DIY – Projektowanie kuchni #2: piekarnik z funkcją…

 

Ciąg dal­szy cyklu o samo­dziel­nym zapro­jek­to­wa­niu kuch­ni (niby lek­ko depre­syj­ny i mało rado­sny nastrój mi się skoń­czył, ale jak się powie­dzia­ło A to trze­ba powie­dzieć Ą) i ciąg dal­szy rze­czy, któ­re nie­ko­niecz­nie są potrzeb­ne i cią­gle trak­to­wa­ne jako cie­ka­wost­ka, a cza­sa­mi uła­twia­ją życie. Sku­pi­my się na urzą­dze­niach kom­bi­no­wa­nych do zabu­do­wy – ci, któ­rzy na codzień nie sie­dzą w bran­ży meblar­sko-wnę­trzar­skiej mogą sobie nie zda­wać spra­wy z ich ist­nie­nia. Bo i w sumie skąd?

Zacznij­my od urzą­dzeń na pierw­szy rzut naj­mniej prze­kom­bi­no­wa­nych, czy­li pie­kar­ni­ków. Nie zagłę­bia­my się w dodat­ki typu grill (bo wła­ści­wie to już stan­dard w pie­kar­ni­kach), son­da do mie­rze­nia tem­pe­ra­tu­ry wewnątrz potra­wy, rożen, cera­micz­ne tale­rze do piz­zy itp., bo to wła­ści­wie akce­so­ria dodat­ko­we do stan­dar­do­we­go pie­kar­ni­ka. Skup­my się na połą­cze­niu pie­kar­ni­ka z… czymś innym.

Ponie­waż jestem na eta­pie zdro­we­go żywie­nia, bycia fit i zrzu­ca­nia brzu­cha, to zacznie­my od zestawu:

 

Piekarnik z funkcją piekarnika parowego

Czy­li samo zdro­wie. Ide­al­ne dla osób, któ­re dba­ją o sie­bie i pro­wa­dzą aktyw­ny tryb życia, albo szpa­nu­ją, że tak robią. To nie jest tyl­ko urzą­dze­nie do goto­wa­nia na parze (czy­li w zakre­sie tem­pe­ra­tur 35°-100°, jak w takich spe­cjal­nych garach), ale peł­no­praw­ny pie­kar­nik grze­ją­cy w peł­nym zakre­sie tem­pe­ra­tur. Dodat­ko­wo nie­któ­re urzą­dze­nia pozwa­la­ją na łącze­nie obu tych funk­cji pod­czas jed­ne­go pie­cze­nia, co podob­no skut­ku­je tym, że nasze wypieki

nie obsy­cha­ją, są soczy­ste i zacho­wu­ją wszyst­kie war­to­ści odżyw­cze oraz natu­ral­ne, nasy­co­ne kolo­ry.

Jak dorzu­ci­my jesz­cze kil­ka PLN, to mamy dostęp­ne pro­gra­my auto­ma­tycz­ne, gdzie po wybra­niu rodza­ju potra­wy nie musi­my się mar­twić tem­pe­ra­tu­rą czy cza­sem goto­wa­nia – zro­bią się same. Takie goto­wa­nie praktycznie

eli­mi­nu­je uży­wa­nie tłusz­czu, ogra­ni­cza uży­wa­nie soli oraz powo­du­je, że w warzy­wach duszo­nych na parze wita­mi­ny i skład­ni­ki mine­ral­ne nie wypłu­ku­ją się w wodzie.

Ponie­waż para jako taka nie prze­no­si zapa­chów, moż­na goto­wać cały obiad naraz na kil­ku pozio­mach i modlić się, żeby ciast­ko nie śmier­dzia­ło rybą. Takie urzą­dze­nie jest ide­al­ne dla zapra­co­wa­nych sin­gli nie mają­cych cza­su na myśle­nie o zdro­wym jedze­niu, albo dla rodzin z dzieć­mi, bo dzie­ci to przy­szłość i trze­ba je dobrze kar­mić. Czy­li dla mnie, bo ja jestem rodzi­na z dzieć­mi, jestem zapra­co­wa­ny i nie mam cza­su. Ale jak to dzia­ła w prak­ty­ce, nie wiem – jak mnie ktoś kie­dyś zapro­si na szko­le­nie, to się podzie­lę wrażeniami.

 

Piekarnik z funkcją mikrofal

Urzą­dze­nie dosyć pomy­sło­we, bo zamiast dwóch bądź co bądź spo­rych urzą­dzeń mamy jed­no. Do tego mniej­sze (niż­sze) niż stan­dar­do­wy pie­kar­nik, co dla nie­któ­rych jest wadą, bo raczej tam nie zmie­ści­my indy­ka na Świę­to Dzięk­czy­nie­nia (a nuż czy­ta­ją mnie Ame­ry­ka­nie) czy gęsi na Boże Naro­dze­nie (może i Niem­cy mnie czy­ta­ją), a dla nie­któ­rych zale­tą, bo pozo­sta­je wię­cej miej­sca w kuch­ni na szaf­ki jako takie. Ale cia­sta, cia­stecz­ka, piz­za, kur­czak czy fryt­ki jak naj­bar­dziej pięk­nie się pie­ką. Do tego moż­na włą­czyć funk­cję dogrze­wa­nia mikro­fa­la­mi skra­ca­ją­cą czas pie­cze­nia, co zno­wu przy­da­je się zapra­co­wa­nym z manią odchu­dza­nia – upich­ci się coś zanim ogo­ło­ci­my lodów­kę w napa­dzie gło­du. Takie urzą­dze­nia mają rów­nież bar­dzo przy­dat­ną w codzien­nym użyt­ko­wa­niu cechę – w nor­mal­nej mikro­fa­li krę­ci się talerz obro­to­wy, a emi­ter fal jest nie­ru­cho­my, w urzą­dze­niu com­bo jest odwrot­nie – to emi­ter mikro­fal się obra­ca. Co nam to daje? Ano to, że do takie­go urzą­dze­nia może­my wło­żyć naczy­nie pro­sto­kąt­ne, a więc więk­sze, niż okrą­głe. Ergo – zro­bisz sobie wię­cej żar­cia za jed­nym zama­chem. Coś­tam mówi­łem o odchudzaniu…

 

Piekarnik z funkcją opiekania grzanek na tosty

Nie mamy tu na myśli malut­kich urzą­dzeń wol­no­sto­ją­cych, a solid­ne (nawet bar­dzo!) urzą­dze­nie do zabu­do­wy. Taki pie­kar­nik mały nie jest, bo ma sze­ro­kość 90cm. Tani też nie jest, bo kosz­tu­je w oko­li­cach 7K PLN. Pie­kar­nik sam w sobie jest bar­dzo boga­to wypo­sa­żo­ny, ma m.in. grill, ter­mo­obieg, rożen, spe­cjal­ną cera­micz­ną (kamien­ną) wkład­kę do pie­cze­nia piz­zy, no i oczy­wi­ście toster. Czy war­te jest toto takiej ceny? Hmmm…

 

Piekarnik z technologią indukcyjną

Na temat induk­cji w kuch­ni nie­dłu­go powsta­nie wpis, bo cią­gle nie­wie­le osób wie, co to jest i z czym się je, a mam prze­czu­cie, że tędy dro­ga i nie­dłu­go pły­ty induk­cyj­ne wyprą inne spo­so­by goto­wa­nia. Bo pró­bu­ją wypie­rać tak­że tra­dy­cyj­ne spo­so­by pie­cze­nia. Jeden z pro­du­cen­tów wypu­ścił pie­kar­nik, do któ­re­go moż­na wsa­dzić rodzaj tacy induk­cyj­nej, co skra­ca czas pie­cze­nia, a co za tym idzie pobór prą­du, a co za tym idzie oszczę­dza pie­nią­dze o 50%. Widzia­łem w akcji, ale nie spi­sa­łem licz­ni­ka, więc się nie wypo­wiem. Za to pole­cam dobrze poli­czyć, ile musi­my piec, żeby zaosz­czę­dzić to, co na nie­go wyda­li­śmy. Ale to pyta­nie do Micha­ła Szafrańskiego 🙂

 

Piekarnik do gotowania Sous Vide

Jeśli oglą­dasz Top Che­fa albo pro­fil Insta­gra­mo­wy Dżej­so­na H., to ter­min ten nie jest Ci obcy, bo tam nor­mal­ne­go jedze­nia pra­wie nie ma. Bo to wła­snie taki nie­nor­mal­ny spo­sób przy­go­to­wy­wa­nia posił­ków. W skró­cie: wrzu­casz papu do folio­we­go wor­ka, odsy­sasz powie­trze, gotu­jesz w zim­nej wodzie i voilà. Potem wszyst­ko jest jędr­ne, sprę­ży­ste, mięt­kie i nie tra­ci tam cze­goś. Brzmi lepiej niż sili­kon czy wkład­ka hydro­że­lo­wa, więc nie wiem, dla­cze­go się to jesz­cze nie przy­ję­ło w chi­rur­gii pla­stycz­nej. W akcji nie widzia­łem, ale pew­nie zoba­czę, wte­dy się podzie­lę. Wra­że­nia­mi, bo ja na die­cie jestem i dobrze odży­wiać się muszę.

 

Wszyst­kie te urzą­dze­nia raczej nie są prze­zna­czo­ne dla prze­cięt­ne­go Kowal­skie­go, bo zazwy­czaj są droż­sze niż stan­dar­do­wy pie­kar­nik. Ale nie zawsze są droż­sze niż pie­kar­nik + to coś extra. Ale jak jesteś w midel-midel klas to spo­koj­nie sobie możesz zafun­do­wać, bo oszczę­dza­ją miej­sce i czas. Co w nie­któ­rych przy­pad­kach bywa cen­niej­sze, niż pie­nią­dze. Dodat­ko­wy bonus to korzy­ści zdro­wot­ne, mniej gniaz­dek na ścia­nach, mniej zega­rów do usta­wie­nia, mniej instruk­cji obsłu­gi do przeczytania.

 

Nie­dłu­go zaczy­na się sezon szko­leń AGD, więc pod­py­tam dokład­niej, co tak napraw­dę się przy­da­je, jak się spra­wu­je i z czym się to je.

Czy pole­cam? Dwie pierw­sze na pew­no, a pozo­sta­łe? Nie wiem tak do koń­ca, bo nie widzia­łem w akcji. Na pew­no toster w pie­kar­ni­ku to sztu­ka dla sztu­ki. Ale kto boga­te­mu zabroni?

 

Jeśli masz któ­reś z powyż­szych urzą­dzeń, to daj znać w komęt­kach, jak się spra­wu­je. A poni­żej kil­ka fotek dodat­ko­wej, ale rzad­ko spo­ty­ka­nej funk­cji pie­kar­ni­ka – pie­kar­nik z funk­cją inwe­sto­wa­nia, np. w zło­te klamki.

PicMonkey Collage

fot. moi, tar­gi iSa­loni Mediolan

 

A teraz zapra­sza­my do czę­ści trze­ciej, gdzie wresz­cie zaczy­na­ją się konkrety.

 

I tra­dy­cyj­nie wrzu­cam Lin­dę, Lin­da jest w sam raz do kuch­ni. Nawet bez dodat­ków (fot. pobra­na ze stro­ny przeambitni.com).

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

Close