Trzydziestka na karku wcale nie jest taka spoko. Czterdziestka jest.

 

Tro­chę ostat­nio dużo sie­dzia­łem na insta­gra­mie, bo to i podró­ży zamor­skich było spo­ro, więc wrzu­ca­łem pik­ne zdję­cia tego, co dooko­ła, ale i też podró­ży zamor­skich było spo­ro, więc jakoś trze­ba było czas spo­żyt­ko­wać, kie­dy się już prze­czy­ta­ło wszyst­ko to, co do czy­ta­nia zabra­łem (recen­zja w #5na1 nie­dłu­go, a dla cie­ka­wych nasze poprzed­nie recen­zje książ­ko­we). A że ja wzro­ko­wiec jestem i sobie lubię popa­trzeć, to mnie naszło na prze­my­śle­nia natu­ry obraz­ko­wo-insta­gra­mo­wo-psy­cho­lo­gicz­ne­_grze­ba­nie­_pal­cem_w_na­tu­rze­_rze­czy.

Gdzie się nie obej­rzysz, tam wszy­scy pięk­ni, mło­dzi, lico mają gład­kie i dupę jędr­niut­ką, a po ostrym piciu nie posia­da­ją kaca. Posia­da­ją za to karie­rę w mię­dzy­na­ro­do­wych kor­po, szpa­ner­ski wóz typu SUV lub Mini albo rów­nie szpa­ner­ski 25-let­ni rower, oczy­wi­ście z naj­no­wo­cze­śniej­szym osprzę­tem i żelo­wym sio­deł­kiem pod dupą. Do tego miesz­ka­nie typu loft, ciu­chy pro­sto z Lon­dy­nu lub Medio­la­nu i barek wypeł­nio­ny naj­lep­szą łyski, bo wóda jest dla ple­be­ju­szy. Na śnia­da­nie piją szam­pa­na, na obiad jedzą suchi na mokro, a na kola­cję kok­tajl z zie­le­ni­ny, bo to zdro­wo. W nowym ajFo­nie pika baje­ranc­ka apli­ka­cja przy­po­mi­na­ją­ca o ter­mi­nie wizy­ty w klu­bie fit­ness albo salo­nie SPA. I ci wszy­scy pięk­ni, mło­dzi zazwy­czaj mają nie wię­cej niż 25 lat. I zazwy­czaj wystę­pu­ją w dur­nych pol­skich seria­lach, gdzie bez­ro­bot­ny ma dwu­stu­me­tro­wą cha­tę i meble war­te dwóch dro­gich samo­cho­dów, bo w realu nawet Kim Kar­da­shian jest po trzy­dzie­st­ce i cho­dzi w dre­sach.

W praw­dzi­wym życiu wyglą­da to cza­sa­mi tro­chę, cza­sa­mi zupeł­nie ina­czej. Masz dwa­dzie­ścia parę lat i bawisz się do upa­dłe­go, bo potem, kie­dy nadej­dzie 30-ka będziesz sta­ry i Ci nie sta­nie. Zna­czy zdro­wia i cza­su Ci nie sta­nie. Ale kie­dy nad­cho­dzi ta magicz­na gra­ni­ca, to jest wiel­kie i wza­jem­ne się pocie­sza­nie, że to nie koniec świa­ta, że po 30 też jest życie, cho­ciaż paniom dupa i cyc­ki bar­dziej obwi­sa­ją, ale podob­no nie aż tak bar­dzo. Panom podob­no też obwi­sa. I też podob­no nie aż tak bar­dzo. I wca­le, ale to WCALE nie przej­mu­je­my się tym, że w rubry­ce wiek jed­na cyfer­ka nam się pod­mie­nia na więk­szą. Bo prze­cież taka 30-ka to nie end of sto­ry, jakoś to będzie, nie? Ta trzy­dziest­ka to nie wyrok? Praw­da?

 

Ano prawda i nieprawda.

Nie wie­dzieć cze­mu, w ludz­kiej świa­do­mo­ści jest to magicz­na gra­ni­ca, któ­ra oddzie­la gów­nia­rza od czło­wie­ka doro­słe­go i powo­li zmie­rza­ją­ce­go do bram­ki nr 3 z napi­sem ZGON. Przed trzy­dziest­ką czło­wiek jest mło­dy, po trzy­dzie­st­ce nazwij­my to doj­rza­ły. Okrą­głą dwu­dziest­ka jakoś tak prze­cho­dzi bokiem – bo to czło­wiek dalej mło­dy jest i głu­pi, tyle że na stu­diach. Więc i faj­niej jest, bo dale­ko od sta­rych i moż­na sobie poba­lo­wać. Tutaj nie wiek jest magicz­ną gra­ni­cą, tyl­ko pój­ście na stu­dia – a że poszli­śmy wcze­śniej, to i ten prze­skok z “1” na “2” się jakoś gubi. Taką mam teo­rię, napro­stuj­cie mnie, jeśli miesz­czę się w gra­ni­cy błę­du.

 

Ale przeskok z “2” na “3” to już nie w kij pierdział.

To już poważ­na spra­wa. Co i rusz moż­na prze­czy­tać, że po trzy­dzie­st­ce kobie­tom nie wypa­da nosić tego albo tam­te­go (ofi­cjal­na lin­ka TUTAJ – moim zda­niem głup­sze to niż moje wpi­sy nawet), albo sypiać z face­ta­mi tyl­ko dla spor­tu czy zaba­wy, bo teraz to już poważ­ny wiek i o związ­ku czas myśleć. Że o dzie­ciach nie wspo­mnę. Facet też już powi­nien się powo­li stat­ko­wać, zna­leźć życia part­ner­kę i mat­kę dzie­ci swych przy­szłych. Bo to już nie wypa­da wal­nąć jabo­la w par­ku i zarzy­gać dro­gi do domu. 

No i nie­ste­ty tro­chę tak jest, że ta 30-ka bywa obcho­dzo­na w bie­gu, byle jak, tro­chę od nie­chce­nia i czę­sto z dziw­nym poczu­ciem, że coś się koń­czy, coś się zaczy­na jak to pisał wieszcz Sap­kow­ski. Koń­czy się czas mło­do­ści dur­nej i chmur­nej. Zaczy­na­ją się nie­prze­spa­ne noce, bo małe dzie­ci dają w dupę. Zaczy­na się stres, bo w pra­cy szef doci­ska śru­bę i nie­mi­ło­sier­nie gnoi. Zaczy­na­ją się kło­po­ty ze zdro­wiem, bo nie ma cza­su się sobą zająć, kie­dy trze­ba zapier­da­lać na kre­dyt za chat­kę-kopu­lat­kę. I tak dalej. I tak dalej.

Bo pocziem pań­stwa – czwar­ta deka­da życia, czy­li od 30 do 39, to czas zapier­da­la­nia jak wół. Z rzad­ka prze­pla­ta­ny cza­sem zaba­wy. Fakt jest fak­tem, i mówię to z wła­sne­go doświad­cze­nia – im wcze­śniej zaczniesz, tym wcze­śniej możesz powie­dzieć STOP, odpusz­czam. I dopie­ro wte­dy będziesz mógł kon­su­mo­wać owo­ce swo­je­go zapier­da­la­nia i to dopie­ro jest spo­ko.

 

Bo dopiero kiedy ma się czterdziestkę na karku, to człowiek zaczyna odżywać.

Według wszel­kich pra­wi­deł już powin­ni­śmy mieć na tyle kasy, żeby móc speł­niać swo­je marze­nia. Jeśli nie, to coś nam w życiu nie poszło, ale cią­gle jesz­cze nie jest za póź­no, żeby zmie­nić swój sta­tus mate­rial­ny na lep­szy.

Według wszel­kich pra­wi­deł powin­ni­śmy mieć jesz­cze siły, zdro­wie i chę­ci, żeby speł­niać swo­je marze­nia. Jeśli nie, to coś nam w życiu nie poszło, ale cią­gle jesz­cze nie jest za póź­no, żeby się za sie­bie wziąć i popra­wić to, co szwan­ku­je.

Według wszel­kich pra­wi­deł już powin­ni­śmy być na tyle mądrzy, żeby przy speł­nia­niu swo­ich marzeń nie naro­bić głu­pot. Jeśli nie, to nie­ste­ty już jest za póź­no i mądrzej­si nie będzie­my.

Ale jest duże praw­do­po­do­bień­stwo, że szczę­śliw­si, bo jed­nak speł­nia­nie marzeń uszczę­śli­wia. Nie na dar­mo nazy­wa się czter­dziest­kę dru­ga mło­do­ścią i to wca­le nie pole­ga na tym, że się kupu­je motor, roz­mie­nia swo­ją mał­żon­kę-rów­no­lat­kę na dwie dwu­dziest­ki i z rykiem sil­ni­ka jedzie ku zacho­dzą­ce­mu słoń­cu gonić spier­da­la­ją­cą mło­dość.

Coś ostat­nio o tym wiem, bo moja czter­dziest­ka na kar­ku wpły­wa na mnie nie­sa­mo­wi­cie sty­mu­lu­ją­co. Czu­ję się świet­nie, cho­ciaż napier­da­la­ją mnie ple­cy, mam na nosie pin­gle, bez któ­rych jestem śle­py jak Bat­man, a wło­sy zamiast rosnąć na gło­wie w górę, zaczy­na­ją rosnąć w dół w nosie i uszach (wybacz pro­szę i nie rzy­gaj w tym momen­cie).

Bo wie­cie, wiek w dowo­dzie to tyl­ko cyfra, praw­dzi­wy wiek jest w gło­wie.

Praw­da?

 

PS. Tak wiem, to nie wół, ale powiedz­cie sami, czyż ona nie jest uro­cza…

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Z upływem czasu się zmieniasz. Ale od Ciebie zależy, czy się starzejesz. | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Alek­san­dra Ćma­chow­ska

    Przede mną 30 :). Jest mąż, jest syn, są pasje , otwar­ta dro­ga w pra­cy po macie­żyń­skim, nie myślę źle o tej 30 :)). Czu­ję się lepiej niż 10 lat lemu, gdy nie mia­łam i nie wie­dzia­łam prak­tycz­nie nicze­go. Pozdra­wiam, Mama­tyw­na 🙂

  • Jestem w poło­wie dro­gi do 4. krzy­ży­ka i powiem Ci, że dopie­ro tuż przed trzy­dziest­ką moje życie nabra­ło tem­pa – zro­bi­łam dok­to­rat, w pra­cy moja pozy­cja moc­no się ugrun­to­wa­ła, zaczę­łam zara­biać na tyle dobrze, by bez zbęd­nych cere­gie­li reali­zo­wać po wie­lo­kroć podróż­ni­cze marze­nia – Japo­nia, Bra­zy­lia i Argen­ty­na, NYC, Sin­ga­pur, itd. Zaczę­łam żyć na mak­sa. I na razie to życie nie zwal­nia! Zatem żwa­wym kro­kiem wejdź w ten nowy okres życia – będzie super!

    • Tak wła­śnie robię – co praw­da cza­sem muszę się pode­przeć nie­zła laską, a kon­kret­niej Małą­Żon­ką, ale zamie­rzam co naj­mniej do 80 nie zwal­niać 🙂

  • Weź nie strasz z tą 40stką 😀 wte­dy córy pod­ro­sną i będę prze­ży­wa­ła dru­gą mło­dość, a do 30stki już 2 kro­ki 🙂

  • nie suge­ro­wa­ła­bym się insta­gra­mo­wy­mi foto-opo­wie­scia­mi, sądzę, że więk­szosć z tych zdjęć to pod­ra­so­wa­na scie­ma dla zyska­nia publi­ki . Sama gdy się na nie napa­trzę za dużo mam podob­ne mysli jak w pierw­szej cze­sci Twe­go wpi­su
    fak­tycz­nie wiek sie­dzi w gło­wie, 3 lata temu skoń­czy­łam 30 lat i nie prze­ży­wa­łam tego bar­dzo, raczej się ucie­szy­łam, że w koń­cu nie muszę latać na impre­zy, a mogę spo­koj­nie zaszyć się w domo­wym zaci­szu i mieć wymów­kę, że po 30.stce to już bar­dziej sta­tycz­ne życie chcę pro­wa­dzić
    ale cza­sa­mi gdy mnie naj­dzie to do 7 rano z par­kie­tu nie scho­dzę, choć nie­ste­ty orga­nizm już nie ten … 😀 😀 😀

    • A widzisz, o tym nie pomy­śla­łem – moż­na z czy­stym sumie­niem powie­dzieć, że tu nas łupie a tam strzy­ka, albo po pro­stu jeste­śmy za sta­rzy na impre­zo­wa­nie. Genial­ne 🙂

      • cie­szę się, że pod­rzu­ci­łam nowe spoj­rze­nie na spra­wę 🙂

  • Moje star­sze dziec­ko mi ostat­nio zarzu­ci­ło, że bywam w pew­nych kwe­stiach luź­niej­szy od nie­go, więc tak, wiek sie­dzi w gło­wie 🙂

  • praw­da!! 😀

  • Pamię­tam, że moi rodzi­ce naj­faj­niej­si byli wła­śnie mię­dzy trzy­dziest­ką a czter­dziest­ką. Każ­da rocz­ni­ca ślu­bu hucz­nie obcho­dzo­na, wspól­ne imie­ni­ny urzą­dza­ne co roku, regu­lar­ne wypa­dy do zna­jo­mych. Zawsze było weso­ło, zawsze coś się dzia­ło. Póź­niej wszyst­ko okla­pło, a teraz są już dziad­ka­mi, któ­ry osie­dli­li się na wsi i choć wciąż mają swo­je zry­wy, te sza­lo­ne lata mają daw­no za sobą, a czter­dziest­ka wca­le nie była taka faj­na.

    Sama jesz­cze nie demo­ni­zu­ję trzy­dziest­ki, choć z 2 na 3 przej­dę za 13 mie­się­cy. Nie wie­rzę w bred­nie, że coś prze­sta­nie mi wypa­dać. Dalej będę nosić tramp­ki i drzeć się pod­czas oglą­da­nia Man­che­ste­ru Uni­ted. Bo mogę 😉

    • I to jest dopie­ro super podej­ście!! 🙂

      U mnie wła­ści­wie rok temu taka “zaba­wo­wość” wystar­to­wa­ła ponow­nie jakieś 1,5 roku temu, może kwe­stia roz­krę­ca­nia wła­snej fir­my. Jak widać to bywa róż­nie 🙂

      • Może coś w tym być, bo u nich też “uspo­ko­iło się” w momen­cie, w któ­rym posta­no­wi­li rzu­cić dotych­cza­so­we pra­ce i zarzą­dzać fir­mą. Chy­ba kosz­tu­je to ludzi dużo stre­su, stąd to wszyst­ko.

        • Oj kosz­tu­je, dopó­ki ktoś się za to nie weź­mie sam, to nawet sobie nie zda­je spra­wy.

  • Praw­dzi­wy wiek jest w gło­wie, ja cią­gle się czu­ję na osiem­na­ście 😉 Powiem szcze­rze, że ja się (jesz­cze) nie oba­wiam 30. Żyję po swo­je­mu, nie słu­cham “dobrych” rad innych i jakoś to leci, nie mam na co narze­kać. Obsta­wiam, że po 30 będzie jesz­cze lepiej, a po 40 to już w ogó­le szał. A po 50 podróż dooko­ła świa­ta, sypia­jąc w luk­su­so­wych hote­lach 😉

    • Byle by Ci chcie­li mimo tych 18 lat sprze­da­wać alko­hol, to będzie dobrze 🙂

  • W 30 uro­dzi­ny dowie­dzia­łam się, że jestem w cią­ży, więc z racji kalo­rycz­no­ści w dozna­nia tego pre­zen­tu, była obcho­dzo­na hucz­nie i z impe­tem. Choć mi zosta­ła woda nie­ga­zo­wa­na, zresz­tą do dziś, bo od tego cza­su cią­gle jestem albo w cią­ży albo karmię;p Podo­ba mi się to co napi­sa­łeś o zapier­da­la­niu, bo fak­tycz­nie od 30 do 40 to chy­ba głów­nie roz­wój biz­ne­su. Mnie metry­ka nie dołu­je, świa­do­mość prze­mi­ja­nia noszę w sobie od bar­dzo daw­na, co cza­sem uprzy­krza mi życie, bo chcia­ła­bym tak naj­zwy­czaj­niej w świe­cie leżeć w łóż­ku i kom­bi­no­wać, co jutro ubio­rę (a może nawet prze­czy­tać dur­ny arty­kuł o tym, co wypa­da mi ubrać a co już nie), a nie dzię­ko­wać za kolej­ny prze­ży­ty dzień i cie­szyć się, że wciąż jestem. Dobry wpis, będę zaglą­dać!

    • Co do ostat­nie­go zda­nia mam tak samo – to chy­ba nie ma związ­ku z wie­kiem 🙂 Tyl­ko ile ja bym wytrzy­mał tak leżąc i czy­ta­jąc jakieś dur­no­ty? Chy­ba tak do koń­ca lepiej się cie­szyć tym, co jest dokłąd­nie tak, jak mówisz 🙂

  • Trzy­dziest­ki nie zauwa­ży­łam nawet, byłam z bar­dzo nie­wy­spa­na i to nie­ste­ty nie przez impre­zo­wa­nie, sport i tym podob­ne przy­jem­no­ści, ale przez nowo­rod­ka w domu. Czter­dziest­kę już pew­nie zauwa­żę. Nie­ste­ty. I nie­ste­ty po czter­dzie­st­ce to może i dru­ga mło­dość się przy­da­rza, ale tyl­ko płci brzyd­szej.

  • A ja tam lubie byc po 30 ! Zycie i podej­cie do nie­go jest takie zwy­czaj­nie faj­ne 😉

  • ej, ej…no nie…znaczy się złe lin­ki zosta­ły wybra­ne do tego arty­ku­łu. u nas nie nie że nie wypa­da. 🙂 no bez prze­sa­dy 🙂

  • Trzy­dziest­ka? Nie znam! 😀
    A muć­ka na zdję­ciu zaiste milu­sia. Cho­ciaż trza było gadać, to bym Ci pod­rzu­ci­ła takie ład­ne, muczą­ce gra­cje.
    https://uploads.disquscdn.com/images/994150479d770bbeb6524b399d7a6e60768f1b1e043aed6591824c29615b6fa5.jpg

  • praw­da 🙂 zde­cy­do­wa­nie wiek ma się w gło­wie. pozdra­wiam!

  • Ale że z tym sushi to do mnie? 😛

  • Cze­kaj, cze­kaj! Czy ja dobrze rozu­miem, że, według tych arty­ku­łów, o któ­rych pisa­łeś, został mi tyl­ko nie­ca­ły rok na… sport? A jak jestem pra­wie ustat­ko­wa­na, to mogę wyku­pić kar­net na dłuż­szy okres?

  • Ula z pro­sto­ofi­nan­sach

    Ha ha ha dobrze się czy­ta­ło 🙂 Pierw­sza cyfer­ka w wie­ku zmie­nia się jakoś tak czę­sto… Tak mi się ostat­nio wyda­je.… Zmie­nia­my się, ale mądrze­je­my na szczę­ście. Wiek jest w gło­wie i tego się trzy­maj­my 🙂

    • Cza­sa­mi zła­zi w dół i łamie w kościach, ale to na szczę­ście rzad­ko 🙂

  • Kasia

    Hmmm powiem tak mamy tyle lat na ile się czu­je­my, a resz­ta jest nie­waż­na a już na pew­no metry­ka w dowo­dzie 😉

    • Nie do koń­ca, bo jak nie masz 18 lat, to się nie napi­jesz piwa, a to wiel­kie nie­szczę­ście 🙂
      Z kolei jak masz skoń­czo­ne 21 lat to możesz zostać posłem, co jest rów­nie nie­szczę­śli­we 🙂

  • Dla mnie trzy­dziest­ka była tyl­ko zmia­ną cyfer­ki. Odży­łam dopie­ro po czter­dzie­st­ce. Zmie­ni­łam cał­kiem spo­ro w swo­im życiu i poczu­łam, że żyję 🙂
    Wiek metry­kal­ny nie ma jed­nak zna­cze­nia. Waż­ne jest to, co w gło­wie mamy i co w duszy nam gra. Cza­sem sie­dem­dzie­się­cio­lat­ko­wie mają wię­cej życia i pasji w sobie niż dwu­dzie­sto­lat­ki.

    p.s.widziałam na IG, widzia­łam te Two­je cudow­ne podró­że 🙂

    • Tak Ci w sekre­cie powiem, że kobie­ty po 40-ce są naj­faj­niej­sze 🙂

      PS. Dzię­ki za dobre sło­wo – będzie wię­cej 😀

  • Praw­da!

    • Polać Panu!!

      PS. Przy­wieźć zapas Sulew­skie­go na wszel­ki wypa­dek? 😉

  • A to na wie­czór sobie zosta­wię, jak cza­su będzie chwil­ka 🙂

    • Anan­ke” to dość trud­ny kawa­łek lek­tu­ry. Zaczy­na się od faj­nej, dyna­micz­nej akcji (nie­uda­ne lądo­wa­nie na Mar­sie), a potem roz­wa­ża­nia i śledz­two co się wła­ści­wie wyda­rzy­ło (na szczę­ście na Mar­sie nie rosną żad­ne brzo­zy, więc przy­naj­mniej ten kawa­łek śledz­twa mamy z gło­wy). Pirx pró­bu­je dotrzeć do praw­dzi­we­go powo­du kata­stro­fy, zaha­cza­jąc po dro­dze o cał­kiem głę­bo­kie psy­cho­lo­gicz­ne roz­wa­ża­nia, o któ­rych się fizjo­lo­gom nie śni­ło. Był­by z tego dobry mate­riał na film (jak sądzę), gdy­by to tro­chę roz­pom­po­wać fabu­lar­nie.

      • O widzisz, to czas na listę wrzu­cić i poczy­tać kie­dyś jesien­no-zimo­wym wie­czo­rem.

  • Mam 36 lat i uwa­żam, że to naj­lep­szy wiek w moim życiu. Tak samo będę myśleć za 10, 20 czy 50 lat :). Marze­nia speł­niam od daw­na, nie cze­kam do 40-stki. A czy haru­ję jak wół? Pra­cu­ję na wła­sny rachu­nek po pro­stu. Cięż­ko, ale efek­tyw­nie. Zresz­tą to nie wiek spra­wia, że jeste­śmy sta­rzy, tyl­ko brak celów. Strasz­ny banał, wiem :).

    • Banał bana­łem, ale jaki mądry 🙂 Powo­dze­nia też po prze­kro­cze­niu tej magicz­nej gra­ni­cy za 4 lata 🙂

  • Po 30stce życie musi być bo ja mam jesz­cze dużo pla­nów do reali­za­cji!

  • Każ­dy tra­fi do jamy prę­dzej czy póź­niej więc przej­mo­wa­nie się wie­kiem (wła­snym lub innych ludzi) jest kom­plet­nym mar­no­tra­wie­niem nasze­go naj­cen­niej­sze­go zaso­bu.

    Trze­ba po pro­stu żyć, naj­le­piej jak się potra­fi. Dążyć do wła­sne­go szczę­ścia. Jeże­li przy oka­zji uda się uszczę­śli­wić (lub przy­naj­mniej odniesz­czę­śli­wić) parę osób z nasze­go oto­cze­nia, bonu­sik.

    Ot i wsio w tym tema­cie.

    • Ja Cię wyróż­niam, bo sam bym tego lepiej nie napi­sał 🙂

      • Czu­ję się wstrzą­śnię­ty i zmię­sza­ny. Nikt mię jesz­cze tak przy ludziach nie wyróż­nił. Aż się zaró­żo­wi­łem nor­mal­nie :]

  • Lubię Cię czy­tać 🙂 Jestem po trzy­dzie­st­ce, bli­żej trzy­dziest­ki niż czter­dziest­ki i mi się podo­ba 😉 Nigdy nie czu­łam się lepiej sama ze sobą…

  • Trzy­dziest­ka mnie nie ruszy­ła. Moje kole­żan­ki prze­cho­dzi­ły ją trau­ma­tycz­ne – jako koniec mło­do­ści, koniec wszyst­kie­go. Dopie­ro czter­dziest­ka była taką wyraź­ną gra­ni­cą, po któ­rej zaczą­łem się napraw­dę zasta­na­wiać nad sen­sem życia, wie­le głu­pich pier­dół odpu­ści­łem, prze­sta­łem przej­mo­wać się dro­bia­zga­mi – ogól­nie zaczą­łem lepiej żyć. Nie kaso­wo, ale jako­ścio­wo. Strasz­nie pod­nio­śle to zabrzmia­ło 🙂

    • Mam dokład­nie to samo – już zro­zu­mia­łem, że są rze­czy, któ­rych już na pew­no w życiu nie zro­bię i szko­da na nie tra­cić cza­su i ener­gii. Podob­nie jak pier­do­ła­mi, o któ­rych mówisz. Oso­bi­ście uwa­żam, że życie zaczy­na się po czter­dzie­st­ce 🙂

  • Pingback: 39 przemyśleń na 39 urodziny -dizajnuch.pl – blog faceta…()