Kryzys wieku średniego?…

 

Odpowiadając na pytanie z leada – piszę dla siebie.

 

Buhahaha, dobre milordzie. Gdybym pisał tylko dla siebie, to wziąłbym sobie markera, albo kilka i na takim szkle białym, co to go mam naklejonego w domu na ścianie, pisał cudności. A potem dałbym gąbeczkę Tymońskiemu, żeby się pobawił w wycieranie. Albo na naplecie bym pisał, znaczy tablecie. Ale on MałejŻonki jest, więc nie wiem, czy by mi dała. Pisać znaczy. Na tablecie. Do szuflady też nie bardzo, bo mam bałagan. Wieczny i permanentny. I nieusuwalny.

Ale fakt, piszę trochę dla siebie, bo taką odczuwam potrzebę. Bo mi to zazwyczaj łatwo przychodzi. Bo podobno się to fajnie czyta. Bo lubię. Bo chcę.

Chcę i lubię swoim pisaniem poprawiać komuś nastrój, bo akurat cośtam mojego poczyta i uśmiechnie się pod wąsem czy też zachichocze pełną piersią o miseczce D. Albo dawać do myślenia, bo czasami poruszane tematy niekoniecznie są do śmiechu. Albo radzić coś z głębi przepastnego doświadczenia, które w niektórych tematach mam i posiadam i nawet użytek robię. I jeszcze za darmo się dzielę ku ogólnej korzyści.

Bo ja po prostu lubię, kiedy ludzie się przy mnie dobrze czują, bo jakoś tak przyjemniej się robi na świecie i może gdzieśtam dzięki temu ten motyl, co to trzepotem skrzydełek wywołuje huragany siądzie na kwiatku i się uśmiechnie zamiast machać bez sensu i ludziom robić pod górkę.

Bo ja ogólnie jestem dobry, życzliwy i chronię wieloryby. I do takich też życzliwych, pozytywnych ludzi kieruję tego bloga. Co nie oznacza z automatu, że powinno tu być różowo, a Hello Kitty powinna wyzierać zza każdej literki. Nie oznacza to też, że nie zauważam rzeczy wkurwiających, które to wkurwiające rzeczy mnie wkurwiają. Bo ja jestem dorosłym, ba, nawet dojrzałym chyba już facetem. I wiem, że różowo to w życiu jest raczej rzadziej niż częściej. Ale wierzę też, że nie należy się tym przejmować, ale za to należy robić swoją dobrą robotę.

I do takich ludzi piszę – dorosłych, dojrzałych i przede wszystkim myślących, tym lepiej, jeśli pozytywnie. Co mi niestety znacząco zawęża grupę odbiorców…

A skąd ten kryzys wieku średniego? Ano z metryczki. 38 lat to sporo, co prawda nie czuję jeszcze zapachu świeżo wykopanego grobu, ale pewne rzeczy przychodzą z trudem, pewnych nie wypada. A pewne stają się powoli poza zasięgiem, bo wszyscy mówią, że „lata już nie te”.

No właśnie – blog ma być dla mnie katalizatorem zmian. Tych na lepsze. I nie, nie chodzi tu o to, żebym nagle kupił motor w zestawie z głupią siksą w wieku mojego Miśka, wszystko rzucił i pojechał szukać drugiej młodości w romantycznych promieniach zachodzącego słońca. Motorów się boję, bo kiedyś się na jednym wywaliłem i solidnie poturbowałem, a MałaŻonka bije takie gówniary na głowę na każdym polu. Nie sprawdzałem, ale przyjmuję na wiarę i w tej kwestii jestem fanatykiem 🙂

Chodzi o to, żeby pokazać wszystkim dookoła, ale przede wszystkim sobie, że nigdy nie jest za późno na to, żeby dokonać w życiu zmian na lepsze. Że schudnięcie ponad 30kg to nie mission impossible. Że można rzucić palenie. Że marzenia są po to, żeby je realizować. Że może być lepiej, wystarczy chcieć. I już coraz rzadziej mówię rano po przebudzeniu „nie chce mi się”. A niedługo całkiem przestanę.

Po to jest ten blog. Ma pokazać, ma udowodnić, ma zachęcić. Mnie i innych. Nawet jeśli nikt mnie nie czyta, to jakiś pozytywny ślad po mnie zostanie. Wolę kryzys wieku średniego, podobno nieunikniony, przekuć w coś dobrego, bo rozmienianie się na drobne i udawanie, że się ma 20 lat zalatuje mi kiczem. I głupotą.

A ja nie lubię głupoty.

PS. A TUTAJ można poczytać kilka rzeczy o tym, jaka była historia mojego blogowania.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • Pingback: 40 faktów o mnie na 40 urodziny (i Liebster Blog Award)... | dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Pingback: 40 faktów o mnie na 40 urodziny (i Liebster Blog Award)... - dizajnuch.pl - blog faceta...dizajnuch.pl – blog faceta…()

  • Ty Narcyzie 🙂 i uśmiecham się pełną D 😀

  • Blog lekarstwem, powiadasz?
    😉

  • Z przed ostatnim zdaniem zgadzam się w pełni, też głupoty nie lubię:) Życzę Ci pomysłów, tych zwariowanych i tych całkiem poważnych, one dodają skrzydeł:)

    • Dziękuję – na szczęście nie odlecę, bo ciężka dupa trzyma przy ziemi 😀

  • Uwielbiam ludzi zdrowo świrniętych, ale mądrych, dojrzałych ale o młodzieńczych zapędach, z ogromny poczuciem humoru, ale z którymi można poważnie pogadać, takich co pragną lepszego dla siebie i dla innych, takich co lubią wywoływać uśmiechy, takich którzy powiedzą „to na szczęście” kiedy życie ich obsra. 🙂 Takich właśnie ludzi (w tym Ciebie) poznałam przez blogowanie. To jeden z dużych plusów przygody z blogowaniem. Są też inne. Utrwalanie fragmentów swojego życia. Dla potomnych i dla siebie (bo wisz, po 40-stce pamięć bardzo słabnie). Co to ja jeszcze chciałam… jak mi się przypomni to dopiszę. 🙂

    • O-J-E-Z-U-U aż zaniemówiłem 🙂
      Dziękuję:)

      I masz rację z tym utrwalaniem. Dodatkowo jeszcze prawie wyrzuciłem z mojego słownika „nie chce mi się”. Prawie 🙂

      • Przecież nikt Ci nie każe gadać. 😉 Wystarczyć że będziesz pisał. I może napisz post o tym jak wyrzucić ze słownika „nie chce mi się”. Bo tego jeszcze nie potrafię. 🙂

  • Dominika

    Fajny tekst, fajny blog. Jestem u Ciebie po raz pierwszy, ale sądzę, że zajrzę nie raz.
    Twój tekst odniósł skutek, poprawił mi nastrój 🙂 Bardzo lubię takie przesłanie, pozytywne. Jak się chce, to naprawdę się dla. Chociaż czasem wszystko stoi na drodze. I Hello Kitty w życiu też nie macha na każdym zakręcie (może i dobrze).
    Ja teraz stoję w swoim blogowaniu na rozdrożu, zastanawiam się co dalej, którą drogą 🙂 Dziękuję za miły tekst, pozdrawiam i życzę miłego dnia!

    http://przepisynawidelcu.blogspot.com/

    • Idź drogą, którą Ci podpowiada intuicja 🙂
      I cieszę się, że masz dzięki temu tekstowi lepszy dzień – zapraszam po więcej 🙂

  • MarheriCrafts

    Super! Nigdy przecież nie jest za późno na realizację marzeń 🙂

    • Ano nie jest. Ba, nawet czasami im później, tym lepiej, bo i kasy więcej i mądrości życiowej 😉