Pourodzinowa ankieta coroczna [ZAKOŃCZONY]

 

Co jakiś czas trze­ba zro­bić bada­nia – dać sobie pogrze­bać pal­cem w sła­biź­nie, obma­cać dokład­nie cyc­ki czy dać sobie pogrze­bać patycz­kiem i pobrać co nie­co. Bo co jakiś czas trze­ba sobie spraw­dzić, czy ane­mii nie ma, cukrzy­cy, łysie­nia, zabu­rzeń erek­cji, próch­ni­cy czy wści­ku maci­cy. Robi­my sobie bada­nia tego i tam­te­go, żeby spraw­dzić, czy wszyst­ko z nami w porząd­ku i czy sta­rze­je­my się rado­śnie i zdro­wo. Bo jeśli nie, to zmie­nia­my swo­je życie na lep­sze –  rzu­ca­my pale­nie, zrzu­ca­my brzu­cha i zaczy­na­my zdro­wo żyć. Ale bez danych z badań się nie da.

Dla­te­go na blo­gu lądu­je pierw­sza w jego życiu ankie­ta, któ­ra ma mi pomóc dosto­so­wać tego blo­ga do ocze­ki­wań jego odbior­ców, czy­li Was. Pierw­sza jej część to zaspo­ko­je­nie mojej nie­zdro­wej cie­ka­wo­ści na Wasz temat. W kolej­nej pytam o zawar­tość blo­ga i tro­chę o to, w któ­rą stro­nę iść i jaką wybrać dro­gę. Bo coś­tam może mi się wyda­wać, ale nie­ko­niecz­nie musi to mieć zwią­zek z praw­dą. A że ankie­ta jest ano­ni­mo­wa, to może­cie mi śmia­ło dowa­lić nie­wy­god­ną praw­dą po oczach. Chy­ba, że chcesz się pod­pi­sać, to śmia­ło – ano­ni­mo­wość gwa­ran­to­wa­na i tak.

Ankie­ta będzie wisieć przez tydzień z kawał­kiem tutaj i na moim fan­pej­dżu, czy­li zamknę ją w przy­szłą nie­dzie­lę mniej wię­cej o pół­no­cy. Wyni­ki badań poja­wią się zaraz po grun­tow­nej, dogłęb­nej i dow­cip­nej analizie.

Mam wiel­ką i gorą­cą proś­bę, żeby­ście ją jed­nak wypeł­ni­li – to rap­tem minu­ta Wasze­go cza­su, a dla mnie kopal­nia wie­dzy i bar­dzo waż­na rzecz.

 

OK? No nie prze­wi­jaj i nie zamy­kaj tyl­ko mie tu szyb­ciut­ko wypeł­niaj te krop­ki. Proszeproszeprosze

 

Jeśli ankie­ta się nie wyświe­tla Wam we wpi­sie, to łapaj­ta LINK BEZPOŚREDNI.

Goto­wi? To pro­szę się roze­brać do pasa i oddy­chać… nie oddy­chać… oddy­chać… nie oddychać…

No i to by było na tyle.

Jeśli jesteś bia­ło­gło­wą, to nie mam nic prze­ciw­ko temu, żebyś nało­ży­ła koszul­kę później.

MOŻESZ ODDYCHAĆ!!!

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pyta­nie o strin­gach mnie moc­no zaska­ku­je. A raczej odpowiedzi…