Dwa lata blogowania minęło, jak jeden dzień!

 

19 wrze­śnia to data szcze­gól­na. I to wca­le nie cho­dzi o to, że Nowa Zelan­dia w 1893r. przy­zna­ła czyn­ne pra­wo wybor­cze kobie­tom jako pierw­sza na świe­cie, a w 1982 po raz pierw­szy udo­ku­men­to­wa­no uży­cie emo­tek 🙂 i :–(. Nie pociem Pań­stwa, ten dzień jest waż­ny, bo 2 lata temu napi­sa­łem pierw­szy wpis na blo­ga. Tego blo­ga.

Był to wpis ero­tycz­no-medycz­ny z ele­men­ta­mi paren­tin­gu, co do tej pory jakoś defi­niu­je to, co piszę. Bo przez te dwa lata blo­go­wa­nia jakoś tak wła­snie w mniej wię­cej tych tema­tach się poru­szam, cho­ciaż zało­że­nia mia­łem inne. Ponie­waż to mój wpis uro­dzi­no­wy, to zanim dosta­nę od Was kwiat­ki, pre­zen­ty i życze­nia tro­chę poopo­wia­dam, co było i co jest, ok? Bo na wpis o “co będzie” przyj­dzie czas nie­dłu­go. Ready?

 

Na początku jest chu… chaos!

Szczyt­ne zało­że­nia były takie, że zakła­dam blo­ga wnę­trzar­skie­go. Ale to nie miał być różo­wiut­ki blo­ga­sek z obraz­ka­mi ścią­gnię­ty­mi z pin­te­re­sta i opi­sem „pacz­cie, jakie swe­eta­śne rze­czy zna­la­złam w sie­ci, cuuudo” i gdzie w komęt­kach poja­wia się tyl­ko “cuuuudo, zapra­szam do sie­bie www.#żebrolajki.com”. Czy­li liże­my się po jaj­kach (nie wiem, po czym się liżą kobie­ty… w sumie to bym chęt­nie się dowie­dział…) i nic z tego mądre­go nie wyni­ka. No way! Chcia­łem, żeby mój czy­tel­nik wyszedł z kon­kret­ną wie­dzą, któ­rą mógł­by wyko­rzy­stać w razie potrze­by. Żeby ktoś po lek­tu­rze moich wpi­sów nie wpa­ko­wał się w guano np. wyko­naw­ca­mi, jak ja przy czar­nym GEBERICIE. A żeby jed­na­ko­woż nie było strasz­nie drę­two, to przy oka­zji żeby się tro­chę pośmiał, ale i zadu­mał, jak np. przy tek­stach o mojej rand­ce z gwiaz­dą por­no czy tekst o cyc­kach.

 

A potem wychodzi jak zwykle…

W mię­dzy­cza­sie jakoś mi się bar­dziej spodo­ba­ło pisać o życiu takie­go nor­mal­ne­go pra­wie czter­dzie­sto­lat­ka, jakich wie­lu. Mnó­stwo face­tów w moim wie­ku ma swo­je duma­nia o dupie mary­nie, o rodzi­nie, o życiu i pier­do­łach, musi zaj­mo­wać się dzieć­mi oraz swo­ją wła­sną pry­wat­ną Małą­Żon­ką. I z tego mam więk­szą rado­chę, niż ze smę­ce­nia o pro­jek­to­wa­niu. Tak swo­ją dro­gą – w pra­cy jestem w pra­cy, więc czy blo­gu­jąc też muszę być w pra­cy? No i wła­śnie tak to jakoś zaczę­ło skrę­cać w stro­nę… w sumie to nie wiem jaką, ale wła­śnie ją oglą­da­cie. I tak jakoś mi się bar­dziej podo­ba. Czy Wam też się podo­ba, to mi powie moja baje­ranc­ka ANKIETA, któ­rą powin­ni­ście wypeł­nić dla dobra ogó­łu i moje­go. Chy­ba, że jesteś tu pierw­szy raz, to wte­dy nie­ko­niecz­nie.

 

…co wcale nie znaczy, że źle.

Bo wie­cie, blą­go­wa­nie sta­ło się czę­ścią moje­go życia. Co praw­da żeby być praw­dzi­wym blą­ge­rę to muszę jesz­cze pod­pi­sać umo­wę na współ­pra­cę z Lor­dem Somers­by zgod­nie z moim wła­snym wyznacz­ni­kiem bycia blą­ge­rę, bo wła­sną mini-gów­no­bu­rzę już roz­pę­ta­łem oraz od wier­nej słu­chacz­ki dosta­łem mailem zdję­cie pary kształt­nych pier­si. Co – jak wyni­ka z moje­go tek­stu – sta­no­wi waru­nek wystar­cza­ją­cy i koniecz­ny. Dodat­ko­wo spo­ro w moim nud­nym życiu zmie­ni­ło się na lep­sze.

 

Co blogowanie zmieniło w moim życiu?

Niby nic, a jed­nak wszyst­ko. Bo dalej jestem takim nor­mal­nym pra­wie czter­dzie­sto­lat­kiem, jakich wie­lu. Mam Dzie­cior­ki, Małą­Żon­kę, pra­cę, samo­chód i na szczę­ście żad­nych zwie­rzą­tek. Do tego kre­dy­ty mniej­sze lub więk­sze oraz bliż­szych i dal­szych zna­jo­mych, z któ­ry­mi cza­sem piję wód­kę, a cza­sem wodę z cytryn­ką. Stan­dard, praw­da? Ale jed­nak ten stan­dard dzię­ki pisa­niu blo­ga moc­no się zmie­nił na stan­dard jak­by tro­chę lep­szy.

 

1. Chce mi się…

Nie mówię tutaj o per­ma­nent­nej nie­do­je­bio­zie cha­rak­te­ry­stycz­nej dla przed­sta­wi­cie­li męskie­go gatun­ku. Tutaj na szczę­ście pro­ble­mów nie mam, oczy­wi­ście przy czyn­nym (i czę­sto bier­nym, ale kobie­ty #tak_majo) udzia­le Sam-Wiesz-Kogo. Nie – chce mi się wie­lu rze­czy, któ­rych wcze­śniej mi się nie chcia­ło. Wstać rano. No dobra, prze­sa­dzi­łem. Ale w domu już mi się nie chce sie­dzieć, co kie­dyś było moim ulu­bio­nym zaję­ciem. Chce mi się pozna­wać nowe rze­czy, nowe sma­ki, nowych ludzi, nowe sytu­acje i nowe doświad­cze­nia. I to nie tyl­ko po to, żeby było co pisać na blo­gu. Nie. Chce mi się dla sie­bie i moich bli­skich…

2. Nie boję się…

Zary­zy­ko­wać, zapy­tać, zasta­no­wić się i zakwe­stio­no­wać. Zawsze byłem pyska­ty, wyga­da­ny i nie­po­kor­ny, ale teraz jestem w tym wszyst­kim pew­ny sie­bie i na swój spo­sób upar­ty. Ogrom­nie wzro­sła moja pew­ność sie­bie, któ­ra już nie jest tro­chę na pokaz, jak kie­dyś. Jak sobie coś wbi­ję do łba, to cięż­ko to z nie­go wybić. Ot, choć­by moją uro­dzi­no­wą podróż do Taj­lan­dii czy waka­cyj­ną do Lego­lan­du tyl­ko z moim sied­mio­lat­kiem. Da się? Pew­nie, że się da się!

3. Rozwijam się…

I nie­ko­niecz­nie mam na myśli to, że waga rośnie. Pod­cią­gną­łem się w jako­ści tek­stów, co sły­sza­łem już od kil­ku osób czy­ta­ją­cych mnie wła­ści­wie od począt­ku. Ale co mnie naj­bar­dziej cie­szy – pod­cią­gną­łem się w robie­niu zdjęć (chciał­bym kie­dyś robić to pro­fe­sjo­nal­nie). I to mówi Mała­Żon­ka, któ­ra jest moim naj­więk­szym kry­ty­kiem i jed­no­cze­śnie ma na kon­cie kil­ka indy­wi­du­al­nych wystaw, więc się dziew­czy­na zna. Dzię­ki temu, że mniej się boję, sta­łem się też bar­dziej otwar­ty na nowe rze­czy, sytu­acje czy zna­jo­mo­ści (rok temu czte­ro­kon­nym zaprzę­giem byście mnie nie zacią­gnę­li na blo­go­wą kon­fe­ren­cję, a tu pro­szę – byłem na Wro­Blo­gu i pew­nie to nie ostat­ni mój raz).

4. Uczę się…

Ot, choć­by tych całych mediów socjal­nych. Ale nie tyl­ko, bo pro­wa­dze­nie blo­ga to robo­ta co naj­mniej na pół eta­tu. I dla­te­go naj­bar­dziej uczę się pla­no­wać i być kon­se­kwent­nym, co mi cią­gle idzie pod górę jak jasna cho­le­ra. Ale to się przy­da­je, nie tyl­ko w blo­go­wa­niu.

5. (re)Socjalizuję się…

Przez bar­dzo dłu­gi czas tkwi­łem sobie w zamknię­tym kół­ku rodzi­ny i zna­jo­mych, któ­rych było nie­ste­ty coraz mniej. Bo pra­ca, bo dzie­ci, bo basen, bo angiel­ski, bo balet, bo judo, bo kara­te, bo nie ma cza­su się spo­tkać. Blog pozwo­lił mi poznać nowych fan­ta­stycz­nych ludzi, któ­rym mogę nazy­wać swo­imi zna­jo­my­mi, nawet jeśli się nie widzie­li­śmy w życiu na oczy wła­sne. Tak, to o Tobie, o Was jest. O komen­tu­ją­cych mnie sta­le i namięt­nie oraz spo­ra­dycz­nie, ale war­to­ścio­wo. O całym stad­ku nie­sa­mo­wi­tych KOTów-waria­tów. O dora­dza­ją­cych w kwe­stii blo­ga i nie tyl­ko. O tych, któ­rzy wsty­dzą się komen­to­wać, ale piszą maile. O tych, któ­rzy są dla mnie inspi­ra­cją, rado­ścią, zamy­śle­niem, wkur­wie­niem czy zazdro­ścią. O tych, któ­rym mogę jakoś pomóc i któ­rzy poma­ga­ją mi. O tych wszyst­kich, z któ­ry­mi los mnie zetknął wła­śnie dzię­ki blą­go­wa­niu. I z któ­ry­mi mnie jesz­cze zetknie, bo mi wiszą już chy­ba trzy kawy z odset­ka­mi!

 

dwa lata blogowania

Ależ ja mam paskud­ny uśmiech, pomy­ślał Geralt, się­ga­jąc po miecz. Ależ ja mam paskud­ną gębę. Ależ ja paskud­nie mru­żę oczy. Więc tak wyglą­dam? Zara­za.

 

Dzię­ku­ję Wam za te dwa lata.

Tak po pro­stu dzię­ku­ję…

Jacek eM

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: Posłuchajcie, co Wam powiem na trzecie urodziny blogadizajnuch.pl - blog faceta w pewnym wieku()

  • Pingback: Posłuchajcie, co Wam powiem na trzecie urodziny bloga | dizajnuch.pl – blog faceta w pewnym wiekudizajnuch.pl - blog faceta w pewnym wieku()

  • Co praw­da, nie­ba­wem będziesz obcho­dził kolej­ne uro­dzi­ny, więc umów­my się tak, że moje dzi­siej­sze życze­nia będą pierw­szy­mi na te nad­cho­dzą­ce. 😀
    Masz porząd­ny warsz­tat twór­czy! Serio, czy­ta się Cie­bie jed­nym tchem. Bawisz, inspi­ru­jesz i moty­wu­jesz. Dobra robo­ta! Życzę Ci, abyś nadal kro­czył pew­nie i dum­nie przez blo­go­stre­rę. Roz­wi­jaj się i pisz jak naj­wię­cej.

    PS Cie­szę się, że towa­rzysz nam przy two­rze­niu pierw­sze­go cza­so­pi­sma dla blo­ge­rów. Mam wiel­ką nadzie­ję, że w pre­mie­ro­wym nume­rze znaj­dziesz atrak­cyj­ne dla sie­bie tre­ści.

    Pozdra­wiam!

  • Tra­fi­łam tu po raz pierw­szy. I chy­ba w samą porę ( co praw­da zdań nie zaczy­na się od “I”, ale cze­mu iść za gło­sem tłu­mu ) takie małe wtrą­ce­nie. Do rze­czy, w samą porę bo bar­dzo mnie Twój wpis zbu­do­wał i nie cho­dzi tu o ego czy inne takie tam, w lutym kie­dy ruszy­łam z blo­giem mia­łam pomy­sły, chę­ci potem to wszyst­ko się ulot­ni­ło.
    Po czę­ści przez cho­ro­bę. Wczo­raj opu­bli­ko­wa­łam nowy wpis, o tym co mnie zatrzy­ma­ło na aż 3 mie­sią­ce w blo­go­wa­niu. Nie­ste­ty po mar­nym odze­wie ( w sumie nic dziw­ne­go, sko­ro nagle znik­nę­łam) Chcia­łam zawie­sić blo­ga, ale wła­śnie teraz sie­dzę tu za swo­im małym biur­kiem i czy­tam two­je “wypo­ci­ny”, któ­re jak widzisz nie poszły na mar­ne 🙂 . Gdzieś obu­dzi­ła się ta iskier­ka chę­ci, któ­ra była na począt­ku. Dzię­ku­je Ci za moty­wa­cję i pozdra­wiam ser­decz­nie.
    Oh ego­ist­ka ze mnie, nie pogra­tu­lo­wa­łam 2 lat blo­go­wa­nia, już się popra­wiam. Gra­tu­lu­ję i życzę jesz­cze dłu­gich lat spę­dzo­nych w blo­gos­fe­rze. Jak widzisz war­to, cho­ciaż­by dla takich jak ja, któ­rych dopa­da cień zwąt­pie­nia.

    • I to jest wła­śnie kolej­ny powód dla któ­re­go war­to blo­go­wać. Nigdy nie wia­do­mo komu nasze sło­wo może pomóc. 🙂 Moje zwąt­pie­nie też już się roz­wia­ło. 🙂

    • Pau­li­no, jeśli rze­czy­wi­ście to, co tu prze­czy­ta­łaś Ci pomo­gło, to zro­bi­łaś mi naj­wspa­nial­szy pre­zent blo­go­wo-uro­dzi­no­wy na świe­cie 🙂
      Życzę Ci, żebyś w chwi­lach zwąt­pie­nia pamię­ta­ła o tym, ze ktoś kie­dyś może się po prze­czy­ta­niu tego, co napi­sa­łaś lepiej poczuć 🙂
      PS. Dzię­ku­ję za życze­nia 🙂

      • Jac­ku, Twój wpis jest moty­wu­ją­cy i poka­zu­je, że war­to robić to co się lubi. Na pew­no nie raz do nie­go wró­cę, kie­dy dopad­nie mnie chwi­la zwąt­pie­nia :). Dzię­ku­ję, rów­nież tego sobie życzę 😀 . Pozdra­wiam ser­decz­nie.

  • Dobrze jest prze­czy­tać taki tekst w momen­cie gdy się myśli o zawie­sze­niu blo­ga, odin­sta­lo­wa­niu fej­sa i total­nym odcię­ciu się od wir­tu­al­ne­go świa­ta. Taki gor­szy dzień, jutro pew­nie minie, więc nie mów niko­mu, że to napi­sa­łam. 🙂 Ale dzię­ki że przy­po­mi­nasz o tym co w blo­go­wa­niu pozy­tyw­ne. Życzę Ci żebyś takich dni jak ja dziś nie miał, żeby blo­go­wa­nie Cię jara­ło do sta­ro­ści (to jesz­cze tyy­y­y­y­le cza­su) :-), no i jak już będziesz sław­ny a do fot­ki z Tobą będą usta­wia­ły się kolej­ki, to masz spra­wić żebym ja w tej gigan­tycz­nej kolej­ce stać nie musia­ła. 🙂

    • Dzię­ki Basień­ko. Chwi­le zwąt­pie­nia ma każ­dy, ale jak sobie uświa­do­mię, że mam takich czy­tel­ni­ków, to szyb­ko mi prze­cho­dzi – też to pew­nie czu­jesz czę­sto i zaraz Ci przej­dą gor­sze dni 🙂
      PS. Nigdy nie będę sław­ny 😉

      • Nie będę, nie będę. A co Ty wróż­ka jesteś? 😛 No ale w sumie masz rację, też bym nie chcia­ła. To musi być cho­ler­nie męczą­ce. 🙂 No dobra, ale na jakąś wspól­ną fot­kę dla fej­mu chy­ba mogę kie­dyś liczyć? 🙂
        Ps. Już mi lepiej. 🙂

        • Liczyć zawsze możesz, ale z tego fej­mu nie będzie 😉
          PS. No widzisz 🙂

          • Liczyć zawsze możesz.. haha­ha :-D, zabrzmia­ło jak: możesz mieć nadzie­ję, ale nie wiem czy dostą­pisz zaszczy­tu. 😛 😉

  • chwi­la … jeden dzień i kolej­ne lata upły­ną 🙂 czas bie­gnie 🙂

  • ACu­pOf­Cof­fe­eSo­lve­sE­ve­ry­thing

    Sło­wo­twór­stwo autor­skie? Lubię czy­tać takie dosad­no­ści 🙂 Powo­dze­nia, tak trzy­mać.

  • Ali­cja­res

    Super, gra­tu­la­cje. Dla mnie rów­nie waż­ne jest samo­do­sko­na­le­nie i zdo­by­wa­nie umie­jęt­no­ści. Bra­wo Ty:) Ala z WYSPA SZCZĘŚLIWA

  • Gra­tu­lu­ję! Życzę kolej­nych wier­nych czy­tel­ni­ków i samych dobrych chwil w blo­go­wa­niu.

  • Życzę kolej­nych dwóch! Jesz­cze bar­dziej inten­syw­nych! 🙂

  • Gra­tu­la­cje:) Jest co świę­to­wać:) Pod tym co Ci daje blo­go­wa­nie mogę się pod­pi­sać, bo u mnie też widać zauwa­żal­ne zmia­ny;) A to, że piszesz zamiast o wnę­trzar­skich spra­wach, a bar­dziej o życiu, to tyl­ko na plus, bo i śmiesz­no tu i strasz­no, więc war­to odwie­dzać:)

    • Hehe, strasz­ność jest nie­za­mie­rzo­na, a faj­nie, że się nie boisz zaglą­dać 🙂

  • Nie no, wstęp powa­lił mnie ;D Poza tym, jako jeden z nie­licz­nych , blo­go­wa­nia nie trak­tu­jesz z jakimś napu­sze­niem. Po jakimś cza­sie, u mniej lub bar­dziej zapa­lo­nych blo­ge­rów poja­wia się takie nadę­cie, a tutaj? Panie ! Chce się wra­cać 😉

    • Ja i tak jestem nadę­ty tak, że się led­wie w spodnie miesz­czę, więc po co bar­dziej? 🙂
      Wra­caj – zapra­szam ser­decz­nie 🙂

  • Ja nie wiem, jak Ty to Chło­pie robisz, ale widzę tutaj tłum wier­nych fanek! Myślę, że cho­ciaż­by dla­te­go war­to blo­go­wać i następ­ne 2 lata! 😀

  • Cie­szę się, że dostrze­gasz wię­cej zalet niż tyl­ko ta z cyc­ka­mi. 😉 Cie­ka­wa jestem, co napi­szesz za kolej­ne dwa lata!

    P.S. Co to za bady­le na tyl­nym sie­dze­niu po lewej stro­nie zdję­cia?

    • Pew­nie o cyc­kach, sko­ro o sek­sie nie piszę 😀

      Rur­ki od ste­la­ża zada­sze­nia moje­go tara­su. Tak, chy­ba nic nie poplą­ta­łem 😀

  • Jest co świę­to­wać 😉 Faj­nie że napi­sa­łeś co z tego wszyst­kie­go wyni­kło dobre­go i jak ten nasz zamysł czę­sto się zmie­nia, u mnie też nie było kur­czo­we­go trzy­ma­nia się sche­ma­tu, wyszło co mia­ło wyjść tak sobie myślę 😉

    • Sama czu­jesz, co podo­ba się czy­tel­ni­kom i z czym jest Ci na blo­gu lepiej. A jeśli nie czu­jesz, to hmmm… 🙂

  • Dwa lata, dla mnie na razie czas nie­wy­obra­żal­ny, ale może mój blog też dotrwa do dru­gich uro­dzin. Cie­ka­wa jestem co mi z nie­go do tego cza­su wyewo­lu­uje. Życzę nie­koń­czą­cej się weny i intrat­nych współ­prac 😉

    • Nie dzię­ku­ję, żeby nie zape­szyć 🙂
      Na pew­no dotrwa – jeśli tyl­ko pisa­nie spra­wia Ci fraj­dę 🙂

  • To już dwa lata? Ależ ten czas leci 🙂 Naj­waż­niej­sze, że się nie znu­dzi­ło, a wię­cej – robi­ło się sma­ka na jesz­cze 🙂
    Ale coś magicz­ne­go w tym wrze­śniu jest, bo mnie samej jakieś dwa tygo­dnie temu stuk­nę­ła rocz­ni­ca foto­blo­ga 😀
    To co? Cią­gnie­my do dwu­dzie­sto­le­cia blo­go­we­go? 😀

    • Mat­ko, strach pomy­śleć, co to będzie za te 18 lat – trans­mi­sje pro­sto do mózgu? 😉
      PS. Hap­py bir­th­day foto­blog 😉

      • Jeśli będzie­my odbie­rać dane bez­po­śred­nio w mózgu to i samo two­rze­nie blo­ga będzie dużo przy­jem­niej­sze i szyb­sze 😀
        Coś jak Ghost in the Shell. Przy­szło­ści, przy­bądź już 😀

        • Ale jak­że by to było nie­bez­piecz­ne i pokrę­co­ne – ja bym tam w swój mózg nie chciał wła­zić 🙂

          • Oj, Ty nie musisz wcho­dzić w swój mózg. Wystar­czy, że ktoś inny to zro­bi 😀
            Taki Wład­ca Mario­ne­tek 😀

  • Maria

    Kolej­nych wie­lu lat owoc­ne­go blo­go­wa­nia 🙂 I mnó­stwa pomy­słów 🙂

  • Wszyst­kie­go naj­lep­sze­go cie­szę się że pomysł na blo­ga ewo­lu­ował w tą stro­nę. Życzę Ci jesz­cze wię­cej ener­gii, pasji. I kolej­nych świet­nych tek­stów.

  • Jej, jak­bym czy­ta­ła o sobie- po odję­ciu żony, dzie­cior­ków i 40stki 😛 😉
    Naj­lep­sze­go Jacek i keep going! I qur­cze, 2 lata to Ty już wyja­dacz blo­go­wy jesteś! 😀

  • Świet­ne pod­su­mo­wa­nie 😉 Życzę kolej­nych wie­lu lat satys­fak­cji na polach wsze­la­kich (w domu też może być, cze­mu nie 😉 ).

    • Może nawet głów­nie w domu, bo wte­dy i gdzie indziej będzie dobrze. Dzię­ki 🙂

  • Agniesz­ka Choj­now­ska

    Dzię­ku­ję za pro­wa­dze­nie tak świet­ne­go blo­ga, życzę wie­lu tema­tów, jakie nie­sie codzien­ne życie a nabie­ra­ją nowych barw w Two­im opi­sie.

    • Dzię­ku­ję i życzę wresz­cie cza­su, żeby się za Two­ją kuch­nię wziąć 😉

  • Po pierw­sze naj­lep­sze­go, po dru­gie sza­cun, że mimo milio­na rze­czy do zro­bie­nia, uda­je Ci się zacho­wać regu­lar­ność w pisa­niu (zazdro 600) i po trze­cie grat­ki za luz. Udo­wad­niasz, że w oko­li­cach 4dziechy wciąż jest życie 😉

    • Dzię­ki razy trzy, a za uwa­gę koń­co­wą sta­wiam piwo (tyl­ko nie cią­gnij mnie na dru­gi dzień na rower) 🙂

      • Piwo chęt­nie, a do rowe­ru jesz­cze Cię namó­wię 😉

        • Niby nie musisz mnie na rower nama­wiać, ale po pro­stu w oko­li­cach 50 kilo­me­tra zaczniesz mnie reani­mo­wać. Albo zostaw w rowie, jak­byś sie brzy­dził…

          • Na razie skup­my się na piwie. Powo­li też doj­rze­wam do udzia­łu w zlo­cie, tyle że na żad­nym mnie nie chcą 😉

            • To może cho­ciaż z raz się zgłoś? 😉

              • Wciąż liczę, że sami się domy­ślą 😉

                • Też tak kie­dyś myśla­łem, ale nie­ste­ty sami to wąsy rosno 🙂
                  Ale jestem na tyle cffa­niaq, że wybie­ram tyl­ko te małe kon­fe­ren­cje 😉

                  • Na SeeBlo­gers nawet się zgło­si­łem. Wyśmia­li mnie 😉 Trau­ma zosta­ła.

                    • Na Wro­Blo­ga bra­li każ­de­go, sko­ro i mnie wzię­li – masz szan­sę 🙂
                      Na See się nie zgła­sza­łem, bo mi ter­mi­ny nie paso­wa­ły. No i prze­ga­pi­łem zapi­sy 🙂

    • hehe, no tak pomy­śla­łam że jest dla nas- 30 lat­ków nadzie­ja 😛 ;))

      • Ale Ty to chy­ba bli­żej 20 niż 30, co?

        • A mówi­li, żeby nie wpusz­czać tu gim­ba­zy… 😉

        • men­tal­nie na bank, metry­ką nie­ste­ty 30

          • A u face­tów to się nazy­wa “nie­doj­rza­ły emo­cjo­nal­nie” 😉

          • Zmy­li­ło mnie to, że wciąż Ci się chce 😉

            • hehe,ale że co? żyć czy blo­go­wać? 😉

              • Żyć z blo­go­wa­nia 🙂

              • No wła­śnie wszyst­ko Ci się chce: bie­gać, ska­kać, latać, pły­wać, w dodat­ku nie masz zakwa­sów i takie­go wenętrz­ne­go grum­py cata 😉

                • Bie­gać to mi się nigdy nie zechce… No dobra – jak mi stuk­nie 10K na fp, to kto wie, ale wcze­śniej? No way!!

                • hehe, no zakwa­sy i kon­tu­zje mam non stop: jak nie pra­we kola­no to lewy achil­les, poslad, bark, udo, itp- zawsze coś nawa­la ale już przy­wy­kłam że jak nie urok to sracz­ka ;); a grum­pym i maru­dą to od dziec­ka jestem 😉
                  A Tobie to niby się nie chce? Podró­że np! 🙂