7 rzeczy pozornie niskokalorycznych…

 

Dawno nic nie pisałem o mojej diecie, a to dlatego, że od jakiegoś czasu waga stanęła i stoi. Wystartowałem od 123kg, zatrzymałem się na 106 i tak stoję już prawie miesiąc. Fakt – nie przestrzegam rygorystycznie diety, bo ciągle trafiają się jakieś okazje. Fakt – moje mocne postanowienie zrzucenia brzuchola jest dalej mocne. Czyli mówiąc krótko czas wziąć spiąć poślady i wrócić do dobrych nawyków żywieniowych.

Wcześniej zrobiłem małe śledztwo, bo wciągam dużo rzeczy pozornie niskokalorycznych, ale jednocześnie mam wrażenie, że lekko się oszukuję. Czasami trzeba samemu sobie prosto w pysk powiedzieć kilka motywujących słów w stylu: „przestań się opierdalać i weź się do roboty”.

No to zobaczmy, co wygląda na fit i sexy, a w rzeczywistości jest do dupy (bo ta wcale nie maleje, a czasami wręcz przeciwnie). W trochę innym kontekście, ale o niektórych pisałem w tekście o rzeczach, które trzeba wyrzucić z domu przed przejściem na dietę. Wydaje nam się, że wszystkie poniższe możemy wcinać bez ograniczeń, ale to nieprawda. Sam się na tym złapałem i niestety, ale niektóre znam z autopsji.

 

1. Produkty light.

Teoretycznie wszystko w porządku – mniej cukru oznacza mniej centymetrów w pasie. Teoretycznie jeśli chodzi o napoje to jest prawda. Jednak zamiast cukru używa się tam wszelkiego rodzaju słodzików – w nadmiarze szkodzą bardziej niż niewielka nadwaga. Produkt jest wtedy light, kiedy ma obniżoną kaloryczność o 30% w stosunku do produktu wyjściowego (tyle przepisy). Najczęściej jest tak, że w to miejsce wpychane są chemiczne wypełniacze, smaki i aromaty. No i jeszcze jedno – jak coś jest light, to mogę zjeść dużo więcej, prawda? Nie, nieprawda.

 

2. Napoje, nektary, soki owocowe

Czyli samo zdrowie prosto z natury. Tak, pod warunkiem, że sok wyciśniesz sobie własnoręcznie albo kupisz świeży – jednodniowy lub pasteryzowany wyciskany na zimno. Co tak naprawdę kryje się za definicją „napój” czy „nektar” poszukaj sobie w necie, ale z owocami ma to mało wspólnego. A nawet jeśli to naturalny sok owocowy, to nie wolno pić go bez ograniczeń, bo choć zawiera mnóstwo witamin, to także bardzo dużo cukrów.

 

3. Jogurty owocowe

Bardzo często to, co jemy w jogurtach ma tyle wspólnego z owocami co ja z Heidi Klum. Nawet te z extra dużymi kawałkami owoców są dosładzane tonami cukru i mają nawrzucane pierdyliard sztucznych wypełniaczy i wzmacniaczy. Taki jogurt zrób sobie sam – wystarczy wrzucić ulubione owoce do jogurtu naturalnego i gotowe. Ale znowu – nie wolno na diecie jeść owoców bez ograniczeń, to ciągle jakby nie było źródło potężnych ilości cukru.

 

4. Mleko, maślanka, kefir, jogurt naturalny

Mój grzech – maślankę kocham i mogę pić litrami. Ale te litry mają kalorie, które mają konkretne przełożenie na wyniki w pasie. Przyjrzałem się sobie i wiem, że to jeden z głównych powodów, dla których waga stoi jak turyści na Zakopiance. Pamiętaj, nabiał to nie tylko białko, ale też węglowodany i tłuszcze. Tak, jajka to tez nabiał.

 

 5. Granola, płatki śniadaniowe, muesli

No i znowu – niby wszystko cacy, bo to zdrowe, zawiera błonnik i mnóstwo mikroelementów, do czego ja się dowalam? Ano do tego, że jeśli to rzeczywiście są płatki zbożowe, to jest git, ale jeśli to gotowe mieszanki, do których najczęściej wrzucane są kandyzowane albo suszone owoce, to już tak dobrze nie jest, bo kaloryczność rośnie. Dodatkowo mamy przeświadczenie, że przecież jeśli zdrowe, to możemy jeść bez ograniczeń. Otóż nie – to co prawda zdrowe, ale ciągle węglowodany.

 

 6. Suszone owoce

Fakt, są zdrowe. Fakt, zawierają mnóstwo witamin. Ale fakt – zawierają też dużo cukru. I na domiar złego owoce suszone są objętościowo sporo mniejsze, niż świeże, co powoduje, że zjadamy ich zazwyczaj więcej. Czyli następnym razem, kiedy przyjdzie Ci ochota na garść suszonych śliwek czy chipsów bananowych, to sprawdź sobie, ile kalorii pochłoniesz i ile musisz ćwiczyć, żeby je spalić.

 

7. Migdały, orzechy, pestki

Fantastyczna przekąska, bogata w magnez, witaminy z grupy B oraz składniki mineralne. Ale niestety również w tłuszcze (choć te zdrowe). Dlatego nie można pochłaniać ich bez ograniczeń – najlepiej dodawać np. do otrębów czy płatków.

 

Moje ulubione śniadanie to były płatki owsiane na chudym mleku, z dodatkiem orzechów, suszonych (albo świeżych) owoców, odrobiną miodu i połówką awokado. Miksowałem to wszystko na taką ciapajkę i zapychałem się co rano. Pyszne, zdrowe, napychające żołądek na długo i jednocześnie dające energię do walki o lepsze jutro. Ale potem sobie policzyłem, ile ja tak naprawdę zjadam kalorii i węglowodanów i wiem, że muszę zmienić przepis.

Podobnie było z sokiem owocowym – 3-4 szklanki dziennie to nie był wynik. A kaloryczność takiej szklanki przeraża. Zwłaszcza kiedy ją sobie przeliczymy na ilość kilometrów do przebiegnięcia. Albo przysiadów. Albo pajacyków.

Albo lepiej nie przeliczać, tylko wziąć się za siebie.

To co? Spinamy poślady i zrzucamy dalej, nie?


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • serafinka

    Ani ja ani moja córa nie lubimy owocowych jogurtów. Wolimy owoce w „czystej” postaci.

    • Dla mnie najlepsze owoce są w postaci smoothie – wtedy jakoś nie ma większego znaczenia, jakie one są 🙂

  • Ja już dawno temu odstawiłam kupowane jogurty owocowe – lepiej kupić naturalny i dodać po prostu owoce, ewentualnie odrobinę dżemu i jest wtedy pycha!

    • Święta racja – zwłaszcza, że dżemy dostarcza niezawodna babcia 🙂

  • Lepsze zdrowsze zamienniki słodyczy (suszone owoce BEZ DODATKÓW i orzechy), niż słodycze sklepowe. A wiadomo, jeśli się jest łasuchem, to bez słodkiego smaku ani rusz. Ale tu najważniejszy jest umiar. I niestety odzwyczajenie się od podjadania między posiłkami. Ostatnio utknęła mi w głowie taka informacja, że jeśli KONIECZNIE już „musisz” zjeść tego cukierka czy ciasteczko, to najlepiej to zrobić od razu po posiłku, a nie w ramach II śniadania, czy podwieczorku, bo wtedy wiadomo, że na jednym ciasteczku się nie skończy. Coś w tym jest 😉 No i woda….czujesz głód, napij się najpierw wody. P.S.Waga stoi w miejscu, bo może mięśni Ci przybywa 😉

  • Kurczę nigdy nie liczę kalorii i jak mam ochotę na orzechy to mogę pochłonąć ich jednorazowo ze 2 garście 😉 Chcę miodu zajadam łyżkami 😉 Owoce – mnóstwo!! Nie tyję, wagę mam jak za nastolatki ale codziennie zapodaję sobie dawkę zdrowego ruchu, a ćwiczę głównie siłowo więc to wszystko gdzieś tam ucieka. Nie powiem jak trochę przysiądę i się objadam to faktycznie ze 2 kg mogę utyć ale wiosną zaraz zrzucam 😉

  • www.kasiaekiert.pl

    oj tam jajek bym nie doliczała tutaj… mozna zawsze wiecej bialka i mniej zoltek.. 🙂
    dodałabym natomiast własnie miód, syrop klonowy, banany, winogrona, sosy do sałatek!!! Czasem mają więcej kalorii niż sama sałatka 😉
    masła orzechowe, czekoladowe..
    karkówkę….

    • Nic na to nie poradzę, że się ślinię do masła czekoladowego. Ale nie jadłem już od… Oj, dawno 🙂

  • Ania Cyganik-Idęć

    Ciekawy wpis – ja od dawna uwazam, na te produkty, które wymieniłeś. Szczególnie wkurzają mnie te ocukrzone suszone owoce!

    • No nie poradzisz – często nawet te eco czy bio są dosładzane. Przemysł spożywczy mamy teraz, a żyć trzeba 🙂

  • Liczenie kalorii niewiele przekłada się na wagę człowieka, są ważniejsze czynniki. Podstawowe pytanie to: dlaczego jemy tak dużo? Odpowiada brzuch – bo jesteśmy głodni 😉 Niby tak, ale pytanie – dlaczego jesteśmy głodni mimo solidnych dawek kalorii? Trzeba poszukać braków w organizmie – minerałów/witamin – to nie łatwe, ale wystarczy, że jednej rzeczy brakuje i głód się za często pojawia, organizm ma nadzieję, że w kolejnej dawce jedzenia otrzyma to, czego brak. Jeśli nie ma braków i dbamy o nieprzejadanie się, wtedy bilans kalorii zjedzonych i spalonych jest na zero – nie przejadamy się 🙂

    • Tylko nie taka to prosta sprawa, żeby wygłówkować, czego nam brakuje. A jeszcze trudniej jest jakoś to wszystko tak urządzić, żeby mieć czas o zdrowe odżywianie i życie zadbać. To chyba najcięższa rzecz w odchudzaniu – ogarnięcie tego wszystkiego logistycznie 🙂

  • największą pułapką kaloryczną są chyba napoje (bo bardzo łatwo się je pochłania litrami) i orzechy, które są niesamowitą bombą kaloryczną.

    • Ja się dopiero niedawno przestawiłem na wodę – wcześniej ni choinki nie mogłem się napić czymś, co nie było o jakimś smaku. Mnie gubiła maślanka – potrafiłem wypić i dwa kartony dziennie 🙂

  • Niestety nie mając świadomości i nie czytając etykiet łatwo dać się złapać na dodatkowe kalorie. Szczególnie w przypadku soków, jogurtów smakowych i produktów light!

    • W ogóle te produkty light mam wrazenie, że są równie złe, co te „nie light”

  • Produkty light są przeważnie odtłuszczone, ale za to dopełnione cukrem.
    Czasami ręce mi opadają, gdy koleżanka płacze, że je te serki i jogurty light a nie chudnie. Ale jak tłumaczę pozorność tego light to nie potrafi zrozumieć „no przecież piszą, że light” :/
    Powodzenia w osiągnięciu wyznaczonych celów 🙂

    • Mam lekkie trudności w trakcie, ale jestem dobrej myśli – dzięki 🙂

  • Są płatki śniadaniowe i Muesli z syropem glukozowo-fruktozowym, który bardzo pobudza apetyt. Trzeba uważać na ten składnik i czytać etykiety.

  • Powodzenia!

  • Łodyżka Blog

    Polecam książkę Beaty Pawlikowskie właśnie w tym temacie, obala mit za mitem. I okazuje się że w sklepach na półkach nie ma pożywienia jest za to kolorowa chemia.

  • Dodajmy jeszcze, że wiele jogurtów naturalnych obecnie ma w składzie mleko w proszku zamiast żywych kultur bakterii więc też trzeba być czujnym i czytać składy 🙂

    • To fakt, trzeba być czujnym – nawet bio, eko, slow czy inne podobne coraz częściej niewiele mają z tym wspólnego 🙂