnie mdli po tym kuble skit­tle­sów, któ­re mia­ły mnie zatkać i ogra­ni­czyć ilość wyry­wa­ją­cych mi się z ust komentarzy 😛

            • Następ­nym razem jak pój­dę na jakiś gniot, to nie bio­rę popcor­nu i prze­te­stu­ję skittles 🙂

  • Grey nauczył mnie tyl­ko jed­ne­go: jak omi­jać go sze­ro­kim łukiem 🙂 Ale czap­ki z głów przed Tobą, że chcia­ło Ci się go tak dogłęb­nie analizować. 🙂

    • Ana zosta­ła dogłęb­nie zgłę­bio­na przez Greya, więc nie było co się tam pchać 😉

      • Haha­ha! Moc­ne 😀 Powiedź mi szcze­rze, nie dener­wo­wa­ło Cię zagry­za­nie war­gi? Jak zoba­czy­łam to po raz n-ty to mia­łam ocho­tę płakać.

        • Nie­zbyt – ja cią­gle popra­wiam oku­la­ry, więc mam dużą tole­ran­cję na takie nie­wiel­kie tiki 🙂

          • Ha! 🙂 Muszę to wypró­bo­wać. Może poży­czę spa­wal­ni­cze i jakoś uda się oglądnąć. 🙂

  • OMG – odję­ło mi mowę…
    Nie czy­ta­łam, nie widzia­łam i chy­ba dobrze.

  • Nie widzia­łam fil­mu, książ­ki też nie czy­ta­łam. Widzia­lam za to paro­dię, paro­dia też była sła­ba. Two­ja recen­zja o wie­le ciekawsza.

    • Ta paro­dia z panem Black zamiast Grey? Bida nawet więk­sza, niż ory­gi­nał, to dopie­ro stra­ta czasu.

  • Doro­ta

    Ani książ­ki ani fil­mu nie widzia­łam na oczy, ale recen­zja faj­na 🙂 pozdro

  • Doti Melo­dia

    Arty­kuł na popra­wę humo­ru 🙂 Książ­ki nie czy­ta­łam i na film też się nie wybie­ram. Jakoś nie moja baj­ka. I nawet nie chcia­ła­bym mieć milio­nów, chcia­ła­bym tyl­ko god­nie żyć 🙂

    • No myślę, że milio­ny bar­dzo by mi w tym pomo­gły 🙂 Ale to fakt – jak stać Cię na wszyst­ko, to jaki sens w dąże­niu do czegokolwiek?

      • Doti Melo­dia

        A kto powie­dział, że stać mnie na wszyst­ko? Mi wystar­czy to, że mam co dać dzie­ciom jeść oraz star­cza mi na ich leki. Ja nicze­go nie ocze­ku­ję. Cie­szę się z tego co mam 😉

        • Źle mnie zrozumiałaś 🙂
          Jak ten hipo­te­tycz­ny ma te swo­je milio­ny i na wszyst­ko go stać, to jaki sens ma cokol­wiek w życiu? Jaki jest cel?

          • Doti Melo­dia

            Nie no spo­ko 🙂 Wiesz jak to kobie­ty, czy­ta­ją cza­sem mię­dzy wierszami 😀

  • Byłem w kinie, gdy pre­mie­rę mia­ła pierw­sza część, z tym że na seans wybra­łem Pin­gwi­ny z Mada­ga­ska­ru, a nie tego tego gnio­ta. Naj­bar­dziej współ­czu­łem tym panien­kom, co przy­szły na seans – w ponad 90% samot­ne dziew­czy­ny. Tym razem nie mia­łem nawet ocho­ty wery­fi­ko­wać tego zjawiska.

    • Aku­rat na sali obok leciał LEGO Bat­man – mam prze­czu­cie, że nie wybra­łem naj­le­piej. Ale i tak do “Smo­leń­ska” hek­ta­ry, bo to już jest strasz­nie rzad­ka kupa.

  • Nowo­cze­sny Kop­ciu­szek, tyl­ko zamiast pan­to­fel­ka są kul­ki gejszy.”
    “Dzię­ku­ję bar­dzo za takie BDSM.”
    “Przez moment myśla­łem, że to Micha­el Jack­son zmartwychwstał.”
    Napraw­dę, w smut­ne dni będę tu wcho­dzić bo działa 😀

    • I to się nazy­wa dyle­mat – zapra­szam codzien­nie, ale smuć się jak najrzadziej 🙂

  • Chy­ba wystar­czył mi trailer 🙂
    Nie prze­pa­dam zresz­tą za roman­sa­mi. A ten film to TYLKO zwy­kły romans. Nie­za­leż­nie od tego, że nie­któ­rzy chcie­li­by, by był czymś więcej.

    • Kur­de, w przy­pad­ku tego “dzie­ła” to wręcz “AŻ” romans, cho­ciaż to też nie zawsze 🙂

  • Książ­ki nie czy­ta­łam, fil­mu obej­rza­łam kawa­łek i mia­łam total­nie dość. Mia­łam ocho­te się zaje*ać na począt­ku. Pierw­sza część kom­plet­nie mnie dobi­ła. Dako­ta gra­ła niczym Kri­sten Ste­wart w Zmierz­chu. Total­ny przy­muł, któ­ry uda­je tro­chę nie­do­stęp­ną, a jed­nak od razu by pocią­gnę­ła swo­je­mu ide­al­ne­mu męż­czyź­nie XD

    • Total­ny przy­muł, któ­ry uda­je tro­chę nie­do­stęp­ną, a jed­nak od razu by pocią­gnę­ła swo­je­mu ide­al­ne­mu męż­czyź­nie” – ZAORAŁAŚ 🙂

  • Pingback: KOBIETO, DBAJ O CYCKI! CZYLI JAK ZROBIĆ SOBIE DOBRZE? - Wariacje (nie zawsze) na temat()

  • No, Jacuś is back. Szcze­gól­nie, jak się czy­ta punkt 5. Kon­sump­cja śnia­da­nia wte­dy nie­wska­za­na, bo gro­zi ofa­flu­nie­niem wszyst­kie­go wokół. 😀
    Że Tyś się tak poświę­cił?! Toż gawiedź Ci to musi wynagrodzić. 😉

    • Podać nr konta? 🙂

      No zbek, zbek, co ja bym robił, jak­bym nie zbek 🙂

  • Bueheh­he!! Coś jak syn­drom wypar­cia albo wręcz syn­drom sztok­holm­ski :DD
    ps.Ja się pytam JAKIM CUDEM DAŁEŚ RADE CZYTAĆ TE CHŁAMY I OGLĄDAĆ?!! 😛

  • Macie­rzyn­stwo-raz!

    Ja jesz­cze nie widziałam…i jakoś nie spie­szy mi się do tego 🙂

  • Fil­mu nie widzia­łem i nie zoba­czę, podob­nie jak pierw­szej czę­ści. Nie mam ocho­ty, został już mi tak obrzy­dzo­ny, że woła­mi mnie na nie­go nie zaciągną.

    • To zale­ży od podej­ścia – jest strasz­nie głu­pa­wy i naiw­ny, ale jeśli go potraktujesz.w kate­go­riach kome­dii roman­tycz­nych, to ujdzie. Ale arcy­dzie­ła się nie spodziewaj 🙂

  • Cóż za poświę­ce­nie! Powin­ni Ci za bilet dopła­cić. Albo cho­ciaż popcorn dać w gra­ti­sie 😀 Też czy­ta­łam. Wróć, doczy­ta­łam do 100 stro­ny. I sama sie­bie za to podziwiam 😉

  • nie­przy­zwo­it­ka

    Jac­ku, docie­niam Two­je poświę­ce­nie. Doce­niam Two­je męczeń­stwo. Jesteś Win­kel­rie­dem. Zapi­sa­łeś się w mej duszy i ser­cu i po wsze cza­sy i będę kul­ty­wo­wać pamięć o Tobie. Choć liczę na to, że ten film Cię nie zmie­ni i nie będziesz do nas pisał w kafta­nie. Póki co, widzę, że trzy­masz się nie­źle. Dla­te­go, mam ocho­tę poci­snąć Cię moc­niej i pole­cam Ci film “The room” (nie mylić z “room”) by Tom­my Wise­au. Tak wiem, rude jest wredne.

    • Się oka­że z tą wred­no­ścią. Ale jak stra­cę dwie godzi­ny życia, któ­re mógł­bym spo­żyt­ko­wać przy­jem­niej, to Cię znaj­dę i się zemszczę 🙂

  • nie czy­ta­łam, nie widzia­łam i sądząc z Two­je­go wpi­su nie mam cze­go żałować 🙂

  • Mel­du­ję Gotowość

    Podo­ba mi się Twój humor 🙂 Jeże­li cho­dzi o Greya to od począt­ku czu­łam, że to nie dla mnie i nie czy­ta­łam książ­ki. Fil­mu tym bar­dziej nie oglą­da­łam. Wiem, że nie powin­nam oce­niać więc nie oce­niam, ale mimo wszyst­ko jestem pew­na, że to nie dla mnie.

    • W sumie cięż­ko stwier­dzić, dla kogo to film. Nie chcę niko­go wspo­mnieć, żeby nie urazić 🙂

  • Ojej uwa­żaj z roz­por­kiem. Uśmia­łam się i cho­cia­zby dla­te­go war­to było wydac tę kasę. Roz­śmie­szysz tym postem masę ludzi, a jak Gre­ja nie oglą­da­łam tak oglą­dac nie będe… Pisac tak pięk­nie nie umiem, i cza­su tro­chę szkoda 😉

    • Zare­je­stru­ję się na jakimś por­ta­lu w sty­lu Patro­ni­te, bo dobroć dobro­cią, a bile­ty kosztują 🙂

  • … to co Ty za tele­fon masz, że gry nie masz 😛 Łapa­nie takich przy­kła­do­wo poke­mo­nów na sali kino­wej by było bar­dzo absor­bu­ją­cym zajęciem 😉
    Dzię­ki za rec­kę. Kolej­ny film, któ­re­go (dzię­ki Tobie) NIE będę oglądał.

    • Prze­cież to tele­fon nobli­we­go star­sze­go pana – nie wypada.

      Wczo­raj oglą­da­łem “Smo­leńsk”, wolę nie cią­gnąć tej myśli…