Architekt wnętrz to brzmi dumnie?

 

Jest w ludz­kiej świa­do­mo­ści kil­ka zawo­dów, któ­re wyko­nu­ją­cej je oso­bie doda­ją +100 do zaje­bi­sto­ści. Tak od strza­ła, zupeł­nie bez­pod­staw­nie i bez pokry­cia w natu­rze wyobra­ża­my sobie, że ten ktoś ma na pew­no lepiej niż my, sie­dzą­cy w kor­po-fabry­ce za kla­wia­tu­rą i liczą­cy słup­ki w Exce­lu. I na pew­no wyko­nu­ją­cy ten zawód kąpie się co rano w zło­tych mone­tach, dupę pod­cie­ra stu­do­la­rów­ka­mi i jest tak zaje­bi­sty, że nawet w ZUSie zała­twia wszyst­ko bez kolej­ki. Wystar­czy powie­dzieć, że się jest:

  • model­ką
  • akto­rem
  • blą­ge­rem
  • architektem/projektantem wnętrz

i nagle nasz roz­mów­ca wsta­wia nas do wydu­ma­nej sobie w gło­wie szu­flad­ki peł­nej ste­reo­ty­pów i uru­cha­mia mu się pro­gram jaaa, ale ty musisz mieć zaje­bi­ście.

 

Model­ką nie jestem i raczej mi nie gro­zi, cho­ciaż ata­ku­je nas zewsząd moda na brzy­do… tfu, ory­gi­nal­ność i kto wie, może mam szan­sę. Więc na razie nie wiem, co sły­szy modelka.

Akto­rem też raczej nie będę, cho­ciaż wystę­po­wa­łem we wszyst­kich szkol­nych przed­sta­wie­niach i kła­mię jak z nut, ale na akto­ra jestem za brzyd… tfu, ory­gi­nal­ny, ale to ostat­nio mod­ne, żeby być akto­rem cha­rak­te­ry­stycz­nym i kto wie, może mam szan­sę. Więc na razie nie wiem, co sły­szy aktor.

Blą­ger to może kie­dyś ze mnie będzie, a może nie, bo wszy­scy prze­cież ory­gi­nal­ni są i cięż­ko się prze­bić (takie wymow­ne spoj­rze­nie tutaj Ci rzu­cam, bo wiesz – walu­tą blą­ge­ro­wą są laj­ki na fej­sie i udo­stęp­nie­nia dalej, więc się nie krę­puj wca­le, ale to wca­le). Ale póki co roz­mo­wę na temat tego, jak faj­nie być blą­ge­rem odby­łem raz w życiu. Tro­chę po pija­ku. A nawet tro­chę bar­dzo. Więc na razie nie wiem, co sły­szy bląger.

Ale za to archi­tekt wnętrz ze mnie peł­ną gębą, więc co rusz sły­szę mito­lo­gicz­ne pyta­nia i twier­dze­nia o tym, jak mi dobrze i jaki to zaje­bi­sty zawód. No nie bar­dzo. A nawet bar­dzo nie. A na pew­no nie zawsze i nie do końca.

 

Dlaczego?

Pod spodem kil­ka przy­kła­dów spod zna­ku #kla­jen­ci, czy­li tek­stów, któ­re rze­czy­wi­ście padły od moich klien­tów, zna­jo­mych czy rodzi­ny. Praw­da to praw­dzi­wa i fakt auten­tycz­ny oraz dowód na to, jaki NIE JEST Twój pro­jek­tant i jaka to NIE JEST praca.

 

Pan to musi mieć ślicz­nie w domu.

No muszę. Ale nie mam. Ani jakoś wybit­nie ślicz­nie (bo mi za mało pła­cisz za pro­jek­ty), ani domu (bo to miesz­ka­nie w blo­ku). Musisz mieć ślicz­nie w domu to Ty, mój dro­gi klien­cie, bo to Ty mi za to pła­cisz, żeby było. A tak na mar­gi­ne­sie – nigdy nie wiem, któ­ra odpo­wiedź jest pra­wi­dło­wa. Bo dla poten­cjal­ne­go klien­ta jest lepiej jak mam lepiej, czy lepiej jak mam gorzej?

 

Pan to ma naj­lep­szą pra­cę świa­ta, bo prze­cież to sama przyjemność.

Taaa – bo gdzie indziej tra­wa jest bar­dziej zie­lo­na, a kobie­ty są mniej skom­pli­ko­wa­ne. Nawet akto­rzy por­no nie mają takiej zaje­bi­stej pra­cy, jak by się mogło wyda­wać. Faj­ność tej pra­cy koń­czy się, kie­dy wszyst­ko wry­su­jesz, pro­jekt wyglą­da pięk­nie, a nagle klient sobie przy­po­mi­na, że ma jakiś pamiąt­ko­wy kla­mot wiel­ko­ści for­te­pia­nu, któ­ry koniecz­nie musi stać w salo­nie. I jedziesz wszyst­ko od nowa. No czy­sta roz­kosz. Nie wspo­mnę o uże­ra­niu się z budow­lań­ca­mi, bo taki pan Heniu to naj­mą­drzej­szy na świe­cie jest. O pomia­rach spod zna­ku bło­ta, kurzu i pyłu ze szli­fo­wa­nia płyt g-k też nie wspomnę.

 

Ale kosisz kasy, nie?

Taaa, jak Ponu­ry Kosiarz. Pro­jekt cało­ścio­wy dom­ku jed­no­ro­dzin­ne­go śred­niej wiel­ko­ści to kil­ka mie­się­cy pra­cy, ale każ­dy widzi tyl­ko magicz­ną, gołą kwo­tę kil­ku tysię­cy. Nie­faj­ne jest tez to, że w naszym kra­ju za pra­cę gło­wą, do tego kre­atyw­ną, jakoś nikt nie kwa­pi się pła­cić, bo co to za filo­zo­fia wymy­ślić coś ład­ne­go, nie? W efek­cie inka­so­wa­nie od klien­tów ostat­nich wpłat (a nie daj Boże po prze­ka­za­niu już doku­men­ta­cji pro­jek­to­wej) przy­po­mi­na szar­pa­nie się przy padli­nie z tygry­sem sza­bla­sto­zęb­nym. Moż­na obe­rwać pazu­ra­mi, a mię­cha w zębach i tak niewiele.

 

Zaje­bi­ście – możesz sobie pra­co­wać kie­dy chcesz.

Ela­stycz­ne godzi­ny pra­cy spod zna­ku archi­tekt wnętrz – od wie­czo­ra do rana. A potem dla odmia­ny od rana do wie­czo­ra. No dobra, nie­dzie­le mam wol­ne. Zazwyczaj.

 

Teraz na kom­pu­te­rze pro­jek­ty to się tak kli­ka samo, nie?

Samo to się bała­gan robi. I wąsy samo się rosną. To, że ktoś zro­bił zdję­cie lustrzan­ką cyfro­wą, a nie apa­ra­tem na kli­szę to zna­czy, że zro­bi­ło się samo? Albo jak “Toy Sto­ry” zro­bi­li na kom­pach, a nie malo­wa­li ręcz­nie, to zro­bi­ło się samo? Nie, nie kli­ka się samo.

 

Na wnę­trzach się Pan zna, to ogród też mi Pan zrobi?

Ale w sen­sie że co? Sko­pać mam czy tra­wę sko­sić? To, że Eva Min­ge zapro­jek­to­wa­ła zasło­ny i fira­ny, a Maciej Zień kafle nie ozna­cza jesz­cze, że jak ktoś “pro­jek­tant”, to zapro­jek­tu­je wszyst­ko od szu­szła­pek do bul­bu­la­to­ra po sil­ni­ki jono­we. Żyje­my w cza­sach spe­cja­li­za­cji i coraz mniej jest tak, że ktoś jest “od wszyst­kie­go”. Hmm, a może we mnie jest po pro­stu za mało Leonar­do da Vin­ci i nie jestem aż tak wszech­stron­ny? A dobra, w sumie, co mi szko­dzi, spró­bu­ję zapro­jek­to­wać ten ogród… Tra­wa wszę­dzie. Naj­le­piej zielona.

 

Pan robił kuch­nię, ale salon to już sami, bo taniej i nie trze­ba było pła­cić za pro­jekt, podo­ba się Panu?

No pew­nie, zaje­bi­sty jest, cóż za ory­gi­nal­ny dobór barw, sty­lów, form i wszyst­kie­go po kolei. Ta ścia­na widzę inspi­ro­wa­na “Dobrym wnę­trzem”, tam­ta ścia­na to naj­now­szy numer “Czte­rech kątów”, a na pod­ło­dze widzę wyraź­ny wpływ “Mura­to­ra”. Spo­dzie­wa­łaś się innej odpo­wie­dzi? Przy­naj­mniej przed osta­tecz­nym roz­li­cze­niem? Poważnie?

 

A wy macie jakieś swo­je oso­bi­ste mity na temat pro­jek­tan­tów? Albo doświad­cze­nia życiowe?

Chęt­nie poznam opo­wie­ści o kole­żan­kach i kole­gach po fachu.

Nie krę­puj­cie się, komen­ta­rze czekają.

 

PS. Wia­do­mo – kie­dy nie wiem jaki wrzu­cić obra­zek, to lądu­je Lin­da. Lin­da pasu­je do wszystkiego.

 


About Jacek eM

view all posts

Mąż, ojciec i projektant wnętrz. Fotograf-amator i wannabe bloger. Właściciel niewyparzonego jęzora i poczucia humoru w stylu noir. No i na wieczystej diecie...

  • rade­ma­che­ra

    Mam swój mit. Raz jeden jedy­ny mia­łam oka­zję zapła­cić pro­jek­tan­to­wi za przed­po­kój. Wróć. Sty­li­za­to­ro­wi wnętrz pła­ci­łam. I co? No i co, ja się pytam?! Nie umie­ścił w pro­jek­cie półecz­ki na moje gumo­fil­ce… A mówi­łam dzia­do­wi o spe­cy­ficz­nym obuwiu…

    • Sty­li­cze­mu?? Jezu­sic­ku, muszę wizy­tów­ki wszyst­kie pozmieniać…

      • rade­ma­che­ra

        Tak wła­śnie się przed­sta­wił- sty­li­za­tor wnętrz.

  • Kat­ka | projekt-wnetrze.pl

    Zosta­łam roz­ba­wio­na! Dobrze się czy­ta i sama iro­nicz­na praw­da życio­wa! Pozdra­wiam ciepło!

  • Pau­li­na R-w

    Hehe­he mega mnie roz­ba­wi­leś tym tek­stem …naj­lep­sze wrzut­ki pamię­tam od klien­tów za cza­sów pra­cy w gastronomii…dwa piwa ze sokiem … mali­no­wym? Tak jestem wolny.…😆😃😂modzajto dla świ­ni dla.mnie browar .…😁😂😃

    • Naj­pierw się uśmia­łem, a potem zała­ma­łem nad głę­bią takich kolesi 🙂

  • Danu­ta Brzezińska

    To z tym piek­nym miesz­ka­niem to jak szewc bez butów – to sie chy­ba spraw­dza w wie­lu zawodach:-)

    • Klient przy­no­si kaskę, urzą­dza­nie wła­sne­go gniazd­ka wręcz prze­ciw­nie – rachu­nek jest prosty 🙂

  • Zde­cy­do­wa­nie lepiej, jak masz lepiej niż gorzej. Jak czuć, że śmier­dzisz gro­szem, to wysy­łasz klien­to­wi sygnał, że poza nim ktoś jesz­cze (a w sumie to cał­kiem spo­ro kto­siów) dał Ci swo­je pie­nią­dze. Ale nie­ste­ty musisz prze­cze­kać joj­cze­nie “dla­cze­go tak dro­go i czy moż­na rabacik?”.

    • W kwe­stii raba­ci­ków jestem uodporniony 🙂

      Mat­ko, czyż­by czas zrzu­cić t-shir­ty i zacząć nosić, o zgro­zo!! koszule??

  • Domi­ni­ka Kurzak

    Ide­al­nie uję­ty temat, wie­le osób nie zdaj sobie spra­wy jak wygla­da pro­jek­tow­na­ie z dru­giej strony

    • Tak chy­ba jest w więk­szo­ści zawo­dów uzna­wa­nych za faj­ne, prawda?

  • Świet­ny tekst! Nie­ste­ty, ale jest tak jak napi­sa­łeś – jeśli pra­ca jest inna niż typo­we kopro, to każ­dy myśli jest super eks­tra faj­nie. A to bar­dzo myl­ne wyobrażenie…

    • Taki mit, że na swo­im jest lepiej, że w kor­po jest źle. Wszę­dzie dobrze, gdzie nas nie ma 🙂

  • Ale się uśmia­łam! Świet­nie napi­sa­ne! Byłam prze­ko­na­na, że to jeden z naj­faj­niej­szych zawo­dów świa­ta, a tu takie roz­cza­ro­wa­nie. Wyma­rzo­na pra­ca chy­ba jed­nak nie istnieje. 🙂

  • Zuza

    A nie masz czę­sto tak: “rzuć pro­szę okiem i powiedz mi czy ta lam­pa tutaj będzie paso­wać? A jak­by prze­sta­wić tą ścia­nę? A co byś zmie­nił w tym wnę­trzu? A zrób mi taki tyl­ko malut­ki rysu­ne­czek z wizu­al­ką i pier­dy­liar­dem szcze­gó­łów, prze­cież co to dla Cie­bie??” 😉 Ja co praw­da z dru­giej stro­ny bary­ka­dy, tzn, wiecz­nie urzą­dza­ją­ca dom ale zakła­dam, że takie tek­sty są na porząd­ku dziennym 😉

  • Nie znam mitów tyl­ko samą praw­dę Dizaj­nu­chu, bo mam syna i syno­wą pro­jek­tan­tów- archi­tek­tów 😉 więc wiem przy­naj­mniej z obser­wa­cji, jak to jest. Ale wiesz … Tra­wa zawsze bar­dziej zie­lo­na po dru­giej stro­nie. Kie­dy prze­pro­wa­dzi­łam się do nowe­go domu po 5 latach budo­wy pewien zna­jo­my z cza­sów szko­ły prze­cho­dził obok, przy­sta­nął i z sar­ka­zmem powie­dział “taki dom! i kto mówi, że nauczy­cie­le kiep­sko zara­bia­ją”. Taka to ludz­ka natura 😉

    • Ano widzisz, zawsze inni mają lepiej, nie? 🙂
      Nikt jakoś nie widzi cięż­kiej, kamie­ni­stej i wybo­istej dro­gi, któ­ra do tego “lepiej” doprowadziła 🙂

  • Moni­ka Z. GreenEye

    Jak każ­da pra­ca ma swo­je plu­sy i minu­sy. Cóż zro­bić, że ludzi­ska uwiel­bia­ją szu­flad­ko­wać, uogól­niać… bo tak jest łatwiej (chy­ba). Wystar­czy­ło by się tro­chę zasta­no­wić i nie wygła­szać kwe­stii “Zaje­bi­ście – możesz sobie pra­co­wać kie­dy chcesz”, ale mam wra­że­nie, że myśle­nie nie­któ­rych boli. Pozdrawiam

    • Taaa, to pra­co­wa­nie “kie­dy chcesz” jest chy­ba najgorsze 🙂

  • Też kie­dyś wyobra­ża­łam sobie, że to takie super…a kie­dy sama zaczę­łam mieć tysiąc “ale” i zmian, to zro­zu­mia­łam jakie to uże­ra­nie się z ludź­mi musi być wkurzające 😉

  • Prze­my­sław Piątek

    Nie­ste­ty wszyst­kie oso­by któ­re znam, któ­re para­ją się tym zawo­dem cho­dzą z gło­wą tak wyso­ko pod­nie­sio­ną, że aż strach z nimi gadać 🙂 ale to pew­nie mój nie­fart że natra­fi­łem na samych sno­bi­stycz­nych osobników

    • Bo to byli dyz­aj­ne­rzy, ja jestem pro­stym dizajnuchem 🙂

      • Prze­my­sław Piątek

        To ma sens 🙂

  • Świet­ny wpis! Znam jed­ną oso­bę, któ­ra stu­dio­wa­ła archiek­tu­rę wnętrz (nawet nie wiem, czy dalej się tym zaj­mu­je) i jedy­ne co mogę powie­dzieć, że mia­ła ona nie­sa­mo­wi­te wyczu­cie sma­ku, gust i inte­re­su­ją­ce pomy­sły 🙂 Taką oso­bę z chę­cią bym zatrudniła!

    • Zapa­mię­tam do kogo się zgło­sić, jak mnie Mała­Żon­ka zwolni 😉

  • Masz faj­ny spo­sób pisa­nia 🙂 Dobrze się Cie­bie czy­ta! My nie mamy nie­ste­ty żad­nych doświad­czeń życio­wych z pro­jek­tan­ta­mi wnętrz… Pozdrawiamy

    • Dzię­ku­ję 🙂
      Może to i lepiej, bo pew­nie i klien­ci narze­ka­ją ze swo­jej strony 🙂

  • slowgift.pl

    Piszesz, że blo­ge­rem nie jesteś. A ja Ci wró­że świe­tla­ną przy­szłość w tym zawo­dzie, bo Twój tekst, taki wart­ki i humo­ry­stycz­ny, przy­ku­wa uwa­gę i nie pozo­sta­wia czy­tel­ni­ka obo­jęt­nym 🙂 Bar­dzo dużo sły­sza­łam ostat­nio ste­reo­ty­po­wych śmiesz­no­ści o mamach – kur­kach. Że mają dużo wol­ne­go cza­su, że pozo­sta­jąc w domu “wresz­cie mogą sobie tak czę­sto sprzą­tać i goto­wać, jak lubią” itp…

    • A dzię­ku­ję bar­dzo 🙂 Nie jestem, bo cią­gle jesz­cze za mało wiem o blo­go­wa­niu, ale kto wie 🙂
      Oj takie zda­rza­ją się u mnie jako klient­ki – decy­zja o tym, czy coś ma być sza­re, jasno­sza­re czy sza­ro-jasne trwa po kil­ka tygodni 🙂

  • No świet­nie świet­nie, nic dodać nic ująć. Naj­le­piej to robić coś inne­go a być archi­tek­tem jako hob­by. Albo mieć boga­te­go współ­mał­żon­ka i tak sobie dłubać.

    • Mała­żon­ka pra­cu­je ze mną, jakoś nie mam jak się dowie­dzieć, czy boga­ta, bo nic mi nie mówi 😉

  • Ja sto­ję tor­chę po dru­giej stro­nie bary­ka­dy. W przy­szło­ści zamie­ram być peda­go­giem spe­cjal­nym. Pra­co­wać z dzieć­mi nie­peł­no­spraw­ny­mi. Co chwi­lę sły­szę gło­sy, że po peda­go­gi­ce nie ma pra­cy, że niż i że w sumie, to po co robię te stu­dia. Wca­le nie zakła­dam, że w tym fachu zaro­bię milio­ny. Naj­waż­niej­sze jest to, żeby w pra­cy czuć się po pro­stu dobrze 🙂

    • I tak i nie. Bo z jed­nej stro­ny po pew­nym cza­sie nawet naj­le­piej płat­na pra­ca, któ­ra nie spra­wia przy­jem­no­ści, zacznie potwor­nie męczyć i żad­ne pie­nią­dze tego nie wyna­gro­dzą. A z dru­giej – żyć z cze­goś trze­ba i sama “faj­ność” pra­cy bez odpo­wied­nich pie­nię­dzy zacznie męczyć tak samo. Pew­nie, że naj­le­piej to połą­czyć, ale nie zawsze się to uda­je. Tak dla pocie­sze­nia – moja sio­stra pra­cu­je wła­śnie z taki­mi dzieć­mi i wca­le źle nie zarabia 🙂

      • Myślę, że w każ­dym fachu trze­ba mieć na sie­bie pomysł. Jesli ktoś koń­czy stu­dia, idzie do pra­cy i myśli, że to mu wystar­czy, to jest w błę­dzie. Dziś liczy się kre­atyw­ne podejście 🙂

  • Ane­ta­Nie­Za­jac

    W każ­dym zawo­dzie chy­ba tak jest, ale fak­tycz­nie o archi­tek­tach myśli się o jakiś zawo­dzie z wyż­szej pół­ki, a tu bla­ski i cie­nie jak wszędzie 😉

  • Ale świet­nie czy­ta­ło mi się ten tekst, zosta­ję na dłu­żej! Co do przy­kła­du z ogro­dem, znam to, ale od stro­ny ilu­stra­to­ra. No bo sko­ro rysu­je , np. posta­cie na kom­pie, to prze­cież i obra­zek w sty­lu impre­sjo­ni­stycz­nym powin­nam olej­ny­mi umieć mach­nąć, a może jesz­cze jakieś konie w galo­pie wyrzeź­bić? Wte­dy zawsze pytam, czy z cho­rym ser­cem cho­dzą do laryn­go­lo­ga zamiast kar­dio­lo­ga? W koń­cu i to, i tam­to lekarz ;p

    • Dzię­ku­ję – zapra­szam, roz­gość się i czuj jak u siebie 🙂
      Z tymi leka­rza­mi to ja krad­nę pomyśl – przy­da się 🙂

  • Życie. Jak masz wol­ny zawód, to pra­cu­jesz te 100 h tygo­dnio­wo, któ­re chcesz 🙂

  • ale Ci dobrze ja cię… 🙂 mnie tez było tak dobrze ( ten sam zawód mam co Ty 🙂 ) albo nawet i lepiej ‚że aż sobie na chwi­le z kra­ju wyje­cha­li­śmy , bo już znieść nie mogli­śmy tego dobro­by­tu 🙂 . Tro­chę to moja wina , bo dość sła­ba jestem w “…szar­pa­niu się przy padli­nie z tygry­sem sza­bla­sto­zęb­nym…” :). Na Asp tego nie uczy­li. 🙂 Pozdrawiam

    • A na obczyź­nie tez w bran­ży pra­cu­jesz? Jak to tam wygląda?

      • Moja “obczy­zna” raczej naszej bran­ży maso­wo nie potrzebuje.Sami są naj­lep­si i naj­le­piej się ude­ko­ru­ją. 🙂 (wia­do­mo Niem­cy) może gdzieś tam na pozio­mie Mer­kel zaczy­na­ją się wyma­ga­nia ;). Żar­tu­ję, ale coś w tym jest . Zanim tu przy­je­cha­łam to nie dawa­łam wia­ry w to , że ten zawód tu tak mało potrzeb­ny , bo w Pol­sce zda­rza­ło mi się pra­co­wać dla roz­wie­dzio­nej eme­ryt­ki , któ­ra napraw­dę nie dys­po­no­wa­ła wiel­ką kasa ‚ale coś tam wyściu­bi­ła na roz­wią­za­nie pro­ble­mu wnę­trzar­skie­go , któ­ry jej prze­szka­dzał w życiu :). Tu takie rze­czy raczej się nie zda­rza­ją.. Wia­do­mo Ber­lin, Ham­burg , Mona­chium tam jest design. Tu gdzie jestem, musia­ła­bym szu­kać zatrud­nie­nia na etat w biu­rze, bez­po­śred­nio mia­ła­bym pro­blem ze zna­le­zie­niem klien­ta ;). A że jestem mat­ka dzie­ciom , toteż w rachu­bę wcho­dzi pra­ca zdal­na na razie. Głów­nie zaj­mu­ję się wizu­ali­za­cja­mi ( jeże­li pro­jek­ty wnę­trzar­skie – to nadal w Pol­sce :)). Pla­nu­ję napi­sać jakiś więk­szy tekst , na temat pra­cy archi­tek­ta w Niem­czech na prze­ło­mie lipca/sierpnia. Dam znać 🙂

  • Podo­ba mi się tekst o wydzie­ra­niu kasy od klien­ta… Mam w rodzi­nie archi­tek­ta, więc znam ten ból. Jak ktoś się budu­je to wia­do­mo z kim kon­sul­ta­cje wszyst­ko. Abso­lut­nie wszyst­ko. Za free. Ok, cza­sem jakiś koniak wpad­nie na koniec budowy. 😆

    • Jakoś ja konia­ku nie koja­rzę 🙂 Ale my wnę­trza robi­my, czy­li wcho­dzi­my na sam koniec – wte­dy już rzad­ko kto ma kasę 🙂

  • Obec­nie cho­dzę do pla­sty­ka, moją spe­cja­li­za­cją arty­stycz­ną jest aran­ża­cja prze­strze­ni (deko­ro­wa­nie wnętrz). Cóż, chy­ba wszyst­ko dopie­ro przede mną, jeśli zde­cy­du­ję się iść dalej w tym kierunku.

    • To faj­na robo­ta, ale na pew­no nie jest tak, że mach­niesz kil­ka kre­sek, powiesz komuś “ta ścia­na będzie w kolo­rze ecru, co nie­sa­mo­wi­cie wydo­bę­dzie natu­ral­ne pięk­no dębo­wej pod­ło­gi” i kasu­jesz gru­be sia­no. Jak wszę­dzie – żeby być dobrym, trze­ba zasuwać.
      Tyle, że tutaj efek­ty prak­tycz­nie zawsze dają nie­sa­mo­wi­tą satys­fak­cję. A jesz­cze jak się klient roz­li­czy do koń­ca, to wte­dy jest bajkowo 🙂

  • Cię­te ripo­sty. Co pra­dzić na to, że więk­szość ludzi to igno­ran­ci? Prze­cież podob­ne mity krą­żą o zawo­do­wych blo­ge­rach – że tyl­ko sobie coś tam piszą i pły­nie im za to kasa.

    • Bo blo­ge­rzy sami sobie są win­ni – jak­by na Insta wrzu­ca­li kanap­kę z pasz­te­to­wą to nikt by nie zazdrościł 😉